Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 2 listopada 2011, o 22:28 
Nie śmiałam tego wyrazić tak dosłownie, jak Ty to uczyniłeś...ale widać, że to " uczucie" regionalne, działa w obie strony :D :D :D


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 2 listopada 2011, o 22:41 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
NOWY(L) napisał(a):
Cytuj:
To tam tacy są :?: :D



Są nawet jednego znam z tym, że On się z Chojnic przeprowadził :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 2 listopada 2011, o 22:43 
Tak tylko, dla przypomnienia, jak to Wielkopolska i co niektórzy jej obywatele...:)
http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/40 ... ,id,t.html,
http://www.futbolnews.pl/informacje/inf ... zjera.html,
http://www.se.pl/wydarzenia/kronika-kry ... 13882.html :D
http://lublin.com.pl/artykuly/pokaz/176 ... szkaniowa/
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/po ... omosc.html
a mogłabym tak jeszcze długo, długo... :D


Ostatnio edytowano 2 listopada 2011, o 22:45 przez KRYNIA, łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 2 listopada 2011, o 22:43 
To się nie liczy. :D
Ja do mieszkańców Wielkopolski pałam szczególnym uczuciem.
Analnym.
Mam ich w d.upie 8)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 2 listopada 2011, o 22:47 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Teraz rozumiem, Kermit zapraszał by mieć wielkopolskich kozłów ofiarnych. A to szuja :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 2 listopada 2011, o 22:48 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
No i się zaczęło. Dostało się Ukraińcom, to i Wielkopolanom się oberwie.

A prowokator siedzi i się śmieje.

Przeczytajcie jego tekst bardzo uważnie. Pisze także o uczestnikach tego forum. Oczywiście nie wszystkich, ale jednak. :razz: :D

_________________
Kwidzynopedia - nasza encyklopedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 01:29 
Piotr_J - z całym szacunkiem, ale może się mylisz...? Przecież to nie ja, ani też żaden inny forumowicz, zaczepił " obywatela z Wielkopolski ", któremu to, w splocie życiowych nieszczęść, przyszło zetknąć się z naszym "upiornym miasteczkiem" :D - niczym " Koszmar z ulicy Wiązów "
Wikipedia w tym temacie ...
http://pl.wikipedia.org/wiki/Koszmar_z_ ... 85z%C3%B3w
To ów obywatel, po rzekomo zaledwie " kilku pobytach" w bardzo pretensjonalny sposób określił - Twoje, moje, nasze miasto, środowisko, ludzi...co też wzbudziło w niektórych całkiem naturalny i oczywisty odruch obronny. Tym bardziej, że owa opinia "obywatela" jest... myślę co najmniej uwłaczająca chyba każdemu z nas. Ja naprawdę bardzo lubię moje miasto, dostrzegam jego uroki, zalety, idąc śladem nietuzinkowej historii, poprzez dzieje, kończąc na dniu dzisiejszym.
Abstrahując już od faktu, czy opinia obywatela z Wielkopolski, zawiera w sobie jakieś racje, czy nie ! Każdy chyba człowiek, a nawet ssak, ma w sobie tzw. odruch obronny i ma to poparcie w naukach psychologicznych, filozoficznych.
Użyję tu bardzo banalnego przykładu...czy pozwoliłbyś, zupełnie obcej osobie, by ingerowała w Twoją rodzinę ? np. oceniała negatywnie Twoje dzieci, dając jednocześnie radę i uzurpując sobie monopol na ich wychowanie ?
Moje pytanie jest oczywiście retoryczne, a wywód typowo terytorialny patriotyzm ...:)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 07:16 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 20 czerwca 2007, o 06:05
Posty: 2459
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Nie wybrano
Historia tego porządnego obywatela wielkopolski jest mniej więcej tak samo ciekawa i wiarygodna jak historia pewnego mongolskiego konia.
Cytuj:
Witajcie,

Otrzymaliśmy prośbę ciężko chorego konia z Mongolii o
przesyłanie mu pocztówek z życzeniami końskiego zdrowia. Koń ów cierpi
na nieuleczalną (odczłowieczą) chorobę - podatność na iluzję.
Pozostało mu więc niewiele realności do przeżycia. Dlatego jego
największym marzeniem jest zostać przed śmiercią wpisanym do Księgi
Rekordów Guinessa, jako adresata największej liczby pocztówek z
życzeniami końskiego zdrowia. Prosimy więc o wsparcie mongolskiego
konia przez wysłanie tego listu dalej w celu kontynuacji łańcuszka
szczęścia.

