Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Z historii transfuzji i co z tego wynika
PostNapisane: 29 listopada 2007, o 14:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
14 listopada. [1666] Dr William Croone opowiadał mi, że dziś na zebraniu w Gresham College (zbierają się znowu teraz co środę [po sławetnym pożarze Londynu, członkowie Towarzystwa Królewskiego]) pokazywano eksperyment z krwią psa przetoczoną w ciało innego psa, podczas gdy z drugiej strony wytaczano mu jego własną. Pierwszy pies mając wszystką krew wytoczoną — zdechł, a drugi żyje i ma się dobrze. To dało sposobność do różnych żartów, co by to było, jeśliby krew kwakra przetoczyć w ciało arcybiskupa i tym podobnie, ale dr Croone mówi, że jeśli się to uda, może stąd być pożytek dla zdrowia ludzkiego przez poprawianie złej krwi używając nowej z lepszego ciała.

16 listopada. Dziś w południe spotkałem pana Hooke'a, który powiedział mi, że pies napełniony krwią owego drugiego psa przedwczoraj w Gresham College ma się bardzo dobrze, całkiem taki, jak był; Hooke ani wątpi o tym, że to będzie wielce pożyteczne w zastosowaniu do ludzi.

28 listopada. ... [na spotkaniu towarzyskim w domu Pepysa] słuchaliśmy dobrego dyskursu, jak eksperyment z psem, któremu krew przetoczono, a który miewa się doskonale, może być ulepszony dla dobra ludzi. .... Wieczerzaliśmy ... i graliśmy w karty, a Pegg poszła na chwilę do mego gabinetu i tam ścierpiała, żem ją całował w usta i piersi jej dotknąłem, co mi sprawiło niezmierną rozkosz.

Po udanej transfuzji krwi przeprowadzonej na psach (p. poprz. notka), uczone bractwo skupione w Towarzystwie Królewskim, w owym czasie najpoważniejszej naukowej instytucji angielskiej, postanowiło przeprowadzić transfuzję krwi owczej do organizmu człowieka. Doświadczenie wyglądało jak na ilustracji, choć wykonana ona została ponad 200 lat później (Karl Landsteiner; 1868-1943).
Taką oto wymianę informacji na ten temat zanotował Samuel Pepys w swoim 'Dzienniku', który wspaniale oddaj atmosferę intelektualnej śmietanki siedemnastowiecznego Londynu:

21 listopada 1667. ... Ale że sesja [Towarzystwa Królewskiego] już się skończyła, poszliśmy z Creedem i drem Wilkinsem do tawerny i tam wyborny dyskurs, m. in. o pewnym człowieku, zbiedniałym hulace, trochę niespełna rozumu, którego Królewskie Towarzystwo najęło za 20 szylingów, aby dał sobie wpuścić do żył owczej krwi; mają to zrobić w przyszłą sobotę. Chcą mu dać 20 uncyj, a obliczają, że cała operacja potrwa minutę czasu. Po powrocie do domu oczy mnie tak bolały, że nie mogąc pracować rozmawiałem z żoną, która opowiadała mi, jakie to plotkary są te nasze parafianki, i co ta mówiła o tej, a owa o tamtej. ... Z przyczyny miesięcznych boleści żony złą miałem noc, a ona, biedactwo — jeszcze gorszą.
30 listopada 1667. ... Miałem uciechę, bom widział tego człowieka, w którego natoczyli owczej krwi. Sam zdawał o tym sprawę po łacinie (jest to były szkolarz z Cambridge), powiadając, że czuje się od owego czasu lepiej, tak jakby stał się nowym człowiekiem. Ale jest on trochę poszkodowany na umyśle, choć mówi wcale dorzecznie. Dostał tylko 20 szylingów za to, że ścierpiał tę próbę, i będą na nim jeszcze raz tego próbowali. Pierwszy człowiek w Anglii, któremu to uczyniono, a jest jeszcze jeden taki, jak słyszałem, we Francji. ..

