Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Wrześniowe szarże na czołgi, czyli kamikadze nad Grudziądzem
PostNapisane: 13 czerwca 2006, o 22:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 czerwca 2006, o 13:55
Posty: 44
Płeć: Mężczyzna
Wrześniowe szarże na czołgi, czyli "kamikadze" nad Grudziądzem...

Nigdy się już pewnie nie dowiemy, co pomyślał kpt. pil. Florian Stanisław Laskowski o kuriozalnym rozkazie, który otrzymał w południe 2.IX.1939 r. od szefa lotnictwa Armii "Pomorze" płk. Bolesława Stachonia. Dowódca III/4 Dywizjonu Myśliwskiego nie musiał brać udziału w tym samobójczym przedsięwzięciu - a jednak osobiście poprowadził 141 Eskadrę Myśliwską do ataku... z którego już nie miał powrócić.

Wróćmy do mglistego poranka 1.IX.1939 r. Pierwsze uderzenia niemieckiej Luftflotte 1 skierowano na polskie lotniska wojskowe i koszary w Grudziądzu, Bydgoszczy i Toruniu. Niewiele one przyniosły, bo już 30.VIII polskie eskadry przeniosły się na lotniska zapasowe. W kolejnej fali, około godziny 11.00, niemieckie bombowce nurkujące zaatakowały polskie pozycje obronne nad Osą. Ten nalot okazał się skuteczniejszy, a w powiązaniu z uderzeniem wojsk lądowych wschodniopruskiej 21 Dywizji Piechoty (wspartych kilkoma kompaniami czołgów), pozwolił Niemcom zdobyć ważny przyczółek na południowym brzegu rzeki w rejonie Rogoźna-Zamku.

Lotnictwo myśliwskie Armii "Pomorze" nie miało wielu okazji, aby się wykazać tego dnia w walce. Powolne myśliwce P11c i P11a, startujące dopiero po sygnale z odległych punktów obserwacyjnych lub po informacji o dokonanym nalocie, nie były w stanie doścignąć niemieckich wypraw bombowych uciekających na Pomorze lub do Prus. Lepsze efekty zaczęły przynosić loty patrolowe (tzw. "wymiatanie"), podczas których swą karierę rozpoczął ppor. pil. Stanisław Skalski - współzestrzeliwując z por. pil. Pisarkiem obserwacyjnego Henschla 126 (i biorąc jeszcze na ziemi jego załogę do niewoli!).
W pierwszych dniach wojny zbankrutowała koncepcja użycia polskiego lotnictwa, którego wątłe siły pomniejszono jeszcze rozproszeniem eskadr do dyspozycji poszczególnych armii. O użyciu samolotów decydowali więc często dowódcy wojsk lądowych, którzy nie mieli większego pojęcia o możliwościach własnego lotnictwa. To był początek podgrudziądzkiej tragedii...

W drugim dniu wojny Niemcy uderzyli ze zdobytego przyczółka na Osą, przełamując obronę polskiej 16 Dywizji Piechoty. Koło południa sytuacja stała się tragiczna, dowódca dywizji przestał panować nad podległymi oddziałami, samorzutnie opuszczającymi pole walki. Niemiecka 21DP zaczęła oskrzydlać Grudziądz od wschodu i południa, kierując uderzenia na Kłódkę i Pokrzywno. Osiągnęto linię kolejową Grudziądz-Jabłonowo w rejonie Mełno-Nicwałd.

Zaniepokojony sytuacją pod Grudziądzem interweniował sam dowódca Armii "Pomorze" - gen. Władysław Bortnowski. Nakazano wykonać przeciwuderzenie we wschodnie skrzydło niemieckiego klina siłami 4DP, a zdezorganizowaną 16DP wycofać do odwodu.
Bortnowski już w pierwszym dniu wojny musiał zauważyć, jaki efekt psychologiczny wywołują precyzyjne ataki lotnicze. Miał więc nadzieję, że uda się podnieść morale 16DP, widokiem "dzielnych polskich Łosi" zrzucających tony bomb na niemieckie żołdactwo. Widokiem tak wymarzonym przez wszystkich polskich żołnierzy września...
Około godziny 12.00 Bortnowski poprosił marszałka Rydza-Śmigłego o skierowanie pod Grudziądz Brygady Bombowej, będącej w wyłącznej dyspozycji głównodowodzącego. Podobno Śmigły obiecał pomoc "w miarę możliwości", ale Bortnowski doskonale wiedział, że to tylko elegancka forma odmowy.
Do dziś nikt nie wie, czym kierował się Śmigły nie kwapiąc się z użyciem Brygady Bombowej. Ta kluczowa jednostka lotnicza przystąpiła do walki z opóźnieniem, na dodatek przez trzy decydujące dni wojny Śmigły nie zezwalał na użycie "Łosi" (latały tylko "Karasie"), zakazywał też początkowo bombardowań terytorium niemieckiego (być może w obawie o reakcję sojuszników).

