Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 18 listopada 2010, o 11:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 listopada 2006, o 22:21
Posty: 1001
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
Zacznę od małego wprowadzenia. W wakacje w moim domu pojawił się kocur. Oczywiście ze schroniska na Miłosnej. Z lekka sponiewierany, zapchlony, z przetrącona łapą, z wielką gulą pod brzuchem (krwiak chyba), z gorączką, wygłodzony, wychudzony. Nie bardzo wiadomo było, jak go głaskać, a sierść miał tak rzadką, że pchły maszerowały bez przeszkód i gołym okiem było je widać.
Kot podrósł, wygładził się i wtedy trafiła do nas kotka. Ta już była zadbana dzięki staraniom właścicielki. Kocięta miały 2 tygodnie, jak kotka zginęła pod autem. Więc do legowiska powędrował termofor, a koty piły Bebiko przez strzykawkę.
No i dzisiaj kocura zawiozłam do wykastrowania. I spotkałam się z krytyką, że to okaleczanie, że wygodnictwo, że…… No właśnie co?...
A ja uważałam, że nie zrobiłam nic złego. Wzięłam kota połamanego, z krwiakami, zapchlonego, wygłodzonego - w schronisku raczej by nie przeżył - ma dom, ma pełną michę i moje łóżko do spania.... moje zdanie jest takie, że zrobiłam więcej dobrego niż robię mu złego kastracją - a poza tym wiem, że nie wymknie mi się gdzieś i nie narobi kociąt, które kiedyś mogłyby wylądować na Miłosnej…
Ilustracja do posta:


Załączniki:
DSC_1316-1.JPG
DSC_1316-1.JPG [ 56.66 KiB | Przeglądane 1823 razy ]
DSC_1315-1.JPG
DSC_1315-1.JPG [ 47.85 KiB | Przeglądane 1823 razy ]
DSC_1314-1.JPG
DSC_1314-1.JPG [ 54.18 KiB | Przeglądane 1823 razy ]

_________________
Drobiazg nieraz, a ślady jak w śniegu....
W. Myśliwski
Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 18 listopada 2010, o 11:40 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
agniesz-ka napisał(a):
spotkałam się z krytyką, że to okaleczanie, że wygodnictwo, że…… No właśnie co?...


Z krytyką w naszym kraiku jest najlepiej, wszyscy wszystko krytykować potrafią, wystarczy poczytać nasze forum :P
Sterylizacja zwierząt to rzecz normalna i potrzebna. Gdyby te zwierzaki żyły w środowisku naturalnym to co innego, tam jest selekcja naturalna.
Zwierzęta trzymane w domu bardzo by cierpiały gdyby nie sterylizacja. Poza tym w środowisku naturalnym kot żyje 4-5 lat. W domu człowieka 20 i więcej.
Wiem bo mam już kolejnego kota na utrzymaniu, ma ponad 15 lat i niezły z niego wariat :D

PS. do Agnieszki, kup maść do uszu kotki bo widzę, że jeszcze nie całkiem wyleczona.


Ostatnio edytowano 18 listopada 2010, o 11:42 przez Darek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 18 listopada 2010, o 11:41 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 października 2007, o 13:53
Posty: 598
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Możesz mi powiedzieć czy ta krytyka pochodzi od weterynarza czy innych postronnych osób?
W Kanadzie np. nie ma możliwości kupić suki psa bez sterylizacji. Tylko psy przeznaczone do dalszej hodowli są w pełni sprawne.
U nas panują przesądy i znieczulica. Pies ucieka, bo wzywa go natura - totalna bzdura. Kocura kastrujemy, bo wygoda - kolejna bzdura. Kot trzymany w domu, niewychodzący na dwór nie rozumie, co się z nim dzieje te dwa razy w roku. Ta burza hormonów przynosi mu tylko udrękę.
Potem mamy bezdomne psy zbyt dużą liczbę miejskich kotów.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 18 listopada 2010, o 11:45 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 listopada 2006, o 22:21
Posty: 1001
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
Darek, nic jej nie jest - ona miała te uszy po prostu jeszcze brudne po przywiezieniu jej do domu. Już ma wyczyszczone.

Waldek, nie od weterynarza.

