Lubię czasem poprzeglądać archiwa naszych lokalesów i tym razem trafiłam na temat który swego czasu był bardzo "gorący" Otóż chodzi o czasowe podniesienie stawek za przejazd taksówkami w czasie zimy.
tu cytacik z prasy (Kurier Kwidzyński wyd. z dnia 14.02.2006):
Cytuj:
Dlaczego pani nas oskarża?
Kwidzyn. „Taksówkarze wykorzystali mróz, by podnieść ceny” – twierdzi radna
Taksówkarze są oburzeni wypowiedzią kwidzyńskiej radnej Elżbiety Barejki, która na ostatniej sesji zarzuciła im, że podczas najbardziej mroźnych dni o dwa złote podnieśli cenę za kurs.
-To wykorzystanie sytuacji. Wielu ludzi nie mogło rano uruchomić samochodów, bo był mróz. Musieli więc wezwać taksówkę, by dojechać do pracy – twierdziła radna.
Pytała też burmistrza, czy może interweniować w tej sprawie. Odpowiedź była oczywista:
-Nie mam wpływu na ceny kursów taksówek – powiedział burmistrz Andrzej Krzysztofiak.
Radny Mirosław Potulski uzupełnił: „To niewidzialna ręka rynku”.
Taksówkarze z korporacji Halo Radio Taxi 9669, którzy oglądali sesję rady miejskiej w telewizji kablowej, poczuli się dotknięci zarzutami radnej i wystosowali list do redakcji „Kuriera”.
-Nasze miejsce pracy to samochód. W bardzo niskich temperaturach silnik pracuje przez cały czas, aby w przyzwoitych warunkach i odpowiedniej temperaturze przewieźć o 6.00 rano matkę z dzieckiem do żłobka, czy kobietę w podeszłym wieku do lekarza. Nasze miejsce nie jest ogrzewane przez 24 godziny z pieniędzy Narodowego Funduszu Zdrowia (to aluzja do miejsca pracy radnej Barejki, która jest lekarzem – przyp. red.) – napisali m.in. taksówkarze.
Podkreślają też, że w Kwidzynie jest droga benzyna. Tym problemem zainteresowali się też radni i Kwidzyna i powiatu.
-To zmowa. Wystarczy pojechać do Grudziądza, by się przekonać, że tam jest taniej - twierdzi powiatowy radny Marek Szwangruber.
Starosta Leszek Czarnobaj zamierza zainteresować sprawą powiatowego rzecznika praw konsumenta. Burmistrz Andrzej Krzysztofiak wysłał pismo do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w którym sugerował, że kwidzyńscy dystrybutorzy umawiają się i jednocześnie wprowadzają podwyżki.
-Odpowiedziano mi, że, jak nikogo za rękę nie złapałem, to takie pismo mogę sobie w buty wsadzić – powiedział burmistrz.
(ad, jk)
I kilka zdań ode mnie:
Przede wszystkim nie uważam aby ktokolwiek wykorzystywał sytuację (tu mrozy), samochody na wodę nie jeżdżą, diesel nagrzewa się dość długo, ceny paliwa w Kwidzynie niskie nie są. Miałam możność niejednokrotnie w tym czasie skorzystać z usług jednej z firm. Pani dyspozytorka za każdym razem powtarzała iż "...w związku z panującymi warunkami i czasem świątecznym ceny przejazdów są wyższe...", po trzeciej takiej formułce zaczęłam wyrzucać z siebie jednym tchem "...proszę o taksówkę tu i tu, o tej i o tej godzinie i wiem o podwyżce..."

Doskonale rozumiem kierowcę który chciałby usiąść przy kolacji wigilijnej z rodziną ale musi pracować, doskonale również rozumiem warunki w jakich taksówkarze musieli w tym czasie pracować. Każdy klient był od razu uprzedzany o podwyżce (przynajmniej w przytaczanej przeze mnie firmie), mógł zrezygnować, mógł dzwonić po innych i nie uważam iż trzeba było robić z tego taką aferę
