Pamiętam, jak w latach 80tych, w popularno naukowym programie TV Sonda pokazywano wyniki badań naszych naukowców nad automatem kontrolującym równowagę wprzód i w tył. Urządzenie miało coś w rodzaju kieratu, by nie było problemu z równowagą na boki. Kable łączyły je z komputerem i biegało sobie w kółko. Tyle, że algorytm nie był za sprawny i czasem maszynka padała na pysk. Ale i tak widowisko było fascynujące.
Ten współczesny piesek, to bryka jak młody źrebak. Najbardziej fascynujące jest to, że ma całą maszynerię na sobie i, jak już stwierdził Canario, potrafi utrzymać równowagę po gwałtownym działaniu siły poprzecznej.
Na początku sprawiało to wrażenie, jakby dwoje osób w czarnych pantalonach schowane od góry w jakąś paczkę maszerowało sobie jeden do przodu, a jeden do tyłu.