W efekcie tego wszystkiego Bortnowski mógł liczyć już tylko własne na lotnictwo armijne. Tu był początek katastrofy. Do ataku na wojska niemieckie wybrano 141 Eskadrę Myśliwską (EM)... i tego też nikt w rozsądny sposób nie wytłumaczy. W dyspozycji Armii "Pomorze" była przecież 42 Eskadra Rozpoznawcza (ER), wyposażona w dziesięć "Karasi" PZL 23B. Maszyn tych jednak używano pojedynczo, do obserwacji ruchów niemieckich zgrupowań na Pomorzu. Być może w decydującej chwili większość "Karasi" była w powietrzu... i nikt nie zamierzał czekać. Gdyby Bortnowski dokładniej znał możliwości bojowe obu typów samolotów... nie wysłałby swych lotników na pewną śmierć.

Myśliwiec P11c nie był niestety samolotem szturmowym do atakowania celów naziemnych. Nie był opancerzony, doraźnie mógł zabrać zaledwie cztery bomby po 12,5 kg każda. W wersji seryjnej uzbrojono go tylko w dwa ckm 7,9 (tylko jedną trzecią "wrześniowych" maszyn dozbrojono dwoma dodatkowymi ckm 7,9 mm na skrzydłach).
Tymczasem samolot rozpoznawczo-bombowy PZL 23B "Karaś" mógł zabrać 14-krotnie większy śmiercionośny ładunek! Opcjonalnie: osiem bomb po 50 kg i dwadzieścia cztery po 12,5 kg, lub sześć bomb po 100 kg i dwie po 50 kg. Samolot był także uzbrojony w trzy ckm - jeden ckm 7,9 mm pilota oraz dwa ckm 7,7 mm (w gondoli podkadłubowej i na stanowisku tylnego strzelca).

Logicznie rozumując, lepiej więc było wysłać na bombardowanie jednego "Karasia", niż całą eskadrę P11c. Gdyby nie działano irracjonalnie i pod wpływem chwili, można było wysłać większość sił 42 ER i dać jej do osłony nieszczęsną 141 EM. Rozpoznać, a następnie zbombardować zgrupowania niemieckie rozciągnięte na szosach. Nalot wykonać z większej wysokości, aby uniknąć skutecznego ognia OPL z ziemi. Takie bombardowania, powtarzane 2-3 razy, potrafiły zatrzymywać i opóźniać w marszu nawet całe niemieckie dywizje pancerne.

Niestety we wrześniu 39' rzadko bywała szansa na racjonalne decyzje. Krótko po południu 2.IX gen. Bortnowski przekazał płk. Stachoniowi rozkaz użycia 141 EM do ataku na zgrupowanie niemieckiej 21DP w trójkącie Gruta-Łasin-Rogoźno. Nie wiadomo niestety na pewno, czy płk Stachoń protestował, czy też sam podsunął taką myśl swemu dowódcy. Kpt. Laskowski, dowódca lotnictwa myśliwskiego w Armii "Pomorze", być może w poczuciu odpowiedzialności za swych pilotów i trudności zadania, osobiście objął dowodzenie nad 141 eskadrą.
Eskadra miała zaatakować kolumny niemieckie bronią pokładową z lotu koszącego na małej wysokości. Efekt takiego "nalotu" nie mógł być wielki, zwłaszcza że atakowano zgrupowanie wyposażone w czołgi i transportery opancerzone. Broń maszynowa P11c niewiele im mogła zaszkodzić - klasyczna "Mission Impossible". Najwyraźniej chodziło wyłącznie o to, by polscy "piechocińcy" zobaczyli na własne oczy własne samoloty "gromiące Niemca". Przeciwdziałania przeciwnika nikt chyba nie wziął pod uwagę.

Polscy piloci dostrzegli kolumny pancerno-motorowe przemieszczające się szosami z Rogoźna i Łasina na Mełno. Były to formacje wschodniopruskiej 21DP. Dziewięć polskich maszyn P11c przystąpiło do szaleńczej akcji. Nagły atak z powietrza musiał początkowo spowodować spore zamieszanie w szeregach niemieckich. Zapewne ponieśli też straty w ludziach (piechota, tabory), ale bardzo szybko ochłonęli i przygotowali się do odparcia kolejnego ataku.

