Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ostatnia, trzecia książka trylogii Sapka
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 04:14 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 października 2006, o 12:24
Posty: 4883
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Właśnie dostałem przesyłkę z Merlina. Andrzej Sapkowski wydał trzecią część swej trylogii opowiadającej o dziejach Reynevana. Czekałem na nią dwa lata, znów będę miał ucztę czytając o wojnach husyckich w klimatach fantasy. Sapek ma pióro lekkie jak puch i ostre jak brzytwa. Miłośnikom fantasy polecam.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 07:20 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 marca 2006, o 11:13
Posty: 3425
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Fakt oki44, że rok nam się Sapek opóźnił i np. zastanawiam się czy nie zacząć trylogii od początku
ale pewnie nie wytrzymam i zmarnuję dwie nocki. potem miesiąc przerwy i od początku, żeby wyłapać wszystkie smaczki.
Też zamawiałem w merlinie ale wczoraj nie dostałem przesyłki. Tym co nie czytali Sapkowskiego taki jeden smaczek.
"Wrocław, jakaś oberża. Zawisza Czarny siedzi w towarzystwie niemieckich rycerzy.
pada pytane:- Po której stronie walczyłeś pod Grunwaldem?
Zawisza odpowiada:- Jak to po jakiej, po naszej chrześcijańskiej."

Porcellus

_________________
Forum jest jak bagno,
kilku nie kuma, reszta rechocze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 09:01 
Offline

Dołączył(a): 24 marca 2006, o 10:39
Posty: 539
Płeć: Mężczyzna
No wreszcie, pedze zamowic.
Sapkowski najlepszy jest !


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 14:42 
Offline

Dołączył(a): 7 czerwca 2006, o 12:10
Posty: 34
Płeć: Mężczyzna
O, przyda się do matury.

Jakich jeszcze polskich pisarzy fantasy polecacie?


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 14:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 kwietnia 2006, o 23:21
Posty: 1187
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Wstyd sie przyznac ale Reynevana jeszcze nie mialem czasu przeczytac

za to cala saga wiedzmina oraz zbiory opowiadan, wspominam niezwykle milo

Sapek to klasa sama w sobie


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 15:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 marca 2006, o 11:13
Posty: 3425
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
Jakich jeszcze polskich pisarzy fantasy polecacie?


Polecam Baniewicza, nieźle zaskakuje humorem, fabułą i stylem.
Tak z głowy spróbuję zacytować wyżej wspomnianego: -Bo wójt Panie powinien być wybierany
na rok albo dożywotnio. Przez rok będzie starał aby go znów wybrali, a jak dożywotnio
to będzie miał bardzo dużo czasu aby nie kraść na łapu capu"
A. Baniewicz "Gdzie księżniczek brak cnotliwych"

A to krotka recenzja:
Cytuj:
Debren przekroczył granicę morvacką w złym miejscu i w złym czasie. Szaleje śnieżyca. Lenda choruje, a Zbrhlowi kończy się piwo. Po bezludnej puszczy grasują wilkołaki, niebem władają stwory jak z sennego koszmaru, w pobliskiej osadzie panoszy się sołtys demokrata. Nocleg w leśnej oberży wydaje się rozsądnym wyjściem. Ale nad rodem oberżystek ciąży okrutna klątwa. Piękna Petunka i jej goście mają znikome szanse doczekać świtu. Musieliby przetrwać oblężenie i pokonać bestię, która zmasakrowała setki żołnierzy i żądnych łupu najemników. Musieliby rozwikłać zagadkę pewnego gwałtu sprzed dwóch stuleci. Musieliby pokochać - i poświęcić tę miłość. Musieliby spotkać cnotliwą księżniczkę...



Porcellus

_________________
Forum jest jak bagno,
kilku nie kuma, reszta rechocze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 17 listopada 2006, o 15:14 
Offline

Dołączył(a): 24 marca 2006, o 10:39
Posty: 539
Płeć: Mężczyzna
szescdwa napisał(a):
O, przyda się do matury.

Jakich jeszcze polskich pisarzy fantasy polecacie?


