Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1935 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16 ... 129  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 11 września 2007, o 11:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Reasumując, tak naprawdę na niczym istotnym nie straci, a zyska dużo więcej. O żadnej sekcie nie może być mowy, bo wiedza czyni człowieka wolnym. Tylko poprzestawanie na jednostronnym źródle informacji pomaga tkwić w uzależnieniu od ludzi rządnych władzy. Może przypomnę, że nie trzeba być Świadkiem Jehowy, by być świadkiem Jehowy. :grin:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Stwarzanie cz2
PostNapisane: 13 września 2007, o 15:58 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
20 I przemówił Bóg: „Niech się zaroją wody rojem dusz żyjących i niech stworzenia latające latają nad ziemią po obliczu przestworza niebios".

Decyzja Boża o zaistnieniu istot żywych nie odbiega od tego, co proponuje nauka w kolejności ich powstawania. Najpierw były stworzenia wodne, od pantofelopodobnej istoty począwszy. Ciekawe, że zaraz po wodnych, stały się też powietrzne, ale wobec tak rozległych obszarów wodnych, lub zamkniętych akwenów, poruszanie się powietrzem miało swój cel.

21 I Bóg przystąpił do stworzenia wielkich potworów morskich i wszelkiej ruszającej się duszy żyjącej, którymi według ich rodzajów zaroiły się wody, i wszelkiego latającego stworzenia skrzydlatego, według jego rodzaju. I Bóg zobaczył, że to jest dobre.

Nie robię tego na siłę, ale trzeba tu uwzględnić procesy ewolucyjne, adaptujące w ramach swych rodzajów owe zwierzęta do zmieniających się warunków. Ewolucja darwinowska nie najlepiej jednak spisała się w tej materii, tworząc luki w systematyzowaniu zmian zachodzących w cyklu rozwojowym stworzeń. Do dziś istnieją logiczne problemy z wyjaśnieniem przemian pomiędzy typami, a nawet gromadami w ich rozwoju. Bez uwzględnienia ingerencji istoty inteligentnej w ten proces, by wyselekcjonować pożądane sekwencje, wielu problemów wyjaśnić się nie da, a nieustanne poszukiwania antykreacjonistów przypominają badania nad kamieniem filozoficznym. W szczególnych przypadkach fantaści przypisują inteligencję materii nieożywionej, by uporać się z paradoksami ewolucji ateistycznej.
Wracając do selekcjonowania, nasuwa się w związku z wyginięciem pierwotnych gadów taka konkluzja. Ponieważ wykopaliska ciągle dostarczają dowodów na ich istnienie, a obecnie takich zwierząt żywych nie ma, najpewniej wyginęły w okresie opisanym 21 wersetem, bo nie były dobre. Tylko dobre dotrwały do końca tego piątego cyklu stwarzania.

22 Wtedy Bóg je pobłogosławił, mówiąc: „Bądźcie płodne i stańcie się liczne, i zapełnijcie wody w basenach morskich, i niech stworzenia latające staną się liczne na ziemi".
23 I nastał wieczór, i nastał ranek - dzień piąty.

W Bogu charakterystyczny, doskonały sposób, idealnie naturalny, Stwórca selekcjonuje akceptowane przez Niego stworzenia od nieakceptowanych. Tylko ze zdolnością do rozmnażania mogą istnieć i stawać się coraz liczniejsze. Przykładem tej konsekwencji jest muł, który pochodząc z krzyżówki konia z osłem jest niepłodny i nie może się rozmnażać w naturalny sposób.

24 I przemówił Bóg: „Niech ziemia wyda żyjące dusze według ich rodzajów, zwierzę domowe i inne poruszające się zwierzę oraz dzikie zwierzę ziemi według jego rodzaju". I tak się stało.
25 I Bóg przystąpił do uczynienia dzikiego zwierzęcia ziemi według jego rodzaju i zwierzęcia domowego według jego rodzaju, i wszelkiego innego poruszającego się zwierzęcia ziemskiego według jego rodzaju. I Bóg zobaczył, że to jest dobre.