Lotnicy mieli sporego pecha. Zaatakowali bowiem doskonale wyposażoną pierwszorzutową 21DP, w skład której wchodził m.in. Panzerabwehr-Abteilung 21 (zmotoryzowany oddział obrony ppanc.) z Ostródy. W skład oddziału wchodziła m.in. Flak-Kompanie (zmotoryzowana kompania OPL), wyposażona w dwanaście szybkostrzelnych działek 20mm (Flak 30 - ciągnionych lub zamontowanych na transporterach Sd.Kfz. 10/4). Ten pododdział znalazł się zapewne popołudniu 2.IX na szosach pod Grutą. Także inne niemieckie transportery opancerzone (kilkadziesiąt sztuk) miały zamontowane karabiny maszynowe MG34, przygotowane do prowadzenia ognia OPL na mniejszych wysokościach...

Podczas kolejnego podejścia w zwartym szyku polscy piloci dostawali się pod morderczy ogień chłopaków z Ostródy. Na tak małej wysokości strzelano do samolotów jak do tarcz na strzelnicy. Wobec siły ognia OPL formacja myśliwców rozproszyła się. Próbowano samodzielnych ataków, poszukiwano mniej ryzykownych celów w innych miejscach. Dalsze próby ataków nie miały już sensu... a efekty były opłakane.
Najgorzej oberwał klucz prowadzony przez por. pil. Pisarka. Podczas ataku aż dwie z trzech maszyn zostały trafione. Ppor. pil. Wiesław Antoni Urban zginął we wraku swego P11c. Niestety nie bardzo wiadomo, w jakim miejscu spadł - źródła podają msc. Modzele (gdzieś pod Rogoźnem). Niestety na mapie nie znalazłem takiej wsi w pobliżu, być może chodzi o Mędrzyce?
Rannemu kpr. pil. Benedyktowi Mielczyńskiemu, udało się uciec ciężko postrzelanym samolotem z tej "strefy śmierci" w kierunku Grudziądza. Wydawało się, że ten 25-letni pilot-ochotnik miał sporo szczęścia. Miał już nawet zaliczone wspólne zestrzelenie niemieckiej maszyny 1 IX. Uszkodzony samolot Mielczyńskiego wylądował na polach pod Tarpnem Wlk. Miejscowi wydobyli z wraku rannego pilota i przenieśli do zabudowań. Niestety nikt z wojskowych nie zainteresował się, by ewakuować lotnika na tyły. Po południu 3.IX Tarpno Wlk. zajęły oddziały niemieckie. Niemcy odnaleźli i dobili rannego pilota, zabili także opiekującego się nim chłopca - Jana Kraszewskiego.
Także samolot dowodzącego akcją kpt. pil. Laskowskiego został trafiony nad Grutą. Ciężko ranny pilot próbował awaryjnie wylądować na polu obok wsi, ale rozbił maszynę. Umarł z upływu krwi, zakleszczony w zgniecionym kadłubie. Niestety Gruta była wówczas w rękach niemieckich. Podobno wermachtowcy pilnowali, by nikt z mieszkańców nie mógł udzielić pilotowi pomocy. Niestety faktem jest, że formacje wschodniopruskie, same często złożone ze zniemczonych Pomorzan, Warmiaków i Mazurów, wykazywały się szczególnym okrucieństwem wobec polskich żołnierzy.

Według danych polskich, w ataku utracono cztery samoloty. Wśród poległych wymienia się jednak tylko trzech pilotów, więc prawdopodobnie czwarta maszyna została nieodwracalnie uszkodzona - ale doleciała do macierzystego lotniska 141 EM. Ewentualnie pilot wyskoczył na spadochronie, a uszkodzony samolot rozbił się gdzieś poza polem walki.

W tak "samurajski" sposób stracono bezpowrotnie trzech dobrze wyszkolonych pilotów, bezproduktywnie zniszczono niemal połowę maszyn 141 EM. Operacja, która miała "podnieść morale", odniosła raczej odwrotny skutek - na oczach polskich żołnierzy i innych pilotów dymiły i spadały kolejne maszyny...
I jeszcze bezduszny, ekonomiczny bilans strat (bo o zyskach trudno mówić). Jeden P11c kosztował ok. 180 000 zł - w kilkanaście minut wyrzucono w błoto ponad 700 000 zł. Na przegrane wojny składają się właśnie takie decyzje.