Niestety, w dalszej części 'Dziennika' nie ma wzmianki, co stało się z owym odważnym szkolarzem i jaki był ostateczny wynik doświadczenia.

Wypis z:
Dziennik Samuela Pepysa, t. II
Warszawa, PIW, 1966
(tłum. Maria Dabrowska)


Transfuzje mają długą i nieco mroczną historię. Przez całe stulecia wypróbowywano rozmaite płyny, m.in. piwo, mocz, opium, żywice roślinne, mleko i krew zwierzęcą. W 1667 roku lekarz Jean Baptiste Denis wykonał pierwszą udokumentowaną i udaną transfuzję ludzkiej krwi człowiekowi. Zakazano jednak tego zabiegu, gdyż pacjent zmarł.


Długa historia kontrowersji wokół transfuzji

ZIMĄ 1667 roku do Jeana Baptiste Denisa, słynnego lekarza króla Francji Ludwika XIV, przyprowadzono szaleńca Antoine'a Mauroya. Denis miał na tę przypadłość idealne „lekarstwo” — krew zwierzęcą, która jego zdaniem powinna podziałać na pacjenta kojąco. Ale Mauroy nie wyszedł na tym dobrze. Wprawdzie po drugiej transfuzji jego stan się poprawił, lecz wkrótce potem znowu ogarnęło go szaleństwo i w końcu zmarł.

Chociaż później ustalono, że przyczyną śmierci Mauroya było w rzeczywistości zatrucie arszenikiem, eksperymenty Denisa z krwią zwierzęcą wywołały we Francji zażarte dyskusje. Ostatecznie w 1670 roku zakazano tego rodzaju praktyk. Z czasem taki zakaz wydał też parlament angielski, a nawet sam papież. Na półtora wieku transfuzje poszły w zapomnienie.

Niebezpieczne początki

Powrót do transfuzji nastąpił w XIX wieku. Stało się to głównie za sprawą angielskiego położnika Jamesa Blundella. Używał on udoskonalonych technik i nowoczesnych narzędzi, a ponadto obstawał przy przetaczaniu jedynie krwi ludzkiej, dzięki czemu transfuzje znowu wzbudziły ogólne zainteresowanie.

Jednakże odradzający się zapał do tej metody ostudził w 1873 roku F.Geselius, polski lekarz, który dokonał przerażającego odkrycia: więcej niż połowa przeprowadzonych transfuzji skończyła się śmiercią. Kiedy dowiedzieli się o tym znani lekarze, zaczęli potępiać tę praktykę, wskutek czego popularność transfuzji po raz kolejny przygasła.

Później, w roku 1878, francuski lekarz Georges Hayem przygotował roztwór soli kuchennej, który jego zdaniem mógł zastąpić krew. W przeciwieństwie do niej nie powodował skutków ubocznych, nie krzepł i łatwo go było transportować. Zrozumiałe, że wszedł do powszechnego użytku. Co zastanawiające jednak, wkrótce krew ponownie zyskała zwolenników. Dlaczego?

W roku 1900 austriacki patolog Karl Landsteiner odkrył istnienie grup krwi oraz stwierdził, iż daną krew nie zawsze można zastąpić inną. Nic więc dziwnego, że wcześniej tyle transfuzji kończyło się tragicznie! Teraz można było to zmienić — wystarczyło tylko upewnić się, czy grupa krwi dawcy jest zgodna z grupą krwi biorcy. Dysponując tą wiedzą, lekarze na nowo zaufali transfuzjom. Właśnie wtedy rozpoczęła się I wojna światowa.

Transfuzje a wojna

W czasie I wojny światowej krew bardzo często podawano rannym żołnierzom. Ze względu na to, że płyn ten szybko krzepnie, kiedyś przewożenie go na pole bitwy byłoby raczej niemożliwe. Ale na początku XX wieku dr Richard Lewisohn z Mount Sinai Hospital w Nowym Jorku dokonał udanych eksperymentów z cytrynianem sodu — środkiem zapobiegającym krzepnięciu krwi. Niektórzy lekarze uważali to niezwykłe, przełomowe wydarzenie za istny cud. „To prawie tak, jak gdyby zatrzymało się słońce” — pisał ówczesny wybitny lekarz dr Bertram M.Bernheim.

