Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1935 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44 ... 129  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 4 lutego 2008, o 18:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Porcellus napisał(a):
I co Ty na to ewangelizatorze z Bożej łaski.

Ludzie mówią, iż można na nas pluć, a my rzekomo mamy mówić, że deszcz pada. Ale mi spodobała się ta rola i podziękuję ci za trafne, mimo twoich intencji, określenie. Bardzo sobie cenię łaską, jaką Bóg mnie obdarzył, bym mógł być Jego świadkiem. To zobowiązuje do tego, żeby bronić Jego święte imię, kiedy Go opluwają i poniżają. To wielka sprawa.

canario napisał(a):
Tylko jak mi znów ksiądz wyskoczy ze tekstem o dwóch kopertach to chyba się pogniewam.

Nie pogniewaj się, ale połóż trzy, tylko ostrzeż lojalnie, że w jednej jest zong i jak mu się trafi, to ty zabierasz pozostałe. To znany problem w niektórych domach. :grin: :roll:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 4 lutego 2008, o 18:57 
Ja raczej postępuje wg zasady:
-Ile dajesz Księdzu na kolędzie?
-30 sekund... potem spuszczam psy.


A tak w ogóle chciałbym, żeby ktoś wreszcie uregulował sprawę tzw. finansowania instytucji religijnych. Deklaracja takiego podatku sądzę zmusiłaby ludzi do zastanowienia czy i kogo chcą wspierać. Skończyłyby się czasy papierkowego 90% katolicyzmu.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 5 lutego 2008, o 19:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Porcellus napisał(a):
Wy, Jehowici już nawet nie jesteście śmieszni, Was trzeba klasyfikować w kategorii socjopatologii.

Zanim nas zaczniesz na każdym rogu kwidzyńskich ulic obwoływać socjopatami, przeczytaj najpierw coś na naszą obronę. Możesz się, ze względu na brak wiary w Boże przesłanie Biblii, nie zgadzać, że warto się przejmować jej treściami, ale ja nie mam zamiaru wyśmiewać przejęcia z jakim rozczytujesz się w historii Kwidzyna. Też w tym widzisz źródło dzisiejszej rzeczywistości, a i, jak niektórzy, że to wróci, niekoniecznie wraz z mową tamtego narodu, a jakby nawet, to czemu nie. Nie chcę ci tego insynuować, ale przejęcie niektórych, do lekceważących geniusz tamtego narodu, z jakim atakują żarty dotyczące niemieckiej myśli technicznej, jest porażające. Podobnie też, jak twoja do moich zapisków. Przypuszczam, że wyszedłeś z siebie, kiedy zauważyłeś, że Maranatha nic nie wskórał swoją argumentacją, która nie potrafiła podważyć mojej.

