Piotr_J napisał(a):
W takim razie Saakaszwili jest miernym politykiem, który dał się podpuścić.
Ano można być kiepskim politykiem nawet w słusznej sprawie.
Chyba to znamy ze swojego podwórka. Po wybuchu wojny w Iraku Jarosław Kaczyński krzyczał w Sejmie, że "Ta wojna jest nasza". Teraz Prezydent Kaczyński, już po załatwieniu rozejmu przez Prezydenta Sarkozy'ego, leci tam i wygłasza przemówienia niepotrzebne ani Gruzji, ani Polsce, ani zdziwionych tą mową towarzyszących mu innych prezydentów.

Stany lękowe Polaków wynikające z sąsiedztwa z mocarstwem, które przez ostatnich ok. 200 lat (z wyłączeniem dwukrotnie dwudziestoleci) władało
Priwislinskoj krainą - mają swe uzasadnienie, a nie pomogą im ani deklaracje w duchu
wiernopoddańczym, ani buńczuczne machanie szabelką przed niedźwiedzią mordą.
Polska nie pierwszy raz szuka silnych przyjaciół i co i rusz znajduje egoizmy państw mieniących się przyjaciółmi, których w polityce przecież nie ma.
Budowa sojuszu z innym, mocarzem zza Atlantyku przebiega według najgorszych
peerelowskich schematów, bo politycy polscy, choć dużo młodsi, równie wiernopoddańczo łudzą się jakimś partnerstwem pomiędzy słoniem i mrówką. Silny sojusznik jest nieoceniony, ale nie będzie on bezinteresowny.
Sytuacja, gdy interes polityczny grupy partyjnej
stawia się wyżej niż interes państwa zdarza się jak widać nie tylko u nas. ("aszastra" = dwa ciekawe artykuły prasowe w Dzienniku.
W tym samym Dzienniku w
innej konwencji opisana wartość zobowiązań sojuszniczych wobec Polski przez
Jana Wróbla.
Nie oznacza to jednak, że w obawie przed potężnym sąsiadem, by go nie drażnić, to powinniśmy zaniechać wywieszania
biało-czerwonych w najbliższy piątek. Jak wiadomo w ten sposób bardzo nieodpowiedzialnie pysznimy się z kolejnej rocznicy, gdy udało się Polakom pogonić z kraju wkraczające
siły pokojowe sąsiada. Wiem, że to co piszę może być niekomunikatywne, bo na widok flag wielu będzie dociekało:
jaki to mecz dzisiaj gramy?
I z ostatniej chwili głos byłego ministra spraw zagranicznych, europosła Dariusza Rosatiego:
"Rosjanie będą chcieli osłabić militarnie Gruzję, "wybić jej z głowy" prozachodnie ciągoty i przejąć całkowitą kontrolę nad trasami przesyłu ropy i gazu", - co nie powinno już chyba nikogo dziwić, choć to zapewne rozczarowuje nas wszystkich naiwnie szukających w polityce humanizmu, moralności i innych takich tam staroświeckich przesądów..