Nie jest to instrukcja podpowiadająca, jak sobie taki sam świat istot żyjących na Boży wzór też uczynić. A nawet gdyby, to kto, nawet dziś, umiałby w tak doskonały sposób go powielić. Nauka dopiero wkracza w temat genetyki, a to, co już wie, stawia ją jeszcze obecnie w sytuacji "ucznia czarnoksiężnika".
Wiele stworzeń nie dotrwało do dzisiaj. Stanowią cmentarzyska złogów wapnia. Sądzi się również, że pozostała po nich ropa naftowa. Co by nie było, to te, które istnieją dzisiaj, są dobre, nawet tygrys, czy lew, a nawet skorpion. Konflikt z nimi, kończący się uśmierceniem, to fiasko człowieka niedopełniającego swych opiekuńczych obowiązków nadanych przez Stwórcę i pójście na łatwiznę doraźnego odrzucania problemów. Jedyny powód uśmiercenia, to na pożywienie. Konieczność spożywania protein ze zwierzęcego mięsa wynikła ze zmian w środowisku po potopowym. Stało się wtedy mniej sprzyjające egzystencji człowieka.
Stwierdzenie, że stworzenie zostało uczynione z ziemi, uzasadnia jedynie tezę, że nie sprowadzono go z kosmosu (nieba), ale posiada tylko te pierwiastki, które znajdują się na Ziemi. Nie można posuwać się do takiej dosłowności, która przypisywałaby ciału ludzkiemu współistotność z glebą, dużo bogatszą w krzem, niż mięśnie, skóra, czy nawet kościec. Istoty żywe zaistniały na bazie organicznego związku węgla, a nie krzemu. Gdyby tak miało być, bylibyśmy silikonowi.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Stwarzanie - podsumowanie
PostNapisane: 15 września 2007, o 09:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Istnieją różne poglądy na sposób stwarzania dzieła Bożego. To co zamieszczam, a co nie jest zgodne z jakąkolwiek doktryną religijną, wynika z moich dociekań i wiedzy, jaką posiadam. I tu tytuł, jaki Drosik nadał temu wątkowi pasuje, jak ulał, mimo że początkowo temu protestowałem.

Podsumuję więc, to co dotychczas napisałem o stwarzaniu. Może niektóre myśli będą się powtarzać, ale uzupełnię je o dodatkowy komentarz.

Sprawozdanie opisujące dzieło Boże skupia się na działaniu wobec samej ziemi. Sprawozdanie to ograniczono do takiej formy, ponieważ jest informacją dla jej mieszkańców, którzy jeszcze długo nie będą jej opuszczać. Nawet zmarli.
Drugi werset sytuuje ziemię w fazie istnienia pierwotnego oceanu, nad którym Bóg dokonuje swojej wybiórczej ingerencji. To, co miałoby trwać szmat czasu i przypadkowo zaistnieć, lub nie, Stwórca czyni, jako efekt dociekań tego, co wynikło z rozważań nad różnymi rezultatami samoczynnych procesów stygnięcia ziemi. Oczyszcza więc atmosferę, by światło słoneczne dotarło do powierzchni praoceanu. Ponieważ przewidział dobroczynne skutki jego działania, stwierdził jedynie, że się to faktycznie dzieje i dalej prowadził ten proces tak, że zaistniała wyraźna granica między ciemnością nocną, a dzienną jasnością.

Dalszy proces ingerencji w atmosferę polegał na wychłodzeniu oceanu, przez co przestał intensywnie parować, a już istniejąca para zaczęła podnosić się znad jego powierzchni. Powstała w ten sposób warstwa o dobrej widoczności, natomiast powyżej jednolita warstwa pary wodnej, utworzyła nad powierzchnią ogromną kopułę.
Wychłodzenie wód spowodowało pogrubienie stygnącej skorupy dna morskiego i tworzenie płyt, które pod naciskiem wodnych mas zaczęły na siebie nacierać, wypiętrzając się ponad powierzchnię wody. W ten sposób wody zaczęły się pogłębiać, tworząc skupiska mórz, odgradzane płyciznami i kontynentami ziemi. To, co zaistniało w efekcie tego naturalnego procesu, Bóg ocenił jako nadające się do istnienia i przydatne.