Z socjopatią nie mamy nic wspólnego, bo umiemy być dobrymi obywatelami, a odstępowanie od przestrzegania niektórych tylko praw wynika z umiłowania zasad chrześcijańskich, stawiających w wątpliwość dobry cel tamtych. Umiemy zachowywać się w społeczeństwie, a morale mamy niekiedy wyższe, niż gro nizin, a nawet jego wyżyn. Czy świadomość, że ludzie oddaleni, a z całą pewnością skłóceni z Bogiem, nie mają szans na wieczne życie, dopingująca do permanentnego odwiedzania ich w celu przybliżenia do Boga, nie wynika z miłości do nich? Kto chciałby się narażać na sporadyczne, ale dokuczliwe traktowanie, z innych powodów, jak ratowanie ludzi? To raczej wrogie i napastliwe podejście domownika bardziej wynika z socjopatii, bo zawiera uprzedzenie, manię wyższości, a często pogardę do intencji, jakie towarzyszą odwiedzającym.
Poczucie winy ma się wtedy, kiedy jest tego przyczyna. W tej kwestii każdy odpowiada za siebie. Ja nigdy nie pójdę na to, by mieć poczucie winy, kiedy mi się coś niedobrego przypisuje, a ja tego nie zrobiłem. Warto więc w paru słowach, kiedy jest tego potrzeba, naświetlić zarzucającemu nam jakieś złe postępowanie, że tego nie robimy. Chyba, że uświadomi nam, że robimy. Wtedy zawsze warto skupić się na argumentach i je rozważyć, by właściwie się do nich odnieść. Czy jednak postąpimy zgodnie z tymi wnioskami, to już nasza sprawa i nikomu nic do tego. Ale zamiast socjopatycznych reakcji na kolejne odwiedziny, warto wykazać co nieco empatii, bo przecież mało kto wie, jaką decyzję podjęliśmy. Chyba, że postanowiliśmy nadal być socjopatami. Wtedy warczenie i szczekanie psa i własne tego dowodnie da ponownie odwiedzającym do zrozumienia.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 5 lutego 2008, o 21:16 
Z tymi psami to żartowałem :) nie mam psów :) (O kurde... teraz się wydało...) A do waszego ewangelizowania nic nie mam osobiście. Robicie to samo co pierwsi chrześcijanie, którzy też nie raz dostali bęcki od innowierców.
Reprezentuje inne poglądy, ale stawiam was na równi z całą resztą religijnych ruchów czyli toleruję. Tylko mnie śmieszy trochę te wasze (chrześcijan) wewnętrzne skłócenie i wzajemne wyzywanie się od szatanów. Moglibyście wreszcie siąść razem do stołu, napić się wódki, dać sobie po pysku i pogodzić. Napiszcie sobie nowa wersje Biblii - taką, która będzie satysfakcjonowała wszystkich i skończy się to wzajemne zawodzenie. wyzwiska i wojny religijne.


Steven Weinberg powiedział:
"Bez religii mielibyśmy dobrych ludzi robiących dobre rzeczy i złych ludzi robiących złe rzeczy. Ale do tego by dobrzy ludzie robili złe rzeczy potrzeba religii"


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 5 lutego 2008, o 22:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
canario napisał(a):
Moglibyście wreszcie siąść razem do stołu

Toż właśnie po to chodzimy do ludzi, a jak zaproszą, to siadamy przy stole i jak poczęstują, to kilonka nie odmówię.
Nie można jednak napisać nowej Biblii, bo jak prawdziwe Słowo Boże zlekceważono w czym tylko przeszkadzało, to taką atrapę potraktowano by całkiem bezczelnie.
To, że tak zrobiono, potwierdza wielu opozycjonistów religii. Między innymi ów Steven Weinberg. Moja sentencja byłaby taka.
Religia zmienia ludzi ku dobremu, ale kto nie chce się zmienić, wykorzystuje ją ku złemu.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 6 lutego 2008, o 14:54 
Wiesz... jakby kogoś znowu oświeciło to myślisz, że za 500 lat ktoś by pamiętał czy koleś miał schizofrenię czy naprawdę złapał przekaz od Boga na CB radio? Przecież łatkę Pisma Świętego dopiero Kościół przypiął ST, który na początku był traktowany jako zbiór pamiętników o Jezusie.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 8 lutego 2008, o 10:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
canario napisał(a):
Przecież łatkę Pisma Świętego dopiero Kościół przypiął ST

