Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Józef Wiącek-ps."Sowa"
PostNapisane: 16 lutego 2009, o 11:58 
Offline

Dołączył(a): 21 maja 2007, o 20:40
Posty: 3718
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Uważam, że powinniśmy o Tym Człowieku, napisać na naszym forum. Należy Mu się to, ponieważ jest to postać bardzo mocno związana z Kwidzynem. Prawie połowę swojego życia przeżył właśnie tu, w naszym mieście.
Co do jego bohaterstwa i zasług w walce o Wolność i Niepodległość naszego kraju nie ma najmniejszych wątpliwości, a my Kwidzyniacy powinniśmy być dumni, i zawsze pamiętać, że ktoś taki był obywatelem i mieszkańcem naszego miasta.

Józef Wiącek. Kawaler Krzyża Walecznych i Orderu Virtuti Militari.
.
Tak się składa, że syn pana Józefa Wiącka, Janusz, jest moim przyjacielem.
Nie raz chciałem z Januszem porozmawiać o Jego ojcu dowiedzieć się czegoś więcej o życiu Pana Józefa. Niestety. Janusz jest jak ja kot ( chodzący własnymi ścieżkami), dumny, uczciwy, honorowy, żyjącym w swoim świecie, do którego bardzo ciężko jest komukolwiek wejść. Janusz chroni swoje prywatne sprawy i tajemnice, I wiem, że jak sam nie chce czegokolwiek powiedzieć, to nie można Go do tego, zmuszać. Z resztą z tego, co mi wiadomo, to Pan Józef Wiącek też był człowiekiem niezwykle skromnym, nie lubił opowiadać o sobie, i nie lubił wracać do wspomnień z czasów wojny.
Janusz bardzo szanuje pamięć o swoim ojcu, uważa, że z zasług ojca, nie powinien robić jakiejś taniej sensacji, chwalić się Jego przeszłością, opowiadać wszystkim w około, przy byle, jakiej okazji, o wojennych, bohaterskich wyczynach ojca. Może też zostało Mu to z czasów, kiedy opowiadanie o ojcu, mogło być dla Niego i całej rodziny niebezpieczne.Za czasów PRLu takim ojcem, z takim życiorysem, nie należało się chwalić. PeeReLowska władza bardzo tego nie lubiła, można było z tego powodu mieć duże kłopoty i nieprzyjemności.
Ja nie nalegam. Janusz może kiedyś sam się otworzy, powie coś więcej, i jak pozwoli
to podzielę się z Wami opowieściami o Jego ojcu. Obiecuję.
Od 1953 roku Józef Wiącek mieszkał w Kwidzynie przy ulicy Karowej. Pracował(może są na forum tacy, którzy pamiętają) z początku jako kierownik, później jako dyrektor Zakładu Rolnego w Oborach, należącego do Technikum Mechanizacji Rolnictwa w Kwidzynie, W tymże technikum kilka lat temu, została odsłonięta tablica pamiątkowa, Jemu poświęcona.
20 listopada 1990 roku już w wolnej Polsce, o którą walczył, Pan Józef Wiącek zmarł na nowotwór, i został pochowany na Kwidzyńskim Cmentarzu Komunalnym.

Oto opis jednej z wielu bohaterskich akcji oddziału „Jędrusie” pod dowództwem Józefa Wiącka
"Jędrusie" rozbili więzienie w Mielcu
Autor: BIAK, wt, 29/04/2008 - 13:29

O rozbiciu więzienia w Opatowie w pierwszej połowie marca 1943 roku pisaliśmy w listopadowym numerze "Biuletynu". Po tej brawurowej akcji o partyzanckim oddziale "Jędrusie" stało się głośno w całej Generalnej Guberni. Wtedy krakowski okręg AK poprosił dowódcę "Jędrusiów" Józefa Wiącka - "Sowę" o rozbicie innej katowni Gestapo - więzienia w Mielcu.

Hitlerowcy więzili tam wówczas i maltretowali 180 osób, m. in. komendanta tarnobrzeskiego okręgu AK Kazimierza Krasonia, jego zastępcę, a zarazem profesora gimnazjum tarnobrzeskiego Zygmunta Szewerę, a także Franka Rutynę z Wielowsi i księży: Władysława Czopka i Józefa Walczyna, nauczycieli tajnego nauczania - Jana Lubera, Rudolfa Jakubca i małżeństwo Oberców z Mielca.

Dowódca "Jędrusiów", dzięki kontaktom wywiadowczym, dowiedział się, że wszyscy więźniowie - w ramach akcji tępienia polskiej inteligencji - mają zostać wywiezieni do Oświęcimia. Czasu miał niewiele.

