Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 205 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 21:00 
Budslavsky napisał(a):
[quote="Grzechu"
Ciekawe, co jeszcze jutro powie premier, który już 17 grudnia dał wyraz swej dezaprobaty.

A same ciekawe rzeczy mówił.A choćby to ,że tak chętnie wybrana przez nasz rząd konwencja z Chicago została nam de facto narzucona na Rosjan.Że jednak nie było tej fantastycznej współpracy pomiędzy naszymi krajami już od długiego czasu.Że raport który jeszcze nie dawno "był nie do przyjęcia" dziś już jest "niekompletny".No i najlepsze:zaproponował rozmowę i poprawki do raportu który jest ostateczny i zamknięty przez MAK.
Kpina i żenada.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 21:12 
beria napisał(a):
@Budslavsky - czy uważasz, ze takie zachowanie przystoi władzom naszego kraju?
Cytuj:
My odrzucamy w całości to, co mogliśmy usłyszeć. Odrzucamy raport. Uważamy, że jest to haniebne, że jest to niewiarygodne - mówi szef klubu PiS Mariusz Błaszczak na konferencji prasowej.
Rozumiem, że pytasz o moje zdanie, czy takie stanowisko jest dopuszczalne w naszym kraju. Uważam, że tak, zarówno dla opozycji jak i władzy.

Raport MAK jest tendencyjny, a przez pomijanie współudziału strony rosyjskiej w spowodowaniu katastrofy, można powiedzieć że jest także kłamliwy. Budowaniu dobrych relacji polsko-rosyjskich nie może towarzyszyć jakieś nowe kłamstwo (po 70-leciu katyńskiego, teraz smoleńskie?), które nie będzie służyło wzajemnie poprawnym stosunkom.
Dużo z cytowanej wypowiedzi posła Błaszczyka można było usłyszeć dzisiaj z ust premiera Tuska. Oczywiście mówione zdecydowanie innym tonem i zupełnie innym językiem przysługującym premierowi małego kraju, Tusk też odrzucił raport MAK w przedstawionej formie, domagając się jego uzupełnienia, a w przeciwnym razie zapowiedział odwołanie się Polski do innych instytucji międzynarodowych, gdy Rosjanie nie zareagują na zgłoszone uwagi. A to już się nawet stało, bo w radiu właśnie mówią, ze szefostwo MAK wydało oświadczenie, ze raport jest ostateczny i nie będzie zmieniany.

I teraz będzie trochę zadymy, a ja chciałbym wierzyć, że polski premier będzie trwał przy tym, co dziś mówi chociaż do wyborów, ale pamiętając o wszystkich jego obietnicach, z których gładko się wywija, to trochę marne szanse na to.
Jeśli nie będzie woli Rosjan do uwzględnienia wszystkich okoliczności katastrofy (polskie już znamy, więc chodzi o te po rosyjskiej stronie), to mocno wątpię, czy egoistyczna Europa zechce tarmosić się o „prawdę smoleńską” z niedźwiedziem, z którym robi niezłe interesy.
Prawda o Katyniu była znana aliantom zaraz po jej popełnieniu, znana była też w Norymberdze i co z tego?
Pomimo uścisków, kwiatów i przemówień o winie katyńskiej, to w Trybunale Europejskim leży oficjalne rosyjskie pismo rządowe z ub. roku , w którym Rosja kwestionuje swą winę a nawet fakt mordu polskich oficerów.

Raport MAK jest takim przypomnieniem, że "Rosja jest wielka, a Polska to mały kraj"
Pozostaje nam pewien wybór. Możemy zapominając o godności, honorze (i innych takich tam) rozmawiać na baczność z „rękami na szwach” z nadzieją, ze może przyjmą w eksporcie kilka naszych świń więcej, a może (choć moim zdaniem bez szczególnych nadziei) upominać się o prawo, które należy się tak dużym, jak i małym państwom.
Jest taka niezapomniana scena w filmie „Generał Nil”. Ukazuje tłumy klęczących polskich patriotów pod eskortą NKWD w oczekiwaniu na podstawienie wagonów. Ledwie uszli z życiem Niemcom i wyłapani wywożeni są za Ural w strony zarządzane przez Ławrientija Berię.

Dziś to Polakom nie grozi, ale coś z symboliki klęczących przedstawicieli małego kraju pod bagnetami tych z wielkiej Rosji chyba zakołatało w głowie gen. Anodiny z MAK.


Ostatnio edytowano 13 stycznia 2011, o 21:24 przez Konto usunięte (B...y), łącznie edytowano 1 raz

Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 21:23 
Budslavsky napisał(a):
Pozostaje nam pewien wybór. Możemy zapominając o godności, honorze (i innych takich tam) rozmawiać na baczność z „rękami na szwach” z nadzieją, ze może przyjmą w eksporcie kilka naszych świń więcej, a może (choć moim zdaniem bez szczególnych nadziei) upominać się o prawo, które należy się dużym i małym państwom.

Tak mi się przypomniało........ :evil:
]Mam nadzieję, że polskim kolegom starczy rozumu i woli do przyjęcia odpowiednich wniosków, bez jakichkolwiek zbytecznych komentarzy - stwierdza głowa rosyjskiego państwa."

Wy sobie Polacy gadajcie,i tak Bild i NY Times napisali ,że to pijany generał nakazał pilotom lądować.A czy to prawda?A kogo to obchodzi poza wami........ :?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 21:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2007, o 02:39
Posty: 498
Lokalizacja: Ryjewo
Płeć: Mężczyzna
Budslavsky napisał(a):
Wszystkie wątpliwości i oburzenia biorą się w tej sprawie przecież z braku wiedzy ukrywanej i bagatelizowanej przez rosyjską komisję.

Wiesz, ja Ci nawet przyznam rację, jeśli będziesz twierdził, że kontrola lotu nie znała swoich obowiązków, nie znała procedur, nie potrafiła posługiwać się przyrządami, że to na nich wywierano presję i że w ogóle byli "fuj" i "be".
Ale czy Ty zdołasz kiedykolwiek przyjąć do wiadomości, że do zaistnienia katastrofy nie byli potrzebni żadni Rosjanie? Że zdarzyła się wyłącznie na własne życzenie? Że w normalnych warunkach cokolwiek by nie mówiła ziemia, to załoga oceniając sytuację z powietrza wylądowałaby nawet wbrew nierzetelnym poleceniom i nieprawdziwym informacjom? Że gdy po raz pierwszy odezwał się TAWS, to bezwarunkowo powinni wziąć wolanty na siebie i stamtą wyp...ać?