Zapotrzebowanie na krew wzrosło w trakcie II wojny światowej. Społeczeństwo było bombardowane plakatami, na których widniały sloganowe hasła typu: „Oddaj teraz krew”, „Twoja krew może go uratować”, „On oddał swą krew. Czy ty oddasz swoją?” Wezwania takie spotykały się z żywym oddźwiękiem. W USA podczas II wojny światowej oddano jakieś 13 000 000 jednostek krwi. Podobno w Londynie zebrano i rozprowadzono przeszło 260 000 litrów krwi. Ale transfuzje niosły ze sobą liczne zagrożenia dla zdrowia, co szybko wyszło na jaw.

Choroby na skutek transfuzji

Po II wojnie światowej w medycynie dokonał się ogromny postęp, dzięki czemu możliwe stały się operacje, których przedtem nikt sobie nawet nie wyobrażał. Ponieważ transfuzję uznano za standardową metodę leczenia chirurgicznego, na całym świecie rozwinął się przemysł, który dostarczał potrzebnej krwi, rocznie osiągając obroty rzędu miliardów dolarów. [zob. artykuł Handel krwią to świetny interes w uStroniu]

Wkrótce jednak powszechny niepokój wzbudziły choroby, będące rezultatem transfuzji. Na przykład podczas wojny koreańskiej prawie 22 procent osób, którym podano plazmę, zachorowało na zapalenie wątroby — prawie trzy razy tyle, ile w II wojnie światowej. Amerykański Ośrodek Zwalczania Chorób ocenił, iż w latach siedemdziesiątych na potransfuzyjne zapalenie wątroby rocznie umierało 3500 ludzi. Inni uważali, że 10 razy więcej.

Dzięki lepszym testom diagnostycznym oraz staranniejszej selekcji dawców, liczba zakażeń zapaleniem wątroby typu B w końcu zmalała. Ale wtedy ogromne żniwo zaczął zbierać nowy i niekiedy śmiertelny wirus, wywołujący zapalenie wątroby typu C. Obliczono, że zakażonych zostało cztery miliony Amerykanów, w tym kilkaset tysięcy przez transfuzję krwi. Wprawdzie dokładniejsze testy z czasem zmniejszyły to zagrożenie, ale niektórzy obawiają się pojawienia nowych niebezpieczeństw, z których zdamy sobie sprawę, gdy już będzie za późno.

Kolejny skandal: krew zakażona HIV

W latach osiemdziesiątych odkryto, iż krew może być zakażona HIV, wirusem wywołującym AIDS. Początkowo pracownicy banków krwi odrzucali myśl, że mogłoby to dotyczyć ich zapasów; wielu z nich odnosiło się do tego zagrożenia ze sporym sceptycyzmem. Według dr Bruce'a Evatta „to było tak, jakby ktoś wrócił z podróży po pustyni i powiedział im: ‘Widziałem kosmitę’. Słuchali, ale nie wierzyli”.

W jednym kraju po drugim wybuchały skandale związane z krwią zakażoną HIV. Ocenia się, iż w latach 1982-1985, wskutek przetoczenia krwi, wirusem tym zaraziło się od sześciu do ośmiu tysięcy Francuzów. W Afryce transfuzje są odpowiedzialne za 10 procent zakażeń, a w Pakistanie — za 40. Dzisiaj w bogatszych państwach, dzięki udoskonalonym testom wykrywającym obecność wirusa HIV, zakażenia przez transfuzję zdarzają się rzadko, ale w krajach rozwijających się, które nie dysponują takimi metodami badania, w dalszym ciągu stanowi to problem.