Józef Wiącek opowiada: - 29 marca 1943 roku dzięki zaufanemu człowiekowi przeprawiliśmy się przez Wisłę, a następnie, z ciężką bronią maszynową, amunicją i materiałami wybuchowymi przebyliśmy 20 kilometrów do Złotnik pod Mielcem.

Ze Złotnik Józef Wiącek w towarzystwie Andrzeja Skowrońskiego ps. "Konar" udał się do Mielca na rozpoznanie. Opracował plan ataku, ubezpieczenia i rozbicia więzienia, ale nie widział jeszcze drogi bezpiecznego odwrotu z więźniami.

Wracając dotarli do wału nad Wisłoką i tu dopiero Wiącek dostrzegł galar do spławu wikliny. Do "Konara" powiedział: Tym galarem spłyniemy do Wisły, przeprawimy się na drugą stronę i będziemy bezpieczni. Po powrocie na punkt zborny w Złotnikach Wiącek omówił plan akcji i podzielił oddział na grupy uderzeniowe.

Padający w tym dniu deszcz sprzyjał powodzeniu akcji, choć utrudniał widoczność. Na szczęście wielu partyzantów znało dokładnie miasto, ponieważ chodzili tu do gimnazjum. Pozostawał jeden problem - Józef Wiącek będąc na rozpoznaniu zauważył przy mieleckim rynku zmotoryzowaną jednostkę Wehrmachtu, która stacjonowała na drodze ich odwrotu.

Nieopodal umieścił zatem pierwszą grupę ubezpieczającą, którą tworzyli: Zbigniew Modzelewski - "Warszawiak", Stanisław Czub - "Inżynier", Stanisław Kuraś - "Szkot" oraz Franciszek Stala - "Kuwaka". W skład drugiej grupy, ubezpieczającej drogę do Dębicy wchodzili: Jan Mazur - "Stalowy", Jan Działkowski - "Jasio Mały", Michał Żarów - "Michałek" i Jan Mazur - "Jasio Duży".

Mniejsza grupka chłopców pilnowała drogi od strony Tarnobrzega, natomiast od strony znajdującego się obok więzienia budynku Gestapo ubezpieczali Stanisław Wiącek - "Inspektor" i Eugeniusz Dąbrowski - "Genek".

W grupie uderzeniowej na więzienie znaleźli się dowódca Józef Wiącek - "Sowa", Zdzisław de Ville - "Zdzich", Roman Szelest - "Uszaty", Zbigniew Kabata - "Bobo" i Marian Lech - "Marian Wielki". Grupa ta posuwała się cicho w kierunku więzienia, gdyż Józef Wiącek chciał zaskoczyć więzienny patrol obchodowy bez strzału To się nie udało. Partyzanci zostali zmuszeni do otwarcia ognia. Na przemian skacząc lub czołgając się dotarli do bramy więziennej, pod którą Wiącek podłożył kilogramową kostkę trotylu.

Wtedy z budynku Gestapo padły strzały z broni maszynowej. Mimo to dowódca spokojnie odbezpieczył granat, położył na kostce trotylu i odskoczył za mur. Silna detonacja rozsadziła bramę. Droga do więzienia była otwarta. Grupa uderzeniowa pod osłoną "Stacha", "Genka" i "Jasia", którzy skutecznie ostrzeliwali okna budynku Gestapo, wdarła się do więzienia i zdobyła klucze do cel.

Uwolnieni więźniowie zgromadzili się w korytarzu, ale nie wszyscy po okrutnych przesłuchaniach mogli wychodzić o własnych siłach. Nieprzytomnego profesora Szewerę wynieśli na rękach jego uczniowie. Bardzo pobity był także Franek Rutyna.

Detonacja zbudziła nie tylko mieszkańców miasta, ale również niemiecki garnizon, obstawiający fabrykę samolotów. W różnych częściach Mielca słychać było strzały. Co chwila z budynku Gestapo zrywał się krótki seryjny ogień w kierunku więzienia, jednak "Stach" z kolegami momentalnie i celnie odpowiadali ogniem.

W tym czasie pod więzienie chciała się przedrzeć zmotoryzowana jednostka niemieckiej żandarmerii, która kwaterowała na stacji PKP, ale na ulicy Kościuszki przywitała ją ogniem grupa "Warszawiaka". Kierowca stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w pobliski budynek. Wycofujących się w kierunku rynku żandarmów ostrzelali od tyłu zdezorientowani żołnierze ze wspomnianej już, stacjonującej obok jednostki Wehrmachtu.

