Cytuj:
Prezes Energo, zapytany o to, kiedy w końcu mieszkańcy będą mogli korzystać z obiecanego internetu, odpowiedział: - Kiedy znajdę na to czas.
widać pan prezes czas znalazł...
Cytuj:
Gm. Gardeja. Cztery wsie w powiecie kwidzyńskim doczekały się internetu
Mieszkańcy Otłowca, Otłówka, Czachówka i Bądek kilka miesięcy czekają na radiowy internet. Nadajniki zainstalowano tam już jesienią, ale firma telekomunikacyjna długo zwlekała z ich podłączeniem. Po publikacji w poniedziałkowym wydaniu "Polski Dziennika Bałtyckiego" sprawa ruszyła z miejsca i wydaje się być bliska końcowi.
Jesienią ubiegłego roku rady sołeckie zbierały podpisy mieszkańców zainteresowanych radiowym dostępem do internetu. Na listę wpisało się ponad 20 osób. Zaczęto więc myśleć o postawieniu nadajników. Władze gminy sfinansowały cztery takie urządzenia, co w sumie kosztowało 12 tys. zł. Inwestycję wykonać miała firma telekomunikacyjna "Energo".
- Nadajnik stoi bezczynnie od października. Na nasze telefony, "Energo" odpowiada, że niedługo się tym zajmą, po czym wyznaczają termin, którego i tak nie dotrzymują. I tak jest od kilku miesięcy - mówi jeden z członków rady sołeckiej.
- To wstyd, żeby dyrektor nie mógł skorzystać z internetu w swoim gabinecie. Mamy dostęp do sieci w pracowni komputerowej, jednak jest to bardzo wolne łącze - mówi Zbigniew Guzman, dyrektor szkoły w Otłowcu.
Władze gminy także są niezadowolone z opieszałości "Energo", ale wójt Jerzy Grabowski stara się po części usprawiedliwić firmę.
- Poślizg wyniknął w dużej mierze z tego, że nagle pojawiła się możliwość utworzenia Centrum Kształcenia na Odległość w Rozajnach. Podłączenie internetu w tamtym miejscu było sprawą priorytetową - mówi Jerzy Grabowski.
Sprawa ruszyła dzień po publikacji artykułu na ten temat w "Polsce Dzienniku Bałtyckim". Spece z "Energo" zamontowali oprzyrządowanie do nadajników i teraz mieszkańcom pozostało czekać aż na ich domach pojawią się odpowiednie indywidualne odbiorniki. Ich podłączenie zajmuje pracownikom firmy telekomunikacyjnej kilkanaście do kilkudziesięciu minut.
Prezes "Energo" Zdzisław Alberciński tłumaczy, że poślizg firmy wyniknął z tego, że ta miała zbyt dużą liczbę zleceń.
- Robimy to z taką prędkością, z jaką możemy. Ludzie za bardzo naciskają, by podać im termin uruchomienia nadajnika - uważa Alberciński.
Na szczęście internetowe problemy czterech wsi w gm. Gardeja mają się ku końcowi, o ich finale poinformujemy w przyszłych wydaniach "Kuriera".
ŁUKASZ BARTOSIAK - POLSKA Dziennik Bałtycki