|
W grudniu 2011 roku generalny wykonawca budowy Kwidzyńskiego Parku Przemysłowo – Technologicznego z siedzibą w Górkach, firma Aldesa Construcciones S.A., zleciła firmie Energo z Kwidzyna wykonanie tymczasowego przyłącza energetycznego placu budowy wraz z instalacją oświetlenia. Już sama procedura zlecenia prac była dość dziwna i można ją określić jako co najmniej ekspresową – prośba o szybką wycenę została zgłoszona telefonicznie bezpośrednio do właściciela Energo w godzinach wieczornych. Wymagana wycena i oferta miały być opracowane dosłownie „na wczoraj”. Jak każdy współczesny przedsiębiorca, także właściciel Energo zareagował błyskawicznie. Naprędce opracowana i przygotowana oferta została równie szybko i bezdyskusyjnie zaakceptowana. Bez żadnych dyskusji dotyczących ceny, czasu realizacji i tak dalej! Aldesa Construcciones S.A. zleciła wykonanie prac, co miała miejsce w dniach od 9 do 19 grudnia 2011 roku. I tu zaczynają się „schody”. Tłumacząc się pośpiechem i koniecznością szybkiego wykonania zlecenia, Aldesa nie przedstawiła umowy na wykonanie prac. Ten, jakże ważny dokument, został przedstawiony już po wykonaniu prac, czyli wtedy, kiedy podwykonawca miał już związane ręce. A proponowana umowa zawiera zapisy, które niekoniecznie są korzystne dla zleceniobiorców. Po pierwsze generalny wykonawca pobiera opłatę za udostępnienie placu budowy. To w sumie 1% wartosci kontraktu. To raczej nie jest normalna, często praktykowana procedura! Ponadto Aldesa żąda kaucji gwarancyjnej w wysokości 20% wartości zlecenia. Kaucja ta, zgodnie z umową, powinna zostać zwrócona według następujących zasad: 1. 50% kwoty kaucji natychmiast po podpisaniu protokołów odbioru; 2. 50% kwoty kaucji po upływie okresu gwarancji. W zasadzie kaucja gwarancyjna nie budzi żadnych wielkich wątpliwości. Jednak w przedmiotowej sytuacji ma znaczenie. Ponadto Aldesa rozlicza koszty materiałów ryczałtowo na podstawie przedstawionej oferty, a nie według zestawienia powykonawczego. Jednak prawdziwe „schody” zaczynają się dopiero po wystawieniu faktury za wykonane prace. W przypadku firmy Energo wygląda to następująco: 1. Styczeń 2012: Energo wystawia Aldesie fakturę VAT zgodną z obowiązującymi w Polsce przepisami i normami; 2. Aldesa odmawia zapłaty, tłumacząc, że kaucja gwarancyjna jest źle zarachowana. 3. Następuje wymiana korespondencji pomiędzy obiema firmami, co trwa do marca 2012 roku. Argumenty są różne: a to zarachowanie kaucji, a to znów forma graficzna faktury... 4. Po upływie dwóch miesięcy i wymianie wielu e-maili, a także po wizycie pracownicy Energo w biurze Aldesy w Kwidzynie, następuje płatność. Cała ta sytuacja nasuwa pytanie, czy nie byłoby znacznie prościej, gdyby wielka firma budowlana, jaką jest Aldesa Construcciones S.A. od razu przedstawiała swoje wymagania i umowę potencjalnym podwykonawcom? Skoro zlecają prace, niech robią to profesjonalnie. Lokalna, kwidzyńska firma, Energo, czekała na płatność dwa miesiące. Przyznać trzeba, że kwota nie była oszałamiająca, ale zawsze to opóźnienie. Należałoby się zastanowić, czy Aldesa Construcciones pełni w Kwidzynie funkcję wicekróla w terytorium zależnym, czy może kierownik kwidzyńskiej inwestycji, pan Maciej D., cierpi na chorobliwy przerost ambicji czy też chodzi zwyczajnie o granie na zwłokę, żeby bezkarnie obracać pieniędzmi podwykonawców i zarabiać na tym obrocie. Czy naprawdę duży i zagraniczny może więcej? A może cała opisana sytuacja to splot wszystkich trzech przyczyn: „wicekrólowania”, przerostu ambicji i chęci zysku? Pozostawiamy pytanie otwartym do dalszej dyskusji...
_________________ Baczny obserwator
|