Recepta na szczęście (podajemy na prośbę i w intencji
Adresata): Pocałuj pierwszego konia, jakiego napotkasz, kiedy
otrzymasz ten list. Jeśli pocałowany znienacka przez ciebie koń nie
kopnie cię, będzie to dowód na to, że jeden z oczekiwanych przez
ciebie cudów już się spełnił. Ten list został wysłany do ciebie na
szczęście. Uwierzytelniony oryginał znajduje się na poczcie w Ułan
Bator (Mongolia), natomiast pierwsza kopia (opakowana w celofan) w
skrytce na pierwszym piętrze pewnej rzeźni rytualnej w Lobamba
(Mozambik). List okrążył świat już kilka razy; teraz szczęście zostało
wysłane do Ciebie. Cieszysz się, prawda? To dobrze: otrzymasz
szczęście w bezpiecznej, dobrze opakowanej, anonimowej przesyłce w
ciągu 4 dni, jeśli ten list prześlesz dalej. To nie jest żaden głupi
żart niedowiarków. Otrzymasz szczęście na pewno - musisz tylko nam
uwierzyć. To zupełnie wystarczy. Poważnie.

Wyślij ten list do ludzi, o których wiesz, że potrzebują szczęścia!
(Kto z Państwa zna jakichś ludzi, o których wie, że nie potrzebują
szczęścia, niech do nas napisze - rozlosujemy wśród respondentów kopię
naleśnika, którym został poczęstowany pewien Amerykanin podczas swego
kontaktu IV stopnia z przybyszami z innego świata [zielone ludziki,
UFO itd., wydarzenie autentyczne!] ). Nie wysyłaj owsa ani pieniędzy -
szczęścia nie można kupić; szczęście nie ma ceny. Naturalnie, jeśli
otrzymasz $ 1.000.000, będziesz szczęśliwy. Pamiętaj: pieniądze nie
dają szczęścia temu, kto ich nie ma! Nie zatrzymuj tego listu; musi on
opuścić twe ręce w ciągu 96 godzin (zostało to dokładnie wyliczone i
potwierdzone przez największe autorytety naukowe świata, które dla
dobra twojego szczęścia wolały pozostać anonimowe).

Krótka historia łańcuszka

Pół naszego łańcuszka pochodzi z Wenezueli. Został on napisany przez
misjonarza (wiadomo jakiego wyznania) w Caracas. Drugą połowę (w
ramach współpracy ekumenicznej) dopisano w siedzibie zupełnie innej
misji w Guadalcanal (Wyspy Salomona). Kilka ogniw dopisali potajemnie
Iluminaci Bawarscy, korzystając z krytycznego wydania Almanachu
Gotajskiego dla niewidomych i notatek Mormonów strzeżonych w ich
siedzibie w Salt Lake City, a dotyczących Egipskiej Księgi Umarłych.
Nie wiadomo co stało się z innym łańcuszkiem, który przyjął kiedyś
nazwę Łańcuszka św. Antoniego (patrona rzeczy zagubionych!). Być
może jest to ten sam łańcuszek, ale nie taki sam.

[Pewne dające do myślenia przypadki życiowe potwierdzające moc
łańcuszka.]

