|
Kwidzowniku ! Mnie chodziło o to, że ty osadzałeś wyroki Boskie.Nie można osądzać Boga i twierdzić, że jego wyrok był niesprawiedliwy,albo, że Bóg się pomylił,wyciągnął wnioski i teraz ustanowił sprawiedliwe wyroki:krew za krew. Podobna sytuacja była w przypowieści o winnicy (Mat 20) do której jest podobne Królestwo Niebieskie.Gospodarz najął robotników do pracy w polu. Umówili się, że dostaną denara za dzień pracy. Potem jeszcze kilkakrotnie o różnych godzinach przyjął innych pracowników i wszystkim zapłacił tyle samo. Wtedy oni, podobnie jak Ty Kwidzowniku uznali ,że to jest niesprawiedliwe:
(11) Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, (12) mówiąc: Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty.
Wtedy gospodarz im odrzekł:
(15) Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?
Jeszcze raz powtórzę:nie jest nam dana władza sądzenia.Do jakiego absurdu może doprowadzić uzurpowanie sobie takiego prawa pokazuje nam przykład sądu nad Jezusem.Cóż, bowiem, stało się w tragiczny piątek paschalny około 30 roku naszej ery? Oto cały świat stanął na głowie. Sąd złożony ze sprawiedliwych, bogobojnie żyjących mężów zażądał śmierci Człowieka, który nie zrobił niczego złego, a w powszechnie przyjętych kategoriach ludzkich był, co najwyżej, nawiedzony. Takich „nawiedzonych” było wtedy w Palestynie bez liku. Dzisiaj też mamy takich, co mówią: ja jestem mesjaszem. Tylko za to, że Jezus twierdził o sobie, że jest synem Boga nie można Go było skazać, zwłaszcza, że jak sam Jezus wskazał Biblia dopuszczała takie określenie w stosunku do Izraela (Jan 10:32-36).
A więc w Wielki Piątek bogobojni mężowie skazują na śmierć niewinnego człowieka, wbrew prawdzie i wbrew Pismu, które mówi:
(6) Nie pozwolisz wydać przewrotnego wyroku na ubogiego, który się zwraca do ciebie w swym procesie. (7) Oddalisz sprawę kłamliwą i nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego, bo Ja nie uniewinnię nieprawego.Wyj23:6,7
Wyrok wydano tylko na podstawie ludzkich ustanowień i obyczajów.
To nie koniec, oto król Izraela, zamiast wstawić się za Jezusem, odsyła Go poganom, a pogański prokurator, który nienawidzi Żydów i ich Boga, zaczyna bronić Jezusa. Mężczyźni tchórzliwie uciekają i kłamią wypierając się znajomości z Jezusem, a kobiety i dziecko (Jan nie miał więcej, niż 15 lat) trwają do końca. Pogańska żona prokuratora ma widzenie od Boga, ostrzegające ją przed skrzywdzeniem niewinnego człowieka. Nagle poganka - nie dość, że nie wyznająca Boga, to jeszcze kobieta, pogardzana przez uczonych w Piśmie - jest najbardziej sprawiedliwą osobą w Jerozolimie. Jej mąż, opierając się na prawie rzymskim, ustanowionym przecież przez ludzi, odmawia skazania Jezusa. Ale ci, którzy mieli bronić Prawa Bożego i świadczyć poganom o Bogu żądają śmierci niewinnego człowieka. Jest to grzech wprost niewyobrażalny w świetle Prawa Mojżeszowego.
A kiedy Piłat w rozpaczy pyta: (J 19;15)
Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla.
A przecież Prawo mówi wyraźnie: „Pan jest królem na zawsze, na wieki!” (Wyj. 15:18), a Bóg na to wyznanie odpowiada:„Lecz wy będziecie Mi królestwem kapłanów i ludem świętym. Takie to słowa powiedz Izraelitom.” (Wyj. 19:6). Póki Izrael był wierny swemu królowi, pozostawał w czystości: „Ja nie dostrzegam grzechu u Jakuba, ni w Izraelu nie widzę ja złości. Pan, ich Bóg, jest z nimi: wznoszą Mu okrzyk jako królowi.” (Liczb 23:21)
W Wielki Piątek Bóg doprowadził do absurdu to, co człowiek wziął w raju - władzę sądzenia. Człowiek chciał być, jak Bóg i kiedy tego spróbował, skazał Boga na śmierć. Sprawiedliwi okazali się kłamcami, pogardzani, trwający w grzechu poganie stanęli po stronie Sprawiedliwości. Człowiek i szatan zostali ośmieszeni, bezsens i małość ich sądów zdemaskowane raz na zawsze. W ten sposób Jezus unieważnił wszelkie sądy, także sądy naszego serca.
Jednocześnie tego dnia Jezus osądził swoich sędziów. Nic nie mówiąc, nie wygłaszając obrończych wystąpień, swoim milczeniem i pokorą Jezus pokazał małość tych, którzy twierdzą, że mają prawo oceniać innych. Czytając relację z procesu - pozbawioną jakichkolwiek komentarzy, to suchy i rzeczowy zapis - mamy jednoznaczną opinię o jego uczestnikach. Na tym właśnie polega sąd. O wyroku nie decyduje ważenie uczynków, ani tryb procesowy, jaki znamy z amerykańskich filmów. O wyroku zadecyduje, po której stronie staniemy wobec Jezusa Ukrzyżowanego: uczonych sędziów, bezmyślnych katów, tchórzliwych uczniów, czy sprawiedliwych pogan i wiernych uczniów, którzy pod krzyżem stali do końca. Tak naprawdę to my wydamy ten wyrok. Tak, jak to napisał apostoł Paweł w I liście do Koryntian 6:2,3
(2) Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat będzie przez was sądzony, to czyż nie jesteście godni wyrokować w tak błahych sprawach? (3) Czyż nie wiecie, że będziemy sądzili także aniołów? O ileż przeto więcej sprawy doczesne!