Kurde, matura z Sapkowskiego, to rozumiem ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 18 listopada 2006, o 22:04 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 października 2006, o 12:24
Posty: 4883
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Dla tych, którzy nie znają Sapka... artykuł z Newsweek 45/2006

Tak się robi historię
Ksiażka.
Wielkie romanse, wielkie przygody, wielka polityka, wielka historia. Gdyby dodać trochę patosu i ojczyzny, byłby Henryk Sienkiewicz XXI w. A tak możemy obwołać Andrzeja Sapkowskiego polskim Aleksandrem Dumasem.
Spec od teatru i kuchni Maciej Nowak recenzję jednej z nowych stołecznych knajp zaczął następująco: "Dzieje kuchni orientalnej na polskich ziemiach to materiał na epopeję godną Sienkiewiczowskiego, a przynajmniej - Sapkowiczowskiego pióra". Obrazoburcze zestawienie ikony polskiej literatury z pisarzem fantasy? Wręcz przeciwnie, swoją najnowszą książką "Lux perpetua" - trzecią, ostatnią i najlepszą częścią przygód Reynevana z Bielawy - Andrzej Sapkowski udowadnia, że jeśli chodzi o powieść historyczną, można go wymieniać jednym tchem obok autora "Potopu".
A raczej autora "Krzyżaków", biorąc pod uwagę, że akcja trylogii Sapkowskiego rozgrywa się na początku XV wieku, kilkanaście lat po bitwie pod Grunwaldem. Tłem kolejnych tomów są wojny husyckie, a areną, na której Reynevan nieustannie z wdziękiem d'Artagnana i uporem godnym Jamesa Bonda pakuje się w kłopoty - Śląsk.
Częstotliwość, z jaką wpada w perypetie, i karkołomny sposób, w jaki się z nich wydobywa, musiały w pewnej chwili rozśmieszyć samego autora, skoro zanotował zdanie: "I byłoby zapewne całkiem źle, gdyby nie Deus ex machina". Przy okazji odnotowuję, że łódzki pisarz nie stracił nic ze swojej ironii, dowcipu i sprawności językowej. Wdzięczną zabawę archaizmami doprowadził do perfekcji, a w dziedzinie dialogów nie widzę dziś w Polsce nikogo, kto mógłby się z nim równać. Życzę takiego warsztatu finalistom Nike.
Sienkiewicz i "Krzyżacy" to naturalny punkt odniesienia dla polskiej powieści, w której gdzieś na trzecim planie pojawiają się Jagiełło, książę Witold i zakon krzyżacki. Ale literacko ta husycka trylogia ma więcej wspólnego z Alesandrem Dumasem i jego "Trzema muszkieterami". A to za sprawą misternie utkanej intrygi. Jest ona niczym skomplikowany mechanizm, w którym tryby wielkiej polityki i pieniędzy nie mogłyby się zazębić, gdyby nie malutkie kółka zębate w postaci naszych bohaterów. Dodajmy - dla ułatwienia - że jest ich trzech.
Reynevan próbujący odszukać swoją wielką miłość, porwaną przez "onych", narażając się na udział w niezliczonej liczbie pojedynków, to wypisz wymaluj D'Artagnan. A główna para antagonistów naszego bohatera, czyli cyniczny i żądny władzy biskup wrocławski Konrad wraz z wysługującym się mu złowrogim czarnoksiężnikiem Grellenortem, to przecież Richelieu i Rochefort.
Dziewiętnastowieczny mistrz fabuły zwykł mawiać: "Cóż to jest historia? Historia to gwóźdź, na którym zawieszam swoje powieści", dając w ten sposób wyraz nonszalancji dla faktów. A i tak usłyszał od Julesa Micheleta, że nauczył historii więcej osób niż wszyscy dziejopisowie razem wzięci. Zwykle nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo nasza świadomość historyczna ukształtowana jest przez fikcję. Zapewne spędzający życie wśród materiałów źródłowych uczeni zgrzytają zębami, wiedząc, że choćby nie wiem ile prac opublikowali, i tak nie przekonają ludzi, że kardynał Richelieu był jednym z najwybitniejszych mężów stanu w historii Francji. Przecież z "Trzech muszkieterów" wszyscy wiedzą, że był to żądny władzy tyran, niewahający się użyć najbardziej odrażających metod do osiągnięcia celu. A u nas? Polska XVII wieku to ta z "Trylogii", a początki chrześcijaństwa to "Quo vadis". I już, nie ma przebacz.
Dlatego na autorze powieści historycznych - zwłaszcza poczytnym - ciąży wielka odpowiedzialność. A pytanie dręczące każdego pisarza - na ile mogę nagiąć fakty do fabuły? - jest w tym wypadku wyjątkowo ważne. Jak z tego wybrnął Andrzej Sapkowski? Znakomicie. Jego powieść nie tyle wisi na gwoździu, co jest starannie przybita wieloma pieczołowicie wybranymi stylowymi ćwiekami. Łódzkiemu autorowi należy się szacunek za trud, jaki włożył w szczegółowe zbadanie historii i topografii Dolnego Śląska, żeby na tej bazie zbudować swoją opowieść. A przy tym Sapkowski nie traktuje czytelnika jak idioty, tłumacząc wszystko pięć razy i na wszelki wypadek umieszczając w fabule wypowiedzi, które brzmią jak przypisy - co zdarza się nagminnie amerykańskim mistrzom. Nieraz w czasie lektury zaglądałem do internetu lub encyklopedii, żeby dowiedzieć się czegoś więcej o historycznej postaci, miejscu lub konflikcie.

