Tak odnośnie wyłapywania i "opieki" nad zwierzętami w grudziądzkim schronisku...
Cytuj:
PŁACIMY JAK ZA HOTEL RITZ
Inspektor Kwidzyńskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Urszula Pałac, wystąpiła z pismem do gdańskiego oddziału Najwyższej Izby Kontroli, w którym zarzuca włodarzom naszego miasta niewłaściwe wydatkowanie publicznych pieniędzy, przeznaczanych na opiekę nad bezpańskimi psami.
Najwyższa Izba Kontroli przesłała to pismo do Burmistrza Miasta Kwidzyna z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych przez inspektora TOZ zarzutów i uwag.
Na ostatniej sesji radny Marek Sidor poprosił burmistrza o informację w tej sprawie.
- Pani inspektor w swej dobroci – rozpoczął burmistrz - chciałaby objąć opiekę nad zwierzętami całego powiatu kwidzyńskiego za pieniądze podatników Kwidzyna. Na coś takiego nie możemy sobie pozwolić. Jesteśmy na terenie powiatu jedyną gminą, która, można dyskutować - dobrze, czy źle - ma zorganizowany system wyłapywania bezdomnych zwierząt i przechowywania ich w schronisku zwierząt w Grudziądzu.
Na tę usługę ogłaszane są przetargi i po raz drugi przetarg wygrało schronisko z Grudziądza – jedyne zresztą, które się zgłosiło do przetargu.
- Jesteśmy więc niejako skazani na usługi tego schroniska – dodał Andrzej Krzysztofiak.
W 2005 roku miasto przeznaczyło na wyłapywanie i przebywanie psów w Grudziądzu prawie 70 tys. zł, zaś w 2006 roku – prawie 90 tys.
- Opłacamy za wykorzystane miejsce w tym schronisku. Maksymalna ilość przechowywanych zwierząt, zgodnie z umową, to 20. Jednorazowo bezpańskich psów jest 17. Psów przybywa, dlatego jest większa kwota – tłumaczył burmistrz.
I coś tu jest nie tak, gdyż według informacji Pani Inspektor w 2005 roku przedsiębiorca zabrał z Kwidzyna do Grudziądza w ciągu całego roku jedynie 18 psów, ponieważ pozostałe zwierzęta znalazły właścicieli jeszcze w przytulisku na Miłosnej.
Tak więc, w 2005 roku owe 70 tysięcy złotych miasto Kwidzyn przekazało przedsiębiorcy na utrzymanie 18 psów. Hycel z Grudziądza nigdy nie zabrał jednorazowo z Miłosnej tylu psów, ile podał burmistrz.
Andrzej Krzysztofiak stwierdził ponadto, iż z informacji przekazanych mu przez straż miejską i gospodarza miasta wynika, że sytuacja zwierząt w schronisku jest dobra, a warunki sanitarno-epidemiologiczne i przechowywania bezpańskich psów są więcej niż dobre, choć z pewnością nie można ich przyrównać do warunków w Hotelu „Ritz”.
Cóż, warunki w schronisku dla psów z całą pewnością są odmienne niż we wspomnianym hotelu, jednak rachunki, jakie płaci miasto przedsiębiorcy, zbliżone.
- Myślę, że oprócz roli strażnika psów, towarzystwo powinno przejąć rolę edukacyjną – powiedział burmistrz i dodał, że sam jest właścicielem psa, co zapewne miało wywołać określony skutek i przeświadczenie wśród słuchaczy, że kocha psy.
Akurat w to nikt nie wątpi, jednak zasadnicza różnica polega na tym, że burmistrz kocha swojego psa, a Urszula Pałac kocha wszystkie zwierzęta.
- Uważają, że jestem nawiedzona – mówi z goryczą pani Urszula – a mnie nie jest obojętny los żadnego zwierzęcia.
***
Pani Urszula Pałac twierdzi, że zastrzeżenia do schroniska w Grudziądzu są od dwóch lat. W lipcu 2005 roku, kiedy była tam na kontroli ze stosownym dokumentem upoważniającym ją do dokonania takich czynności, wydanym przez Zarząd Główny Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, nie pokazano jej dokumentacji, nie było tam również psów zabranych z Kwidzyna.
- Żona przedsiębiorcy przyznała, że psy mogły zostać uśpione, ponieważ muszą zrobić miejsca dla następnych zwierząt – stwierdza Urszula Pałac. - Zwróciłam uwagę, że w trakcie upałów nie było misek z wodą przy budach dla psów.
Na kolejną kontrolę Pani Urszula pojechała w styczniu br., ze stosownym jak poprzednio dokumentem. Właściciel schroniska odmówił udostępnienia dokumentacji dot. przywiezionych z Kwidzyna zwierząt, twierdząc że może ją pokazać jedynie tym osobom, z którymi podpisywał umowę, czyli przedstawicielom urzędu miejskiego.
- Panowały wtedy silne mrozy, budy nie były ocieplone, a zwierzęta wychudzone – twierdzi Pani Pałac.
***
Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 26 sierpnia 1998 roku reguluje zasady i warunki wyłapywania zwierząt: „Organ gminy podaje do publicznej wiadomości, w sposób zwyczajowo przyjęty na danym terenie, co najmniej na 21 dni przed planowanym terminem rozpoczęcia wyłapywania zwierząt bezdomnych termin, granice terenu, na którym będą wyłapywane, adres schroniska, podmiot wykonujący wyłapywanie”.
„Sposób zwyczajowo przyjęty” na naszym terenie, czyli w Kwidzynie, to publikacje stosownych ogłoszeń w lokalnej prasie. Niestety, urząd miejski nie informuje tą drogą mieszkańców o planowanym przyjeździe hycla.
H.C.
Powyżej pełen artykuł opublikowany w Pulsie - przyznam, dość kontrowersyjny...