Zrozumiałe więc, że w ostatnich latach zwiększyło się zainteresowanie bezkrwawą medycyną. Ale czy takie leczenie jest bezpieczne?

Rosnąca popularność bezkrwawej medycyny

TRAGEDIA wywołana przez AIDS zmusiła naukowców i lekarzy do wzmożenia wysiłków, aby sala operacyjna stała się bardziej bezpieczna. Wiązało się to z dokładniejszymi testami krwi. Ale zdaniem specjalistów nawet one nie eliminują zagrożenia całkowicie. „Mimo że społeczeństwo wydaje olbrzymie sumy na to, by lepiej niż kiedykolwiek przedtem przebadać zapasy krwi” — podano w czasopiśmie Transfusion — „uważamy, iż pacjenci w dalszym ciągu będą się starali unikać transfuzji alogenicznych [przetaczania krwi pobranej od dawców] — po prostu dlatego, że krew nigdy nie będzie zupełnie bezpieczna”.

Nic więc dziwnego, iż sporo lekarzy odnosi się do przetaczania krwi z coraz większą rezerwą. „Transfuzje zasadniczo nie są dobre dla pacjentów, toteż usilnie staramy się ich unikać” — mówi dr Alex Zapolanski z San Francisco w Kalifornii.

Niebezpieczeństwa związane z transfuzją zaczyna sobie uświadamiać także społeczeństwo. Sondaż przeprowadzony w 1996 roku ujawnił, że 89 procent Kanadyjczyków wolałoby skorzystać z metod alternatywnych. „Nie wszyscy pacjenci będą odmawiać transfuzji homologicznych, tak jak to robią Świadkowie Jehowy” — czytamy w publikacji Journal of Vascular Surgery — „ale ryzyko przenoszenia chorób i zaburzeń działania układu odpornościowego wyraźnie wskazuje, że musimy znaleźć inne metody leczenia każdego pacjenta”.

Lepsza metoda

Na szczęście istnieje alternatywa — bezkrwawa medycyna. Sporo pacjentów nie bez powodu uznaje takie leczenie nie tyle za ostateczność, ile za lepszą metodę. Brytyjski chirurg konsultant Stephen Geoffrey Pollard zauważył, iż wskaźniki śmiertelności i umieralności wśród osób operowanych bez krwi są „co najmniej tak dobre, jak u pacjentów, którzy otrzymali krew, a w wielu wypadkach uniknięto pooperacyjnych zakażeń i komplikacji, będących często wynikiem transfuzji”.

Jak doszło do rozwoju bezkrwawej medycyny? W pewnym sensie jest to nieco dziwne pytanie, bo przecież poprzedzała ona zastosowanie krwi. Właściwie dopiero na początku XX wieku ulepszono techniki transfuzji w takim stopniu, że zaczęto ją stosować rutynowo. Niemniej w ostatnich dziesięcioleciach niektórzy znowu popularyzują bezkrwawą chirurgię. Na przykład w latach sześćdziesiątych znany chirurg Denton Cooley przeprowadził pierwsze operacje na otwartym sercu bez użycia krwi.

Gdy w latach siedemdziesiątych szerzyło się potransfuzyjne zapalenie wątroby, wielu lekarzy zaczęło szukać innych rozwiązań. Już w latach osiemdziesiątych sporo dużych zespołów medycznych dokonywało zabiegów bez krwi. Po wybuchu epidemii AIDS często konsultowały się z nimi inne, które chciały stosować takie same metody. W latach dziewięćdziesiątych w niejednym szpitalu rozpoczęto realizację programów oferujących pacjentom możliwość leczenia bez użycia krwi.

Obecnie lekarze z powodzeniem stosują techniki oszczędzające krew podczas operacji i w nagłych przypadkach, kiedy to w przeszłości zwykle przeprowadzano transfuzje. Na łamach czasopisma Canadian Journal of Anaesthesia David H.W.Wong oświadczył: „Bez krwi i jej pochodnych można pomyślnie dokonywać poważnych operacji kardiologicznych, naczyniowych, ginekologicznych, położniczych, ortopedycznych i urologicznych”.

