ja dorzucę coś od siebie do KULTURY. Znaleziono przecież w ubiegłym roku szczątki ciał wielkich mistrzów krzyżackich w katedrze. Nie możemy tego zmarnować. Byłoby to niekorzystne, gdyby kości przetransportowano do jakiegoś innego muzeum.. To jest nasza szansa(jedna z niewielu, z resztą każdą marnujemy) na promocje miasta, jakiś dodatkowy punkt zwiedzania. Ja na przykład z chęcią zwiedziłbym katedrę z zamkiem i później pooglądał szkielety wielkich mistrzów krzyżackich. Jak piszą jest to odkrycie na skale światową, więc powinniśmy być przygotowani na wycieczki(w tym zza granicy), jeśli oczywiście kości zostaną u nas. Poniżej ciekawy artykuł do przeczytania. (podoba mi się to stwierdzenie w nagłówku artykułu

)
Cytuj:
W katedrze. Wielki mistrz Werner von Orseln wiele lat po śmierci rozsławi Kwidzyn
Badania dendrochronologiczne niemal w stu procentach potwierdzają, że w maju 2007 roku w Kwidzynie dokonano odkrycia na światową skalę. Nigdy wcześniej nie odnaleziono bowiem szczątków wielkich mistrzów krzyżackich, a wyniki badań desek jednej z trumien pozwoliły ustalić, że pochowano w niej Wernera von Orselna.
Przypomnijmy, że w maju ubiegłego roku pod podłogą prezbiterium odkryto kryptę, w której pochowano trzech mężczyzn. Przy szkieletach znaleziono też m.in. fragmenty jedwabiu i metalowe zapinki płaszczy, co od razu wskazywało, że natrafiono na groby znaczących postaci. Teraz poznaliśmy wyniki badań dendrochronologicznych drewna, które przeprowadził prof. Tomasz Ważny z Instytutu Zabytkoznawstwa i Konserwatorstwa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Szczególnie interesujące są te, które dotyczą deski, z której wykonano jedną z trumien znalezionych w krypcie.
- Pomimo daleko posuniętego rozkładu drewna udało się zrekonstruować przyrosty roczne. Kompletna sosnowa deska ma najmłodszy zachowany przyrost z 1325 roku, datowanie potwierdzone jest przez rezultat otrzymany dla fragmentu sąsiadującej deski z najmłodszym zachowanym słojem z 1301 roku - pisze w swej analizie denrechronologicznej prof. Tomasz Ważny.
A to oznacza, że trumnę najpewniej wykonano ok. 1330 roku, a więc wtedy, gdy Werner von Orseln został zamordowany prze obłąkanego Jana von Endorfa. Zresztą na to, że tragicznie zmarły wielki mistrz został pochowany w Kwidzynie wskazują też freski w tutejszej katedrze. Ich namalowanie na początku XVI wieku zlecił biskup Hiob Dobeneck, jedna z najbardziej światłych postaci Prus w tamtych czasach, który dobrze znał historię katedry i wiedział, kto został w niej pochowany.
- Wyniki badań dendrochronologicznych potwierdzają moje wcześniejsze przypuszczenia, co do pochówku w trumnie południowej. Nadal też uważam, że obok, w trumnie północnej najprawdopodobniej pochowany został Ludolf Konig - mówi kierujący wykopaliskami w Kwidzynie dr Antoni Pawłowski, kierownik tutejszego Muzeum Zamkowego.
Na razie jednak nie ma struprocentowych dowodów potwierdzających tezę o pochówku Ludolfa Konig von Wattzau (wielki mistrz w latach 1342-45, zmarł ok. 1347/48). Drewno z którego wykonano trumnę, ze względu na położenie w krypcie określanej jako północną, w rezultacie stałego kontaktu z wilgotnym podłożem uległo daleko posuniętemu rozkładowi. A to z kolei ograniczyło możliwości pobierania próbek i analizy struktury drewna.
Za to na pewno można odrzucić teorię, że szkielet w trumnie północnej należał do jednego z kilkunastu biskupów pochowanych w kwidzyńskiej katedrze. Wyklucza to analiza zachowanych fragmentów jedwabnych szat znalezionych przy szczątkach.
- W wielowarstwowej szacie mamy rozpoznanych siedem różnych rodzajów jedwabiu i na pewno są to szaty świeckie, a nie ubiór biskupa - informuje Antoni Pawłowski.
Najwięcej znaków zapytania można jednak postawić przy trzecim z wykopanych szkieletów, tym który spoczywał na trumnie północnej. To na pewno najmłodszy pochówek, ale analiza dendrochronologiczna niewiele w tym przypadku wyjaśniła.
- Najmłodszy zachowany przyrost sosnowych desek spoczywających na trumnie północnej powstał w 1389 roku, ale niemożliwe było uchwycenie zewnętrznej warstwy drewna, której znaczącego fragmentu brakowało - możemy przeczytać w analizie prof. Ważnego.
A to wskazuje, że jeśli deski są fragmentem trumny - a co do tego nie ma pewności - to mogła ona powstać na początku XV wieku.
- Więc wcale nie wyklucza to jeszcze mojej hipotezy, że w trumnie północnej mógł zostać pochowany Luther z Brunszwiku (wielki mistrz z książęcego roku - przyp. red.) zaś dopiero na górze spoczął Ludolf Konig - mówi Bogumił Wiśniewski, archeolog, specjalista ds. zabytków w kwidzyńskim Urzędzie Miasta.
A właśnie wyjaśnieniu wszystkich, albo przynajmniej części wątpliwości, ma służyć powołanie zespołu naukowego, który zajmie się tematem odkryć w kwidzyńskiej katedrze
- Potrzebna jest całościowa analiza danych, zwłaszcza zestawienie wyników dotychczas przeprowadzonych badań ze znanymi wcześniej źródłami. Uszkodzone kolano, czy uszkodzony staw skokowy, o którym wiemy z badań antropologicznych często można dopasować do konkretnych kontuzji czy też ran bitewnych, o których wspominają różne źródła - mówi dr Antoni Pawłowski.
Wiadomo, że w tej grupie znajdą się dr Małgorzata Grupa, specjalistka od średniowiecznych szat i dr Tomasz Kozłowski, antropolog. Skład zespołu będzie jednak szerszy, więc należy się spodziewać, że do współpracy zaproszeni też zostaną historycy-mediewiści specjalizujący się w innych zagadnieniach związanych ze Średniowieczem.
Równolegle prowadzone są też kolejne badania szczątków znalezionych w prezbiterium.
- Obecnie dr hab. Krzysztof Szostek z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie próbuje ustalić grupę krwi i skład chemiczny kości osób pochowanych w kwidzyńskiej krypcie. W dalszych planach są też badania DNA - informuje Bogumił Wiśniewski.
RAFAŁ CYBULSKI - POLSKA Dziennik Bałtycki