ST, to Stary Testament, więc na jego klasyfikację, jako Pismo Święte i to jeszcze przez Kościół jest trochę za późno. Od wieków już przecież ów zbiór Hebrajskich Pism Natchnionych przez Boga był uważany za święty. To już nie tylko ich historyczność miała na to wpływ, bo uzasadniała miejsce Izraela wśród narodów, ale treści zawierające wypowiedzi Boże. Od wyjaśnień na temat powstania wszechświata, z Ziemią włącznie, które sięgają daleko wstecz, poza jakikolwiek ludzki byt, więc nie może pochodzić od nikogo innego, jak jego Stwórcy. Bardzo zastanawia i przyznaje słuszności temu stwierdzeniu fakt, że spisany w tak odległych, starożytnych czasach, a zgadza się w swym cyklu stwarzania z naukową koncepcją genealogii Ziemi. Religie kultur sąsiednich ludów udziwniały proces zaistnienia naszego globu i wygląd jej obecnego stanu. Tymczasem Biblia trafnie podkreśla jej kulistość i zawieszenie "na niczym".
(Izajasza 40:22) Jest Ktoś, kto mieszka nad okręgiem ziemi, której mieszkańcy są jak koniki polne. Ktoś, kto rozpościera niebiosa jak delikatną gazę, kto je rozpina jak namiot, by w nim mieszkać.
(Hioba 26:7) On rozciąga północ nad pustką, ziemię zawiesza na niczym;
Gdyby w Izraelu rozwinięto naukę o ruchu ciał niebieskich, zapewne europejskie średniowiecze oszczędziłoby uczonym ofiar na tym tle. To wszechobecna w starożytności astrologia i brak motywacji, były hamulcem ku odkryciom w tej dziedzinie, a obserwacje astronomiczne skupiały się na wyśledzeniu pierwszego dnia nowego roku i granic jego pór. Wiadomo przecież, że kalendarz wtedy liczył dwanaście miesięcy po 30 dni, a trzynasty miesiąc miał ich niewielką i ruchomą ilość. Zawsze jednak, dzięki obserwacjom określającym 1 Nissan, lata miały wymiar istniejący do dziś. Jedynie usztywnienie reguł co do ilości dni w roku, w kalendarzu juliańskim, spowodowało pewne perturbacje, skorygowane później w kalendarzu gregoriańskim. Jeszcze raz pragnę przypomnieć ów fenomen, jaki stanowi biblijny przekaz pod względem astronomicznym wobec tak słabo rozwiniętej nauki kosmologicznej, nie tylko w Izraelu.
Podział izraelskiego kraju po śmierci króla Salomona na Judę i dziesięciopokoleniowy Izrael, spowodował różnice w sprawowaniu kultu ich Boga. W Judzie pojawiały się coraz to nowe święte księgi, Izrael natomiast ograniczył się do Pięcioksięgu Mojżesza, kultywując czczenie figurki byka, sprowadzonego z Egiptu przez ich pierwszego króla po rozłamie, Jeroboama. To tak na przekór Judejczykom, którzy nauczali, że czczenie prawdziwego Boga nie powinno być pośredniczone żadną cielesną postacią, bo tak mówi Prawo.

Niezmiernie frapującą ciekawostką, wyróżniającą izraelski naród, jest również to, że w zapisach historycznych zawiera nie tylko czasy sukcesów, ale i klęsk. Posiada też w swych świętych księgach treści naświetlające wady i przestępstwa swych królów. Wiadomo przecież, że nigdzie wśród innych narodów nie praktykowano opisywania klęsk władców mocarstw, a nawet przywódców pomniejszych krajów. Kronikarz, który odważyłby się na to, straciłby swoje kruche, jak na owe czasy, życie. Dochodziło do tego, że władcy, którzy nie zapobiegli militarnym klęskom, byli wymazywani z historii kraju przez swych następców, a wzmianki o nich były niszczone. To z tego powodu trudno było doszukać się egipskiego opisu wyjścia Izraela z tamtejszej niewoli. Hebrajskie Pisma Święte i Greckie również, zawierają nawet opisy zniszczenia miejsca kultu, jakim była świątynia w Jerozolimie. Motywem zasadniczym tych zapisów nie była przecież chwała narodu, ale Boga, któremu ten naród miał być poddany. Na tle wydarzeń opisano nadprzyrodzoną ingerencję w jego dzieje. To jest najwyraźniej wbrew zwykłym, ludzkim tendencjom i zachowaniom ich władców.