Nie ma też Sapkowski ciągot do spłaszczania historii i pozbawiania jej niuansów - a wręcz fałszowania - co jest największą wadą "Krzyżaków", przykrojonych do bogoojczyźnianych potrzeb, pokrzepiania serc etc. Trudno znaleźć w trylogii "Narrenturm", "Boży wojownicy", "Lux perpetua" postaci ewidentnie czarne lub białe, a odmalowana w niej wojna religijna nie jest słuszna lub niesłuszna - jest krwawa i okrutna. A chodzi w niej - jak w każdej wojnie, o ile nie jest to wojna prowadzona z najświętszych pobudek przez Rzeczpospolitą - o to, o co w każdej wojnie, czyli o kasę i o władzę.
"Toczymy wojnę religijną. Ale fanatyzm i zelocki zapał zostawmy masom, które posyłamy w bój. My, ludzie spraw wyższych, winniśmy zakreślać okiem szersze horyzonty. Pragmatyzm, chłopcze. Pragmatyzm i praktycyzm" - wyjaśnia Reynevanowi husycki dowódca. Nic dodać, nic ująć.
Jeśli cykl Sapkowskiego ma jakiś ciut słabszy punkt, to jest nim główny bohater, Reynevan lub Reinmar z Bielawy. "Rabuś, czarownik, kat dziewic, bluźnierca, bezcześciciel miejsc świętych, sodomita i bratobójca, winowajca licznych zbrodni, łotr" - jak go charakteryzuje wrocławski biskup przy okazji uroczystej ekskomuniki. Tak naprawdę jest to dość naiwny chłopak i medyk o dobrym sercu, miłośnik kobiet i kłopotów, któremu historia wywraca życie do góry nogami i zmusza do szukania po pierwsze ukochanej, a po drugie zemsty. Nie ma Reynevan charyzmy wiedźmina Geralta czy Andrzeja Kmicica ani nawet nie zapada w pamięć tak mocno, jak bohaterowie drugiego planu.
Nie chcę się rozwodzić o nawiązaniach do współczesności - znaku rozpoznawczym prozy Sapkowskiego - o grach intertekstualnych, o mruganiu do czytelnika - ale zapewniam, że zabawy jest co niemiara. Śląska perspektywa pozwala autorowi powiedzieć rzeczy, które w naszym XIX-wiecznym pisarstwie historycznym byłyby nie do pomyślenia. Jak ta: "Litwin, wychowany wśród Polaków na Wawelu, łączył najgorsze cechy obydwu nacji: zacofanie, kołtuństwo, obłudę, chorobliwą ambicję, pychę, dzikość, niepohamowaną żądzę władzy i totalny brak samokrytycyzmu". Lub ten cytat z rozmowy husyckiego dowódcy z polskimi posłami, którzy negocjują rozbiór Śląska: "W Polsce każdy, kto u władzy, ma własne, prywatne interesy i niezmiennie własny interes dobrem ojczyzny nazywa, tak u was od wieków jest i po wiek wieków będzie". Smaczne, prawie tak smaczne, jak wtrącone mimochodem: "Potwierdził głosem zimnym, jak święta Kinga w łóżku".
Co wam powiem, to wam powiem, ale dawno już tak nie żałowałem, że się jakaś książka skończyła. Większego komplementu nie znam.
Zygmunt Miłoszewski


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 8 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.