Didi napisał(a):
Zbyszku, dziękuję za empatię

Jednak nigdy, nie postulowałam zamknięcia działu, pomimo że, jak sam zauważyłeś, odczuwałam wiele rzeczy osobiście. Zamknięcie działu, jakości mojego życia nie poprawiło, a wręcz przeciwnie, sprawiło że zardzewiałam, jeśli chodzi o dyskusje

. Argumentum ad personam bardzo łatwo rozpoznać. Potrzebna jest jedynie odwaga moderatorów, by taką argumentację piętnować i w ostateczności użytkowników ją stosujących wywalać. Rozwiązaniem jest zaangażowanie w moderowanie bezstronnego arbitra. Pod taką opieką wszyscy z nas, posiadający twardą skórę i stalowe nerwy, będą mogli się doskonale bawić

Odnośnie wolności słowa- posiadanie swojego kącika politykiera, w którym można formułować różne oceny i opinie, jest formą realizacji prawa do wolności słowa.
Argumentum ad personam tylko z pozoru łatwo rozpoznać. Łatwo ze swojego punktu siedzenia(czyt. światopoglądu). Ja nie znajduję definicji w zderzeniu z dzisiejszą rzeczywistością i tego co się dzieje szczególnie na forach(opiniach) na różnych portalach informacyjnych. Każdą próbę zdyskredytowania takiej czy innej partii, ugrupowania a już w szczególności liderów tychże, można pod to podciągnąć a forum zaraz będzie
be. Moderatorzy wykazywali się odwagą i wyrzucali co niektórych i zaraz podnosiła się krytyka... o braku wolności słowa. Potwierdza się, że wszystkim nie dogodzi się. Odnośnie wolności, nie tylko słowa, to wolnością jest też prawo do ustalania reguł na forum, które wbrew mylnym poglądom, nie jest własnością publiczną.
electro_nick napisał(a):
Didi, czy ten post można traktować jako propozycje kandydowania do moderowania tego działu?
Jestem przeciwny tej kandydaturze
Didi jest zbyt transparentna co do swoich poglądów ale jej posty powinny być wzorcem merytorycznej i wielce kulturalnej dyskusji. Przyszłemu modowi działu
Politykierów doradziłbym stworzenie tylko dwóch punktów regulaminu:
1. [Definicja wolności słowa jeśli uda się taką napisać a właściwie rozwinięcie tej definicji].
2. Każde odstępstwo od definicji wolności słowa skutkuje usunięciem z forum.
Tylko czy są jakieś granice wolności słowa, jeśli tak to jakie? Gdzieś wyczytałem, że:
Wolność słowa absolutnie wymaga, żeby właściciel gazety miał swobodę „cenzurowania” jej zawartości w taki sposób, w jaki chce. No i naczelna zasada, którą zaaplikowałbym wszystkim forumowiczom to:
Nie zgadzam się z Twoimi poglądami, ale po kres moich dni będę bronił Twego prawa do ich głoszenia. P.s. Nie potrafię wskazać źródeł i autorów cytatów. Poprostu gdzieś tam zostały mi w głowie