******************************************************************

Epilog

Piloci 141 EM chyba długo jeszcze nie mogli otrząsnąć się z szoku 2.IX. Dziwne, że pozwolono im latać w takim stanie. Dzień później por. pil. Pisarek (ten sam, który stracił obydwu skrzydłowych z klucza) wściekle zaatakował "Karasia" z 42 ER, powracającego z lotu rozpoznawczego nad Nakło na własne lotnisko Zduny. Nie wiadomo jakim cudem Pisarek nie rozpoznał polskiej maszyny (piechocińcy często mylili "Karasie" z niemieckim Ju 87 "Stuka"). Niestety atak był skuteczny. Z zestrzelonego "Karasia" ocalał jedynie pilot, natomiast obserwator i strzelec zmarli po kilku dniach w wyniku odniesionych ran...

Energiczny gen. Bołtuć pod wieczór 2.IX opanował przejściowo sytuację pod Mełnem (wyrzucając ze stanowiska rozhisteryzowanego d-cę 16DP). Poradził więc sobie i bez tej wątpliwej "pomocy" z powietrza.
Tymczasem druga eskadra myśliwska - 142 EM, doskonaląc taktykę "wymiatania", tego samego dnia rozproszyła dwie niemieckie wyprawy bombowe kierujące się w rejon Grudziądza i Mełna. Zestrzelono aż siedem samolotów przeciwnika. Po dalszych kilku dniach pomorskie myśliwce włączono do Brygady Pościgowej (Skalski zestrzelił 4 samoloty wroga i został "królem" polskiego września - później walczył na zachodzie i łącznie zestrzelił 22 maszyny).
Bezproduktywnie używane "Karasie" 42 ER przebazowano na wschód i włączono do Brygady Bombowej. Lotnictwa zaczęto wreszcie używać sensownie i w dużych grupach - na wzór niemiecki. Szkoda tylko, że trzeba było się uczyć na takich błędach.

Po legendarnym "ataku eskadry Laskowskiego na czołgi" pod Grudziądzem pozostały do dziś groby polskich "kamikadze":

- kpt. pil. F.S. Laskowski spoczął na cmentarzu we wsi Gruta (niektóre źródła podają błędnie - Gardeja).
- ppor. pil. A. Urban jest pochowany na cmentarzu we wsi Modzele (? możliwe że chodzi o Mędrzyce).
- kpr. pil. B. Mielczyński został pochowany na cmentarzu w Tarpnie Wielkim. Spoczywa tu także zamordowany opiekun pilota - Jan Kraszewski.
_______________________________________________________________________

W celach informacyjnych odfiltrowałem materiały z książek: "Ku czci poległych lotników 1939-45", "Wojna obronna Polski 1939", Armia "Pomorze" oraz Tessin G. "Verbände und Truppen der deutschen Wehrmacht und Waffen-SS 1939 - 1945".
Poniżej przeciwnicy ze starcia pod Grutą - tak wyglądały niemieckie działka Flak 30 m.in. z Panzerabwehr-Abteilung 21 (na lawecie lub na transporterze), a poniżej wrak samolotu P11c nr 55/T504 kpt. Laskowskiego. Być może udałoby się nawet rozpoznać to miejsce z tego archiwalnego zdjęcia spod Gruty.


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Ostatnio edytowano 16 czerwca 2006, o 23:18 przez Niecodzienny, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 czerwca 2006, o 07:20 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 marca 2006, o 11:13
Posty: 3425
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Cezary jak zwykle odwalił kawał dobrej roboty.
Małe pytanko gdzie były lotniska zapasowe po przebazowaniu eskadr?

Porcellus

_________________
Forum jest jak bagno,
kilku nie kuma, reszta rechocze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 czerwca 2006, o 10:00 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 czerwca 2006, o 13:55
Posty: 44
Płeć: Mężczyzna
Dzięki :smile:

141 i 142 EM miały lotnisko w Markowie (na zach. od Torunia), 42 ER w Zdunach (k. Aleksandrowa Kujawskiego).


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 czerwca 2006, o 09:48 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 kwietnia 2006, o 15:28
Posty: 714
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Dzięki Niecodzienny - lotnictwo II WŚ to troszkę moje hobby - oczywiście historię kpt. F.Laskowskiego znam, planuję zrobić model jego P-jedenastki.
Twoja relacja dodała kilka szczegółów, których nie znałem. Dziękuję !

