Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Spór o rolę prasy lokalnej
PostNapisane: 31 października 2012, o 21:02 
Offline

Dołączył(a): 23 października 2009, o 15:39
Posty: 210
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
W bieżącym tygodniu zawrzało wśród wydawców prasy lokalnej. Czy słusznie? Poczytajcie:
http://www.pulskwidzyna.pl/index.php?art=1406#article

Cytuj:

SPÓR O ROLĘ PRASY LOKALNEJ
Sz. P. Marcin Król
filozof, historyk idei


Po przeczytaniu Pana tekstu „Żal za lokalną prasą” pozwalam sobie nie zgodzić się z Panem.

Nie będę polemizował z pierwszą częścią Pana artykułu – wszystkie gazetowe negatywy, jakie Pan opisał, znajdziemy nie tylko w tygodnikach lokalnych, ale i w prasie ogólnopolskiej. Jest to poza tym Pana spojrzenie - Pan co innego uważa za istotne w naszych gazetach, ja zwracam uwagę na co innego i obraz opisany przeze mnie byłby inny. Nie podoba się Panu prasa lokalna – może się Panu nie podobać.
Z definiowaniem przyczyn tej mizerii zgodzić się jednak nie mogę.
Myli się Pan w kwestii przedruków. Siła gazet lokalnych leży w tym, że piszą wyłącznie o sprawach lokalnych i w ich profilu nie mieści się przedrukowywanie tekstów dotyczących innych zagadnień niż lokalne. Wydajemy poza tym gazetę dla czytelnika, który nie oczekuje od nas PRZEDRUKÓW, tylko oryginalnych, napisanych przez nas tekstów stworzonych na jego zamówienie rynkowe. Nasze gazety będą lepsze tylko wtedy, jeśli się bardziej postaramy. Ale czy nasi czytelnicy oczekują przedruków z gazet, którym nakłady spadają? Jestem pewien, że tak nie jest.
Nie zgadzam się także z Panem, że nasi dziennikarze nie mogą krytykować lokalnych samorządów, ani ujawniać ich nieprawidłowości. Po pierwsze – mogą. Po drugie – robią to. Przesyłam Panu po jednym egzemplarzu z 44 lokalnych tytułów Jeśli znajdzie Pan jedną gazetę, która nie krytykuje burmistrza, radnych, starosty czy urzędników samorządowych – wydrukuję w Pałukach dowolny przysłany przez Pana tekst i zapłacę za niego po stawkach „Dziennika”.
Nieprawdą jest, że prasa lokalna jako całość jest UZALEŻNIONA od ogłoszeń przetargowych i innych dawanych przez samorządy. Jeśli tacy wydawcy (nie biorę pod uwagę oczywiście gazet samorządowych, bo to jest dział propagandy, a nie dziennikarstwa) byli, dawno zbankrutowali, bo bojąc się burmistrza i nie dbając o czytelników, stracili nakład i padli. Ja nie znam takich polskich gazet lokalnych. Jestem tego tak pewien, że gotów jestem przyjąć następny zakład: jeśli się mylę, wydrukuję za karę w Pałukach tyle „przedruków z ważnych tygodników ogólnokrajowych”, ile wydawnictw lokalnych, uzależnionych od ogłoszeń dawanych przez samorządy Pan mi wskaże. Gazet samorządowych (jak napisałem wyżej) nie biorę pod uwagę, bo tu samorząd zleca sam sobie, a jakby nie zlecał, to i tak by wydawał – tu rynek nie ma nic do rzeczy; tu wchodzi w grę marketing polityczny.
Co mam Panu odpowiedzieć na zarzut cenzury – „równie mocnej, jak ta za czasów minionych”? Gazety są prywatną własnością tych, którzy sami decydują o tym, jaką gazetę chcą wydawać. Ten, kto gazetę założył, ten decyduje o jej profilu. Może go wyznaczyć jak chce. Jeśli mu się spodoba – może ją zrobić politycznym orężem partii, z którą sympatyzuje. Może. To jest cenzura? Jeśli tak zrobi, ktoś inny w mieście założy swój tygodnik, który będzie walczył z jego tytułem. Jeden będzie miał kolor zielony, drugi – czerwony. Trzeci wydawca założy tygodnik o kolorze czarnym. Czwarty – niebieskim. Są miasta, gdzie tak właśnie kształtował się lokalny rynek prasowy. Gdzie tu cenzura? To wolna wola wolnych przedsiębiorców. Ten z nich, który w końcu zauważy, że dziennikarstwo to niezależność, będzie trzymał równy dystans od wszystkich sił politycznych. Cenzura? Ten ostatni na pewno przeżyje, inni najprawdopodobniej zbankrutują lub już zbankrutowali. Taki jest rynek gazet lokalnych. Ten, komu gazetę ktoś cenzurował, upadł, bo czytelnik lokalny jest tak samo wyczulony na rzetelność prasy jak każdy inny i u nas działa dokładnie to samo prawo, które zmiotło ze sceny dziennik „Życie” (lukrowali wicepremiera Tomaszewskiego i ludzie przestali im ufać). A tym, którzy wbrew powyżej wyłożonym zasadom utrzymali swoje „czerwone” lub „zielone” gazety, udało się to dzięki ich wyrazistości, przystawalności słów do czynów i do osoby właściciela oraz dzięki czytelnikom, którzy chcieli mieć takie właśnie pismo. Gdzie tu cenzura?
Wykłuwa Pan mi oczy Internetem, ale czy był Pan na naszej stronie internetowej? Na stronie Tygodnika Podhalańskiego? Przełomu? Internet nie jest zagrożeniem dla prasy lokalnej, wręcz przeciwnie - jest bardzo pomocny w zdobywaniu rynku. Dziennikarze-amatorzy też nie są zagrożeniem dla dziennikarzy zawodowych, których zatrudniamy. Kto napisze lepszy tekst?
No i na koniec rodzynek. Pisze Pan, że trzy wymienione przez Pana przyczyny mizerii prasy lokalnej dają w efekcie to, że prasa lokalna „zupełnie nie angażuje się politycznie”.