Osobny rozdział, to proroctwa, które ogłaszano na wiele stuleci naprzód, jak choćby nadejście Chrystusa, a nawet tysiąclecia, które oddzielały zapowiedź celu Jego misji, od realizacji. Ludziom niedowierzającym we wszystko, co przeszkadza ich swobodzie obyczajów, trudno uwierzyć tym informacjom. Towarzyszy temu ich niechęć do wnikliwości w treść Biblii i życzliwości dla niej. Wiele publikacji, wykazując daleko idącą tendencyjność, stawia ten przekaz Boży w bardzo złym świetle. Używa samobójczych wywodów, które stawiają w wątpliwość wszystko, co wynika z zapisów starożytnych. Przecież na tych samych zasadach, jakimi owi krytycy Biblii się kierują, można by poddać w wątpliwość istnienie wielu królów i władców, a także myślicieli i twórców filozofii, na których spuściznę się powołują. Wystarczy sceptycznie wystąpić z tezą, że idee demokracji, to pomysł zbuntowanych ludzi, którym nie w smak było podleganie zasadom narzuconym przez jednostki poczuwające się do odpowiedzialności za naród. Natomiast historyczne odnośniki do stosowania demokracji ktoś spisał na kolanie podczas buntu rewolucji francuskiej, by zachęcić do niej szersze masy inteligencji.

Może podsumuję te wywody stosownymi wersetami:
(2 Piotra 1:19-21) 19 Mamy więc słowo prorocze tym bardziej potwierdzone, a wy czynicie dobrze, gdy zwracacie na nie uwagę jak na lampę świecącą w ciemnym miejscu - aż dzień zaświta i wzejdzie jutrzenka - w waszych sercach.
20 Gdyż przede wszystkim to wiecie, że żadne proroctwo Pisma nie wypływa z jakiejś osobistej wykładni.
21 Albowiem proroctwo nigdy nie zostało przyniesione z woli człowieka, lecz ludzie mówili od Boga, uniesieni duchem świętym.
(2 Tymoteusza 3:16,17) 17 Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, do upominania, do prostowania, do karcenia w prawości,
17 aby człowiek Boży był w pełni umiejętny, całkowicie wyposażony do wszelkiego dobrego dzieła.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 9 lutego 2008, o 23:33 
Offline

Dołączył(a): 25 listopada 2007, o 21:25
Posty: 24
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Ludzie przychodzą i odchodzą, a Kwidzownik trwa i trwa na tej wieży - jestem pełen podziwu, dla samego faktu, bo treści wypowiedzi w większości nie da się poprzeć. Ten tekst o walce z wiatrakami ma coś w sobie, oddaje w pełni trwającą dyskusję / tylko jeszcze nie wiem, do kogo was (Kwidzownik i Maranatha) zaliczyć - wiatraków czy Don Kichotów.

Tak na marginesie pytanie do Canario - gdzie wyczytałeś, że Rzymianie w czasach Jezusa nie krzyżowali? - powieszeni na słupie przymocowani byli do poprzecznej belki - stąd forma krzyża i krzyżowanie.

A co z Andrzejem49 - czyżby jeszcze lizał rany po ostatnim pojedynku???


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 9 lutego 2008, o 23:42 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
Religia zmienia ludzi ku dobremu, ale kto nie chce się zmienić, wykorzystuje ją ku złemu.

Popatrz to jak z polityką :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Co to jest prawda?
PostNapisane: 10 lutego 2008, o 17:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
canario napisał(a):
Tylko mnie śmieszy trochę te wasze (chrześcijan) wewnętrzne skłócenie

