Budslavsky napisał(a):
Wszystkie wątpliwości i oburzenia biorą się w tej sprawie przecież z braku wiedzy ukrywanej i bagatelizowanej przez rosyjską komisję.
Wiesz, ja Ci nawet przyznam rację, jeśli będziesz twierdził, że kontrola lotu nie znała swoich obowiązków, nie znała procedur, nie potrafiła posługiwać się przyrządami, że to na nich wywierano presję i że w ogóle byli "fuj" i "be".
Ale czy Ty zdołasz kiedykolwiek przyjąć do wiadomości, że do zaistnienia katastrofy nie byli potrzebni żadni Rosjanie? Że zdarzyła się wyłącznie na własne życzenie? Że w normalnych warunkach cokolwiek by nie mówiła ziemia, to załoga oceniając sytuację z powietrza wylądowałaby nawet wbrew nierzetelnym poleceniom i nieprawdziwym informacjom? Że gdy po raz pierwszy odezwał się TAWS, to bezwarunkowo powinni wziąć wolanty na siebie i stamtą wyp...ać?
Mało tego - nawet jeśli kontrolerzy mieliby rozkaz pod pretekstem trudnych warunków pogodowych doprowadzić do katastrofy, to działająca według własnych (polskich) przepisów i procedur załoga na wysokości 120 m powinna im pokiwać skrzydłami i odlecieć w siną dal.
Budslavsky napisał(a):
Ja też widzę tu „dwa światy”. Jeden bezkrytycznie przyjmujący śledztwo MAK i drugi, który oburza się na jego tendencyjność.
Hmmmm... No to jest też w takim przypadku jeszcze "trzeci" świat. Taki, w którym nie liczą się emocje.
Budslavsky napisał(a):
Dziś Edmund Klich już nazywa raport skandalem i ukrywaniem przez Rosjan niewygodnych faktów. To miał być przy tej komisji ślepą kukiełką?
No proszę...
Jeszcze wczoraj plótł "trzy po trzy", dziś jest jest już do przyjęcia, a jutro pewnie będzie niezłomnym orędownikiem prawdy?
Polecam poczytać/przysłuchać się wszystkim wypowiedziom E. Klicha, także tym z maja, czerwca, lipca, sierpnia...
Wyjdze na to, że to cały czas ten sam Klich

Budslavsky napisał(a):
Od informacji o 0,6 promila u gen. Błasika ważniejsze
To po cholerę - zwracam uwagę, że jako pierwszy na Forum! - ją wyciągałeś?
Osobiście nie miałem najmniejszego zamiaru się tym zajmować, ale jeśli kwitujesz oficera w delegacji w Katyniu stwierdzeniem "phi, co to jest - seta lub 2 piwa", to nie da się do tego nie odnieść - przez przyzwoitość choćby.
Budslavsky napisał(a):
Powtarzasz to za ruską hipotezą, która pomija fakt, że polscy piloci nie mogli znać wskazań rzeczywistych parametrów owych „minimów” bo okłamywały ich wskazania urządzeń i meldunki z baraku, gdzie też nie wiadomo co kontrolerzy widzieli na radarze.
No przecież to jest oczywiste i nie podlegające absolutnie żadnej dyskusji, że nie mogli!
Okłamywały ich wskazania urządzeń, bo:
a) sami źle ustawili podstawy wskazań (wysokościomierz ciśnieniowy - patrz trochę niżej)
b) korzystali nie z tego urządzenia, co powinni (radiowysokościomierz + jar/wąwóz = ...)
Okłamywały ich meldunki z baraku, bo:
a) naprowadzanie było w trybie nieprecyzyjnym, w warunkach pogodowych właściwie uniemożliwiających lądowanie
b) sprzęt był jaki był (podobno identyczny był w... Mirosławcu, gdy rozbijała się CASA - to jest jeszcze do zweryfikowania...)
Jeśli coś z powyższego możesz sprostować, to wyprowadź mnie proszę z tej "mgły", w której błądzę.
Cytuj:
Podstawowy jest taki, iż raport obciąża polską załogę, a prawie bezkrytycznie podchodzi do pracy kontrolerów na lotnisku Siewiernyj.