Pewien oficer RAF'u podczas nocnego lotu patrolowego otrzymał $
10.000, w tym samym czasie inny oficer wygrał w kasynie $ 40.000, ale
stracił je, ponieważ przerwał łańcuch. Natomiast Pedro Juan Caballero,
rolnik z Paragwaju, stracił żonę - odeszła nagle od niego w pięć dni
po otrzymaniu tego listu. Początkowo uznał ten fakt za zapowiedziane
przez list szczęście; niestety - przerwał łańcuch, wygrał $ 95.000 na
loterii, a żona powróciła do niego. Zwróć uwagę na przypadek
Konstantina Y., agenta KGB rezydującego w San Fernando (Trinidad):
otrzymał łańcuch szczęścia w 1961 roku podczas konfliktu
amerykańsko-rosyjskiego w Zatoce Świń, polecił sekretarce sporządzić
20 kopii i wysłać je. Parę dni później (choć nie grał wcale i nawet
nie wypełnił loteryjnego kuponu) wygrał na loterii kubańskiej $
2.900.000. Emalia Q. z Buchary (Uzbekistan) otrzymała list, zupełnie
zapomniała, że list ten musi opuścić jej ręce w ciągu 96 godzin i
straciła swą ulubioną pracę sprzątaczki w dworcowej toalecie damskiej.
Później, po odnalezieniu listu, wysłała 20 kopii i niedługo otrzymała
lepszą pracę - pomywaczki naczyń w paryskiej restauracji Ritz'a i o
100% większą gażę! Dr Milan Tarantula, emerytowany astronom z
Gwadelupy, 99 lat (końskie zdrowie, trzeba przyznać!), otrzymał list,
zlekceważył go i po pewnym czasie umarł. Lapoński łowca fok, sunąc
zwyczajowo kajakiem pośród kry i gór lodowych, otrzymał ten list,
natychmiast wysłał 20 kopii i już nazajutrz stał się właścicielem 2000
lodówek. Na pewno też chciałbyś je mieć, prawda? Alaba B. Mutongo,
nauczyciel zen z Czadu, otrzymał list, zlekceważył go i stracił oko u
dentysty, do którego gabinetu wszedł akurat wtedy, gdy ów dla zabicia
czasu strzelał z łuku. Wyciągając strzałę z oczodołu, przypomniał
sobie jednak o liście i natychmiast wysłał 20 kopii. W parę dni
później stał się właścicielem dużej fabryki lornetek. Wawrzyniec V. z
miejscowości Koziegłowy (Polska) również zlekceważył otrzymany list.
Przeciąg wrzucił ten list do pracującej obok kserokopiarki nastawionej
na 20 odbitek. To nie był przypadek! Owe dwadzieścia kopii zostało
natychmiast wysłane faksem (tak też można) i w parę dni później p.
Wawrzyniec, wziąwszy udział w telewizyjnym programie Idź na całość,
wygrał 3-litrowy niebieski termos! Wysłał dodatkowe 20 kopii i w
programie Randka w ciemno wylosował swoje marzenie - dużą blondynę
przy kości i 14-dniową wycieczkę na Tasmanię, a w tamtejszej loterii
wygrał jeszcze $ 2.000.000. W kilka dni po powrocie do kraju
otrzymał... kolejny list. Postanowił zająć się tym już na poważnie.
Nie z wszystkiego jednak - jak widać - koń by się uśmiał...

Co więc powinieneś zrobić? Wyślij 20 kopii tego listu, a zobaczysz co
się stanie. Obserwuj konie; czy jest wśród nich jakieś poruszenie?
Jeśli mieszkasz w mieście, włącz tv (np. Animal Planet). Włącz
jednocześnie radio, telewizor, magnetofon, suszarkę do włosów i
odkurzacz! I cokolwiek! I spokojnie czekaj. Twoje pełne napięcia
oczekiwanie zostanie wynagrodzone! Ponieważ kopie muszą krążyć po
świecie, musisz je wysłać do znajomych i przyjaciół. Po kilku dniach
otrzymasz niespodziankę lub zdrapkę, pod którą znajdziesz najmniej $
100.000 - zaufaj nam; to szczera prawda; nie musisz wcale być
zabobonny, by nam uwierzyć! Wiara czyni cuda! Cóż można jeszcze
powiedzieć? To wszystko. W imieniu mongolskiego konia dziękujemy za
poświęconą nam uwagę! Pozostajemy z nadzieją (na twój irracjonalizm)!

PROSIMY NIE WYSYŁAĆ OWSA!

PROSIMY NIE WYSYŁAĆ PIENIĘDZY!

