Sporo napisano o tej wieży na malborskim forum:
http://www.marienburg.pl/viewtopic.php?t=244
Ja od siebie dodam tylko zakończenie jej żywota opisane przez mojego dziadka:
Cytuj:
PAMIĘTNIK mieszkańca Ziemi Kwidzyńskiej
Mieczysława Jankiewicza — seniora (1899 —1981)
emerytowanego kierownika Powiatowego Biura Geodezji
i Urządzeń Rolnych w Kwidzynie
Piszę ten pamiętnik w roku 1969,
(...)
Od dnia 1 kwietnia 1950 roku objąłem stanowisko mierniczego powiatowego w Starostwie Powiatowym w Sztumie.
(...)
Za czasów mojego urzędowania w Sztumie pamiętam sprawę wieży wystawionej ku czci Bismarcka we wsi Jasna. Była to wielka i ciężka budowla z czerwonej cegły. Pobudowana na wzgórzu. Na szczycie tej wieży umieszczony był kocioł wyłożony szamotem. Podczas uroczystości, Niemcy zapalali w tym kotle smołę. Któregoś dnia architekt powiatowy inż. Bogacki mówi mi o kłopocie jaki ma z tą wieżą. W Dzienniku Bałtyckim ukazał się artykuł, którego autor zarzucał władzom powiatowym, że przechowują zabytki niemczyzny, chociaż uchwała o rozbiórce tej wieży dawno zapadła, a ona wciąż stoi. Po ukazaniu się tego artykułu, przewodniczący Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Sztumie polecił architektowi, aby natychmiast zajął się zorganizowaniem rozbiórki wieży. Nie lada to była praca i kłopot dla architekta, gdyż wieża wielkością i wyglądem przypominała wieżę dzwonnicy katedry kwidzyńskiej.
Z jej szczytu widać było miasta Elbląg, Malbork i Dzierzgoń i w katalogu punktów triangulacyjnych powiatu mieliśmy ją wykazaną jako taki punkt, a punkty triangulacyjne są pod ochroną służby geodezyjnej. Pokazuję katalog inż. Bogackiemu i mówię, że bez zgody Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii wieży tej nie można rozebrać. Ucieszył się, że mu kłopot spada z głowy, z katalogiem poszedł do przewodniczącego. Wtedy dostałem polecenie wyjednania zgody na rozbiórkę wieży. Wystosowałem pismo w tej sprawie do Delegatury Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii w Gdańsku i otrzymałem odpowiedź, że odniosła się ona w tej sprawie do Warszawy. Po roku otrzymałem pismo, że wieża może być rozebrana po uprzednim zniwelowaniu przez powiatową służbę geodezyjną reperu znajdującego się na jej cokole i ustabilizowaniu na gruncie punktu triangulacyjnego, którym był maszt flagowy na szczycie wieży. Wkrótce powiadomiono mnie, że następnego dnia wieża ma być wysadzona w powietrze, i że rankiem z przewodniczącym pojedziemy do wsi Jasna, abym mógł dokonać potrzebnych pomiarów, gdyż wysadzenie ma nastąpić o godzinie dwunastej.
Na drugi dzień przybyliśmy do Jasnej, gdzie zastaliśmy już saperów zajętych przygotowaniami. Po zniwelowaniu reperu poleciłem zerwać ceglaną podłogę na środku sali, aby na przekątnych wkopać kamień odpowiadający masztowi znajdującemu się na szczycie wieży. Wtedy jeden z przyglądających się autochtonów powiedział, że jeżeli szukam kamienia, to on wie gdzie jest i pokazał nam ścianę i kazał na wysokości około l metra nad podłogą opukiwać. Domyśliłem się, że chodzi mu o kamień węgielny. Odbito tynk i według jego wskazówek usunięto cegły. Ukazała się wykuta w piaskowcu skrzynia z wpuszczonym z góry wiekiem. Po otwarciu wieka, ku nasiej ogólnej konsternacji, skrzynka okazała się pusta. Wtedy staruszek powiedział, że oprócz dokumentów były w niej złożone monety od l feniga do złotej dwudziestomarkówki, które w czasie pierwszej wojny światowej zabrał murarz zamieszkały w ich wsi. Z okolicznych domów, w których zostawiono otwarte okna, ludność udała się na szosę, my samochodami również tam pojechaliśmy. Z szosy nie było widać spodu wieży, zasłaniał ją pagórek. Punktualnie o godzinie dwunastej wieża rozszerzyła się w swojej podstawie, nadbiegł grzmot detonacji, a gdy opadł kłąb różowego kurzu, ukazał się pusty zielony pagórek. Miało się wrażenie, że nigdy tu żadnej wieży nie było, a obraz jej przed chwilą widziany z szosy był halucynacją.
Powyższe cytaty są fragmentem wspomnień, które ukazały się drukiem w książce "
Kwidzyn...drogi do małej ojczyzny" pod red. Krystyny Gromek Wyd. Kwidzyńskie Centrum Kultury 2009