Mało tego - nawet jeśli kontrolerzy mieliby rozkaz pod pretekstem trudnych warunków pogodowych doprowadzić do katastrofy, to działająca według własnych (polskich) przepisów i procedur załoga na wysokości 120 m powinna im pokiwać skrzydłami i odlecieć w siną dal.

Budslavsky napisał(a):
Ja też widzę tu „dwa światy”. Jeden bezkrytycznie przyjmujący śledztwo MAK i drugi, który oburza się na jego tendencyjność.

Hmmmm... No to jest też w takim przypadku jeszcze "trzeci" świat. Taki, w którym nie liczą się emocje.

Budslavsky napisał(a):
Dziś Edmund Klich już nazywa raport skandalem i ukrywaniem przez Rosjan niewygodnych faktów. To miał być przy tej komisji ślepą kukiełką?

No proszę...
Jeszcze wczoraj plótł "trzy po trzy", dziś jest jest już do przyjęcia, a jutro pewnie będzie niezłomnym orędownikiem prawdy?
Polecam poczytać/przysłuchać się wszystkim wypowiedziom E. Klicha, także tym z maja, czerwca, lipca, sierpnia...
Wyjdze na to, że to cały czas ten sam Klich :)

Budslavsky napisał(a):
Od informacji o 0,6 promila u gen. Błasika ważniejsze

To po cholerę - zwracam uwagę, że jako pierwszy na Forum! - ją wyciągałeś?
Osobiście nie miałem najmniejszego zamiaru się tym zajmować, ale jeśli kwitujesz oficera w delegacji w Katyniu stwierdzeniem "phi, co to jest - seta lub 2 piwa", to nie da się do tego nie odnieść - przez przyzwoitość choćby.

Budslavsky napisał(a):
Powtarzasz to za ruską hipotezą, która pomija fakt, że polscy piloci nie mogli znać wskazań rzeczywistych parametrów owych „minimów” bo okłamywały ich wskazania urządzeń i meldunki z baraku, gdzie też nie wiadomo co kontrolerzy widzieli na radarze.

No przecież to jest oczywiste i nie podlegające absolutnie żadnej dyskusji, że nie mogli!
Okłamywały ich wskazania urządzeń, bo:
a) sami źle ustawili podstawy wskazań (wysokościomierz ciśnieniowy - patrz trochę niżej)
b) korzystali nie z tego urządzenia, co powinni (radiowysokościomierz + jar/wąwóz = ...)
Okłamywały ich meldunki z baraku, bo:
a) naprowadzanie było w trybie nieprecyzyjnym, w warunkach pogodowych właściwie uniemożliwiających lądowanie
b) sprzęt był jaki był (podobno identyczny był w... Mirosławcu, gdy rozbijała się CASA - to jest jeszcze do zweryfikowania...)

Jeśli coś z powyższego możesz sprostować, to wyprowadź mnie proszę z tej "mgły", w której błądzę.

Cytuj:
Podstawowy jest taki, iż raport obciąża polską załogę, a prawie bezkrytycznie podchodzi do pracy kontrolerów na lotnisku Siewiernyj.

Czyli co?
Zamiast zastanowić się nad własną głupotą, mamy wołać: "wy też jesteście głupi!"?
I mieć z tego co? Satysfakcję?

Budslavsky napisał(a):
Żeby we wszystko wierzyć MAKowi i p.Anodzie nie mam powodów.

No to niestety, ale musisz w takim razie jeszcze czekać. Na raport komisji Antoniego Maciarewicza.
Komisja ma wsparcie niezależnych (oby tylko nie pan Konrad - ten z bodajże Brukseli...), w tym zagranicznych ekspertów, więc raport będzie obiektywny. I na pewno Cię usatysfakcjonuje - wreszcie będą dowody na bombę, zadymienie, meaconing.


beria napisał(a):
Na moje w tych ustaleniach punkt 2 i 10 jest rozbieżny między sobą.

Nie jest.
Wysokościomierz baryczny można ustawiać według dowolnej podstawy pomiaru. Robi to członek załogi (i nikt inny!).
Nastawić go można np. na ciśnienie względem poziomu morza - 760 mmHg, wówczas lądując na pasie położonym 170 m n.p.m. wysokościomierz pokaże 170 m.
Jeśli nastawi się go na ciśnienie lokalne w danym punkcie, np. dla tego pasa położonego na wysokości 170 m, to wysokościomierz nastawiony na takie ciśnienie pokaże 0 m na poziomie pasa.
Kontroler podał załodze ciśnienie lokalne ("7-4-5" - do znalezienia w transkrypcjach), ktoś z załogi (nawigator? któryś z pilotów?) ustawił wartość ciśnienia względem poziomu morza (była o tym mowa w wypowiedziach w mediach, więc najprawdopodobniej jest to do znalezienia w raporcie w zapisach z czarnych skrzynek - ja jeszcze do tego miejsca nie dotarłem).


beria napisał(a):
A także 12 i 14 jest nieco zbyt optymistyczny.

Pkt 12 jest zupełnie nieistotny, bo samolot nie miał prawa znaleźć się w tamtych warunkach przed i nad lotniskiem niżej niż 120 m. Niechby tam były lampy naftowe, pomiary ścieżki schodzenia i odległości kątomierzem i na oko, a komunikacja gwizdkiem i chorągiewkami - do katastrofy by nie doszło, jeśli trzymanoby się przepisów.
O pkt 14 nie będę się wypowiadał - być może faktycznie nieznanym poozostaje coś tak istotnego, co przenicuje przynajmniej mój pogląd na to nieszczęscie.


magzeust napisał(a):
Jedną sprawę chciałem tylko poruszyć - Cóż on jest winny całej tej sytuacji?(...)

Zasadniczo zgoda.
Zauważ tylko, że cała ta degrengolada, cały ten upadek, brak odpowiedzialności i brak rozliczalności zaczął się ze dwie dekady temu...

magzeust napisał(a):
(...) usterka. Gdzie tu jest rozbieżność?

Już dawno ktoś gdzieś zauważył, że wszelkie próby porównywania samolotu do samochodu mogą prowadzić do absurdów.
W samochodzie przestaną działać jednocześnie wszystkie trzy niezależne układy hamulcowe?
Nie. Bo ich tyle nie ma.
W samolocie były dwa niezależne od siebie wysokościomierze barometryczne i niezależny od nich radiowysokościomierz. Plus układ GPS w TAWS.
Ale jak już chcesz porównywać do samochodu, to wsiądź, bujnij się w gęstej mgle setką i zetnij zakręt lekceważąc podwójną ciągłą.
Jak długo będzie Ci się udawało powtarzanie takich manewrów?