Józef Wiącek opowiada: - Wielu z uwolnionych więźniów uciekło na własną rękę przez pola do pobliskich lasów. Chorzy i pobici wycofali się z nami na przygotowany przez nas galar na Wisłoce.

Dopiero tutaj profesor Szewera odzyskał przytomność i dowiedział się, że jest wolny. Popłynęliśmy z prądem Wisłoki w kierunku Wisły. Wisłoka po obu stronach zarosła wikliną i w ciemnościach ledwo było widać koryto rzeki. Dwukrotnie osiadaliśmy na mieliźnie. Cały czas padał deszcz, byliśmy przemoknięci do suchej nitki, zmarznięci i głodni, ale zadowoleni z akcji.

Z daleka widzieliśmy olbrzymie reflektory, które oświetlały okolicę. To Niemcy otoczyli Mielec w poszukiwaniu "Jędrusiów" i uwolnionych więźniów. Na szczęście nie wpadli na pomysł, że Wisłoka może być najbezpieczniejszą drogą odwrotu.

Rozwidniało się, kiedy naszym oczom ukazał się szeroki pas wody. Wisła! - Przepłynęliśmy na jej drugą stronę do Niekurzy. Chłopi powitali nas serdecznie, więźniów ubrali (niektórzy byli tylko w bieliźnie i nakarmili. Galar puściliśmy z prądem w kierunku Sandomierza.

Niedługo po akcji do mojego gabinetu stomatologicznego w Połańcu zgłosił się z bólem zęba pewien folksdojcz. Opowiadał mi o przerażeniu Niemców, kiedy nocą cała armia Polaków wkroczyła do Mielca, a potem gdzieś momentalnie znikła.

Mieczysław Korczak

Artykuł ukazał się w Biuletynie Informacyjnym Armii Krajowej ( marzec 2001 rok). Publikacja dzięki uprzejmości Redakcji BI AK.

http://www.polaniec.pl/cpg132/thumbnails.php?album=2

Historia oddziału „Jędrusie” i jego walki o Wolną Polskę.
http://www.jedrusie.org/jedrusie.html
http://sp9mielec.republika.pl/jedrusie.htm


Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Z fal ta najgorzej huczy,
co się ma rozbić na piasku.


Ostatnio edytowano 5 lutego 2010, o 15:55 przez krzyzak, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lutego 2009, o 13:46 
To wspaniale Kaziu, że przypomniałeś postać Józefa Wiącka, człowieka przecież z Kwidzyna, który był prawdziwym, a więc i cichym bohaterem.
Znałem jego wojenną biografię i próbowałem dotrzeć do niego, ale bezskutecznie, bo było to w czasach, gdy zbyt świeże były jeszcze jego doświadczenia ze spotkania z Polską Ludową i nie życzył on sobie kontaktów z nieznajomymi.
Do przytoczonych tu opisów potyczek bojowych dodam powojenne losy Józefa Wiącka z podanego już linku:
Cytuj:
Józef Wiącek, ppor. „Sowa" - „Kleszcz" -(1912-1990), z Trzcianki, k. Połańca.

(...) Gdy umilkły działa II wojny Józef Wiącek wrócił do rodzinnej Trzcianki, by zająć się gospodarstwem* Józef ożenił się z Heleną Chołocińską z pobliskiego Szwagrowa. Narzeczeństwem byli jeszcze z czasów okupacji. Ale nie dane im było żyć spokojnie. Uniewinniony na rozprawie sądowej w Sandomierzu wyjechał na Pomorze, osiadł w Kwidzynie i kierował gospodarstwem doświadczalnym (szkolnym) w Oborach, przy Technikum Mechanizacji Rolnictwa.Żołnierzy AK, w tym także "Jędrusiów? ludowa władza zaliczyła w poczet wrogów PRL. 3 lipca 1945 roku Józef Wiącek został aresztowany przez UB, a choć był bezbronny postrzelono go serią z pepeszy w nogę. Uwięziono "Jędrusia II" w Sandomierzu, torturowano i dopiero po pewnym czasie - gdy kość w rannej nodze zaczęła się już psuć, umieszczono go w szpitalu więziennym* W tym czasie gospodarstwo w Trzciance zostało doszczętnie ograbione, ojciec Józefa pobity (wkrótce po tym zmarł), a brat Stanisław, też partyzant "Jędrusiów", aresztowany pod fałszywym zarzutem dezercji z wojska, nielegalnego posiadania broni i należenia do "bandy". Osądzono go i skazano na karę śmierci, zamienioną na więzienie, z którego wrócił dopiero po 10 latach w 1956 roku, Józef Wiącek był również sądzony i ostatecznie uniewinniony. Ale niedawni oprawcy nie dali za wygraną. Uczynili wszystko by zmusić go do opuszczenia rodzinnej wsi i rodzinnych stron. Bano się legendy "Jędrusiów", bano się autorytetu Wiącka, którym cieszył się wśród ludności Ziemi Sandomierskiej.

