Mżawka i ziąb nie zachęcały w tym roku do udziału w rocznicowych uroczystościach. Zaczęło się od zbiórki na Skwerze Kombatantów, gdzie odbył się apel poległych i złożenie wieńców przez liczne delegacje.
Uroczyście otwarto Rondo Gen.Grota-Roweckiego i nastąpiło odsłonięcie pomnika Armii Krajowej i poświęcenie go. Pod trzecim pomnikiem, czyli Piłsudskiemu też złożono kwiaty i wieńce "w kolejności dziobania" ustalonej na podstawie wyników ostatnich wyborów w mieście.
Uroczystości zakończyły się Mszą Św. za ojczyznę w katedrze.
Moja uwagę zwróciła zwłaszcza pewna intencja modlitewna wygłoszona w kazaniu: "
Módlmy się za mądrość rządzących i za uczciwość obywateli." Jak na mój gust, to wymienione dary boże winny być rozdysponowane odwrotnie. Może by się co nieco zmieniło w Ojczyźnie.
Z osobistych spostrzeżeń mam i tę uwagę, że jakimś dziwnym trafem nikomu w czasie dzisiejszych uroczystości nie przeszła przez gardło akowska przysięga. Tysiące Polaków składało tę przysięgę i pamiętało o niej do swej śmierci w kazamatach hitlerowskich, sowieckich i peerelowskich. Ginęli bohatersko, bo pamiętali i byli jej wierni. Dziś nikt nie próbował przypomnieć roty tej przysięgi, ani w przemówieniach, w wygłaszanych referatach, ani w czasie święcenia pomnika AK, ani w kazaniu w katedrze. (Przewidziałem to w
Portalu.)
Mogę się domyślać, że ta "bogo-ojczyźniana" inwokacja roty przysięgi może kogoś tam drażnić (jak to ostatnio
wymazuje sięw Europie jej historyczną chrześcijańską tożsamość), ale w tym dzisiejszym wyjątkowym dniu chyba przesadzono z poprawnością polityczną.
Wedle głęboko utrwalonego zwyczaju nie udało mi się uczestniczenie w tak dużym zgromadzeniu bez rozdawania
bibuły, więc przynajmniej wśród napotkanych znajomych i przyjaciół rozkolportowałem odbitą rotę przysięgi AK. To tak z wdzięczności za to, że nie urodziłem się kilkanaście lat wcześniej i mogę biegać wokół pomników zamiast pod nimi leżeć.