Jedną z zalet leczenia bez krwi jest zagwarantowanie lepszej opieki medycznej. „W zapobieganiu utracie krwi największe znaczenie mają umiejętności chirurga” — mówi dr Benjamin J.Reichstein, ordynator oddziału chirurgicznego w Cleveland w stanie Ohio. Jak podano w południowoafrykańskim czasopiśmie prawniczym, w pewnych sytuacjach operacje bez zastosowania krwi mogą być „szybsze, czystsze i tańsze”. Dodano też: „Bez wątpienia opieka pooperacyjna w wielu wypadkach okazała się mniej kosztowna i czasochłonna”. To tylko kilka powodów, dla których obecnie około 180 szpitali na świecie specjalizuje się w bezkrwawej medycynie.


Leczenie bez krwi
nową „metodą standardową”?
O KORZYŚCIACH z bezkrwawych metod leczenia zachowawczego i chirurgicznego, reporter rozmawia z czterema specjalistami.
--------------------------------------------------------------------------------

■ Kto, oprócz pacjentów, odmawiających transfuzji, ze względów religijnych, jest zainteresowany bezkrwawą chirurgią?

Dr Spahn: W naszym ośrodku o leczenie bez krwi proszą zwykle bardzo dobrze poinformowani pacjenci.
Dr Shander: W roku 1998 liczba pacjentów, którzy odmówili przyjęcia krwi z przyczyn osobistych, prekroczyła liczbę tych, którzy uczynili to z powodu przekonań religijnych.
Dr Boyd: Weźmy na przykład pacjentów z rakiem. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że jeśli nie otrzymują krwi, to szybciej dochodzą do zdrowia i rzadziej występuje u nich nawrót choroby.
Dr Spahn: Bez użycia krwi często leczymy profesorów uniwersyteckich i ich żony. Nawet chirurdzy proszą, byśmy unikali transfuzji! Jeden z nich, na przykład, przyszedł do nas w sprawie swej żony, która miała być operowana. „Postarajcie się o jedno” — powiedział — „żeby nie dostała krwi!”
Dr Shander: Moi anestezjolodzy oświadczyli: ”Pacjenci, którzy nie otrzymują krwi, czują się tak samo dobrze, a może nawet lepiej. Dlaczego, więc, mamy stosować dwie metody leczenia? Jeżeli ta jest najlepsza, powinniśmy stosować ją u wszystkich”. Dlatego spodziewamy się, że bezkrwawe leczenie stanie się metodą standardową.
Dr Earnshaw: Tak się składa, że bezkrwawa chirurgia znajduje szczególne zastosowanie u Świadków Jehowy. Ale chcemy leczyć w ten sposób wszystkich.
■ Czy leczenie bez krwi jest droższe czy tańsze?

Dr Earnshaw: Tańsze.
Dr Shander: Koszty leczenia tą metodą są o 25 procent niższe.
Dr Boyd: Powinniśmy je stosować już choćby z tego względu.
■ Jak rozwija sil leczenie bez krwi?

Dr Boyd: Uważam, że bardzo szybko. I na tym nie koniec. Co rusz dostrzegamy nowy, uzasadniony powód, by nie używać krwi.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 15:06 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Ponieważ jest to zbiór cytatów zaczerpniętych m.in. stąd:

http://www.watchtower.org/p/20000108/article_03.htm

bez podania źródła wnoszę o usunięcie całego wątku. Jeśli ktoś będzie zainteresowany treściami serwowanymi przez serwis Watchtower.org na pewno tam zajrzy. Nie ma potrzeby kopiowania tych treści na to forum zwłaszcza, że osoba kopiująca nie jest autorem tekstu.

