Nie zamierzam rozdzierać szat z powodu Saakaszwilego, który rozpoczął wojnę akcją, na którą tylko czekali Rosjanie, od dawna ją prowokując, uzbrajając i wspierając osetyńskich separatystów. Rozwój sytuacji postępuje zgodnie z moskiewską reżyserią.
Południowa Osetia nie jest suwerennym państwem, tylko regionem, częścią innego, jeszcze niepodległego państwa, od którego część jego mieszkańców chciałaby się oderwać.
Wyobraź sobie Piotrze taką teoretyczną sytuację, że np. nasz Śląsk, w którego samorządzie zdobyliby przewagę
zwolennicy jego autonomii zażądałby nagle czegoś więcej, i przy wsparciu politycznym i materialnym silnego sąsiada zażyczyłby sobie statusu suwerennego państewka. W takiej sytuacji już widzę w wyobraźni polskie czołgi pędzące na Śląsk. I nie widzę żadnego państwa, które na takie życzenia odpowiadałoby: ależ proszę bardzo i pozbywało się swoich kolejnych regionów, a nie posyłało tam swej armii.
Sęk w tym, że niedawno, mocarze polityczni świata zafundowali taki twór państwowy jak Kosowo, które powstało chyba tylko dla „okupienia win” ONZ-u i Unii, gdy nie zapobiegły ludobójstwu w b. Jugosławii. Więc dlaczego Rosja nie może sobie fundować kaukaskiego „
Kosowa”?
To nie żadne odkrycie, że Rosja buduje imperium na swym monopolu energetycznym wobec Europy i nie tylko. Na drodze stanęła niepodległa Gruzja, umożliwiająca dostęp do ropy bez jej pośrednictwa, za które wiele państw płaci Rosji cenę politycznych ustępstw.
Z tego powodu niezależna Gruzja nie ma prawa istnienia, a pomoże w tym sprawna rosyjska dyplomacja, szantaż energetyczny i ewidentne błędy polityków gruzińskich.
Rozpoczęła się tam
walka o pokój, która polega na rozjeżdżaniu czołgami miast i na strzelaniu do ludzi przez obie strony.
Oczywiście na przyszłą odbudowę miast hojną zrzutę da oczywiście Gazprom, tylko nie za rządów tego Saakaszwilego, któremu wymarzyła się wolna Gruzja. Jednak ofiar tej krwawej dyplomacji nikt już tu nie wskrzesi.
Zapewne
Europa skalkuluje sobie straty i zyski po ewentualnym realnym wsparciu dążeń niepodległościowych Gruzji i ograniczy się do
apelu o pokój. Wdrażaniem takiego pokoju już się zajęły rosyjskie siły pokojowe, które rozpoczęły rajdy pancerne wzdłuż i wszerz Gruzji. Autorytetom politycznym pozostanie rozważanie:
kto zaczął?, co w odniesieniu do Gruzji ma podobny sens końcowy, jak odpowiedź, na pytanie co było pierwsze:
jajko, czy kura?
Żadnej wojny nie zamierzam bronić (bo każda jest wielkim g.), ale w ocenie sytuacji nie polegam na komunikatach Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji, która jak wiadomo
będzie dążyć do zapobieżenia dalszego rozlewu krwi, głównie przez agresję na niepodległe państwo w czym ma przecież historyczną i współczesną wprawę.
Cytuj:
Budslavsky, jeśli sądzisz, że gruzińskie czołgi na ulicach Cchinwali były witane z kwiatami, to się mocno mylisz.
Piotrze, oświadczam Ci, że się nie mylę, ani trochę, ani mocno.
A nie mylę się po prostu dlatego, ponieważ tak nie sądzę. Skąd to wziąłeś?
Jestem gotów uczestniczyć w pikiecie z transparentem: CZOŁGI NA TIRY, TIRY NA TORY, TORAMI DO HUTY NA ZŁOM, WSZYSTKIE CZOŁGI !