Szanowny Panie!
Czy ma Pan na myśli takie zaangażowanie, jak w roku 1956 „Po Prostu”? „Prawo i Życie” w 1968? „Trybuna Ludu” w 1982? „Rzeczpospolita” za IV RP? Gazeta jako uczestnik życia politycznego, jako organ poglądów swojego wydawcy czy naczelnego? Tu muszę Pana zmartwić. Nie jest tak i nie będzie. Nie z powodu tego, że zaniedbujemy tak wspaniałą możliwość rozwoju, jaką są przedruki. Nie dlatego, że siedzimy w kieszeni u burmistrza. I nie dlatego, że mamy się kiepsko, bo czytelnika nam zabiera Internet. Prasa lokalna nie angażuje się politycznie, gdyż nie jesteśmy politykami, tylko dziennikarzami. Gdybyśmy byli politykami – można byłoby wejść z nami w koalicję, w ciche spiski, obłaskawić. Tak się nie dzieje. Piszemy oczywiście o polityce i to dużo. Z pozycji obserwatora, a nie konkurenta do władzy. Za to właśnie nasi lokalni politycy najbardziej nie lubią niezależnych gazet lokalnych. Za to nas podają do sądu, gdy na przykład krytykujemy sposób przeprowadzenia konkursu na dyrektora ośrodka zdrowia – właśnie wróciłem z takiego procesu, wytoczonego naszej gazecie.
Oczywiście są i lokalne niezależne gazety, wydawane przez polityków. Były, są i będą. Muszą być – tego wymaga wolność prasy. Ale jeśli policzymy łączny nakład gazet, w imieniu których piszę, zobaczymy, że to one kształtują obraz niezależnej prasy lokalnej i są jej głównym nurtem.
Pisze Pan: „Wielka szkoda tej utraconej demokratycznej szansy”. A ja na to odpowiadam: „Polska niezależna prasa lokalna jest jednym z mocnych filarów demokracji”.
Życzę miłej lektury przesłanych Panu gazet