Po "wędrówce" z miejsca na miejsce ostatecznie osiadł w dalekim Kwidzynie i podjął pracę Uniewinniony na rozprawie sądowej w Sandomierzu wyjechał na Pomorze, osiadł w Kwidzynie i kierował gospodarstwem doświadczalnym (szkolnym) w Oborach, przy Technikum Mechanizacji Rolnictwa w zespole gospodarstw rolnych przy Szkole Mechanizacji Rolnictwa. Po jego okiem młodzież odbywała wakacyjne praktyki. Był świetnym fachowcem. I choć nie posiadał legitymacji partyjnej mianowano go dyrektorem. Wydawać by się mogło, że po roku 1956 czasy opluwania "Jędrusiów" odeszły w niepamięć. A jednak jeszcze w latach 70-tych pseudo-historyk St. Skwarek w książce "Na wysuniętych posterunkach" próbował obrzucić błotem zarówno Józefa Wiącka jak i jego partyzantów pisząc, że zorganizował on bandę "Jędrusiów" z zamiarem obalenia socjalizmu". Józef Wiącek wytoczył autorowi tych bzdur proces o zniesławienie, i wygrał go. Wyrok został opublikowany na łamach kieleckiej prasy. Ale książka Skwarka nadal jeszcze leży na półkach wielu bibliotek, a na jej kartkach tkwi obrzydliwy paszkwil na "Armię Krajową - zaplutego karła reakcji". Wbrew temu, najlepszym dowodem uznania i pamięci dla walki Oddziału i "Jędrusia" jest monumentalny Pomnik na pi. Tysiąclecia wystawiony przez społeczeństwo z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Tarnobrzega.

"Szef" - Józef Wiącek był człowiekiem niezwykle skromnym. Pochłonięty pracą zawodową i problemami rodziny, nie często wracał do wspomnień z lat wojny. Nie lubił opowiadać o sobie. Ale ludzie w Kwidzynie szybko dowiedzieli się o jego partyzanckiej przeszłości i szanowali go. On zaś, wraz ze swymi dawnymi partyzantami, włączył się w prace nad upamiętnianiem walki "Jędrusiów", a przede wszystkim Władysława Jasińskiego, twórcy "Odwetu" i pierwszego dowódcy Oddziału.
(...) Do końca swych dni był czynny społecznie. Zmarł 20.XI.1990 r. w Kwidzynie. Pochowany jest na Cmentarzu Komunalnym.

A przy tej okazji, po raz kolejny pytanie: kiedy to potrafimy już uszanować należną pamięć o takich ludziach, choćby na równi z Bolkiem i Lolkiem, Krasnoludkami, Czerwonym Kapturkiem i z innymi bohaterami z kwidzyńskich osiedli?
Może nie będziemy mieli tego i podobnych kłopotów, gdy wreszcie spalimy wszystkie "wstrętne" papiery z i tak przetrzebionych archiwów IPN-u, a o naszej przeszłości będą zaświadczać tylko książki takie, jak St.Skwarka.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lutego 2009, o 16:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 czerwca 2006, o 18:24
Posty: 117
Lokalizacja: Iława
Płeć: Mężczyzna
Wtedy to byli ludzie :wink:
pozdr V


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lutego 2009, o 17:54 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
VOO1 napisał(a):
Wtedy to byli ludzie :wink:
pozdr V


Bądź takim jak oni masz szansę, życie jest twoje :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 16 lutego 2009, o 18:48 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 czerwca 2006, o 18:24
Posty: 117
Lokalizacja: Iława
Płeć: Mężczyzna
Darek napisał(a):
VOO1 napisał(a):
Wtedy to byli ludzie :wink:
pozdr V


Bądź takim jak oni masz szansę, życie jest twoje :grinka:

nooo chyba a afganistanie partyzantkę ogarnę


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 7 lutego 2010, o 21:50 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
http://kwidzynopedia.pl/index.php?title ... i%C4%85cek

Krzyżak, bardzo proszę o weryfikację podanych w haśle informacji. Nie wiem czy jesteś autorem zdjęć, jeśli tak, to mogę taką informację umieścić.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lutego 2010, o 13:42 
Offline

Dołączył(a): 21 maja 2007, o 20:40
Posty: 3718
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Piotr_J,
Autorem zdjęć jestem ja.
Ze zdjęciami tymi możesz robić wszystko co uważasz za stosowne.