NOWY(L) napisał(a):
Budslavsky napisał(a):
[quote="Grzechu"
Ciekawe, co jeszcze jutro powie premier, który już 17 grudnia dał wyraz swej dezaprobaty.

Gwoli uściślenia - nie to, żebym nie był ciekawy, ale tutaj przez błąd w cytowaniu można odnieść wrażenie, że to moja wypowiedź - tak oczywiście nie jest.

_________________
Republika marzeń...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 21:38 
Grzechu napisał(a):
Że gdy po raz pierwszy odezwał się TAWS, to bezwarunkowo powinni wziąć wolanty na siebie i stamtą wyp...ać?

System TAWS wysyłał ostrzeżenia przed zderzeniem Tu-154M o numerze bocznym 101 z ziemią także podczas wcześniejszych lotów - ustaliły "Wiadomości" TVP1.

"Wiadomości" dotarły do tzw. księgi incydentów Tu-154M. Z dokumentów wynika, że ostrzeżenia o przed zderzeniem samolotu z ziemią system TAWS wysyłał m.in. podczas lotów w Ameryce Południowej i Afganistanie.

Eksperci nie dziwią się, że system ostrzegał przed lądowaniem w Smoleńsku. Na lotnisku "niezamapowanym", czyli takim, którego TAWS nie ma w swojej pamięci, ostrzeżenie włącza się zawsze. Grzegorz Sobczak ze "Skrzydlatej Polski" mówi, że lądowanie na lotnisku, którego nie ma w bazie danych, jest dla TAWS równoznaczne z lądowaniem w szczerym polu.

– Oni byli przygotowani na to, wiedzieli o tym, że TAWS w pewnym momencie zareaguje, bo będzie to potwierdzeniem, że zbliżają się do ziemi – tłumaczy Marek Sariusz-Wolski z „Polski Zbrojnej”.


"W bazie danych TAWS mogło nie być lotniska pod Smoleńskiem
Anonimowy informator Bloga tu154.eu postawił hipotezę wyjaśniającą dlaczego system TAWS nie ostrzegł pilotów prezydenckiego samolotu tu-154 (podobno w niektórych mediach związanych z lotnictwem już krąży ta informacja, póki co ma ona charakter spekulacji). Otóż zachodzi prawdopodobieństwo, że lotniska Smoleńsk-Siewiernyj nie było w bazie danych systemu TAWS zainstalowanego w samolocie. Jeśli hipoteza by się potwierdziła oznaczałoby to, że piloci nie dysponowali mapą ukształtowania terenu i musieli opierać się na wskazaniach innych przyrządów nawigacyjnych – TAWS bez mapy terenu lotniska byłby bezużyteczny w momencie podchodzenia do lądowania.

Hipoteza opiera się na dostępnym na oficjalnej stronie http://www.sandel.com spisie lotnisk będącym wyciągiem z bazy danych systemu TAWS. Aktualną listę lotnisk można znaleźć tutaj. (Airport Database
Current Version: 1004 Cycle – April 8, 2010)

Po zapoznaniu się z dokumentacją widać wyraźnie, że Smoleńska nie ma na liście:
RUS UWWW Kurumoch Samara 23 8360 410 1004
RUS UWWW Kurumoch Samara 33 9846 388 1004
RUS UWSS Tsentralny Saratov 12 7283 440 1004
RUS UWSS Tsentralny Saratov 30 7283 499 1004
— mniej więcej w tym miejscu powinien być Smoleńsk, jeżeli byłby w bazie danych–
RUS URSS Sochi Sochi 02 7218 52 1004
RUS URSS Sochi Sochi 06 9482 39 1004
RUS URSS Sochi Sochi 20 7218 89 1004
RUS URSS Sochi Sochi 24 9482 85 1004
RUS ULLI Pulkovo St Petersburg 10L 11145 61 1004
RUS ULLI Pulkovo St Petersburg 10R 12402 67 1004
RUS ULLI Pulkovo St Petersburg 28L 12402 79 1004
RUS ULLI Pulkovo St Petersburg 28R 11145 66 1004
RUS URMT Shpakovskoye Stavropol 07 8530 1486 1004

Zakładając, że hipoteza jest trafna można z całą pewnością powiedzieć, iż piloci prezydenckiego Tupoleva nie dysponowali wystarczającymi informacjami by pomyślnie wylądować w trudnych warunkach atmosferycznych bądź nieoczekiwanie mogli napotkać przeszkody terenowe. Oznaczałoby to też, że samolot nie był wystarczająco przygotowany do lotu na uroczystości katyńskie.

Może to być istotny wątek w śledztwie. Chyba wiele osób jest zaskoczonych, że do tej pory nie słyszeliśmy tego argumentu w dyskusji".


8) 8) 8) 8)





Grzechu napisał(a):
NOWY(L) napisał(a):
Budslavsky napisał(a):
[quote="Grzechu"
Ciekawe, co jeszcze jutro powie premier, który już 17 grudnia dał wyraz swej dezaprobaty.

Gwoli uściślenia - nie to, żebym nie był ciekawy, ale tutaj przez błąd w cytowaniu można odnieść wrażenie, że to moja wypowiedź - tak oczywiście nie jest.


Fakt .Mój błąd techniczny.Dlatego prosiłem w odpowiednim temacie o cytowanie selektywne.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 22:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2007, o 02:39
Posty: 498
Lokalizacja: Ryjewo
Płeć: Mężczyzna
NOWY(L) napisał(a):
Eksperci nie dziwią się, że system ostrzegał przed lądowaniem w Smoleńsku. Na lotnisku "niezamapowanym", czyli takim, którego TAWS nie ma w swojej pamięci, ostrzeżenie włącza się zawsze. Grzegorz Sobczak ze "Skrzydlatej Polski" mówi, że lądowanie na lotnisku, którego nie ma w bazie danych, jest dla TAWS równoznaczne z lądowaniem w szczerym polu.

– Oni byli przygotowani na to, wiedzieli o tym, że TAWS w pewnym momencie zareaguje, bo będzie to potwierdzeniem, że zbliżają się do ziemi – tłumaczy Marek Sariusz-Wolski z „Polski Zbrojnej”.