Wypowiadający opinię o letnim poranku, że jest zimny, kiedy temperatura zachęca do wdziania na siebie czegoś cieplejszego, z całą pewnością otrzyma akceptację przybyłych do zakładu pracy na ranną zmianę znajomych, że to prawda. W tych okolicznościach nikomu nie trzeba dowodzić słuszności swego twierdzenia, bo każdy doświadczył tego na sobie. Inaczej bywa, kiedy to, o czym mówimy, nie ma bezpośredniego wpływu na słuchających. Wtedy opinia zależy od innych czynników. Choćby takich, jak uprzedzenie, czy niedowiarstwo. Tym bardziej, jeżeli są to informacje niewygodne, wymagające dokonania większych zmian przez słuchaczy. Można wtedy wypowiadać wręcz truizmy, a otoczenie z niechęcią i pogardą potraktuje je, naciskając kontrowersyjnego informatora, by zmienił zdanie. Mimo, że prawda jest obiektywna, to kiedy nie sięga wpływem opiniodawców, ich poglądy o niej bywają bardzo różnie, do zadawania kłamu włącznie. Szczególnie deprymujący wpływ, powodujący zlekceważenie prawdy, ma demagogia decydentów stanowiących władzę.
Rzymskie mocarstwo czasów Jezusa Chrystusa było przykładem takiego destrukcyjnego wpływu na swych podwładnych. Namiestnik cezara nad terenem Izraela w czasach działalności Jezusa wśród swych rodaków, Poncjusz Piłat, wyraził kiedyś swe powątpiewanie w istnienie prawdy. Kiedy bowiem przyprowadzono Jezusa, by został skazany, Piłat spytał się go, kim jest. Jezus odpowiedział, że po to się narodził i po to pojawił się na świecie, by dać świadectwo prawdzie. Wtedy namiestnik na to: A cóż to jest prawda? Wiedział przecież, że "prawdę" stanowi władza Rzymu i tylko od jej akceptacji zależy przyjęcie, lub odrzucenie przedstawianej rzeczywistości. Taki pesymizm mógł być spowodowany lekceważeniem sprawiedliwości i łamaniem jej nawet w imię obowiązującego prawa. Do dziś jeszcze istnieje twierdzenie o prawie rzymskim, że było twarde, no ale lepsze takie, niż żadne.
Pomimo podporządkowania się żydowskich przedstawicieli religijnych i administracyjnych Rzymowi, Żydzi traktowali tego hegemona pogardliwie i wrogo. Często wybuchały powstania usiłujące odeprzeć wpływy rzymskiego cesarstwa, wraz z jego wojskami, poza granice Izraela. Pan Jezus nie okazywał takiej zelockiej postawy. Wiedział jednak, że każda polityczna władza narodów podporządkowana jest Przeciwnikowi, Diabłu. bo to przecież Szatan usiłował złamać jego prawość, obiecując mu władzę nad królestwami świata za podporządkowanie się swemu panowaniu. Kolejni następcy cezara dowiedli okrutnym postępowaniem, że w istocie ten pogląd, to prawda.
Nie dziwi więc taka ignorancja prawdy w cesarstwie, kiedy jego duch, to kłamca i ojciec kłamstwa.
Do dziś aktywna politycznie grupa ludzi, pragnąc posiąść władzę w demokratycznych krajach, boryka się z problemem prawdy w realizacji zapowiadanych posunięć naprawczych. Sama zaś polityka wobec sąsiednich państw, zwłaszcza nie popierających interesów tej władzy, usiana jest argumentami rzadko pokrywającymi się z prawdą. Polityka wewnętrzna w sferze materialnego podziału dóbr finansowych z podatków też nie może się obyc bez gry pozorów i walki na nie do końca oczywiste argumenty.
Rządzenie nad ludźmi jest trudne i niebezpieczne. Doświadczono już w historii niejednego kataklizmu z powodu braku akceptacji dla sposobu sprawowania władzy. Sposoby pierwotnie wynikały z przyjętego celu. Później nakreślały go wcześniejsze wzorce. By jednak umacniać w ludziach uległość dla nich, korzystano z wpływu religii. Wiadomo przecież, że sfera wiary, sięga ze wszystkich sposobów wpływania na ludzi, najdalej. Do tak daleko idących wyrzeczeń nie wystarczyły jednak prawdy czystej wiary, pochodzącej od Boga. Wymagało to bowiem przebiegłości i ustępstw, akceptujących przyzwyczajenia i nawyki tkwiące w historycznych pokładach religii wypieranych przez chrześcijaństwo. Często zadowalano się odsunięciem wpływu poprzednich przewodników religijnych na swych wiernych i zastąpienie ich duchowieństwem chrześcijaństwa, w sprawowaniu stricte administrowania jedynie tychże ludzi. Adaptowano te zwyczaje tak, że jedynie powierzchownie zdawały się być zgodne z kanonem nowej religii. Tak naprawdę posiadły owe stare zwyczaje jedynie nowe nazewnictwo, a reszta, ku uciesze związanych tradycją ludzi, pozostawała bez zmian. Dzisiaj jest ten sam problem, podsycany z kolei demokratycznymi zasadami współżycia. By cokolwiek zmienić, inicjatywa musiałaby byc oddolna. Co to wszystko ma jednak wspólnego z prawdą o Bogu, tak ważną dla Jezusa Chrystusa, że dla niej poświęcił swoje ludzkie życie? Co ma wspólnego choinka, tak powszechnie towarzysząca obchodom urodzin Jezusa z tymi urodzinami, czy zajączki i jajka z Jego zmartwychwstaniem? Dziś, by podtrzymać uzasadnienie dla tych zwyczajów, używa się określenia 'tradycja'. Podejrzewam, że ten sam argument istniał od samego początku, tyle że przeewoluował od tamtych czasów z tradycji pogańskiej do chrześcijańskiej.
Nie te zwyczaje są jednak najważniejsze, chociaż ze względu na pochodzenie, powinny być wyeliminowane. Najważniejsza dla Chrystusa zawsze jest prawda o Bogu, o Jego istocie i nadrzędnej roli nad każdym stworzeniem. Chce też podkreślać swoją rolę między Bogiem Ojcem, a ludźmi. Jest przecież jedynym pośrednikiem i to nie tylko jako człowiek, ale też w swym przedludzkim bycie, jak i po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Był i jest, jak mówi Słowo Boże, jedynym pośrednikiem.
1 Tymoteusza 2:5 "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus..."
Galatów 3:19 "Na cóż więc Prawo? Zostało dodane, by ujawnić występki, aż przyjdzie potomstwo, któremu dano obietnicę; a przekazane zostało przez aniołów ręką pośrednika."
Sędziów 2:1 "Wtedy anioł Jehowy udał się z Gilgal do Bochim i rzekł: „Wywiodłem was z Egiptu i wprowadziłem was do ziemi, co do której złożyłem przysięgę waszym praojcom. Ponadto powiedziałem: 'Nigdy nie złamię mojego przymierza zawartego z wami."