Z dalszego przekazu wynika, że najpierw zaistniały rośliny naziemne, pokrywające stopniowo powierzchnię suchego lądu, które stopniowo zaczęły opanowywać środowiska wodne, a przystosowując się do nich, tworzyły nowe gatunki.
By rośliny mogły rosnąć w głębszych zbiornikach, potrzebowały więcej światła. Wymagało to perforacji kopuły pary wodnej, umożliwiającej w ten sposób bezpośrednie docieranie promieni słonecznych do powierzchni ziemi. Dzięki temu ukazał się też oświetlony księżyc, tak usytuowany, by odbite od niego promienie słoneczne do ziemi docierały i w nocy. Światło gwiazd, jako pojedynczych punktów, też zaczęło docierać. Ustawienie osi wirowania ziemi, podczas obrotów wokół słońca pod nieco mniejszym kątem, niż prosty, do pozornej powierzchni, po której się przemieszcza, pozwala na zmiany w kącie padania promieni słonecznych na określoną powierzchnię w określonym czasie, co pozwala na zaistnienie cyklicznej zmienności pór w ciągu całego rocznego cyklu. Ponieważ i to dało spodziewany rezultat, zostało zaakceptowane przez Boga, jako dobre.

Teraz nastał czas na uczynienie warunków dla zaistnienia zwierzęcego życia. Samo zainicjowanie go, ponieważ jako przypadkowe, to mało prawdopodobne, najpewniej wymagało Bożego działania, tyle że nie koniecznie przez samego Boga Stwórcę, lecz przeznaczonego na to wykonawcy, czyli Słowo, przez które wszystko się stało. Byli już wtedy inni anielscy synowie Boży, którzy przyglądali się tworzeniu Bożych dzieł i z wyrazami radości i aplauzu je witali. Kiedy zainicjowano powstanie gadów, te zaczęły ewoluować w różne formy, coraz bardziej drapeżne i okrutne. By wypróbować ich uniwersalność, poczyniono dla nich próbę, z której pomyślnie wyszły jedynie nieliczne gatunki, umożliwiające drogę rozwoju ssakom. Potęga niektórych gadów skojarzyła się jednemu z synów Bożych z potęgą ich Stwórcy i upodobał je sobie. Kiedy jednak poddane próbie wyginęły, zraził się do wykonawcy próby i z ową drzazgą w sercu czekał na stosowny czas, by dowieść mu, że stworzenia jego upodobania też nie są w pełni doskonałe.
Kiedy zakończono cykl stwarzania zwierząt wodnych i pochodzących z wody, dinozaurów już nie było. To dlatego Bóg ocenił rezultat tego cyklu, jako dobry.

Każdy z okresów twórczych kończył się wieczorem. Nie był to jednak zwykły wieczór, określany zachodem słońca, ale jak jasność dziennego światła symbolizuje pełnię wiedzy, tak wieczór, zmianę twórczej Bożej uwagi z tego, co już zaistniało, na konstrukcje nowe, stymulując w nich nowe rozwiązania odpowiadające nowym warunkom. Następuje wtedy poranek, najpierw w przebłyskach jasności nad horyzontem, czyli stopniowego pojawiania się nowych rozwiązań, by w coraz większej gamie szczegółów ujawniać się w niejako nowych zwierzętach i jak pełnia dnia stać się oczywistością, bez której nie mogłyby owe zwierzęta istnieć. W tych cyklach nie ma nocy, bo też nie ma przerw w twórczej inwencji doskonałego Boga.

Bóg obdarza błogosławieństwem to wszystko, co spełnia Jego wymagania. Zwierzęta morskie i ptactwo otrzymało je na koniec piątego okresu stwarzania. Co prawda zdobywanie pożywienia przez drapieżniki jest okrutne, ale już sam los zwierząt słabych i chorych jest okrutny, a drapieżniki im go skracają. Nawet taki owad, jak skorpion, żyjąc w środowisku surowym, pustynnym, ma do dyspozycji środki obronne, pozwalające mu przetrwać. Każde zwierzę je posiada i zajmując swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym, może przy odrobinie wysiłku przedłużyć czas, zanim zostanie skonsumowane. Wiele z nich żyje nawet do śmierci ze starości.

