jako, ze od wczoraj jestem zywo zainteresowana tym tematem (moja corcia znalazla kocia rodzinke chora na koci katar

) udalo mi sie ustalic, ze umowe na leczenie bezdomnych zwierzat ma jeden z kwidzynskich weterynarzy, on tez bezplatnie kastruje zwierzeta.na dzis jestem z nim umowiona na wizyte u futrzakow to wieczorkiem nadam wiecej szczegolow.
przy okazji-pomoc dla jednego z maluchow przyjdzie nieco za pozno, choroba zabrala mu juz oczka-czy gdybysmy wyleczyli malucha mialby ktos ochote na slepego przyjaciela? niewidome koty swietnie funkcjonuja, ale nie w wersji wolnozyjacej.......
szukam wiec chetnego do adopcji, od tego zalezy zycie kociaka