Niewiele pozostało i czasu i środków tym, którzy prawdę mieszają z kłamstwem i za względnej wartości przywileje zdobywają sobie zwolenników do hołubienia kłamstwa. Często ludziom świadomym kruchości życia i posiadania wystarczy, że będą popierani przez społeczeństwo, któremu też jedynie na tym zależy. Błędne koło popierania kłamstwa będzie jednak tak długo się kręcić, jak długo będzie istnieć jego siła napędowa, a mianowicie zło i jego uosobienie. To, że jeszcze teraz można sobie i innym wmawiać puste tezy o względności prawdy i wiecznej walki dobra ze złem, z całą pewnością nie znaczy, iż tak jest i będzie na prawdę. Nadejdzie dzień i godzina, o której nikt nie wie, prócz Boga Ojca, i wszystko to zginie, jak po przejściu pożaru przez suchy step. Spojrzysz w bok, a Złego już nie będzie.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 lutego 2008, o 12:41 
Kwidzownik - ale co to ma do rzeczy tego skłócenia się odłamów chrześcijańskich? Wszytko jest piękne to co piszesz, ale ja to widzę w prostszy sposób: Nikt nie może mieć monopolu na Boga. Protestanci nie uznają władzy papistów. Religie nie trawią się nawzajem. Chodzi o władze ot co.

A co do ukrzyżowania to forma krzyża jest dość ekstrawagancka i dziwna z punktu widzenia Rzymian do uśmiercenia "pospolitego rzezimieszka" za jakiego uważano Jezusa.
W roku 70 A.D. Rzymianie podczas oblężenia Jerozolimy "ukrzyżowali" 50 tysięcy ludzi. Zostali po prostu zawieszeni na palach tak jak donosi Jozefus (Titus Flavius Josephus).
Do tego dochodzą fragmenty ze Nowego Testamentu mówiące, że Jezus został ukrzyżowany na "Zielonym" - znaczy się ciągle żywym - drzewie.
Odrzucona przez Kościół Ewangelia Nicodemusa napisana przed czasami Heleny (przed 325 AD) sugeruje, że wszystkich trzech delikwentów powieszono/przybito na jednym drzewie w ogrodzie, gdzie został aresztowany.

