W
artykule o Vaclavie Havlu znalazłem taki akapit:
Cytuj:
Rock to zresztą jeden z ważniejszych kluczy do zrozumienia Vaclava Havla. Jego fascynacja Frankiem Zappą, picie piwa ze Stonesami, noszenie gitary za Joan Baez, później urywanie się oficjelom, by odwiedzić klub muzyczny - wszystko to jest nie bez znaczenia. Havel to nieodrodne dziecko swojej epoki. Kiedy jako trzydziestolatek był pierwszy raz w Ameryce (następny raz poleciał za Wielką Wodę już jako prezydent), przywiózł ze sobą pierwszą płytę Lou Reeda z Velvet Underground. Takie były i są gusty muzyczne Vaclava Havla. Lech Wałęsa słuchał Czerwonych Gitar i Piotra Szczepanika, Aleksander Kwaśniewski wyżywał się przy disco polo, a Lech Kaczyński - podejrzewam - w pozycji na baczność słucha "Marszu Mokotowa". Wałęsa prywatnie spotykał się z Wachowskim, Kwaśniewski z Michnikiem, Kaczyński z bratem. A Havel, na przykład, z Robertem Redfordem.