_________________
Drobiazg nieraz, a ślady jak w śniegu....
W. Myśliwski


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 18 listopada 2010, o 11:52 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
agniesz-ka napisał(a):
Darek, nic jej nie jest


To się cieszę, bo po czystości uszu kota można rozpoznać chorobę, zresztą tak jak po wyglądzie futra. Zdrowy kot nigdy nie dopuści by mieć brudne futerko, to straszne czyściochy :D
Kota trzeba co kilka lat szczepić przeciw kociej białaczce, to choróbsko dziesiątkuje te zwierzaki. :-(


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 18 listopada 2010, o 12:31 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 20 czerwca 2007, o 06:05
Posty: 2332
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Nie wybrano
Ja ma co prawda psa ale zgadzam się w stu procentach. Jest to Golden Retriever bez kwitów a co za tym idzie zwykły kundel i nigdy nie było planów żeby go parować. W związku z powyższym w wieku 7 miesięcy został wykastrowany. Też 100 tysiecy razy słuchaliśmy jak to źle zrobiliśmy. Oczywiście najczęściej od ludzi, którzy psów nie mają i nie mieli. A ja wiem jedno, to ma tylko zalety. Zero problemów z samczymi odruchami, ucieczkami, wyciem pod drzwiami, agresją itp.
P.S. Żal mi tylko jak czasem patrzę jak to suczka Beagla do ujeżdża jakby coś od niego chciała a on du..a nie wie o co chodzi. :-)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 25 listopada 2010, o 19:39 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 listopada 2010, o 22:37
Posty: 279
Lokalizacja: Kwidzyn\ Gdańsk
Płeć: Kobieta
agniesz-ka napisał(a):
Zacznę od małego wprowadzenia. W wakacje w moim domu pojawił się kocur. Oczywiście ze schroniska na Miłosnej. Z lekka sponiewierany, zapchlony, z przetrącona łapą, z wielką gulą pod brzuchem (krwiak chyba), z gorączką, wygłodzony, wychudzony. Nie bardzo wiadomo było, jak go głaskać, a sierść miał tak rzadką, że pchły maszerowały bez przeszkód i gołym okiem było je widać.
Kot podrósł, wygładził się i wtedy trafiła do nas kotka. Ta już była zadbana dzięki staraniom właścicielki. Kocięta miały 2 tygodnie, jak kotka zginęła pod autem. Więc do legowiska powędrował termofor, a koty piły Bebiko przez strzykawkę.
No i dzisiaj kocura zawiozłam do wykastrowania. I spotkałam się z krytyką, że to okaleczanie, że wygodnictwo, że…… No właśnie co?...
A ja uważałam, że nie zrobiłam nic złego. Wzięłam kota połamanego, z krwiakami, zapchlonego, wygłodzonego - w schronisku raczej by nie przeżył - ma dom, ma pełną michę i moje łóżko do spania.... moje zdanie jest takie, że zrobiłam więcej dobrego niż robię mu złego kastracją - a poza tym wiem, że nie wymknie mi się gdzieś i nie narobi kociąt, które kiedyś mogłyby wylądować na Miłosnej…
Ilustracja do posta:

Jestem ciekawa, który to weterynarz... Choć jak wszystko kastracja ma plusy i minusy to jednak ją polecam. Jeśli chodzi o przebywanie w jednym mieszkaniu więcej niż jednego kotka to lepiej jak jest wykastrowany, bo jak wiem z doświadczenia- bójki, niestety nierzadko krwawe trwają w niemal nieprzerwanie. Uważam też, że to właśnie odpowiedzialne, bo- można uniknąć kolejnych kociąt niechcianych, błąkających się.

"Okaleczanie, wygodnictwo" brzmią bardzo drastycznie, a jeśli ktoś wziął kotka ze schroniska to raczej nie ma takich intencji by okaleczać, a i leczenie, i utrzymywanie kotka to wcale nie jest wygodnictwo.
Wygodnictwem i okaleczaniem można nazwać fakt, iż właśnie nieodpowiedzialni ludzie, którzy najpierw biorą zwierzaka nacieszą się, potem NIEWYKASTROWANEGO wyrzucają by mnożył i siebie i choroby.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 25 listopada 2010, o 20:06 
are_the napisał(a):
Jestem ciekawa, który to weterynarz...
A gdzie jest napisane, że powiedział to weterynarz? :roll:


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Nasze zwierzaki a sterylizacja
PostNapisane: 25 listopada 2010, o 21:28 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 listopada 2010, o 22:37
Posty: 279
Lokalizacja: Kwidzyn\ Gdańsk
Płeć: Kobieta
MACIEKZB napisał(a):
are_the napisał(a):
Jestem ciekawa, który to weterynarz...
A gdzie jest napisane, że powiedział to weterynarz? :roll:

Zasugerowałam się następstwem:
"No i dzisiaj kocura zawiozłam do wykastrowania. I spotkałam się z krytyką, że to okaleczanie, że wygodnictwo(...)"
Faktycznie, może to po prostu komentarz nie-weterynarza. A ile ludzi tyle opinii, także nie ma co się przejmować.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.