Z pewną taką nieśmiałością pozwolę sobie zauważyć, że mniej lub bardziej "subtelnie", acz podstępnie i w niecnych celach, usiłowałem na to samo naprowadzić niesławnego Walthera vel konigtigera. Niestety okazał się odporny na wszelkie sugestie i nie zrozumiał kompletnie nic - także podstępu.

Teraz fragment raportu - na wszelki wypadek uprzedzam, że ten fragment odnosi się do części raportu, która została uznana za rzeczową i rzetelną:
Cytuj:
Final Report Tu-154M tail number 101 , Republic of Poland, str. 100:
5. Neither of the pilots took immediate measures to terminate descent and initiate climb when the TAWS "PULL UP, PULL UP" alert was fired at 105 m by radio altimeter (about 85 m with relevance to the runway threshold). In case such alert is fired the PIC must immediately climb until the alert stops. The alert was fired at 10:40:43, i.e. for 12 seconds (until actions to avoid obstacles were initiated) there was no reaction from the crew.

To nie przypadek, że TAWS był ustawiony na tę wysokość, a nie inną, i że odezwał się wtedy, a nie wcześniej lub później.
Dlaczego? Proszę się zastanowić...
Proszę się także zastanowić, z jakiego powodu TAWS - zgodnie z tytułem cytowanego newsa, jeżeli to jest prawda - reagował we wcześniejszych przypadkach. O czym to świadczy i jakie konsekwencje z tego wyciągnięto?

O TAWS szerzej także na stronie 105 raportu, w punkcie 1.16.5 - w tym odczytane przez producenta (niezależnego! na dodatek - Biezobrazije! - amerykańskiego) logi zdarzeń i komunikatów.
(Ciekawostki: baza danych ukształtowania terenu z września 2002 r., baza danych lotnisk z kwietnia 2003 r. - pewnie Rosjanie jakoś zdalnie w trakcie lotu podmienili te bazy na kilkuletnie...)

NOWY(L) napisał(a):
Fakt .Mój błąd techniczny.Dlatego prosiłem w odpowiednim temacie o cytowanie selektywne.

OK, przecież nie ma sprawy.
Tylko tak dla przyszłych pokoleń sprostowałem ;)

_________________
Republika marzeń...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 stycznia 2011, o 23:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lutego 2008, o 18:55
Posty: 2477
Lokalizacja: Gardeja / Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
magzeust napisał(a):
Jadąc samochodem psuje Ci się układ hamulcowy i rozbijasz kosz na śmieci na podjeździe sąsiada. Samochód był sprawny przed startem - tak hamulce działały, wszystko działało prawidłowo. Samochód wjechał w kosze na śmieci zbyt szybko - pedał hamulca był wciśnięty - nie reagował - usterka. Gdzie tu jest rozbieżność? W cytowanym fragmencie napisano jedynie, że podczas startu działało a podczas próby lądowania już nie.


Winny oczywiście będzie sąsiad! Bo to on niedostatecznie oznaczył i oświetlił śmietnik!

Polecam wzięcie tych samych środków z jakich korzystał prezes K.

Budslavsky napisał(a):
Pomimo uścisków, kwiatów i przemówień o winie katyńskiej, to w Trybunale Europejskim leży oficjalne rosyjskie pismo rządowe z ub. roku , w którym Rosja kwestionuje swą winę a nawet fakt mordu polskich oficerów.

Oczywiście widziałeś to pismo i znasz jego treść na pamięć?

_________________
Od chwili tej aż do końca świata,w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my, wybrańców garść, kompania braci.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 01:03 
beria napisał(a):
Oczywiście widziałeś to pismo i znasz jego treść na pamięć?
Żeby znać treść pisma niekonieczne jest macanie go. Wystarczy czytać gazety :arrow:
Cytuj:
Dwa tygodnie temu rosyjski rząd odpowiedział na skargę, jaką w Europejskim Trybunale Praw Człowieka złożyli Witomiła Wołk - Jezierska i 12 innych krewnych polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. W 17-stronicowym piśmie do Trybunału Rosjanie ani razu nie użyli słowa "zbrodnia" czy "mord". Piszą o "sprawie" lub "zdarzeniu katyńskim".
Rehabilitacji zamordowanych nie przewidują, gdyż - jak tłumaczą - nie udało się potwierdzić okoliczności schwytania polskich oficerów, charakteru postawionych im zarzutów i tego, czy je udowodniono. Nie ma nawet pewności - pisze rosyjski rząd - czy Polaków rozstrzelano.
także :arrow:

==========================================================================
Dopiero teraz dostrzega się poważne problemy prawne związane ze śledztwem.
*Premier Tusk wyraził zgodę na prowadzenie śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku wg Konwencji chicagowskiej ( Konwencja o międzynarodowym lotnictwie cywilnym, podpisana w Chicago dnia 7 grudnia 1944 r.)
*Wyraził zgodę, na napisanie raportu końcowego tylko przez MAK, Polska mogła zgłaszać swoje uwagi, które nie muszą być uwzględniane.
* Porozumienia tego premier dokonał bez formy pisemnej i żadnego podpisu.
* Polska może odwołać się do zapowiadanego arbitrażu międzynarodowego (ICAO) tylko wtedy, gdy ujawni jakieś nowe nieznane okoliczności katastrofy, a nagrania z "wieży" kontrolnej, którymi Polska dysponuje dla MAK nie są nowe, tylko zignorowane.
* Konwencja Chicagowska mówi wyraźnie, że nie stosuje się jej do samolotów państwowych. (Art. 3.
a) Niniejsza Konwencja stosuje się wyłącznie do cywilnych statków powietrznych, nie stosuje się zaś do statków powietrznych państwowych.
b) Statki powietrzne używane w służbie wojskowej, celnej i policyjnej uważa się za statki powietrzne państwowe.)
* TU 154 M z wojskową załogą na pokładzie, jako samolot rządowy z Prezydentem RP na pokładzie nie jest cywilnym statkiem powietrznym lecz statkiem powietrznym państwowym.
Oznaczenie M (Military) i szachownica przynależne są tylko samolotom wojskowym.

Z tego wszystkiego bierze się opinia jak np. w tym komentarzu: MAK ograł Donalda Tuska. A tylu prawników pracuje w kancelariach rządowych, sejmowych i prezydenckich nie mówiąc już o komisjach i podkomisjach sejmowych.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 09:14 
Obrazek


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 10:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lutego 2008, o 18:55
Posty: 2477
Lokalizacja: Gardeja / Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Pytałem czy przeczytałeś ten dokument, a nie gazetę, która o nim pisze, już niejednokrotnie dochodziliśmy do wniosku na forum, że media często ubarwiają prawdę, czy wręcz się z nią rozmijają.