Mam tylko zastrzeżenia co do danych które przytaczasz.
Dane te nie są w pełni zgodne z prawdą. Jest błąd.
Opis:
-"Za rzekomą dezercję z wojska, nielegalne posiadanie broni i należenie do "bandy" skazano ppor. Józefa Wiącka na karę śmierci. Więzienie (po zamianie kary śmierci) opuścił po 10 latach, w 1956 roku"-
nie odnosi się do Józefa Wiącka, a do jego brata Stanisława ps "inspektor" z którym razem walczyli w oddziale "Jędrusie".

_________________
Z fal ta najgorzej huczy,
co się ma rozbić na piasku.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lutego 2010, o 14:35 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 września 2007, o 12:25
Posty: 3435
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
Dodałam ze dwa wyrazy

Teraz stronka wygląda tak: http://kwidzynopedia.pl/index.php?title ... i%C4%85cek


Ostatnio edytowano 8 lutego 2010, o 14:44 przez Rachel, łącznie edytowano 2 razy

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lutego 2010, o 14:35 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Jasne, akurat ten akapit miał wylecieć, bo to samo jest niżej już poprawnie. Zmęczenie zrobiło swoje. Zaraz poprawię.

_________________
Kwidzynopedia - nasza encyklopedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lutego 2010, o 14:48 
Offline

Dołączył(a): 21 maja 2007, o 20:40
Posty: 3718
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Piotr_J, Rachel Teraz powinno być OK! :-)

A przy okazji.
Bardzo dobrze opisała życiorys Pana Wiącka, Pani Anna Bieńkowska na podstawie wywiadu z córką Pana Józefa, Anną. Publikowany w artykułach kwartalnika "Schody Kawowe" numery: 3/15 (Rok IV) lipiec-wrzesień 2003, 4/17 (Rok V),październik-grudzień 2003 1/17 (Rok V), styczeń marzec 2004.

A także w " Wirtualnym Muzeum Kwidzyna" na stronie:
http://www.muzeum.kwidzyn.pl/web/?a=static&id=59

_________________
Z fal ta najgorzej huczy,
co się ma rozbić na piasku.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lutego 2010, o 15:03 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Rachel posprzątała. :-)

_________________
Kwidzynopedia - nasza encyklopedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Wiącek-ps."Sowa"
PostNapisane: 24 listopada 2011, o 23:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 maja 2011, o 16:45
Posty: 158
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Odkopuje troszkę temat, czy ktoś z szanownych forumowiczów zna przybliżone miejsce spoczynku naszego bohatera ?. Bardzo mi na tym zależy, chociażby w przybliżeniu sektor.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Józef Wiącek-ps."Sowa"
PostNapisane: 25 listopada 2011, o 12:24 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
Bardzo mi na tym zależy, chociażby w przybliżeniu sektor.


Wystarczy zapytać w administracji cmentarza. Czynne do 15.

_________________
Kwidzynopedia - nasza encyklopedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Józef Wiącek-ps."Sowa"
PostNapisane: 25 listopada 2011, o 14:14 
Offline

Dołączył(a): 21 maja 2007, o 20:40
Posty: 3718
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
WST 1939 napisał(a):
Odkopuje troszkę temat, czy ktoś z szanownych forumowiczów zna przybliżone miejsce spoczynku naszego bohatera ?. Bardzo mi na tym zależy, chociażby w przybliżeniu sektor.

Grób się znajduje przy głównym krzyżu.
Dochodząc do krzyża, (idąc od strony parkingu), dochodzimy do okrągłej polany na której , są wkopane tablice, stoją znicze i kwiaty, no i oczywiście krzyż.
Jak się stanie przed wejściem na plac z krzyżem, to obracając się w lewo ,jako drugi grób, zobaczymy grób Józefa Wiącka.

_________________
Z fal ta najgorzej huczy,
co się ma rozbić na piasku.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Józef Wiącek-ps."Sowa"
PostNapisane: 6 września 2014, o 15:59 
No i mamy nareszcie ulicę im p. Józefa! :)
http://kwidzyn.naszemiasto.pl/artykul/o ... id,tm.html


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.