_________________
Kwidzynopedia - nasza encyklopedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 18:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 listopada 2006, o 22:21
Posty: 1001
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
kwidzownik, ciągle piszesz o transfuzji, jako sposobie leczenia. A podanie krwi, wtedy kiedy osoba na stole operacyjnym dostaje krwotoku, wtedy, kiedy ofiara wypadku straci jej tyle, że bez podania krwi nie przeżyje?.... Co wtedy? Patrzymy jak najnormalniej w świecie umiera?...

_________________
Drobiazg nieraz, a ślady jak w śniegu....
W. Myśliwski


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 18:54 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 marca 2007, o 15:13
Posty: 2651
Lokalizacja: 85% Røros 15% Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
agniesz-ka napisał(a):
Co wtedy? Patrzymy jak najnormalniej w świecie umiera?...

Mozemy zamknac oczy, a chwile pozniej nazwac go męczennikiem jehowickiej wiary.
Na marginesie-poznalem Kwidzownika osobiscie, jest milym facetem, jak my wszyscy ma pare rąk i nóg. Ja rownież nie mam nic przeciwko niemu, ale te dziwne poglady ktore szerzy troszke mnie niepokoja...


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 19:05 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Piotr_J napisał(a):
wnoszę o usunięcie całego wątku.

Ponieważ nie masz żadnych praw do tego tekstu, nie możesz wnosić z powodu jego zamieszczenia, o usunięcie. Ja na wydumanej przez ciebie zasadzie mógłbym oczekiwać usunięcia skanów Budslavskyego, traktujących szyderczo o odmowie transfuzji i konsekwencjach, jakie ponieśli młodzi Świadkowie Jehowy. Ale ponieważ jest to własność witryny szkalującej Świadków Jehowy, ja, nie mając z redagującymi tę witrynę nic wspólnego, mogę sobie pogwizdać, tak jak ty z twoim postulatem. :grin:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Ostatnio edytowano 2 grudnia 2007, o 19:35 przez kwidzownik, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 19:34 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
agniesz-ka napisał(a):
Co wtedy?

Każdy lekarz, dbający o swoją reputację i życie pacjentów, ma obowiązek pogłębiać swoje kwalifikacje, choćby czytając periodyki medyczne i korygować sposoby leczenia, by były coraz mniej szkodliwe i coraz mniej zagrażały życiu pacjenta. Inaczej przestanie budzić u ludzi zaufanie odsetkiem śmiertelności wśród swoich pacjentów. Co z tego, że wpompuje się w umierającego człowieka taką krew, która niedokładnie zbadana śmiertelnie go zakazi? Nie lepiej stosować środki krwiozastępcze, dużo pewniejsze pod względem nieszkodliwości? Wystarczy mieć odpowiedni zapas i po problemie. Gdyby krwiodawcy bardziej sobie cenili swoją, przez Boga daną do własnego użytkowania krew, koszty leczenia diametralnie wpłynęłyby na zmianę środka wypełniającego krwiobieg i pacjenci byliby mniej narażeni na skutki ryzyka korzystania z taniej krwi. Ponieważ jest darmowa, początkowo unikano zwiększenia kosztów z nią związanych, na badanie jej. Wynika z tego, że koszty zakażenia żółtaczką, tak kiedyś częste, miał ponosić pacjent, a nawet krwiodawca zakażony zaoszczędzoną igłą. Przecież nawet papież Polak, po postrzeleniu przez zamachowca, tak pielęgnowany przez swych lekarzy, nie ustrzegł się zakażenia tą drogą chorobą Hagasa. Gdyby bardziej słuchał Boga, oszczędziłby sobie komplikacji z tego wynikających.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 19:38 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 marca 2006, o 12:48
Posty: 13802
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
kwidzownik napisał(a):
Każdy lekarz, dbający o swoją reputację i życie pacjentów, ma obowiązek pogłębiać swoje kwalifikacje, choćby czytając periodyki medyczne i korygować sposoby leczenia, by były coraz mniej szkodliwe i coraz mniej zagrażały życiu pacjenta.

