|
Teraz chciałbym pokazać, że wielokrotnie podejmowane przez przeciwników Biblii poszukiwania sprzeczności w jej przekazie z rzeczywistością, powodowane są wiarą w mit.
Rodzaju 1
1 Na początku Bóg stworzył niebiosa i ziemię.
Uwzględniając wiedzę kosmologii na obecnym poziomie można stwierdzić, że powyższy werset nie zaprzecza kolejności zaistnienia tych elementów materialnego wszechświata. Najpierw PYŁ, tyle że kosmiczny ( nie mylić z kurzem), z którego zaistniały gwiazdy, a dopiero później planety i jedna z nich, Ziemia, wraz z innymi planetami układu słonecznego. Z tego też wynika, że to, co zaistniało, miało swego Konstruktora i Wykonawcę, dowodząc ogólnie znanej prawdzie, że nie ma skutku bez przyczyny.
2 A ziemia była bezkształtna i pusta i ciemność panowała na powierzchni głębiny wodnej; a czynna siła Boża przemieszczała się tu i tam nad powierzchnią wód.
Taka postać pierwotnego wyglądu Ziemi też jest zbieżna z naukowym wyjaśnieniem ewolucji naszego globu. Obecność wody sugeruje na stadium wychładzania się powierzchni Ziemi. Otaczająca warstwa gazu, głównie pary wodnej, ale i metanu, z mieszaniną pyłów wulkanicznych, powodująca całkowite ciemności. Siła Boża, czy inaczej duch Boży, to energia wyładowań elektrycznych, rozświetlających tu i tam owe mroki na powierzchni głębiny wodnej. Ten przejaw energii wykorzystywał anioł Jehowy na górze Synaj, po wyzwoleniu Izraela z Egiptu, by w spektakularny sposób zaznaczyć na niej obecność ducha Bożego.
3 I Bóg przemówił: „Niech powstanie światło”. Wtedy powstało światło.
Aby powstało światło, czyli dotarło do powierzchni Ziemi, bo przecież niebo rozświetlały już gwiazdy ze Słońcem włącznie, Bóg spowodował oczyszczenie atmosfery z owych, Ziemi niewygodnych pyłów. W ten sposób światło, jak przez matową szybę, przeniknęło do wnętrza, przesyconej skraplającą się i odparowującą parą wodną, atmosfery. Wtedy zaistniało światło nad powierzchnią bezmiaru wód.
4 Potem widział Bóg, że światło jest dobre, i Bóg oddzielił światło od ciemności.
Coraz rzadsza atmosferyczna przesłona za sprawą Bożą pozwoliła na rozróżnienie, skąd światło dociera. Poprzednio natężenie oświetlenia słonecznego rozkładało się w gęstej mgle i pyłach prawie równomiernie na całą powierzchnię Ziemi, nawet po jej drugiej stronie. Teraz z powodu lepszej przenikalności z drugiej strony pojawił się cień, rozmyty jeszcze oparami wodnej pary i pozostałych w dużo mniejszym procencie, niż poprzednio aerozoli (nie mylić ze sprayem).
5 I Bóg zaczął nazywać światło Dniem, ciemność zaś nazwał Nocą. I nastał wieczór, i nastał ranek - dzień pierwszy.
Tak został podsumowany stwórczy Boży akt zaistnienia doby akcentowanej cyklem jasności, nazwanej Dniem i ciemności - Nocą. Tu trzeba podkreślić, że absurdem jest porównywanie tak pojętego dnia do 24 godzinnej doby. To, że wtedy dopiero zaistniał dla Ziemi pierwszy dzień, oddzielony nocą, oznaczony pełnym obrotem Ziemi wokół własnej osi, nie dowodzi, że to stało się nagle. Taki proces wymagał, z fizycznych przyczyn przemian, jakie zachodzą w materii, dużo dłuższego, niż doba, okresu czasu. Jak z tego wynika, dniem nazwano pełen cykl czasu potrzebnego na wprowadzenie pomysłu do realizacji. Na koniec całego cyklu stwarzania nazwano też okres sześciu dni również dniem.