_________________
"...be yourself, no matter what they say ..."
(Sting)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 czerwca 2006, o 23:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 czerwca 2006, o 13:55
Posty: 44
Płeć: Mężczyzna
Nie ma za co :!: Jest ewentualnie nawet rysunek "pokojowego" malowania maszyny Laskowskiego. Danych pozbierałem trochę z różnych źródeł - suma zawsze wychodzi ciekawsza :)
Możliwe, że gdzieś są dokładniejsze informacje i relacje samych pilotów (tych, co przeżyli). Mam też problem z tymi Modzelami pod Rogoźnem. Może zmieniono i dano jakąś nową nazwę? A może to tak mała osada, że nawet na mapach jej nie ma?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 czerwca 2006, o 10:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 kwietnia 2006, o 15:28
Posty: 714
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Niecodzienny napisał(a):
Jest ewentualnie nawet rysunek "pokojowego" malowania maszyny Laskowskiego.


Chętnie "przygarnę" ten rysunek, jeżeli możesz mi go jakoś przesłać !

_________________
"...be yourself, no matter what they say ..."
(Sting)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 18 czerwca 2006, o 17:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 czerwca 2006, o 13:55
Posty: 44
Płeć: Mężczyzna
OK. Rysunki z książki podrzuciłem na priv ("copyrajtowane" - więc tylko tak).
Górna powierzchnia płata, usterzenia oraz kadłub - kolor ciemnooliwkowy, powierzchnia dolna płata i usterzenia - jasnoniebieski. Szachownice na górnej powierzchni płata rozmieszczone nieregularnie, na dolnej powierzchni szachownice bez białych wypełnień. Na dolnej powierzchni płata umieszczono radiowy sygnał rozpoznawczy samolotu (maszyna Laskowskiego - czarne oznaczenie 504 T).
Na górnej powierzchni skrzydeł oznaczenie dowódcy dywizjonu - biały złamany pas tworzący "strzałę". Na bokach godła 141 EM i biały numer samolotu w eskadrze (55). Po lewej stronie kadłuba, za godłem czarny lub biały numer fabryczny samolotu (dla P11c numery 8.XX). W wersji z książki widać także numer czerwony na dole statecznika pionowego (nieczytelny niestety). Na górnej części statecznika oznaczenie fabryczne czerwonymi literami P 11c. Kolektor, malowany był specjalną farbą, pod wpływem spalin pokrywał się rdzawym nalotem, śmigło czarne.

************************************************************************

Dorzucam jeszcze ciekawe fragmenty relacji autorstwa ppor. pil. Stanisława Skalskiego ze 142 EM, dotyczące m.in. pierwszych walk powietrznych w rejonie Łasin-Grudziądz-Chełmno (z forum dyskusyjnego www.psr.netfriend.org ) :