Teraz nadszedł czas na kolejne przyspieszenie. W poprzednim okresie u niektórych gadów powstał system stałocieplny. Przynajmniej tak sądzą naukowcy. By to wykorzystać, Słowo umieścił ten mechanizm uniezależnienia żywych istot od temperatury otoczenia w ssakach, które teraz opanowały powierzchnię ziemi. Stwórca obdarzył je nową budową i zdolnościami, które pomagały w przystosowaniu się do rozmaitych warunków środowiska, ewoluując w kierunku jak najlepszego przystosowania. Należy wziąć pod uwagę, że skład podstawowych pierwiastków w budowie zwierząt proporcjami odpowiada składnikom ziemi, co oznacza, że wszystkie żywe stworzenia tu istniejące są z ziemi, a nie z kosmosu. To, co Bóg zaobserwował w tych stworzeniach; koegzystencję w całym ekosystemie, zdobyło Jego akceptację.

Słowo (Logos) zaobserwował u niektórych zwierząt pozycję pionową, która umożliwiała lepszą obserwację terenu przy poruszaniu się i wyróżniającą je spośród innych czworonogów i pełzaczy. Postanowił więc wykorzystać ten wzorzec do konstrukcji istoty, która posiadałaby zdolności i cechy, jakie przejawia sam Bóg. Biorąc takie same proporcje składników, jakie istnieją w zwierzętach i wzorzec z pionowej postawy niektórych, dokonał konstrukcji nowej istoty – człowieka, dając mu mózg o zdolności świadomego istnienia i kierowania uczuciami, o możliwościach abstrakcyjnego myślenia i podejmowania przemyślanych decyzji. To upodobniło człowieka, do Boga, tyle że w zakresie ludzkich możliwości. Człowiek stał się w ten sposób doskonały do spełniania celu, jakiemu miał sprostać. Miał bowiem panować na ziemi, czyniąc ją sobie poddaną; faunę, florę, a także zjawiska towarzyszące ziemi. By mógł być płodny, Bóg uczynił człowieka w postaci dwóch płci, najpierw mężczyznę, potem kobietę. Kiedy mężczyzna zaobserwował, że kobieta będzie dla niego najlepszą pomocą, natychmiast zaakceptował ten dar od Boga. Była przecież kością z jego kości i ciałem z jego ciała.

Teraz jednak anielski syn Boży, który nie pogodził się z zagładą dinozaurów, stwierdził, że nadszedł czas na zemstę i w niewidzialnej postaci, posługując się zwierzęciem swego upodobania, wężem, jak brzuchomówca przemówił do kobiety. Jego słowa trafiły na podatny grunt braku ludzkiego doświadczenia. Dotyczyły jednak ważnych kwestii w relacji między Bogiem, a Jego stworzeniem. Zaowocowały wątpliwościami, co do dotychczasowych ustaleń i aksjomatów. Posiały zwątpienie w prawdomówność Bożą. Jego zabiegi przyniosły spodziewany owoc. Ludzie stracili zaufanie do Stwórcy i złamali zakaz spożywania owocu z drzewa wiedzy dobra i zła. Niby pozornie błaha sprawa, ale postawili w wątpliwość to, czy Bóg ma prawo wymagać posłuszeństwa we wszystkim. Spożycie owocu z tego drzewa symbolizowało gotowość do samodzielnego decydowania, co dobre, a co złe. Zakaz czynienia tego w obecnej fazie duchowego rozwoju człowieka był oczywisty i logiczny. Dopiero przy odpowiednim poziomie wiedzy i praktyki w stosowaniu jej, zgłoszonym Bogu aktem spożycia owocu z drzewa wiedzy dobra i zła, Bóg dałby im wolność w podejmowaniu samodzielnych decyzji.

