beria napisał(a):
Wracając zaś do cenzury w internecie... Jak????
Tak samo jak internetu nie da się wyłączyć (chociaż jest to możliwe, aby odciąć jakiś kraj - wystarczy zakazać lokalnym dostawcom (ciekawe jak skoro żyjemy w demokratycznym kraju w centrum Europy) internetowym rozgłaszania krajowych prefiksów BGP), tak samo nie da się go ocenzurować...
Oczywiście, że jakieś odcinanie internetu w europejskich warunkach jest nie do pomyślenia. Ale cenzurowanie internetu w Polsce jest: bardzo proste i możliwe, a nawet już się zaczęło. Niepodzielnie rządząca Polską ekipa polityczna parokrotnie już próbowała założyć knebel na krajowy internet. Z przedostatniej wielce kontrowersyjnej próby (m-c marzec 2011) rząd sromotnie wycofał się nie tylko po protestach internautów, ale i po sprzeciwie Krajowej Izby Gospodarczej oraz Związku Pracodawców Branży Internetowej.
Skuteczne cenzurowanie internetu nie potrzebuje żadnych szczególnych rozwiązań technicznych. Chyba nikt nie wyobraża sobie również powoływania jakiegoś rządowego urzędu cenzorskiego na kształt
prlowskiego GUKPiW.
Nowe przepisy oraz praktyka ich stosowania spowodują to, że cenzorski knebel będą sobie sami zakładali wydawcy, administratorzy, moderatorzy i
rozważni internauci.
"Fakt" napisał(a):
Drodzy Internauci. Wyłączyliśmy tymczasowo możliwość pisania komentarzy na wszystkich stronach należących do Ringier Axel Springer Polska. Pracujemy nad sposobem rozwiązania tego problemu i mamy nadzieje, że już niedługo przywrócimy możliwość komentowania na naszych stronach. Dziękujemy za zrozumienie.
"Wprost" całkowicie wyłączyło swoje forum internetowe, co bez trudu przyszło red. T.
Lizowi. Przykładów jest więcej.
Istnieje u nas wprawdzie wolność słowa, jednak jest ona coraz bardziej kosztowna także w sensie materialnym - finansowym.
Adam Michnik zaprzestał już dyskusji z innymi dziennikarzami i zaczął ich ścigać poprzez sądy, w których adwokaci
”załatwiają” michnikowym oponentom takie kary, że muszą oni sprzedawać mieszkania (a kasa Agory i GW na najlepszych adwokatów nie ma dna).
Usłużny sąd (wyrokiem z dnia 24 marca 2011 r), na wniosek adwokatów Wałęsy ukarał Wyszkowskiego tylko za to, że powiedział o nim iż był
esbeckim tajniakiem „Bolkiem”, a powiedział to wtedy, gdy jeszcze nie wszystkie dowody na to były powszechnie znane jak jest to już dzisiaj. (Koszt przeprosin przez Wyszkowskiego, to ok.400 tys.zł.)
Teraz winniśmy oczekiwać tylko kilku pokazowych i odstraszających finansowo procesów wytoczonych
adminom i internautom, by cenzurowaniem samych siebie zajęli się sami użytkownicy internetu. Ilu jest takich, którzy dla paru słów nawet jakiejś tam prawdy będą chcieli ryzykować demolkę swego budżetu. Czyż nie jest bezpieczniejsze skupienie się na jakichś emocjonujących e-grach, albo można pisać tylko
netowymi hieroglifami.
Rządowa nowelizacja ustawy zapewni skuteczniejszą cenzurę internetu, niż ABW i wszystkie inne służby na pozostałe litery alfabetu.
Nie powinien nas jednak opuszczać optymizm, bo jak wiadomo mimo wszystko „Polak potrafi”, a ponadto winniśmy rządzącym wdzięczność, że dla tak zdeterminowanego pragnienia utrzymania się przy władzy, jedynie w przemyślny sposób przymusza nas do zamknięcia „dzioba”, a nie wali „w dziób”, jak to u nas bywało.
PS. Śmieszne i zadziwiające jest to wysyłanie do piwnicy internauty (Anty-Komor) ekipy ABW pod wodzą aż podpułkownika, gdy na czele Powstania Styczniowego stał zaledwie pułkownik.
Do mojej piwnicy nie wejdzie ekipa nawet z generałem ABW, i to nie z tego powodu, że chciałbym jej bohatersko bronić, ale z tej prostej przyczyny, że piwnicy po prostu niestety nie mam