PROSIMY NIE IGNOROWAĆ TEGO LISTU!

(TO, JAK KAŻDY ZABOBON, DZIAŁA!)

(brak podpisu i daty)



Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 08:06 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 listopada 2010, o 00:42
Posty: 110
Płeć: Nie wybrano
dobra prowokacja,uzyskal to co chcial,bylem w wojsku w Poznaniu i bardzo fajne miasto.milo wspominam wielkopolske.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 08:41 
Piotr_J napisał(a):
Przeczytajcie jego tekst bardzo uważnie. Pisze także o uczestnikach tego forum. Oczywiście nie wszystkich, ale jednak. :razz: :D
O! Piotr wie co "poeta" miał na myśli! Podziel się tą wiedzą z pozostałymi forumowiczami :D
Szczerze, nie mam pojęcia co chce osiągnąć "żabka" lub co chiał nam przekazać. Być może jest to jeden z tych co chcą siać "ferment" na Dzień Niepodległośći, z grup nacjonalistycznych i faszysztowskich z niemiec, które w ten dzień planują demonstracje w Polskich miastach? Zdziwiłbym się gdyby ominęło to Kwidzyn... oj... Marienwerder Wpr...


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 09:21 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 lipca 2010, o 10:44
Posty: 1031
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Jednego Poznaniowi zazdroszczę:)

_________________
Kim jestem i czym się zajmuję? Jacek Chmurzyński, nie jestem sprzedawcą, jestem rodzicem interesującym się bezpieczeństwem dzieci, który postanowił działać lokalnie na rzecz poprawy bezpieczeństwa dzieci w samochodach.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 10:55 
Oto jeszcze jedna sytuacja, gdy napisane przez jakiegoś anonima słowa bierze się za rzeczywistość i z całą powagą wypowiada się wojnę kilku obraźliwym bzdetom, które bardzo ogólnikowo, złośliwie i obraźliwie można próbować „przypasowywać” prawie każdemu z paru setek powiatowych miasteczek w kraju.
Wystarczy zamieniać np. „papiernię” na fabrykę opon, a WZPOW na wytwórnię keramzytu, a hipermarkety wszędzie są blaszane, bo taka jest ich natura.
Zanim jeszcze raz powtórzę, że „referat” o nędzy i rozpaczy zademonstrowany przez rzekomo porządnego obywatela z porządnej Wielkopolski, wcale nie musi pochodzić z tamtego dość odległego regionu.
Gołym okiem widać, że autor wpisu jest osobą dość młodą, na co wskazuje ortografia oraz słownictwo i cała „poetyka” wypowiedzi. Nie można wykluczyć, że nie znalazł wymarzonej pracy w IP, lub że wyrzucono go z WZPOW. Tylko dlaczego z jakichś takich powodów Kwidzynianie mają być „prymitywni i bardzo nisko rozwinięci intelektualnie”, a krzesła w radzie miejskiej mają próchnieć ?

Poszukując jakichś realnych przesłanek tak dobitnej demonstracji niechęci i obrzydzenia do miasteczka i jego mieszkańców dopuszczam tu jakąś osobliwą osobistą „zemstę” za doznane tu niepowodzenia, niż troskę anonima o tutejszy standard życia. Pewną wskazówką może być niezła znajomość lokalnej topografii, jak i wyrazy uznania dla „Arrivy”, którą dotąd dojeżdżał (jeden lub dwa przystanki) do swej dziewczyny w Kwidzynie, która go właśnie odstawiła.
I to mogłoby wyjaśniać okazane nam tu „cierpienia młodego Wertera”, bo logiki w nich nie ma żadnej, a tym bardziej bezsensowne są tu sprowokowane poszukiwania mankamentów życia w Wielkopolsce przez kwidzyńskich tubylców.