A wracając do sedna sprawy, co ma zbrodnia katyńska sprzed 70! lat do raportu MAK sprzed kilku dni?

Cytuj:
Katyń i inne Katyńie
M.Z.

Katyń i inne Katynie

Polska martyrologia nie jest w niczym lepsza od obcej. Nasza jednak wciąż żyje i podsyca nienawiść.

W Polsce Holokaust „przegrywa” z Katyniem. Dlaczego? Ponieważ jest nieużyteczny w propagandowej wojnie z Rosją, tak skomentował Bronisław Łagowski dyskusje, jakie w Europie Zachodniej wywołał film Wajdy „Katyń”. Pojawił się w nich zarzut, że Wajda dramat polski chce w hierarchii światowej martyrologii postawić wyżej lub przynajmniej na równi z dramatem żydowskim. Rzecz w tym jednakże, że Holokaust był jeden, w dziejach najnowszych z niczym nieporównywalny, natomiast masowych i okrutnych masakr jeńców wojennych zdarzyło się w czasie II wojny światowej sporo. Dla jeńców była to wyjątkowo fatalna wojna.
Biali cywilizowani Europejczycy, szykując się na początku XX wieku do wielkiego wzajemnego wyrzynania, postanowili ten proceder nieco ucywilizować. Na dwóch konferencjach w Hadze (1899 i 1907 r.) wynegocjowali kilka konwencji w sprawie sposobu prowadzenia wojny. Zobowiązali się zwłaszcza do ochrony ludności cywilnej, a także do respektowania praw jeńców, ratowania rozbitków na morzu itp. Jeńcom należały się przyzwoite kwatery, znoś-ne wyżywienie, opieka medyczna. Zakazane zostało ich poniżanie, torturowanie, surowe karanie. W czasie I wojny światowej te zasady były jako tako przestrzegane. Śmiertelność wśród jeńców nie przekraczała średnio 10 proc. Jak odnotował „dobry wojak” Szwejk – od momentu, gdy ujrzawszy rosyjskich żołnierzy, podniósł ręce i odrzucił karabin, miał prawo sądzić, że dla niego wojna się skończyła. W II wojnie światowej tak nie było, humanitarne mrzonki poszły w zapomnienie. Los jeńców stał się wysoce niepewny, choć w różnym stopniu, zależnie od państwa i teatru działań wojennych. Często jednak niewola niosła większe ryzyko utraty życia niż sama walka.
Według różnych danych, na europejskim teatrze wojennym do niewoli dostało się nie mniej niż 10, a może nawet 12 milionów żołnierzy. W Azji i na Pacyfiku też od 2 do 3 milionów. Około 4 milionów nie przeżyło niewoli, zwłaszcza niemieckiej, radzieckiej i japońskiej. W ręce niemieckie trafiło, według szacunków zachodnich, około 5 milionów radzieckich żołnierzy, a według danych rosyjskich 3,4 miliona. Wróciło z niewoli nieco ponad 1,8 miliona. Zatem od 1,6 do ponad 3 milionów zginęło.
Nie do pozazdroszczenia był też los jeńców niemieckich w ZSRR. Do niewoli trafiło ich ponad 4 miliony, większość pod koniec wojny. Przetrzymywani byli po części aż do 1955 r. Zginął co trzeci. Spośród 98 tysięcy jeńców spod Stalingradu do domu wróciło – według różnych danych – tylko 5 tysięcy. Niewolnicza praca w Niemczech stała się udziałem ponad miliona jeńców francuskich, zatrzymywanych mimo rozejmu zawartego z reżimem marszałka Pétaina aż do końca wojny. Do japońskiej niewoli dostało się nieco ponad 100 tysięcy brytyjskich i amerykańskich żołnierzy. Przeżył niewolę tylko co drugi. Straty wśród ponad miliona jeńców z Chin były jeszcze większe.
Wyniszczano jeńców głównie głodem, zimnem oraz katorżniczą i niebezpieczną pracą. Nawet państwa zachodnie, które w większym stopniu przestrzegały konwencji, nie mają w tej sprawie czystego sumienia. Amerykanie bezpośrednio po wojnie miesiącami przetrzymywali setki tysięcy jeńców niemieckich w obozach pod gołym niebem i rozmyślnie ich głodzili, wydzielając racje poniżej 1000 kalorii dziennie. Realizowali w ten sposób plan Morgenthaua, który przewidywał redukcję niemieckiego męskiego „stada rozpłodowego” w celu ogólnego zmniejszenia niemieckiej populacji. Podobnie jak Rosjanie masowo i wbrew konwencjom używali jeńców do rozbrajania pól minowych.
Obok tej polityki celowego wyniszczania jeńców na porządku dziennym były większe i mniejsze masakry, czyli Katynie. Na podstawie decyzji Hitlera potwierdzonej odpowiednimi rozkazami dowództwa Wehrmachtu na froncie wschodnim oddawano w ręce specjalnych oddziałów SS i likwidowano wszystkich wziętych do niewoli „komisarzy” i Żydów. Akcję te kontynuowano również po likwidacji w 1942 r. instytucji komisarzy w Armii Czerwonej. Według materiałów procesu norymberskiego tylko w pasie działania północnej grupy wojsk niemieckich latem i jesienią 1941 r. zastrzelono w ramach akcji „komisarze” ponad 10 tysięcy jeńców. Niektórzy historycy szacują liczbę żołnierzy zabitych przez SS w egzekucjach lub w komorach gazowych obozów zagłady na 500 tysięcy. Swój udział w tych zbrodniach wojennych mają Finowie, którzy przekazali w niemieckie ręce ponad tysiąc komisarzy spośród wziętych do niewoli czerwonoarmistów. ZSRR nie pozostawał dłużny – dziesiątki tysięcy jeńców niemieckich postawiono tam przed trybunałami, które po pobieżnym rozpatrzeniu sprawy, lub i bez tego, wymierzały karę śmierci. Zły los nie ominął jeńców innych narodowości.
W 1943 r. na Kefalonii Niemcy wystrzelali ponad 5 tysięcy jeńców włoskich, do niedawna swych towarzyszy broni. W 1940 r. rozstrzelano w rejonie Dunkerki kilkuset jeńców brytyjskich, a w 1944 w Ardenach – cały oddział amerykański, który się poddał pod Malmedy. Pewne kategorie żołnierzy miały nikłe szanse przeżycia samego momentu poddawania się. W ten sposób na wszystkich frontach tępiono operatorów miotaczy ognia. Ponure były widoki rozbitków na morzu. Niemieckie dowództwo zakazało załogom łodzi podwodnych udzielania pomocy poddającym się marynarzom torpedowanych okrętów. Często likwidowano więc ich z broni maszynowej. Marynarka brytyjska też ma na sumieniu przykre sprawy z tego gatunku. Choćby i taką: zanim unieruchomiony i obezwładniony pancernik Bismarck zatonął, większość jego ponad 2-tysięcznej załogi zdążyła go opuścić. Okręty brytyjskie po podjęciu 120 rozbitków na specjalny rozkaz dowództwa – ale wbrew konwencjom – poniechały akcji ratowniczej i odpłynęły, skazując pozostałych na pewną śmierć. O zbrodniach wojennych na jeńcach było głośno w latach powojennych, niektóre, choć nie wszystkie, dotarły na sale sądowe. Zaktualizowano i zaostrzono konwencje międzynarodowe. W miarę upływu czasu rozliczeń poniechano, pozostawiono je historykom także po to, aby nie zaogniać stosunków między narodami.
Katyń pod względem liczby ofiar stanowi niewielki ułamek w zbrodniczym bilansie II wojny światowej. Ze względu jednak na okoliczności, premedytację i zaangażowanie najwyższych czynników ZSRR była to jedna z najpoważniejszych i najokrutniejszych zbrodni wojennych. Ale niejedyna i niewyjątkowa. To, co zbrodnię katyńską na pewno wyróżnia, to trwałość i intensywność jej konsekwencji w polityce polskiej i w stosunkach polsko-rosyjskich. I to właśnie zadziwia, a czasami irytuje polityków zachodnich.

