|
Wywiad z panem Jarosławem Rosiakiem Prezesem Zarządu KPPT SP. Z O.O. w Górkach, to bardzo uprzejma rozmowa. Mimo całej swej delikatności i subtelnych „odpuszczających” zaniechań redaktora, to i tak obnaża ona wątpliwy sens i celowość tej inwestycji tak bardzo absorbującej lokalny kwidzyński budżet. A przy okazji również trafność doboru pana prezesa debiutanta dla zawiadywania tak poważnie kapitałochłonnym projektem. Pan prezes chyba się zbytnio przejął expose pana premiera, bo poza swoją wróżbą, że za 15 lat być może ktoś kupi tamte tereny za 40 mln zł (do dziś już więcej na to poszło), to jedynie powtarza zaczerpnięte z expose frazy: musimy, szukamy, zamierzamy, trzeba poczynić kroki, będziemy starać się, może przybędzie itd. W moim przekonaniu, żeby się spełniły, któreś z marzeń, złudzeń, bądź obietnic związanych z kontrowersyjnym projektem „KPPT w Górkach” , to do wszystkich poniesionych już niebagatelnych dotacji, kredytów, subwencji regionalnych i brukselskich, dla jakichkolwiek, choć minimalnych osiągnięć - niezbędne i to wręcz nieodzowne wydaje się tylko zamówienie mszy świętej proszalnej do Bożej Opatrzności w intencji uniknięcia kompletnego blamażu patronów tego przedsięwzięcia.
„Pierepałki” z miejskim budżetem to oczywisty kłopot tych, którzy go skonstruowali, bo kogo więcej to obchodzi, a niewiele czasu tu potrzeba, by zostały raczej dotkliwie zweryfikowane priorytety wydatków i kredytów miasta.
Miejską kasę żre hala widowiskowa, która sama się przecież nie spłaci, żrą Górki jak i pomniejsze rozliczne tego typu wydatki. A żeby nie było tu żadnych złudzeń, to wcale nie biadolę nad tą sytuacja. Kwidzyniacy mają to na co zasługują. Bo po pierwsze, niech nadal grzecznie trzymają się "z dala od polityki" (ich kluczowe decyzje wszak mają dotyczyć głównie wyboru występów: Stachursky albo Doda.
A mieniący się tzw. opozycją w Radzie Miejskiej niech nadal tam podnoszą tak ważne zagadnienia jak skuteczność służb miejskich w ochronie sklepów niektórych radnych przed obfajdywaniem ich przez niesforne psy. Albo niech nadal na forum Rady koncentrują się na recenzowaniu artykułów lokalnej prasy i kazań w miejscowych kościołach. Drugi odłam lokalnej "opozycji" gorliwie przytakuje rządzącym, ale w tym jest chociaż jakaś logika, bo każą sobie za to płacić "beneficjami miejskimi" i ochoczo z tego korzystają. Tak „merytorycznej” opozycji pewnie życzyłby sobie każdy zarząd miasta dbający o to, by żyło mu się lepiej, tudzież tzw. „królikowi, jego krewnym i znajomym”. Jest dobrze i wszystko wskazuje, że będzie jeszcze lepiej w tym względzie.
|