"Dnia 1.IX.39 start na alarm za Do17 - niski pułap i znaczna szybkość npla unicestwia pogoń, ograniczam się do krótkiej wymiany ognia. Tegoż dnia o godz. 15.30 ponowny start na alarm, również za Do17 z tym samym skutkiem. Latały prawdopodobnie na dalekie rozpoznanie. Po wyjściu z chmur nad Wisłę w kierunku "N" zobaczyłem pod sobą o ~ 300 mtr niżej Henschla 126, natychmiast przez radio podałem innym kurs npla, jednocześnie atakując z tyłu od góry. W tym samym czasie jako pierwszy wjechał mu na plecy por. Pisarek i ś.p. kpr. Mielczyński strzelając w przelocie - następnie ja z ppor. Pniakiem trzymaliśmy go, aż do zderzenia z ziemią. Npl bronił się ostrzałem , obserwatora oraz ucieczką do ziemi. Ogień npla był niecelny. Natychmiast lądowałem koło zestrzelonego, opatrując im rany dość liczne. Samolot leżał na plecach z urwanym silnikiem. Pierwsza walka dała mi pewność siebie i wiarę, że nawet przy takim sprzęcie można coś zrobić.
Dnia 2.IX.39 poleciałem w kluczu ś.p. kpt. Leśniewskiego na wymiatanie w rej. Grudziądz - Łasin. Będąc na wysokości ~ 1800 mtr zobaczyłem zgrupowanie bombowe Do17 kręcących się między Chełmżą a Wisłą bardziej na zachód szyk otwartego koła jeden za drugim, kiedy wskazałem dcy npla nie zareagował, lecąc dalej jak się później okazało zobaczył drugie zgrupowanie koło Grudziądza, Zaryzykowałem atak sam. Ponieważ byłem za wysoko o ~ 400 mtr ślizgami i ostrą piką zredukowałem wysokość do najwygodniejszego ataku z przodu, ponieważ znalazłem się w takiej sytuacji. Atakowałem pierwszego, możliwe że d-cę, prawie łeb w łeb z nieznaczną przewagą wysokości. Npl pierwszy otworzył ogień, co mnie w pierwszej chwili przeraziło, bo był bardzo gęsty i prosto w oczy, jednakże przetrzymałem i z odległości ~ 200 mtr do ~ 50 - 70 mtr puściłem długą serię, a następnie wywróciłem się za nim, by go atakować z tyłu. Po wywrocie stwierdziłem, że npl poszedł w dół, będąc blisko z odległości do 100 mtr ponownie ostrzelałem, stale siedząc mu pod ogonem. Dornier z dość ostrej piki wjechał w ziemię zapalając się. Jednocześnie nastąpił wybuch, może był z bombami, ponieważ reszta, która odleciała zburzyła most fordoński na Wiśle. Na wysokości 200 mtr wyciągnąłem swój samolot w kierunku pozostałych. Nauczony szczęśliwym zbiegiem okoliczności, że Do 17 ma bardzo silne uzbrojenie z przodu podjechałem pod drugiego z tyłu, z dołu trzymając się stale wysokości mniej więcej statecznika poziomego. Szyk był prawie niezmieniony, ponieważ pierwsza walka trwała bardzo krótko, prawdopodobnie przy ataku z przodu seria była trafna (w ludziach, pilot). Podszedłszy dość blisko ~ 100 mtr, z tyłu z dołu, zacząłem rąbać, cel doskonały, bo olbrzymi Do17 przeszedł w skręt w prawo i zaczął unikać mojego ognia, co czasami mu się udawało. W skręcie jednakże jeszcze bardziej się zbliżyłem i oddałem ponownie długą i na pewno celną serię, ponieważ npl się zwinął i lotem ślizgowym jechał w dół dość gęsto się ostrzeliwując. Trzymałem się do wysokości ~400 mtr za nim ostrzeliwując, następnie uciekłem spod ognia obserwatora, już nie strzelałem czekając co będzie dalej. Starałem się być wyżej skoro Do17 jechał do ziemi, by w razie ucieczki lotem koszącym móc go dogonić, mając przewagę wysokości. Npl w łagodnej pice doszedł do ziemi (rozbił się doszczętnie). Wyszedłszy na 1000 mtr stwierdziłem, że reszta zgrupowania w międzyczasie odleciała na zachód w kierunku na Bydgoszcz. Wracając na lotnisko spotkałem jednego Do17, za którym wszcząłem pogoń. Wyciągnął mnie na 7000 mtr (oczywiście użycie inhalatora w naszych warunkach pracy było wykluczone) i zniknął w chmurach. Dnia tego odnieśliśmy piękne zwycięstwo połączone z wielką stratą. Podczas działań ziemnych zginęli ś.p. kpt. Laskowski, por. Urban i kpr. Mielczyński, a jednocześnie ś.p. kpt. Leśniewski zestrzelił dwa Do17, ppor. Pniak 1-n, ppor. Kogut 1-n, kpr. Wieprzkowicz 1-n i ja 2-a. Trzy bolesne straty i siedem zwycięstw."
[...]

"Działania ziemne"... piękny eufemizm. I jeszcze wiele mówiący fragment dotyczący niemieckiej OPL (bez daty, zapewne pomiędzy 4- 6 IX) :

[...] "Pewnego dnia o świcie zostałem wysłany na rozpoznanie przeprawy Niemców przez Wisłę - gdzie miałem w razie stwierdzenia ostrzelać ponton (zapewne saperski most pontonowy - dopisek Niec). Stwierdziwszy z daleka, że przeprawa odbywa się na Chełmno ze Świecia, poleciałem na Koronowo i bardziej na północ, by do ataku na ponton przelecieć na swój teren. Przed dojściem do Wisły, wpadłem w olbrzymie nasilenie ognia artylerii p. lotn., jednakże dzięki manewrom doszedłem do pontonu z wysokości 400 - 500 mtr, przejechałem się po nim skutecznie. To był mój może najcięższy moment w czasie wojny. Nie wyobrażałem sobie, że tak silnym ogniem i niebezpiecznym operuje artyleria. Od tej chwili bałem się jedynie ziemi." [...]

Podkreślenia moje. To samo musieli poczuć piloci 141 EM nad Grutą... ale jak widać, polskie dowództwo niewiele się przejęło tą lekcją. Nadal wysyłano P11 do szalonych zadań szturmowych, a tymczasem całe polskie dywizje były rozbijane podczas odwrotu bezkarnymi atakami z powietrza. Więc nową przypowieść Polak sobie kupi... ?