Dominik Księski
dziennikarz, wydawca




Żal za lokalną prasą

Dużo ostatnio jeździmy po Polsce i wszędzie kupujemy lokalne gazety, najczęściej tygodniki. Wydawane są w dawnych miastach wojewódzkich, a obecnie powiatowych, a czasem nawet w mniejszych. Lektura kilku z nich skłania do głębokiego pesymizmu. Są identyczne i identycznie kiepskie. A jeszcze przed mniej więcej dziesięcioma laty wcale tak nie było. Fundacja Batorego w ramach antykorupcyjnego programu organizowała konkurs na najlepszą publikację ujawniającą korupcję i często bardzo dobre lub najlepsze były właśnie teksty z gazet lokalnych.
Jak wygląda jeden numer takiego tygodnika? Na pierwszej stronie detalicznie opisana historia morderstwa, gwałtu lub krwawego rozboju. Na trzeciej i czwartej stronie krótka kronika mniejszych przestępstw: napad na kiosk, kradzież roweru, zderzenie na drodze. Na piątej nieco o kłótniach lub nieprawidłowościach w samorządach, ale tylko wtedy gdy sprawa już i tak wyszła na jaw. Czasem pochwała samorządu, ale dopiero wtedy gdy coś się udało, a nie zapowiedź działań i planów. Potem nieco relacji na temat nowych biznesów powstających w regionie. I tu z reguły trafiamy na teksty skandaliczne, takie jak długi opis znakomicie funkcjonującego zakładu rehabilitacji, łącznie z telefonem i godzinami przyjęć. Tekst reklamowy, ale napisany w stylu reportażu. Jest to obraza etyki dziennikarskiej i zwyczajne przestępstwo, ale kto się tym zajmie?
Potem nieco historii regionu i ciekawostek. W zależności od kompetencji i umiejętności pisarskich lokalnego znawcy czasem jest to niezłe, czasem skandaliczne. Jak się uda, to wywiad ze znaną osobą, która w danym regionie ma letni dom, i jest to wywiad na poziomie pierwszej gimnazjalnej. Dalej znajdują się drobne ogłoszenia (siła wszystkich lokalnych gazet), które są najczęściej bezpłatne, ale zasadniczo zwiększają sprzedaż, oraz duże ogłoszenia, w tym co najmniej połowa to przetargi samorządowe.

Wreszcie lokalna kultura (bardzo marne i na siłę podtrzymywane zespoły ludowe) i sport, a na ostatniej stronie straszne dowcipy i nieszczęsny wiersz obok krzyżówki.

Dlaczego tak jest? Są trzy powody. Pierwszy to brak przedruków z ważnych tygodników ogólnokrajowych, które gdyby to dobrze zorganizować, kosztowałyby niewiele, ale na wierszówce muszą zarobić lokalni dziennikarze. Dobrze ich rozumiem i pochwalałbym, gdyby się starali. Ale, i to druga rzecz, oni nie mogą się nadmiernie starać. Nie mogą krytykować lokalnych samorządów ani ujawniać nieprawidłowości, bo taki tygodnik jest finansowo uzależniony od ogłoszeń przetargowych i innych dawanych przez te samorządy. A te zawsze mogą dać ogłoszenia w prasie wojewódzkiej.
Istnieje więc swoista cenzura, co najmniej równie mocna jak ta z czasów minionych, tyle że działa na innej zasadzie. Po trzecie wreszcie – prasa lokalna ma się kiepsko w całym cywilizowanym świecie, ale powstaje dla niej konkurencja w internecie. Znam przykłady takich gazetek w Stanach Zjednoczonych, bardzo dobrych, choć redagowanych po amatorsku przez kilka osób. To prawie nic nie kosztuje, a jest często sensowne i przydatne. I taka konkurencja zmusza do wysiłku. Polska prasa lokalna praktycznie jej nie ma, a strony internetowe wielbicieli danej miejscowości lub regionu są marne.

Autor: Marcin Król
Artykuł z: Dziennik Gazeta Prawna

_________________
MS


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.