a co mu to pomoże, jak w ambulansie będzie miał normalną krew, a nie środek krwiozastępczy :?: :roll:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 19:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
drosik napisał(a):
co mu to pomoże,

Ciekawe, czemu nie zapomniał o woreczkach z krwią? Wystarczy zamówić środek krwiozastępczy i początkowo uodpornić się na zjadliwe ataki ludzi, którym zależy wyjątkowo na krwi. Bardziej powszechne korzystanie ze sporej gamy tych substancji z całą pewnością obniżyłoby koszty produkcji, bo tak działa rynek.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 2 grudnia 2007, o 20:27 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
kwidzownik napisał(a):
Ponieważ nie masz żadnych praw do tego tekstu, nie możesz wnosić z powodu jego zamieszczenia, o usunięcie.


Ty również nie masz do niego żadnych praw, ale posługujesz się nim bez podania źródła. To jest to, co odróżnia Cię od Budslavsky'ego. On podaje źródło i, jeśli autor jest znany, również autora.

Twoje działanie można podciągnąć pod naruszenie pkt. 5 regulaminu tego forum.

kwidzownik napisał(a):
Co z tego, że wpompuje się w umierającego człowieka taką krew, która niedokładnie zbadana śmiertelnie go zakazi?


Tym razem przesadziłeś. Wnioskuję o usunięcie wątku za naruszenie pkt. 1 regulaminu. Obrażasz setki tysięcy pracowników Służby Krwi zarzucając im niekompetencję i szerząc bzdurne informacje nie znając zupełnie procedur zabezpieczających przed zakażeniem nieprzebadaną krwią.

kwidzownik napisał(a):
Ciekawe, czemu nie zapomniał o woreczkach z krwią?


Nikt nie wozi krwi w karetkach. Bez określenia grupy nie wolno podać pacjentowi krwi.

kwidzownik napisał(a):
Wystarczy zamówić środek krwiozastępczy


Gratulacje bujnej fantazji. Spróbuj zamówić jako lekarz środek krwiozastępczy w kwidzyńskiej, ba polskiej rzeczywistości. Ale się uśmiałem. Ciekawe kto to sfinansuje? Na pewno nie NFZ. Żyjesz mrzonkami.

kwidzownik napisał(a):
chorobą Hagasa


Nie ma takiej choroby. Jeśli piszesz o chorobie Chagasa, to są co najmniej 4 sposoby na zainfekowanie organizmu tym pasożytem, a choroba występuje głównie w Ameryce Południowej. Skąd masz te swoje informacje nt. papieża?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 grudnia 2007, o 12:14 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Piotr_J napisał(a):
Twoje działanie można podciągnąć pod naruszenie pkt. 5 regulaminu tego forum.

Regulamin forum tak stwierdza w p-cie
5. Przy publikacji jakichkolwiek materiałów, należy pamiętać o przestrzeganiu praw autorskich.

Jako współpracownik organizacji Świadków Jehowy mam prawo do rozpowszechniania jej materiałów bez każdorazowego przypominania o tym. Tym bardziej, że jestem na forum z tego znany.
O prawach autorskich staram się pamiętać. Są ważne, kiedy przynoszą dochód.

Cytuj:
Wnioskuję o usunięcie wątku za naruszenie pkt. 1 regulaminu. Obrażasz setki tysięcy pracowników Służby Krwi

No, no, nie panikuj. Jeżeli już, to przypomniałem o niebezpieczeństwie wynikającym z wad i niedbalstwa tej służby, co zdarzało się już niejednokrotnie. Pracowałem kiedyś z dawcą krwi na wydziale w IP i razu pewnego zmieniła mu się karnacja skóry na wzór azjatycki. Przyznał, że to żółtaczka z zakażenia w punkcie krwiodawstwa. Procedury, procedurami, a niedbalstwo, niedbalstwem. Metoda, jakiej użyłeś tu do obrony prestiżu Służby Krwi, nie przysłuża się najlepiej poprawie jej stanu higieny i skuteczności w unikaniu zagrożeń. Pogarszanie świadomości opinii publicznej w temacie zagrożeń nie służy jej bezpieczeństwu.