Dla koneserów: http://www.psr.netfriend.org/mysliwcy/1 ... liwska.htm
Jest tam kompletny skład "szturmowej" eskadry, zdjęcia pilotów, godło, zwycięstwa powietrzne w 1939 r. (pierwsze zestrzelnie Pisarka podzielono na 1/4 także Skalskiemu, Mielczyńskiemu i Pniakowi).
Dwaj piloci (nie liczę Laskowskiego - dowódcy całego dywizjonu), którzy zginęli pod Grudziądzem, to jedyne straty 141 EM w wyniku walk powietrznych w 1939 r. Później ze słynnej eskadry zginęli jeszcze na zachodzie: Lachowicki-Czechowicz (1940 r), Pisarek, Jankowski i Wiśniewski (wszyscy w 1942 r).


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 19 czerwca 2006, o 09:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 kwietnia 2006, o 15:28
Posty: 714
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Obrazki dotarły - wielkie dzięki !
Pozdrawiam

_________________
"...be yourself, no matter what they say ..."
(Sting)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 czerwca 2006, o 10:34 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 czerwca 2006, o 13:55
Posty: 44
Płeć: Mężczyzna
Nie ma za co :cool:
W przyszłości może kolega wrzuci fotki tego modelu - albo pokusi się nawet o małą dioramkę "Szarży pod Grutą"... ciekawie by to wyglądąło.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 czerwca 2006, o 09:12 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 kwietnia 2006, o 15:28
Posty: 714
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Niecodzienny napisał(a):
Nie ma za co :cool:
W przyszłości może kolega wrzuci fotki tego modelu - albo pokusi się nawet o małą dioramkę "Szarży pod Grutą"... ciekawie by to wyglądąło.


Obiecuję - chociaż P-11c jest na 3 miejscu w kolejce, najpierw muszę skończyć Spitfire'a i Karasia :grin:

_________________
"...be yourself, no matter what they say ..."
(Sting)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 czerwca 2006, o 17:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 maja 2006, o 06:56
Posty: 151
Lokalizacja: Sztum
Płeć: Mężczyzna
Aleksander napisał(a):
Obiecuję - chociaż P-11c jest na 3 miejscu w kolejce, najpierw muszę skończyć Spitfire'a i Karasia :grin:


więc póki co możemy pooglądać jedenastkę Skalskiego tutaj:
:arrow: model P-11c Skalskiego
pozdrawiam!
Paweł - również fan jedenastek :)


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 25 czerwca 2006, o 23:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 czerwca 2006, o 13:55
Posty: 44
Płeć: Mężczyzna
Hmm. Model fajny, ale numeracja coś nie pasuje. Pod skrzydłami powinien być numer radiowy (a jest taktyczny). Czerwony znaczek PZL (na usterzeniu pionowym) widać często na archiwalnych fotkach, ale akurat na P11c nie widziałem takiego (nie ma go też na rysunku z albumu). Jednak w opisie malowań (np. w "Polskich konstrukcjach lotniczych...") wymienia się ten znaczek we wzorze malowania. Jak to było?

I jeszcze o kujawsko-pomorskich lotniskach. Siły powietrzne w dyspozycji Armii "Pomorze" były rozmieszczone na sześciu polowych lotniskach:

Markowo 141 Esk.Myśl. (6 x P11c + 4 x P11a)
Lipie / Katarzynki 142 Esk.Myśl. (10 x P11c), 7 i 8 plutony łącznikowe (7 x RWD8), po 1 plutonie z 43 i 46 Esk.Obs. (6 x R-XIII), pluton balonowy
Zduny 42 Esk.Rozp. (8 x PZL23B)
Niedźwiedź k. Wąbrzeźna - 43 Esk.Obs. (3 x R-XIII, bez plutonu)
Bilica 46 Esk.Obs. (3 x R-XIII, bez plutonu)

Pierwsze cztery lotniska wokół Torunia (siły dyspozycyjne d-cy armii), dwa ostatnie lotniska wysunięte do działań rozpoznawczych na korzyść GO "Wschód" (Niedźwiedź) oraz 15 DP (Bilica-Nowe).


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 września 2007, o 08:09 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Czy ktoś pokusi się o merytoryczną weryfikację poniższego tekstu?

Cytuj:
Wrzesień pod niebem Kwidzyna
08.09.2007


Niedawno minęła 68. rocznica wybuchu II Wojny Światowej. Na ziemiach leżących teraz w granicach powiatu kwidzyńskiego nie było działań wojennych zakrojonych na szeroką skalę, ale niewiele osób wie, że w pobliżu 2 września 1939 doszło do ataku z udziałem 9 polskich samolotów.