M.Z.

Wykorzystano m.in.:
Norman Davies, Europa walczy 1939–1945, Kraków 2008
Paweł Chmielewski, Zbrodnie hitlerowskie wobec komisarzy armii radzieckiej, WPH 1976/2
Niemiecki i radziecki system jeniecki, materiały konferencji, Opole 1997


I czy zadałeś sobie trud przeczytania tegoż nieszczęsnego raportu MAK? Ja jestem w 1/4 i jak tylko czas pozwoli dokończę i wtedy być może opowiem coś więcej.

Czy rysunek wkleiłeś jako żart? Czy jako twoje osobiste odczucie stanu faktycznego?

_________________
Od chwili tej aż do końca świata,w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my, wybrańców garść, kompania braci.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 11:09 
beria napisał(a):
wracając do sedna sprawy, co ma zbrodnia katyńska sprzed 70! lat do raportu MAK sprzed kilku dni?
Te dwie sprawy łączy zakłamanie prezentowane bardzo podobnie przez autorów raportu MAK, jak i w swoim czasie "autorów" zbrodni katyńskiej.
Dużo analogii występuje też w perfidnej propagandzie rosyjskiej, co jak widzimy w tych dniach już odniosło swój skutek.
Raport dotyczący technicznych przyczyn katastrofy został "ni w pięć ni w dziewięć" upiększony słuchowiskiem z tendencyjnie wybranych cytatów nagrań z kabiny z ostatnim krzykiem ginących pasażerów. Że była to "granda", to w pełni zgadzam się w tym z przedstawicielami polskiego rządu.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 11:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lutego 2008, o 18:55
Posty: 2477
Lokalizacja: Gardeja / Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Za młody widocznie jestem, ale polecam tą lekturę:
Cytuj:
Katyń zmilczymy

Autor: M Z

Cisza o stalinowskiej zbrodni byta w PRL wymowna.

