Wszystkim tym, których interesuje katastrofa w Czarnobylu polecam zagrać w nową grę (która niedawno miała premierę - swoją drogą wydawali ją ponad 3 lata heh) o tytule:"S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla". Jest to strzelaninka z elementami RPG, której akcja jest osadzona 21 lat po katastrofie w słynnej ZONIE (zamkniętej strefie wokół elektrowni). Punktem kulminacyjnym gry jest dojście do elektrowni i znalezienie artefaktu :"spełniacz życzeń". Oczywiście dojście do elektrowni nie jest proste bo mamy wielu wrogów i mutantów na swojej drodze. Sama strefa po której możemy chodzić w grze ma ok. 20 km² - jest to wycinek ZONY (od elektrowni na południe). Dlaczego polecam Wam w nią zagrać? Odpowiedź jest oczywista. Klimat w grze jest niesamowity. Twórcą gry udało się oddać wygląd poradzieckiego, szarego, skażonego rejonu. Sama mapa oraz niektóre lokacje są niemal wierną kopią z rzeczywistości. Czyli elektrownia wygląda niemal tak jak ta w Czarnobylu, znajdziemy też miasto Prypeć (osiedle dla inżynierów i ich rodzin) i inne. Naturalnie część budynków, lokacji, stworów i innych została stworzona na potrzeby gry (co akurat nie dziwi - to dodaje grze pikanterii

). Mówię Wam - niesamowite uczucie kiedy idziecie (co prawda wirtualnie) po zrujnowanym mieście Prypeć i kiedy w oddali wyłania się elektrownia.
Tak na marginesie powiem, że katastrofa w Czarnobylu ma dla mnie szczególne znaczenie, gdyż zdarzyła się w roku moich urodzin. Ja i moi rówieśnicy możemy o sobie szczerze powiedzieć - "Pokolenie Czarnobyla".
Ale to właśnie ta gra sprawiła, że jeszcze bardziej zainteresowałem się tą katastrofą. Szukałem w internecie wiadomości na ten temat, schematów, ogólnych planów elektrowni atomowych, przyczyn katastrofy. Bardzo ciekawy temat, naznaczony ludzkim dramatem

.
Jeżeli chodzi o moje zdanie na temat elektrowni atomowych to powiem, że nie mam nic przeciwko ich budowie. Prawda jest taka, że to przyszłość i od tego nie uciekniemy (węgiel kiedyś się skończy, tak samo jak ropa). "Naturalna" produkcja energii nie zaspokoi coraz większych potrzeb. Analizując katastrofy które miały miejsce mogę powiedzieć, że w większości przypadków za katastrofy był odpowiedzialny błąd ludzki. Dlatego ważne jest aby pracownicy takich obiektów byli dobrze przeszkoleni i nie ignorowali nawet najmniej ważnych sygnałów. Ignorancja i czekanie na kolejne wydarzenia prowadzi do nieszczęścia. Dlatego kiedy coś się dzieje powinno się wyłączyć natychmiast reaktor i zbadać co nie gra, który czujnik nawalił, itp. Za katastrofę w USA był odpowiedzialny mały błąd czujnika, który pokazywał, że zawór bezpieczeństwa w stabilizatorze ciśnienia był zamknięty, a tak naprawdę był otwarty, przez co ciśnienie wody (która jest chłodziwem i moderatorem) i jej temperatura wrzenia spadały. Obsługa ignorowała różne znaki (szybki spadek ciśnienia, który powinien zastanawiać i zmusić do określonego działania) i zamiast wyłączyć reaktor kombinowali inaczej. To nie elektrownia jest zagrożeniem, a ludzie. I taka jest prawda.
Jako ciekawostkę powiem, że jeden z reaktorów, który miał być w Żarnowcu działa bezawaryjnie do dziś w Finlandii.