Od 1 września silne walki trwały na północ i północny wschód od Grudziądza. 2 września działania polskiej piechoty walczącej w okolicach Gruty i Rogóźna wsparła 141 eskadra dywizjonu myśliwskiego 4 pułku lotniczego z Torunia. W jej skład wchodziło 9 samolotów P-11. Śladem po tamtych walkach są pomniki i obeliski upamiętniające zestrzelonych polskich pilotów. Teraz trwają starania, by w położonym tuż za granicą naszego powiatu Rogóźnie wystawić kolejny.

- Już podczas przekraczania linii frontu w okolicach Gruty zestrzelony został prowadzący eskadrę dowódca kpt. pil. Florian Laskowski, ale pozostałe samoloty dalej brały udział w ataku zmotoryzowaną piechotę niemiecką - informuje Roman Mechliński, kwidzynian, który o tej powietrznej bitwie wie chyba wszystko.

Niestety bardzo silna niemiecka obrona przeciwlotnicza zestrzeliła dwie kolejne maszyny z klucza który prowadził por. pil. Marian Pisarek. Samolot z rannym kpr. pil. Benedyktem Mielczyńskim spadł na pograniczach wsi Kłódka i Łysakowo, zaś zestrzelony samolot ppor. Władysława Urbana we wsi Rogóźno, na polu przy zabudowaniach Franciszka Falkowskiego. Było to zaledwie 80 metrów od centrali niemieckiego 21 batalionu łączności wchodzącego w skład 24 pułku piechoty.

- Wedle relacji świadków operator tej centrali nie udzielił jednak pomocy zestrzelonemu pilotowi lecz zajął się wymontowaniem aparatury pokładowej - mówi Roman Mechliński, który informacje na ten temat zbierał wśród okolicznej ludności.
Warto wspomnieć, że miejscowa ludność też nie mogła udzielać pomocy zestrzelonym pilotom, czego pilnowali członkowie niemieckiej organizacji paramilitarnej Selbstschutz (niem. Samoobrona), do której wstępowali Niemcy zamieszkujący na ziemiach polskich. Przykładem niech będzie gimnazjalista Jan Kraszewski, który razem z kolegami próbował pomóc rannemu Mielczyńskiemu, za co został rozstrzelany, a potem pochowany razem ze zmarłym pilotem.

Do tej pory upamiętniono jedynie śmierć Laskowskiego i Mielczyńskego, lecz Urban jeszcze się tego nie doczekał. Zabiegi w tym kierunku czyni jednak jego krewny inż. Tomasz Kłosiński, a jego działania wspierają Donata Klak, radna z gminy Rogóźno i Roman Mechliński i inni.
- Chcemy wystawić obelisk upamiętniający śmierć pilota, były już prowadzone rozmowy na ten temat, ale trzeba jeszcze przekonać radnych. Koszty nie byłyby duże, bo nie będzie problemów ze znalezieniem odpowiednie głazu i pozostanie jedynie wykonanie pamiątkowej tablicy - mówi Donata Klak.

Z Rady Ochrony Pamięci, Walki i Męczeństwa radna z Rogóźna otrzymała informację, że zwłoki pilota ekshumowano w 1952 roku i przeniesiono je na cmentarz wojenny w Mełnie.
Warto wspomnieć, że Marian Pisarek, który prowadził klucz z Urbanem i Mielczyńskim potem jako pilot słynnego dywizjonu 303 brał udział w bitwie o Anglię, a do dziś z dziewiątki biorącej udział w bitwie żyje jeszcze Jan Budziński, jeden z pilotów trzeciego klucza 141 eskadry.
Pisząc o działaniach wojennych na terenie lub w pobliżu naszego powiatu nie można nie wspomnieć o tym, że w lasach pomiędzy Kwidzynem kwaterowała niemiecka 21 dywizja piechoty.
RAFAŁ CYBULSKI - Dziennik Bałtycki

Źródło: http://kwidzyn.naszemiasto.pl/wydarzenia/766831.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Wrześniowe szarże na czołgi, czyli kamikadze nad Grudzią
PostNapisane: 7 marca 2012, o 12:41 
Offline

Dołączył(a): 6 marca 2012, o 13:54
Posty: 2
Płeć: Nie wybrano
Na forum Myśliwcy znalazłem zdjęcia P-11 c Laskowskiego robione z innych ujęć przez Niemców:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Wrześniowe szarże na czołgi, czyli kamikadze nad Grudzią
PostNapisane: 11 marca 2012, o 16:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 września 2007, o 08:59
Posty: 178
Lokalizacja: Sadlinki
Płeć: Mężczyzna
Można trochę poczytać fajne stronki związane z tematem....
http://www.rbudzinski-piloci.pl.tl/kpr- ... %3Bski.htm
http://www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=58&t=12092


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.