Niczym jednak sensownym nie uzasadnione podjęcie takiej decyzji tuż u zarania swego istnienia i złamanie zakazu Bożego, zaowocowało brzemiennymi w skutki następstwami. Ponieważ człowiek wymówił Bogu, jako swemu wychowawcy, posłuszeństwo, ograniczył w ten sposób jednocześnie dostęp Bożej ochrony. To z tego powodu Bóg postawił Cherubów na straży drogi do drzewa życia i mimo, że dziś już nie istnieje ogród w Eden z takimi drzewami, jak wtedy, ci strażnicy nadal trwają na straży drogi życia wiecznego. Uniemożliwiają przywłaszczenie tego, zdawałoby się dziś, znajdującego się w zasięgu ręki nauki, stanu bez spełnienia warunków wyznaczonych przez Stwórcę. Ludzie pozbawieni doskonałości, coraz bardziej chybiali duchowego celu, jaki Bóg im wytyczył i z tej przyczyny zaczęli umierać, jak zwierzęta. Przeciwnik Boga, Szatan Diabeł, mógł święcić triumfy. Byli jednak tacy, którzy psuli mu pełnię radości. Przedwcześnie, bo z diabelskiej inspiracji zmarli, Abel i Henoch, dowiedli w tym pierwszym, przedpotopowym okresie, że mają Bożego ducha i są mu podporządkowani, górując nim nad całym światem zwierząt, również wymarłymi dinozaurami.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 13:27 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lutego 2007, o 13:24
Posty: 226
Lokalizacja: Europa
Płeć: Kobieta
Prosze, powtorz to jeszcze raz, ale nie przepisuj, blagam

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=CHaxT79NqJw


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 13:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Kto jest bogiem złodziei cmentarnych?

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 13:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lutego 2007, o 13:24
Posty: 226
Lokalizacja: Europa
Płeć: Kobieta
Pomyliles sie, to nie ten temat. Nie przejmuj sie tak, to tylko NET i Wirtual

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=CHaxT79NqJw


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:11 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Tosia napisał(a):
Pomyliles sie

Pomyliłem się, idąc za tobą? Jesteś fan fatale. :grin: :neutral:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:19 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
kwidzownik napisał(a):
Pomyliłem się, idąc za tobą? Jesteś fan fatale. :grin: :neutral:

Tosia to chyba jest fam, ja jestem fan Zeppelinów, Hendrixa i paru innych :grinka: :grinka: :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lutego 2007, o 13:24
Posty: 226
Lokalizacja: Europa
Płeć: Kobieta
Darku, masz racje, ale trzeba przyznac, ze Kwidzownik "sie stara"

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=CHaxT79NqJw


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:27 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Tosia napisał(a):
Kwidzownik "sie stara"

Ja i tak Go lubię i szanuję, ale raczej za poezję :grinka: :grinka: :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 czerwca 2006, o 12:09
Posty: 226
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: Mężczyzna
Darek napisał(a):
chyba jest fam


chyba jednak femme :lol:

_________________
John Archibald Wheeler's First Moral Principle: "Never solve the problem until you know the answer"


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:30 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
chyba jednak femme :lol:

Chyba jednak tak :oops:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:32 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
A nawet femme fatale. Sorki za pisanie z pamięci, ale połowę napisałem o.k. a przy tym narobiłem zamieszania? Jojjjj! :grin: :roll:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 14:55 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lutego 2007, o 13:24
Posty: 226
Lokalizacja: Europa
Płeć: Kobieta
Dobra chlopcy, i w ten sposob zmienil sie nam caly watek.Jak sie rozrosl!!!Z kwidzownikiem sie "pobawilam", spadam. Do milego...

_________________
http://www.youtube.com/watch?v=CHaxT79NqJw


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 26 września 2007, o 21:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Ponieważ, Tosiu, użyłaś sformułowania "piekło", jako terenu władzy Szatana, może przedstawię pogląd oparty na Biblii na ten temat.

Za każdym razem, kiedy poruszany jest temat przecinka postawionego w wypowiedzi Pana Jezusa, obiecującej jednemu z dwojga łotrów, skazanych razem z nim na śmierć, że będzie z nim w raju (Łukasza 23:43), wielu zwolenników tam zajmowanego przezeń miejsca obstaje twardo na swoim stanowisku. Ma to ponoć dowodzić, że zaraz po śmierci, lub najpóźniej do końca dnia, który następował z zachodem słońca, Jezus Chrystus zabrał łotra do niebiańskiego raju. Poza tym ma potwierdzać dogmat o nieśmiertelności duszy.

