catani napisał(a):
co to znaczy podobno?

w zadne bajki, ze pies dostanie papier jak urosnie nie wierz
catani, catani... troszkę wyluzuj

bierzesz wszystko zbyt poważnie. Wielu z nas zgadza się z Tobą, wielu z nas zdaje sobie sprawę z tego jak ważne są dokumenty, hodowla, warunki w jakich zwierzak przychodzi na świat, dorasta i jacy są jego opiekunowie.
Zanim w naszym przypadku zapadła decyzja o kocie, najpierw było przerzucanie stron z daną rasą tak od niechcenia, potem trafiliśmy na zdjęcie małego Oriona i to była miłość od pierwszego wejrzenia

Lecz aby nie było tak pięknie w pierwszej kolejności wykonanych zostało kilka telefonów do opiekuna, przetrzepanie informacji w necie na temat jego hodowli i oczywiście wyjazd... Kupa kilometrów, choć nie do końca byliśmy pewni - najpierw trzeba było zobaczyć tę hodowlę.
Na miejscu totalna zaskoczka na wielki plus

Od progu wita nas potężny kocur (wuj Kitona), sympatyczny opiekun prowadzi nas na pokoje... kotów

a tam urzędują trzy przepiękne kotki i banda małych, szczęśliwych i rozwydrzonych kociaków. Czyściutko, przytulnie, żadnych "zapachów", zwierzaki przyjazne i ufne - widać że dobrze im tam. No i Orion... wszystkie kociaki wskakują na kolana, rozrabiają, zaczepiają a tylko on siedzi dumny na kanapie i patrzy na wszystko z góry

Szczerze mówiąc to chętnie zgarnęłabym całą bandę

oj, miałam wątpliwości

lecz słowo się rzekło, jedyny z całej gromadki srebrny i taki lekko "egoistyczny" - tak mu zostało do dzisiaj

Po długiej rozmowie z opiekunem, dyskusji o kotach, warunkach, karmieniu itp. kot na ręce i jazda do domu - widać było w oczach dotychczasowego opiekuna leciutki smutek bo faktycznie kot był największy z całego miotu i być może w przyszłości mógłby zostać WCH

lecz nie po to tam pojechaliśmy

Wspaniale zniósł całą długą drogę do domu i do dziś jazda samochodem to dla niego ogromna frajda - zna swoje miejsce, nie musi siedzieć w transporterze (szelki wystarczą) - jest po prostu idealny w aucie
Wracając do spraw papierkowych - natychmiast dostał od opiekuna książeczkę zdrowia razem z wszystkimi zaleceniami dotyczącymi szczepień i opieki. Natomiast kilka dni potem pocztą został dostarczony, wystawiony przez Polski Związek Felinologiczny (pięć pokoleń wstecz)
Rodowód - dane kota, jego rasa itp. Jako że nie zakładaliśmy wyjazdów na wystawy oraz dalszego "rozmnażania" papier pozostał w szufladzie i potraktowany został jako "metryka"