Czyli co?
Zamiast zastanowić się nad własną głupotą, mamy wołać: "wy też jesteście głupi!"?
I mieć z tego co? Satysfakcję?
Budslavsky napisał(a):
Żeby we wszystko wierzyć MAKowi i p.Anodzie nie mam powodów.
No to niestety, ale musisz w takim razie jeszcze czekać. Na raport komisji Antoniego Maciarewicza.
Komisja ma wsparcie niezależnych (oby tylko nie pan Konrad - ten z bodajże Brukseli...), w tym zagranicznych ekspertów, więc raport będzie obiektywny. I na pewno Cię usatysfakcjonuje - wreszcie będą dowody na bombę, zadymienie, meaconing.
beria napisał(a):
Na moje w tych ustaleniach punkt 2 i 10 jest rozbieżny między sobą.
Nie jest.
Wysokościomierz baryczny można ustawiać według dowolnej podstawy pomiaru. Robi to członek załogi (i nikt inny!).
Nastawić go można np. na ciśnienie względem poziomu morza - 760 mmHg, wówczas lądując na pasie położonym 170 m n.p.m. wysokościomierz pokaże 170 m.
Jeśli nastawi się go na ciśnienie lokalne w danym punkcie, np. dla tego pasa położonego na wysokości 170 m, to wysokościomierz nastawiony na takie ciśnienie pokaże 0 m na poziomie pasa.
Kontroler podał załodze ciśnienie lokalne ("7-4-5" - do znalezienia w transkrypcjach), ktoś z załogi (nawigator? któryś z pilotów?) ustawił wartość ciśnienia względem poziomu morza (była o tym mowa w wypowiedziach w mediach, więc najprawdopodobniej jest to do znalezienia w raporcie w zapisach z czarnych skrzynek - ja jeszcze do tego miejsca nie dotarłem).
beria napisał(a):
A także 12 i 14 jest nieco zbyt optymistyczny.
Pkt 12 jest zupełnie nieistotny, bo samolot nie miał prawa znaleźć się w tamtych warunkach przed i nad lotniskiem niżej niż 120 m. Niechby tam były lampy naftowe, pomiary ścieżki schodzenia i odległości kątomierzem i na oko, a komunikacja gwizdkiem i chorągiewkami - do katastrofy by nie doszło, jeśli trzymanoby się przepisów.
O pkt 14 nie będę się wypowiadał - być może faktycznie nieznanym poozostaje coś tak istotnego, co przenicuje przynajmniej mój pogląd na to nieszczęscie.
magzeust napisał(a):
Jedną sprawę chciałem tylko poruszyć - Cóż on jest winny całej tej sytuacji?(...)
Zasadniczo zgoda.
Zauważ tylko, że cała ta degrengolada, cały ten upadek, brak odpowiedzialności i brak rozliczalności zaczął się ze dwie dekady temu...
magzeust napisał(a):
(...) usterka. Gdzie tu jest rozbieżność?
Już dawno ktoś gdzieś zauważył, że wszelkie próby porównywania samolotu do samochodu mogą prowadzić do absurdów.
W samochodzie przestaną działać jednocześnie wszystkie trzy niezależne układy hamulcowe?
Nie. Bo ich tyle nie ma.
W samolocie były dwa niezależne od siebie wysokościomierze barometryczne i niezależny od nich radiowysokościomierz. Plus układ GPS w TAWS.
Ale jak już chcesz porównywać do samochodu, to wsiądź, bujnij się w gęstej mgle setką i zetnij zakręt lekceważąc podwójną ciągłą.
Jak długo będzie Ci się udawało powtarzanie takich manewrów?
NOWY(L) napisał(a):
Budslavsky napisał(a):
[quote="Grzechu"
Ciekawe, co jeszcze jutro powie premier, który już 17 grudnia dał wyraz swej dezaprobaty.
Gwoli uściślenia - nie to, żebym nie był ciekawy, ale tutaj przez błąd w cytowaniu można odnieść wrażenie, że to moja wypowiedź - tak oczywiście nie jest.