Nie jest to tajemnicą, że pośród naszych sąsiadów za Odrą działa wiele grup i organizacji, które nie ukrywają swej niechęci a nawet wrogości do Polaków. Utrzymywany z państwowej kasy dwumilionowy Związek Wypędzonych podważa traktat polsko-niemiecki i wzywa do rewizji granic (zresztą ciągle nieuznawanych). W tym Związku są już wnukowie i prawnukowie uciekinierów i wysiedlonych. Każdy, także obecny rząd niemiecki czyni umizgi do tego elektoratu, jak i do władz polskich, które też nie chcą widzieć tu problemów i kontentują się uściskami i
medalami.Wynikające z traktatu wszystkie przywileje, ulgi i dotacje dla mniejszości niemieckiej w Polsce nie znajdują żadnego odbicia wobec milionowej rzeszy Polaków stale mieszkających w Niemczech. Za utrzymywanie szkół niemieckich, lub dwujęzycznych w Polsce płaci polski podatnik. Państwo niemieckie nie łoży u siebie na żadną szkołę polską. Mało tego, rząd niemiecki broni się przed stwierdzeniem, że istnieje tam jakaś polska mniejszość narodowa (a szacuje się ok. 2 mln). To niezły skandal, że ciągle obowiązuje Rozporządzenie Hermanna Goeringa z 27 lutego 1940 roku o „Likwidacji polskiej mniejszości narodowej w Niemczech”.
Bundestag coś obiecuje lecz konsekwentnie pomija ten temat chcąc zapewne powstrzymać roszczenia majątkowe organizacji polonijnych w Niemczech, a w tym
skonfiskowane przez hitlerowców banki, nieruchomości i inne aktywa Związku Polaków w Niemczech.
Jakieś strachliwe milczenie polskiej dyplomacji w tych sprawach jest kolejnym niezrozumiałym ustępstwem władz polskich. W polskiej polityce znika pojecie interesu narodowego. Więcej uwagi i energii poświęca ona kwestii „małżeństw” pederastów i innych dziwaków seksualnych niż rodakom żyjącym za granicą.
Jakoś nie słychać o polskich reakcjach na funkcjonujący w sieci neohitlerowski
przebój z konkretnymi pogróżkami i zapowiedzią zrealizowania - jakby nie było - postulatów Związku Wypędzonych. Polacy są obrażani na YouTube, ale cenzura stara się, żebyśmy tego nie odkryli. YouTube zablokowało ten „utwór” na polskich stronach, ale w ramach współpracy polsko-rosyjskiej brzmi on ze stron rosyjskich:
Polaken Tango.
refren:
Kiedy polska flota zatonie pod Gdańskiem.
I niemiecka piosenka zabrzmi w Malborku.
Wtedy do Wrocławia wkroczy Wehrmacht z oddziałami pancernymi.
I wtedy w końcu Wschodnie Niemcy wrócą z powrotem do ojczyzny.
… wrócimy z powrotem w honorowych mundurach w kolorze feldgrau.Można to zbyć powiedzeniem, że to jakiś tylko wygłup. Ale brak jakiejkolwiek reakcji na ten złowieszczy antypolonizm wydaje się zastanawiający, gdy przypomnimy sobie jak to państwo polskie potrafi np. wysłać swe wyspecjalizowane formacje statutowo służące obronie niepodległości przeciwko głupim niewybrednym dowcipom antyprezydenckim w internecie.