Jednak wcale to nie oznacza, że nie warto jest poważnie rozmawiać na temat rozwoju naszego „prowincjonalnego miasteczka”.
Wobec różnych bardziej, mniej lub nawet wcale niezorganizowanych grup obywatelskich pojawia się szczególne wyzwanie, a może nawet pewien oblig.
Kto chce, to widzi konsekwentnie postępujący uwiąd i samo unicestwianie się opozycji politycznej w całym kraju. Partie zmieniają się w wodzowskie „sekty” i „mafie” polityczne tracące zainteresowanie sprawami społecznymi i publicznymi. Coraz mniej podmiotów zdolnych do patrzenia na ręce władzy każdego szczebla, co jest elementarnym warunkiem demokracji. Potęguje to mandat absolutnej wszechwładzy rządzącej ekipy, oraz wyraźna „uznaniowość” w działaniach przeróżnych oficjalnych instytucji kontrolnych.

Albo ograniczamy swą postawę obywatelską do stawienia się raz na cztery lata przy urnie wyborczej, albo godni miana obywatela a nie "leminga" pamiętamy o niej częściej.
I tak:
Nie ma sensu dyskutowanie z wyskokami, że Kwidzyn jest „zadupiem”, bo wszyscy widzimy, że buduje się tu sporo. Ale można przecież np. zapytać – dlaczego tak drogo? Pytanie dotyczy zarówno budowanej hali, jak i infrastruktury, której „poprawki” podnoszą jej koszt po czasie. Z dnia na dzień oswajamy się z tym co wyrasta nam na Starym Mieście, ale gdyby prowadzono tam jakiś od początku przemyślany projekt (przez osoby te same od 20 lat), to też byłoby taniej i szybciej. (Już Krzyżacy zorientowali się, że na tej „górce” jest mokro i nie można budować wysoko bez znacznych kosztów dodatkowych. Mniej więcej na zbliżonym poziomie w zamkowej Wieży Studziennej ciągle „szumi” woda.)
Można też zainteresować się celowością niektórych kredytów zaciąganych przez miasto na inwestycje, jak i ich koszta, które niekoniecznie muszą gwarantować rzeczywisty rozwój. Są i inne różne pomniejsze sprawy, a interesując się nimi dajemy bardziej konkretny wyraz swym uczuciom przyjaznym swemu miastu, niż składanie dłoni do oklasków.
Swobodne dysponowanie kasą bogatego miasta, to jeszcze nie powód do chwały. Większym byłoby wykazanie się znaczącymi talentami w gospodarności i mierzeniem sił na zamiary. (Nadmieniam, że potwierdzenie powyższych problemów znalazłem u przedsiębiorcy, który buduje w Kwidzynie najwięcej. Oczywiście On z tym „nie podskoczy”, bo jest pragmatykiem i nadal chce budować najwięcej.)

Swoją drogą, to nawet tak nieodpowiedzialny występ jak otwierający ten wątek, może trochę obudzić towarzystwo, które jeszcze trochę, a przyśnie na amen mocno i bardzo regulaminowo przypasane do swych fotelików. A wówczas nawet „zbawianie” nas (
Pan X napisał(a):
Jestem tu jedynie po to by Was zbawić
) ciągle tym samym dowcipem nie ocknie nas.
Także mdłe potrawy dadzą się poprawić, ale przecież nie mydlaną pianą, tylko czymś „ostrzejszym”, co warto tu od czasu do czasu wrzucić, chociaż nie tak głupio, jak uczynił to Kermit.
Kto tak uważa niech teraz podniesie lewą rękę. Kto inaczej, to prawą. Podliczając wszystkie oddane głosy widzę demokratycznie ustaloną zgodę wszystkich biorących udział w głosowaniu. :wink:


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 17:23 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Budslavsky widzę, ze na mnie reagujesz jak ja na Jarka prezesa :D :D :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 18:50 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 października 2010, o 10:00
Posty: 326
Lokalizacja: kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Zakrzyczmy "Gościa :D ''niech się w nas odezwie lokalny patriotyzm ,ale może ma trochę racji ??? . pozdrawiam ...

_________________
'' źle się dzieje w państwie duńskim ''


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Miasto straconych marzeń...
PostNapisane: 3 listopada 2011, o 18:53 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
jurgo napisał(a):
,ale może ma trochę racji ??? . pozdrawiam ...


Gdyby nie miał, nikt by się nie odezwał :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 89 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.