Pierwotny język, jakim zapisano oryginalny tekst tej wypowiedzi, grecka koine, nie zawierał znaków interpunkcyjnych, co nie pozwalało jednoznacznie zinterpretować jego treści. Widocznie jednak obecny pogląd chrześcijaństwa potrzebował tak postawionego przecinka, by przeforsować swoje stanowisko, sprzeciwiające się dotychczasowemu poglądowi pierwszych chrześcijan na temat nieba i duszy. Ja jednak zacytuję pewien werset zawierający wypowiedź Jezusa, która jednoznacznie obala jakąkolwiek spekulację w ustawieniu przecinka w owym wersecie. Pan Jezus tak zapowiada swoją śmierć: "Bo tak, jak Jonasz był w brzuchu ogromnej ryby trzy dni i trzy noce, tak Syn człowieczy będzie w sercu ziemi trzy dni i trzy noce" (Mateusza 12:40). Wniknięcie głębiej w sens tej wypowiedzi, pomoże uchronić się od próby filozoficznego zagmatwania wypowiedzi Pana Jezusa i zignorowania jej. Jezus przyrównał swoją sytuację po męczeńskiej śmierci, do sytuacji, w jakiej znalazł się Jonasz, połknięty przez rybę. Nie wyobrażam sobie, by ten starożytny prorok był przytomny przez cały czas przebywania we wnętrzu ryby, ale na pewno był tam żywy. Inaczej Księga Jonasza wspominałaby o tak ważnym wydarzeniu, jak wskrzeszenie go do życia po trzech dniach. Nie ma więc w tym przypadku problemu z dwoistością ludzkiej istoty, czyli ciała i duszy, jaką forsuje dogmatyka katolicka. Podobna do Jonasza sytuacja Jezusa, jako „uwięzionego”, stawia jednak tę dogmatykę w wątpliwość, bo nie daje miejsca poglądowi, że będąc w "piekle", był też w niebiańskim raju z łotrem, a właściwie z jego duszą, gdyż ciało łotra było martwe i zapewne leżało na wysypisku śmieci w dolinie Hinnoma, pod murami Jerozolimy.

Pozostawmy jednak te zawiłości dogmatyki kościoła powszechnego, bo przypominają uparte twierdzenia średniowiecznych zwolenników systemu geocentrycznego, że planety krążą po jakichś dziwnych epicyklach wokół ziemi.
Nie do końca jednak Jezus kładł nacisk na czas trwania swojej śmierci, bo trzeciego dnia zmartwychwstał, co daje między dniami dwie noce. Było to zatem bardziej podobieństwo stanu uwięzienia, niż czasokresu; w przypadku Jonasza, jego duszę więziła ryba, duszę Jezusa – "serce" ziemi. Aby jednak lepiej oddać przekonania pierwszych chrześcijan na temat położenia w jakim jest umarły, nie była to już dusza Jezusa, ale jego trup, taki jakim ściągnięto go z drewnianej konstrukcji, by pochować w grobowcu ofiarowanym przez Józefa z Arymatei. Co ma jednak wspólnego serce ziemi z grobowcem częściowo wystającym z ziemi? Ale gdzie ziemia ma serce? Czy jest nim jądro, podobno metaliczne? Jeżeli jednak umieszczono Jezusa martwego w grobowcu na powierzchni, to chodziło jednak o symbolikę. Serce zawsze symbolizowało źródło uczuć. W sercu więc można liczyć na najłaskawsze potraktowanie, czyli w tym przypadku przywrócenie do życia.

Zatem, reasumując, Jezus wierzył, że po ofiarnej, człowieczej śmierci, zostanie wskrzeszony przez kochającego Boga Ojca, jako istoty duchowej, do życia w niebie. Stało się tak trzeciego dnia po śmierci. Bóg nie pozostawił go w Szeolu, miejscu przabywania zmarłych z nadzieją zmartwychwstania.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1935 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16 ... 129  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.