Nie jest to lektura mogąca zainteresować każdego czytelnika, lecz
popularność tematyki z religią w tytule ośmiela i mnie
do polecenia artykułu Cezarego Michalskiego w [url=http://www.dziennik.pl/opinie/listy-z-ameryki/article162828/Nowe_amerykanskie_religie_misyjne.html]
DZIENNIKU[/url]. Prezentuje on m.in. sylwetkę Richarda Dawkinsa, może bez takiego zapału z jakim czyni to nasz forumowy entuzjasta tego autora, ale za to pozwala dostrzec jego rolę w aktualnie toczonych ideologiczno-religijnych „przepychankach”.
Cytuj:
... w Ameryce istnieją co najmniej dwa światy: świat amerykańskiej prowincji, gdzie wierzy się w istnienie Boga i głosuje na Republikanów, oraz świat amerykańskich kampusów uniwersyteckich, gdzie równie żarliwie wierzy się w Jego nieistnienie i głosuje na polityków lewego skrzydła Demokratów.
Wiara amerykańskich campusów ma dzisiaj swojego proroka. Jest nim Richard Dawkins, którego objazdowe misyjne konferencje na temat nieistnienia Boga i szkodliwości religii gromadzą tutaj tłumy. Dawkins jest Anglikiem, ale swoją ziemię obiecaną znalazł dopiero w Stanach.
Dawkins autentycznie wierzy, że uwalniając świat od religijnego zabobonu, oczyści go także z wszelkiej przemocy, doprowadzi do zakończenia wojen, skończy ze społeczną niesprawiedliwością. Tę żarliwą wiarę podzielają równie zaangażowani amerykańscy uczniowie Dawkinsa, nierzadko z doktoratami z dziedziny nauk społecznych czy historii, których jednak studiowanie przeszłości niczego nie nauczyło. Wolter na ich tle naprawdę pozostaje oazą rozsądku, ze swoją smutną uwagą, że gdyby nawet Bóg nie istniał, należałoby go wymyślić. Wyczyny wyznawców religii rozumu podczas rewolucji francuskiej bardzo szybko przyznały rację cynizmowi Woltera. Później było już tylko gorzej.
Ale wyznawcy Dawkinsa wydają się o tym wszystkim nie pamiętać, bo podobnie jak tutejsi chrześcijanie, także amerykańscy ateiści są "new born”: narodzili się całkiem na nowo i strząsnęli z siebie niepotrzebną wiedzę o wcześniejszych wyczynach naszego gatunku. Jedynie twórcy animowanego serialu "South Park” - najbardziej kompetentnej, bezstronnej, a przede wszystkim bezgranicznie śmiesznej amerykańskiej krytyki społecznej - co nieco z tej przeszłości jeszcze pamiętają. W jednym z najlepszych odcinków "South Parku” tłusty ośmiolatek Cartman, uciekając przed kartkówką z matmy, zamraża się niechcący w spiżarni swojej matki aż na 1000 lat, bo nikt nie mógł go znaleźć. Trafia do świata przyszłości, gdzie żarliwa niewiara Richarda Dawkinsa dawno już zatryumfowała i stała się nowym obowiązującym dogmatem. W tym nowym świecie cywilizacja ludzi i cywilizacja inteligentnych wydr toczą ze sobą wyniszczające wojny o właściwe zrozumienie nauczania Richarda Dawkinsa na temat nieistnienia Boga. Po obu stronach w użyciu są atomówki i nowa inkwizycja, a we wszystkich biurach i salach Kongresu - zarówno u ludzi, jak i u wydr - wiszą portrety Dawkinsa. Tak więc mimo upływu dziesięciu wieków i ogromnego skoku cywilizacyjnego - przynajmniej po stronie wydr - w obszarze kultu nic się nie zmieniło.
Po przeciwnej stronie frontu współczesnej wojny religijnej w USA autor artykułu znajduje, trochę podobną do rodzimej rozgłośni z Torunia, chrześcijańską stację z Rockford - stolicy hrabstwa Ogle – nadająca na częstotliwości 91,1. ("nine eleven”, czyli 11 września 2001)
Cytuj:
Jednym z najważniejszych składników jej programu są świadectwa bezpośredniej ingerencji Boga w życie słuchaczy (...) przesiąknięte tą samą magiczną wiarą, która z europejskim katolicyzmem czy protestantyzmem nie ma nic wspólnego. Chrześcijaństwo w Europie jak dotąd jeszcze pamięta, że nasz kontakt z Bogiem nie jest aż tak bezpośredni, a Jego ingerencje nie są aż tak proste.
(...) wątpliwości kończą się wraz z wysłuchaniem serwisu informacyjnego stacji 91,1. Bo słuchacze radia, oprócz opowieści o bezpośrednich ingerencjach Boga w nasze życie codzienne, otrzymują także imponująco obszerny i kompletny pakiet ideologiczny. Składają się na niego szczegółowe informacje o zachowaniu poszczególnych polityków w Senacie i Kongresie, a także o decyzjach sędziów różnych instancji w kwestiach sumienia - z jednoznacznymi wskazówkami, na kogo głosować.
(...) obowiązkowo trzeba przy tej okazji akceptować bzdury kreacjonistów i wierzyć, że "liberalni paleontolodzy” - bo w tym świecie nawet paleontolodzy są chrześcijańscy albo liberalni - aby zniszczyć naszą wiarę, oszukują nas codziennie w kwestii dinozaurów? I czemu głosować na przedstawianą przez stację listę waszyngtońskich cwaniaków, którzy od lat świetnie nauczyli się manipulować kwestiami sumienia?
Amerykański front współczesnej wojny ideologicznej i politycznej z użyciem religii przenosi się do Europy i coraz częściej są słyszane odgłosy tej
wojennej kampanii także u nas. Warta zastanowienia jest konkluzja autora artykułu dotycząca nowych walecznych proroków naszych czasów:
Cytuj:
Ci wszyscy wojujący antyklerykałowie w Europie, którzy chcieli zepchnąć chrześcijaństwo do społecznych katakumb, nie mają świadomości, że w katakumbach wiara wcale nie znika - ona tam tylko dziczeje. Po czym zdziczała powraca na publiczną agorę, gdzie proponuje swój własny religijno-ideologiczny pakiet. Zawsze podobny do tego, jaki już dziś oferuje chrześcijańskie radio 91,1 nadające z Rockford w hrabstwie Ogle na cały stan Illinois.
A od siebie dodam, że nie tylko z Rockford, bo zajadłe ekstremizmy ideowe niczym
trolle „karmią się” i wspomagają nawzajem, a jeden bez drugiego nie mógłby istnieć.
