Umieszczam ten temat ze względu na jego świeżość w naszym kraju.
Do tej pory znany mi był jedynie z podróży zagranicznych, oraz lektury książki napisanej przez Williama Whartona "Dom na Sekwanie"
Jest to oczywiście przedruk artykułu z Życia Warszawy opatrzony moimi zdjęciami
ŻYCIE WARSZAWY Nr 197 (23-24. VIIL).
W Porcie Czerniakowskim wyrosło osiedle barek mieszkalnych - koszarek. Choć koszarkowcy są tu legalnie, nie mogą zameldować się w swych domach. To przykre, że rodzice muszą wysyłać do szkoły swoje dzieci w oparciu o policyjne zaświadczenia o zamieszkaniu - mówi jeden ze stołecznych urzędników. Zgodnie z prawem, do zameldowania trzeba wskazać kod pocztowy, ulicę, numer budynku i ewentualnie numer lokalu. Przepisy umożliwiają zameldowanie czasowe na urządzeniach ruchomych lub statkach tylko w związku z wykonywaną pracą. Czerniakowskie barki statkami nie są. Mieszkać więc w nich wolno, ale bez meldunku. Dotychczas z wnioskiem o zameldowanie na barce w Porcie. Czerniakowskim wystąpiła do nas jedna osoba. Wszczęliśmy postępowanie administracyjne. Ale ponieważ nie można oznaczyć adresu w sposób przewidziany przepisami, zwróciliśmy się o wykładnię prawną do wojewody - mówi Claudia Frendler-Bielicka, radca prawny Biura Administracyjnego i Spraw Obywatelskich UM st. Warszawy. Wojewoda dotychczas nie zajął stanowiska w tej sprawie.- Doskonała lokalizacja. Port, w którym mogliby zatrzymywać się wszyscy żeglarze - mówi o tym miejscu Przemek Pasek, prezes fundacji Ja Wisła. Ale ten ogromny potencjał pokrywa gruba na 3 m warstwa mułu. Kanał portowy nie był pogłębiany od 40 lat. Nie ma odpowiedniej infrastruktury. Jego główni użytkownicy to mający tu swoją siedzibę Żeglarski Klub Turystyczny Rejs i Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie. Dla jednych jak i drugich sąsiedztwo koszarek jest uciążliwe, choć z różnych powodów. Prąd pobierają od nas. Mają własne liczniki, ale jeśli pojawi się kolejna barka, nie będzie mogła skorzystać z naszej instalacji ze względów technicznych - mówi komandor klubu Maria Pechańska. Właścicielem barki może zostać każdy, kto dysponuje odpowiednią gotówką. - Większość barek, które mieliśmy do sprzedania w drodze przetargu, znalazła nabywców. Za te w gorszym stanie płacono od 20 do 50 tys. zł; w dobrym, ponad 100 tys. zł-twierdzi Jan Muszyński z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Za jedną z barek mieszkalnych, wystawionych do sprzedaży w Porcie Czerniakowskim, właściciel żąda 250 tys. zł. - Wakacje w domu. Wspaniała atmosfera. Poczucie wolności - mówi o zaletach mieszkania na wodzie, kiedy dzwonimy zainteresowani kupnem. - Dwa duże pokoje, kuchnia. Do tego klimatyzacja, kominek i zewnętrzne tarasy. Do Pałacu Kultury i Nauki można dotrzeć w 40 minut.
Bez zezwolenia na budowę, kupowania działki. Kiedy dowiaduje się, że rozmawia z reporterami, nie chce podawać więcej szczegółów. Pierwsze z koszarek stanęły w Porcie Czerniakowskim w drugiej połowie lat 90. Teraz jest ich osiem. W tym roku przyholowano kolejną. Mieszka w nich ponad 20 osób. Dorośli i dzieci. Wokół mają przyrodę i ciszę. Ale w mieszkaniach na czerniakowskiej wodzie romantyzm zderza się z realiami szarej codzienności. Jednak właściciele nie chcą o tym rozmawiać.- Ci ludzie czekają na konkretne rozwiązania. Nie dziwię się. W Berlinie czy Amsterdamie barki mieszkalne cumują przy nabrzeżu i nie ma z tym żadnego problemu - twierdzi znający temat urzędnik.- Powinien zostać powołany zarząd portu lub inny podmiot, ale decyzja należy do zarządu miasta. Nie ma kompleksowej dokumentacji, na podstawie której można przystąpić do rewitalizacji Portu czerniakowskiego - twierdzi Marek Piwowarski, pełnomocnik prezydenta m.st. Warszawy ds. zagospodarowania nabrzeża Wisły.
PIOTR SIWANOWICZ