Powszechnie kierowany dzisiaj w wystąpieniach oficjalnych i w mediach pod adresem władz Polski Ludowej zarzut o kłamstwo katyńskie jest fałszywy. Jedynie w okresie stalinowskim oficjalna propaganda głosiła i wspierała, aczkolwiek też bez zapału, radziecką wersję składającą winę za mord katyński na hitlerowskie Niemcy. Po 1956 r. wszystkie kolejne ekipy rządzące w PRL od tej kłamliwej wersji wyraźnie się dystansowały. Władysław Gomułka w pisanych na emeryturze wspomnieniach zanotował, że wiosną 1943 r., gdy Niemcy ogłosiły odkrycie katyńskich mogił, uwierzył wersji radzieckiej i nawet opublikował w podziemnej prasie PPR artykuł w tej sprawie. W 1945 r. zmienił zdanie, nabrał przekonania o odpowiedzialności NKWD i dlatego w jawnej edycji swoich publikacji nie zgodził się na przedruk tego artykułu. Zachował się zapis jego spotkania z kilkusetosobową grupą studentów warszawskich uczelni niedługo po powrocie do władzy, 29 października 1956 r. Atmosfera była wiecowa, nasycona wolnością, nie respektowano żadnych tabu, otwarcie mówiono o wszystkim. Jedno z pierwszych pytań brzmiało: Żądamy wyjaśnienia i zajęcia konkretnego stanowiska w sprawie Katynia. Gomułka początkowo zmroził salę unikiem: Sprawę badała komisja niemiecka, później radziecka, później sąd norymberski i nie rozstrzygnęli. Później zajęła sie tą sprawą komisja w USA, przeprowadziła badania i powiedziała, że wszystko wskazuje na odpowiedzialność radziecką. A wy teraz żądacie konkretnego stanowiska ode mnie. Jakie to może być stanowisko? Tutaj ani partia, ani rząd nie mogą zająć stanowiska. Za chwilę jednak miał już kontakt z salą. Był szczery: Nawet gdybyśmy ustalili fakty i doszli do wniosku, do jakiego doszła komisja w USA, że sprawcami łych zbrodni są władze radzieckie, czy rzeczywiście jest to dziś potrzebne dla nas, dla Polski, dla naszych stosunków? Czy (dodamy) jeszcze ten nowy cierń do tej cierniowej korony, którą myśmy byli otoczeni, i ludzie radzieccy też, czy to jest potrzebne i wskazane? (...) My nie zrobimy ani jednego kroku o charakterze demonstracyjnym w stosunku do Związku Radzieckiego (...) tak jak nie zrobimy ani jednego ustępstwa, które by poddawało nasz kraj pod ich kontrolę czy ingerencję w nasze sprawy, w sprawy rządzenia sie. W naszych sprawach będziemy się bronić (...) Ale na żadne demonstracje nie pójdziemy, a postawienie sprawy Katynia dziś byłoby demonstracją. Został dobrze zrozumiany: demonstracją oficerów nie wskrzesimy, a sytuację kraju byśmy pogorszyli. Miał na uwadze nie tylko ryzykowanie dopiero co wywalczonym zakresem niezależności, ale zapewne też bezpieczeństwo granicy zachodniej, której trwałość wtedy była wciąż wysoce niepewna. Trzymała się na poparciu ZSRR, a kwestionowała ją RFN wspierana przez większość państw NATO. Gomułka uważał, że w tej sytuacji pierwszeństwo ma racja stanu. Zdecydował : gdy prawdy powiedzieć nie możemy, a kłamstwa nie chcemy, będziemy o sprawie Katynia milczeć. Godził się na nekrologi i msze za pomordowanych, godził się na grób symboliczny na Powązkach, ale bez żadnej daty. Zapytany kiedyś, dlaczego w rozmowach ze Stalinem nie upomniał się o sprawę Katynia, odparł zgryźliwie: Z tego samego powodu, co Stanisław Mikołajczyk,który w charakterze szefa rządu emigracyjnego kilkakrotnie ze Stalinem rozmawiał, a też o tej sprawie nie wspomniał! Według Cycerona milczenie bywa także krzykiem. Cum tacent, clamant! - milcząc, wołają! To ówczesne polskie oficjalne milczenie w kwestii dla ZSRR prestiżowej było wymowne. Oznaczało odmowę zgody na radziecką wersję. Ludzie mądrzy rozumieli to jednoznacznie. W 1962 r. PWN rozpoczął wydawanie Wielkiej Encyklopedii Powszechnej. Patronowała temu Rada Naukowa pod przewodnictwem Tadeusza Kotarbińskiego. Kilku najwybitniejszych historyków było w jej składzie, Aleksander Gieysztor zgodził się zostać wiceprzewodniczącym komitetu redakcyjnego. Problemem przy formowaniu się rady była kwestia prawdy historycznej. Co zostanie napisane o Katyniu? - pytał Kotarbiński. Rzecz oparła się o Gomułkę, ten odpowiedział: nie będzie tego hasła, to także będzie wymowne. I tak się stało. Kotarbiński i parę dziesiątków innych luminarzy nauki polskiej odniosło się do takiego stanowiska ze zrozumieniem i nie wahało się firmować tej encyklopedii. Taktyka milczenia, choć uzasadniona racją stanu, uwierała jednak ekipy rządzące w PRL. Generał Jaruzelski zapewne ze względu na własny rodowód przywiązywał większą od poprzedników wagę do "imponderabiliów". Wykorzystał zatem okazjęj jaka się zarysowała po wyborze Gorbaczowa, aby w kwietniu 1985 r., w pierwszej z nim rozmowie, postawić kwestię uchylenia tabu i powiedzenia prawdy o Katyniu. Jaruzelski rozumiał, że skłonienie władz ZSRR do przyznania się do tej zbrodni będzie dużo ważniejsze, niż ewentualne jednostronne zadeklarowanie polskiego stanowiska. Gorbaczow prawdę oczywiście znał albo w każdej chwili mógł poznać, dokumenty były w jego dyspozyq'i. Musiał jednak liczyć się ze swoim otoczeniem, stąd szukał dróg okólnych i jakiegoś pretekstu, skierował projekt na drogę wspólnych badań tzw. białych plam. Powołano mieszaną komisję historyków, której ze strony polskiej przewodniczył Jarema Maciszewski. Ale i to wystarczyło, aby w Polsce władze odstąpiły od taktyki milczenia i jeśli nie dosłownie, to w każdym razie niedwuznacznie zaczęły wskazywać sprawców. Rzecznik prasowy rządu Jerzy Urban wielokrotnie pytany przez dziennikarzy zachodnich o to, kiedy zostanie powiedziana prawda o Katyniu, odpowiadał, że prowadzone są w tej sprawie rozmowy z ZSRR oraz pracuje wspólna komisja historyczna. Zatem rozmowy z ZSRR, a nie z Niemcami! Presja ze strony polskiej była ustawiczna i wielokierunkowa, publiczna i zakulisowa. Przełom nastąpił w kwietniu 1990 r. W czasie oficjalnej wizyty gen. Jaruzelskiego, wówczas już prezydenta RP, agencja TASS ogłosiła komunikat przyznający odpowiedzialność radziecką i sprawstwo NKWD, a Gorbaczow przekazał polskiej delegacji listę ofiar. Od lat ten przełomowy moment jest przez oficjalną "politykę historyczną" bagatelizowany, najczęściej zwyczajnie przemilczany. Bohaterowie okazali się bowiem nie ci co trzeba. Gorbaczow i Jaruzelski. Na pierwszy plan wysuwa się zatem o kilka lat późniejsze przekazanie przez Jelcyna Wałęsie kopii protokołu z 5 marca 1940 r. zawierającego decyzje stalinowskiego politbiura o mordzie katyńskim. Dzisiaj i to już nie wystarcza, wciąż oczekuje się nowego "przełomu" w sprawie, tym razem ze strony Rosji. Są to propagandowe matactwa. Decydujące było przyznanie odpowiedzialności ZSRR. W osobistą odpowiedzialność Stalina i tak nikt nie wątpił, nic ważnego w ZSRR nie działo się bez niego. Odtajnienie akt rosyjskiego śledztwa odsłoni wiele szczegółów, nazwiska zapewne nieżyjących już wykonawców, ale nic więcej. Udostępnienie wszystkich materiałów archiwalnych, czego strona polska słusznie się domaga od Rosji, jest dla historii ważne, ale istoty sprawy już nie zmieni. Przełom już był. Ponadto Gorbaczow występował w imieniu ZSRR, państwa, które zbrodnię katyńską popełniło. Rosja to najważniejsze wprawdzie, ale tylko jedno z państw sukcesyjnych po ZSRR, a więc adresat wtórny. Argument, że jest ona prawnym następcą ZSRR na arenie międzynarodowej, ma wątpliwą wartość. Gdy w grudniu 1991 r. rozwiązywano ZSRR, Jelcyn nie kwapił się do przejmowania prawnego spadku po upadającym supermocarstwie. Stał na stanowisku, że Rosja też była przez ZSRR wyzuta z suwerenności i poszkodowana, parę miesięcy wcześniej proklamował jej przywrócenie. Na przejęcie przez Rosję prawnej spuścizny po ZSRR nalegały mocarstwa zachodnie. Nie szło wcale o odpowiedzialność za zbrodnie stalinowskie, nikomu to nie przychodziło nawet do głowy. Przywódcom Zachodu sen z powiek spędzała wizja trzech nowych potęg nuklearnych - Ukrainy, Kazachstanu i Białorusi. Bezpieczniej było skupić cały poradziecki arsenał nuklearny i rakietowy w Rosji, jej pozostawić uprzywilejowane miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i ciągłość prawną zobowiązań międzynarodowych, zwłaszcza rozbrojeniowych. Wyprowadzanie stąd wniosku o wyłącznej odpowiedzialności prawnej dzisiejszej Rosji za zbrodnie Stalina jest uproszczeniem, który musi Rosjan oburzać. 5 listopada 1992 r. Borys Jelcyn w liście do gen. Jaruzelskiego, wyrażając uznanie dla jego zabiegów o ujawnienie prawdy i komentując przekazane Lechowi Wałęsie dokumenty, zastrzegł: Uważam za istotne jeszcze raz podkreślić, że odrodzona, demokratyczna Rosja nie odpowiada za zbrodnie totalitarnego reżimu stalinowskiego... Ostatecznie to sami Rosjanie ponieśli w stalinowskich czystkach i represjach największe ofiary. A ponadto: stalinowskie kierownictwo było w sensie etnicznym wielonarodowe. Wśród siedmiu sygnatariuszy decyzji o mordzie katyńskim z 5 marca 1940 r. trzech - Mołotow, Kalinin i Woroszyłów - to Rosjanie. Pozostali to Gruzini (Stalin i Beria), Ormianin (Mikojan) i Żyd (Kaganowicz).
Wykorzystano m.in.:
Władysław Gomułka, "Pamiętniki", t. II, Warszawa 1994;
Jarema Maciszewski, "Katyń. Wydrzeć prawdę", wydanie II poprawione, Pułtusk 2010