6 I przemówił Bóg: "Niech między wodami powstanie przestworze i niech się oddzielą wody od wód".
7 Potem Bóg przystąpił do uczynienia przestworza oraz do oddzielenia wód, które mają być poniżej przestworza, od wód, które mają być ponad przestworzem. I tak się stało.
Od tej decyzji Bożej rozpoczyna się stopniowe unoszenie izotermy punktu rosy znad powierzchni praoceanu, widocznej jako jednolita, ale rozmyta podstawa chmury, wyglądającej jak altostratus, a nawet nimbostratus.
8 I Bóg zaczął nazywać przestworze Niebem. I nastał wieczór, i nastał ranek - dzień drugi.
Ponieważ niebiosa już wcześniej zaistniały, więc przestworze, czyli przestrzeń ponad powierzchnią praoceanu sięgająca górnej powierzchni kulistej kopuły grubej warstwy chmur zostały nazwane przez Boga Niebem.
9 I przemówił Bóg: „Niech wody pod niebiosami zbiorą się w jednym miejscu i niech się ukaże suchy ląd". I tak się stało,
10 I Bóg zaczął nazywać suchy ląd Ziemią a zbiorowisko wód nazwał Morzami. I widział Bóg, że to jest dobre.
Na wskutek wewnętrznego oddziaływania i nacisku wód praoceanu na, jeszcze cienką skorupę ziemską, w pewnych miejscach stałe dno zaczęło się uginać w głąb płynnej zawartości ziemi, aż do uzyskania równowagi pomiędzy naciskiem wód a wyporem magmy pod skorupą dna. W miejscu, gdzie warstwa wody początkowo była najcieńsza, wypiętrzyło się spod niej dno, tworząc stały, z czasem suchy ląd. Od tej pory ów ląd Bóg nazwał Ziemią (dopiero później ludzie cały glob nazwali Ziemią), a zbiorowiska wód Morzami, również jeziora.
11 I przemówił Bóg: „Niech ziemia porośnie trawą, roślinami wydającymi nasienie, drzewami owocowymi rodzącymi według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie - na ziemi". I tak się stało.
12 I ziemia zaczęła wypuszczać trawę, rośliny wydające nasienie według swego rodzaju oraz drzewa rodzące owoc, w którym jest jego nasienie według jego rodzaju. I widział Bóg, że to jest dobre.
13 I nastał wieczór, i nastał ranek - dzień trzeci.
Teraz roślinność naziemna ma warunki do zaistnienia z woli Stwórcy, co też się niechybnie stało i to wg swego rodzaju.
14 I przemówił Bóg: „Niech w przestworzu niebios powstaną źródła światła, by oddzielały dzień od nocy; mają też służyć za znaki, jak również do określania pór i dni, i lat.
15 I mają służyć w przestworzu niebios za źródła światła, żeby oświetlać ziemię". I tak się stało.
16 I Bóg przystąpił do uczynienia dwóch wielkich źródeł światła: większego źródła światła, by panowało nad dniem, i mniejszego źródła światła, by panowało nad nocą, a także gwiazd.
17 I Bóg umieścił je w przestworzu niebios, żeby oświetlały ziemię
18 i żeby panowały w dzień i w nocy oraz żeby oddzielały światło od ciemności. I widział Bóg, że to jest dobre.
19 I nastał wieczór, i nastał ranek - dzień czwarty.
Teraz nastąpił czas na dostęp większej ilości światła słonecznego, by umożliwić roślinności nie tylko naziemnej, ale i podwodnej dogodniejsze warunki egzystencji. By tak się mogło stać, Bóg postanowił jeszcze bardziej rozrzedzić przesłonę wodnej pary. Z tego też powodu warstwa skroplonej pary wodnej stała się jeszcze bardziej transparentna, a światło Słońca i Księżyca jeszcze wyraźniejsze. Nawet gwiazdy, których konstelacje stały się z czasem znakami dla przemierzających szlaki wodne marynarzy ( z całą pewnością jednak długo po stworzeniu pierwszej pary ludzi ), zaczęły być widoczne. Ruch obrotowy naszego globu w dużo większym, niż dotychczas stopniu, powodował różnicę w jasności między oświetloną, a znajdującą się w cieniu powierzchnią Ziemi.
_________________ Każda Ojczyzna ma swoich fanów
|