canario napisał(a):
Widzę, że ty naprawdę nie wychylasz głowy znad Biblii, która przesłania ci cały widok.
Nawet, kiedy piszę na tematy biblijne, staram się podejmować tak temat, by zahaczał o inne zagadnienia. Nie masz racji.
Mam nieprzeparte przeświadczenie, oparte na dosyć poważnych podstawach, że jednak dobrze trafiłem na religię najskuteczniej świadomą o co Stwórcy i Bogu chodzi, kiedy ma wobec swych ludzkich stworzeń określone z swym Słowie wymagania. Nawet Racjonalista potwierdza, co prawda pośrednio, że tak jest. Ujadając na Biblię, traktuje ją jak Harrego Pottera. Wiem, że Agnosiewicz chciałby być autorytetem w znajomości treści Biblii, lub przynajmniej dobrym łącznikiem w kierowaniu do autorytetów, uznawanych przez niego za właściwe. Cytując jednak jej treści, posiłkuje się wersetami fałszywie oddającymi znaczenie kluczowych wyrazów, greckich w tym przypadku rękopisów. Człowiek tak poważnej ateistycznej organizacji mógłby się postarać o jakiś równie poważny interlinearny przekład Biblii i uściślać sobie obiegowe poglądy na jej temat. A tak, zawieszony pomiędzy rozmaitymi opiniami, które mu głaszczą ucho, a własnym widzimisię, stanowi jeszcze jeden element opiniotwórczy, ale daleko oddalony od rzeczywistości.
Mam świadomość, że i ty, Canario, też jeszcze ani razu nie zgiąłeś szyi nad całą treścią Biblii i opierasz swój jedynie słuszny, bo agnostyczny pogląd o Biblii na tym, co mówili się w przysłowiowej kolejce u rzeźnika. Co prawda, można się w latach 80 tych ubiegłego wieku było tam dowiedzieć dużo prawdziwych informacji i to na kilka dni naprzód, zanim stały się zapowiadane tam wydarzenia. Ale były i wierutne ploty i tak pomieszane z prawdą, że i tak nie wiadomo było co, i jak. Najlepiej na tym się wyszło, kiedy sprawdziłeś, czy faktycznie rzucą pomarańcze w delikatesach, czy słodycze i kawę Brazylijkę w kiosku. Kiedy jednak i w jakich ilościach, zawsze było to spekulacją, tak po stronie klienta, jak personelu sklepu, a słynne "mielim" nie schodziło z ust sprzedawców.
Nie o tym jednak chciałem kontynuować.
Biblia, pomimo swojego, słusznego wieku, jest nad wyraz zgodna z coraz to starszymi, znajdowanymi w niejednokrotnie mało spodziewanych miejscach, rękopisami. Treść jej wszystkich ksiąg zastanawiająco zazębia się, jakby były pisane pod kontrolą jednej, ponadwiekowej istoty. I tak faktycznie jest, bo wypowiedzi tam zawarte to potwierdzają. Zawiera też przepowiednie i wręcz proroctwa, które sprawdzały się, często niepomyślnie dla przekazujących i zapisujących je. Kto chciałby o nich pisać, gdyby "coś" nie przymuszało ich do tego. Mówi te o cudach, które wierzącym dodają wiary w możliwości Boże, natomiast sceptykom stanowią barierę nie do przeforsowania. Sceptykom nie zazdroszczę takiej sytuacji, bo jak turystom w górach, nie chce się wspiąć na górę, by przejść na drugą stronę, z tego powodu, iż nie wierzą, że tam jest lepiej. Ci jednak, którym chmury przesłaniały widok drugiej strony, ale nie odważyli się przejść na ateizm i kiedy zdecydowali się zawrócić, mogą łatwiej zrozumieć, czym jest stanąć po stronie prawdziwego Boga.
Ale co ja ci będę się rozpisywał. Ty i tak nie wierzysz.