No i tu cię mam powiesz. Przecież nawet sam Paweł nas do tego upoważnia.
To jest nieporozumienie. W Biblii słowo sądzenie występuje w dwojakim rozumieniu:
* osądzanie - polegające na dzieleniu ludzi na dobrych i złych oraz
* rozsądzanie - oznaczające po prostu rozwiązywanie spraw konfliktowych.
Pierwsze jest bezwzględnie zakazane. Drugie jest nieuniknione i występowało nawet wśród apostołów, których Jezus musiał godzić.
W takim kontekście pisał też Paweł, ganiąc Koryntian za rozwiązywanie spornych spraw przed sądami złożonymi z pogan. Argumentuje, że potem poganie mają zabawę ze sporów wśród chrześcijan. Wcześniej jednak pisze on:(I Kor5:12,13)
(12) Jakże bowiem mogę sądzić tych, którzy są na zewnątrz? Czyż i wy nie sądzicie tych, którzy są wewnątrz? (13) Tych, którzy są na zewnątrz, osądzi Bóg. Usuńcie złego spośród was samych.
Zdania te są w innej formie powtórzeniem słów Jezusa o belce i źdźble. Paweł chce powiedzieć: nie szukajcie źdźbła w oczach pogan, bo nimi zajmie się Bóg, pilnujcie siebie i poszukajcie belek pomiędzy sobą. Podobnie mówi też na początku listu do Rzymian 2:21-24
(21) Ty, który uczysz drugich, sam siebie nie uczysz. Głosisz, że nie wolno kraść, a kradniesz. (22) Mówiąc, że nie wolno cudzołożyć, cudzołożysz? Który brzydzisz się bożkami, okradasz świątynie? (23) Ty, który chlubisz się Prawem, przez przekraczanie Prawa znieważasz Boga. (24) Z waszej to bowiem przyczyny - zgodnie z tym, jest napisane - poganie bluźnią imieniu Boga.
Z drugiej strony każdy wie, że w społeczności może się zdarzyć tak, że ktoś będzie łamał zasady, zachowywał się w sposób rażący dla członków społeczności dodatkowo kompromitując nas na zewnątrz. Jezus zdawał sobie sprawę, że tak będzie:
„Rzekł znowu do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie.
A więc przyniesienie zgorszenia, spowodowanie czyjegoś odejścia pod wpływem sprzeczności między uznanymi powszechnie zasadami moralnymi i głoszonymi naukami z jednej, a rzeczywistej postawy z drugiej, jest grzechem i to grzechem strasznym. Tak strasznym, że lepiej byłoby utopić się, niż zrobić coś takiego.Dlatego Jezus dał dokładną instrukcję, jak postępować z takim człowiekiem:(Mt18:15-17)
(15) Gdy brat twój zgrzeszy <przeciw tobie>, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. (16) Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. (17) Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik!
„Jak poganin i celnik” oznacza zerwanie wszelkich kontaktów, nie podawanie nawet ręki na powitanie, usunięcie poza nawias. O tym właśnie pisze apostoł Paweł w 1 liście do Koryntian:(IKor5:1-5)
(1) Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan; mianowicie, że ktoś żyje z żoną swego ojca. (2) A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. (3) Ja zaś nieobecny wprawdzie ciałem, ale obecny duchem, już potępiłem, tak jakby był wśród was, sprawcę owego przestępstwa. (4) Przeto wy, zebrawszy się razem w imię Pana naszego Jezusa, w łączności z duchem moim i z mocą Pana naszego Jezusa, (5) wydajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa.
Potępieniu podlega więc tylko ktoś taki, kto deklaruje się, jako wierzący, a mimo to jawnie i bez ogródek obnosi się z postępowaniem hańbiącym i nie ma zamiaru się poprawić. Polega ono jednak nie na jakichś strasznych karach, więzieniu i procesach, ale na wykluczeniu grzesznika spośród wierzących. Od tego momentu jednak nikt nie ma prawa oceniać wykluczonej osoby. Tych, którzy są na zewnątrz, sądzi Pan.
Potępienie to nie jest jednak wieczne.
(3) Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. (4) I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. (Łuk17:3,4)
Warto przy tym pamiętać, że w hebrajskim liczba siedem oznacza pełnię i doskonałość oraz nieskończoność. Innymi słowy, jeśli nawet będzie cię ktoś nieskończoną ilość razy krzywdził i prosił o wybaczenie, nieskończoną ilość razy mu wybacz.
Co więcej, słowa: „jak poganin i celnik” mają także drugie znaczenie. Bo do kogo przyszedł Jezus? Do sprawiedliwych, czy do grzeszników? Komu głosił? Tym, co żyli bogobojnie, czy tym, co błądzili? Oczywiście, głosił celnikom i grzesznikom. Rozmawiał z poganami i Samarytanami. Tak też i my takiego, co odpadł mamy traktować, jako tego, któremu trzeba z jeszcze większą mocą głosić Pana.
Rozsądzajmy a nie sądźmy-w takim tonie był poprzedni post.Nie było mowy o wojewodzie.
|