Wyróżniłem najbardziej istotny wg mnie element.

_________________
Od chwili tej aż do końca świata,w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my, wybrańców garść, kompania braci.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 11:23 
beria napisał(a):
polecam tą lekturę:
Cytuj:
Katyń zmilczymy
Autor: M Z

Co to za anonim M.Z.? Ma jakieś nazwisko ten autor?


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 11:43 
Offline
Zbanowany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 kwietnia 2007, o 18:03
Posty: 1425
Lokalizacja: Niedaleko. ;)
Płeć: Mężczyzna
beria - nie rozumiem Twoich uporczywych prób pokazania, że "Hitler był gorszy". Nie chodzi o liczby - ilu Polaków zginęło w Katyniu - a ilu Rosjan wymordowało SS. To nie jest licytacja! Gdybyś napisał i zacytował taki bełkot w takim wątku raz, dwa - stwierdziłbym, że po prostu jesteś jednym z bezkrytycznie wierzących czytelników gazety wyborczej święcie przekonanych, że dziennikarze ze "stajni" Michnika mają monopol na prawdę, prawdę bardzo łatwą do przyjęcia dla człowieka który nie interesuje się "wstecznościami historycznymi" - chyba, że akurat są to wsteczności pasujące do jego wizji. Ale Ty konsekwentnie zarzucasz forum takimi cytatami, albo wyszukujesz zbrodni faszystowskich gdy jest rozmowa o grzechach Moskwy, dyżurnym tematem jest kościół, IPN i ta cała podłość i brud niechęć i wstyd. Zastanawia się czasami z czego to wynika - mam nadzieję, że to po prostu braki w wykształceniu które świetnie uzupełnia lektura gazety i nie ma tu znaczenia fakt, że prezentowane poglądy i retoryka są czasami aż nadto zbieżne ze stylem pewnego bandyty którego imię przyjąłeś na tym forum.

ps.: Wiem, "zaczepiam" - ale nie potrafię przejść obojętnie obok tak konsekwentnego propagandysty. Nie mogę się zgodzić na takie rozmywanie win w imię - właśnie czego? W Katyniu i kilku innych miejscowościach dokonano mordu i rozmawiając o Katyniu jest co najmniej dużym nietaktem wypominać, że w innych miejscach też mordowali i to w większej skali. "A u was biją murzynów". Kiedyś było powiedzenie - "papier przyjmie wszystko" - dzisiaj mamy internet i czytając takie perełki muszę po raz kolejny przyznać rację Lemowi i jego opinii dotyczącej ludzi mających możliwość zabierania głosu przy pomocy tego medium.

Zamiast kończyć czytać raport MAK polecam wrócić do źródeł i rozpocząć od prostszych lektur.
wiki napisał(a):
Ławrientij Pawłowicz Berija nazwisko niepoprawnie wymawiane m.in. w Polsce jako Beria. (ros. Лавре́нтий Па́влович Бе́рия, gruz. ლავრენტი ბერია Lawrenti Pawles dze Berija, ur. 29 marca 1899 w Mercheuli, zm. 23 grudnia 1953 w Moskwie) – radziecki, pochodzenia gruzińskiego działacz komunistyczny, szef NKWD, który był w znacznym stopniu odpowiedzialny za "wielkie czystki" okresu stalinowskiego. Jeden z głównych wykonawców zbrodni stalinowskich. Jeden z największych zbrodniarzy w historii. Bezpośrednio odpowiedzialny za mord polskich oficerów w Katyniu. Szczyt jego wpływów przypadał na okres drugiej wojny światowej i bezpośrednio po niej. Po śmierci Stalina został usunięty ze stanowiska i zgładzony przez jego następców.


Później zastanów się czy nie ma dziwnej zbieżności pomiędzy Twoją retoryką a "bohaterem" którego imię nosisz na tym forum.
- Tak wiem, faszyści też są "be" a alianci zbombardowali Drezno.

_________________
I may be dumb, but I'm not stupid.
1st Hole in One - 07/03/10 Athgoe 8 par3 index 14!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 14 stycznia 2011, o 19:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lutego 2008, o 18:55
Posty: 2477
Lokalizacja: Gardeja / Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
@Budslavsky - tak Mateusz Zgryzota

@magzeust - masz rację to nie jest licytacja, ale też nie powinno być powodem do przedstawień politycznych, typu zła, bebe Rosja, zachód gut.

Kwestie czepialstwa do mojego nicka na forum po prostu przemilczę.

_________________
Od chwili tej aż do końca świata,w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my, wybrańców garść, kompania braci.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 205 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.