Cytuj:
Nikt nie wozi krwi w karetkach. Bez określenia grupy nie wolno podać pacjentowi krwi.

Drosik zaproponował takie rozwiązanie, więc podjąłem jego wersję.

Cytuj:
Spróbuj zamówić jako lekarz środek krwiozastępczy w kwidzyńskiej, ba polskiej rzeczywistości. Ale się uśmiałem. Ciekawe kto to sfinansuje?

To rzeczywiście tragedia, żeby być zdanym na jednostronne i nie najskuteczniejsze metody w tym zakresie i nie ma się z czego śmiać. Może obecne władze przybliżą Europę pod tym względem. Myślę, że tragizujesz i nie jest tak źle, bo jak się chce, to można. Jeżeli są takie możliwości, żeby korzystającym z krwi to umożliwiać, to i tym, którzy pragną korzystać z metod alternatywnych w tym zakresie, też powinno się umożliwić korzystanie ze środków krwiozastępczych.

Cytuj:
Nie ma takiej choroby. (Hagasa, mój dopisek)

No i przyłapałeś mnie na wielkim oszustwie, bo nie ma choroby Hagasa. Słusznie. Ale jest wirusowa choroba cytomegalii. To na nią zapadł ówczesny papież po transfuzji krwi z tymi wirusami. Jak donosiły gazety, papieża leczono potem jeszcze dwa miesiące, ponieważ zakażenie na tę chorobę groziło śmiercią. Informacja pochodzi z czasopisma Wiedza i Życie z lat 80-tych.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 grudnia 2007, o 12:26 
Offline

Dołączył(a): 22 marca 2006, o 08:53
Posty: 4262
Płeć: Kobieta
kwidzownik napisał(a):
Wystarczy zamówić środek krwiozastępczy


kto produkuje taki środek i gdzie jest dostępny? Poproszę o nazwę i producenta (kraj).

_________________
"Jedną z radości przyjaźni jest wiedza, komu powierzyć swój sekret" Alessandro Manzoni


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 grudnia 2007, o 12:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 4 kwietnia 2006, o 12:08
Posty: 1762
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
kwidzownik napisał(a):
Z historii transfuzji i co z tego wynika


ło Matko :!:
Kolejny wątek agitki Świadka i kolejny do zignorowania... :sad:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 grudnia 2007, o 13:06 
Offline

Dołączył(a): 10 kwietnia 2006, o 08:44
Posty: 7167
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
malgos napisał(a):
kto produkuje taki środek i gdzie jest dostępny? Poproszę o nazwę i producenta (kraj).


Bardzo dobre pytanie. Kwidzownik, wymień choć jeden zatwierdzony w Europie środek, który pozwala na przenoszenie tlenu w zastępstwie hemoglobiny. I proszę, nie pisz o środkach podnoszących jedynie ciśnienie wewnątrz krwiobiegu po znacznej utracie krwi.

_________________
Kwidzynopedia - nasza encyklopedia


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 grudnia 2007, o 14:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
malgos napisał(a):
kto produkuje taki środek i gdzie jest dostępny?

Najlepiej zwrócić się z tym problemem do hurtowni medycznych. Dystrybutorzy tych firm mają katalogi najbardziej aktualne i z pewnością sprowadzą te środki.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 3 grudnia 2007, o 14:26 
Offline

Dołączył(a): 22 marca 2006, o 08:53
Posty: 4262
Płeć: Kobieta
Ja nie pytam się o dostępność danego środka w hurtowniach ale o jego nazwę i producenta. Na pewno wiesz o czym mowa skoro tak naciskasz na użytkowanie tej substancji.

_________________
"Jedną z radości przyjaźni jest wiedza, komu powierzyć swój sekret" Alessandro Manzoni


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 19 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.