Nie dość, że to jest bardzo prawdopodobne to jeszcze trzeba dodać, że to była standardowa procedura postępowania Rzymian - karanie sprawcy w miejscu popełnienia przestępstwa lub aresztowania. W oczach żydowskich władz Jezus dokonał bluźnierstwa podczas przesłuchania go w Sandhedrin, które było na terenie ziem świątynnych. By ukarać go w prawidłowy sposób musieli dokonać egzekucji miejscu należącym do Świątyni. Tak się składa, że w pobliżu znajdował się ołtarz o nazwie "MIPHKAD" - uważany był za najdalej położony na wschód przyczółek świątyni, więc to było miejsce, w którym osoba, która zbeszcześciła Świątynię powinna być ukarana wobec obowiązującego prawa.


Ostatnio edytowano 11 lutego 2008, o 12:48 przez canario, łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 lutego 2008, o 12:44 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
canario napisał(a):
Nikt nie może mieć monopolu na Boga

Ja mam i to w dodatku na swojego :grinka: :grinka: :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 lutego 2008, o 13:07 
No właśnie - a przecież ty nie uzurpujesz sobie prawa do nawracania innych na "prawdziwą wiarę" ? Zresztą co to jest "prawdziwa wiara" ? Kto dał nam prawo do decydowania o prawdzie i wierze innych? Jedyne rzeczy, które możemy oceniać to fakty.


Góra
  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 lutego 2008, o 13:10 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
canario napisał(a):
No właśnie - a przecież ty nie uzurpujesz sobie prawa do nawracania innych na "prawdziwą wiarę"

Uważam że byłby to z mojej strony gruby nietakt :grinka: :grinka: :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 11 lutego 2008, o 13:32 
Offline
Zbanowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwietnia 2007, o 18:03
Posty: 1425
Lokalizacja: Niedaleko. ;)
Płeć: Mężczyzna
ej, muszę się w końcu wtrącić - jakie fakty? Dlaczego najważniejszym elementem religii jest wiara? Wiara a nie analiza naukowa. Jeśli ktoś wierzy, że Jezus był czarny i grał w kosza to ma do tego prawo - bo on w to wierzy i nikt go nie przekona żadnymi analizami źródeł itp. To jest religia - tutaj kończą się racjonalne argumenty i jest właśnie urok religii. A z tym grubym nietaktem - Jezus, Abraham, Muhammad i reszta proroków też nawracali na swą wiarę - w Polskiej kulturze Jezus jest uważany nadal za autorytet moralny - czy to było nietaktowne? I jeszcze jedno - padło pytanie "co to jet prawdziwa wiara" - to jest ta szczera - obojętnie jaka by była. :) więc - zgodnie z sadami logiki - jeśli ktoś jest na tyle przekonujący, że szczerze uwierzyłeś pod wpływem jego słów - znaczy się - szerzy on prawdziwą wiarę - i miał prawo - bo teraz jako wierzący - jesteś mu wdzięczny za oświetlenie drogi itp. :)

Świadkowie Jehowy mają obowiązek, przymus głosić swoją wiarę i to jest powód dla którego niektórzy z nich zachowują się jak sprzedawcy garnków Zepter`a - ale mają do tego prawo - jeśli "głoszący" jest osobą inteligentną to po odmowie więcej nie odwiedzi domownika pozostawiając po sobie jedynie miłe słowo, wspomnienie itp - jeśli trafi się natręt - a tacy tez niestety odwiedzają mieszkania - będzie u Ciebie co tydzień z dobrą nowiną - to jest właśnie nachalna promocja. Ale mają prawo do głoszenia swojej wiary jeśli tego chcą - możesz tego słuchać lub podziękować - ale nie możesz nazwać nietaktem faktu, że chcą się podzielić ze światem prawda w którą uwierzyli.

_________________
I may be dumb, but I'm not stupid.
1st Hole in One - 07/03/10 Athgoe 8 par3 index 14!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1935 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44 ... 129  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.