Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1935 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17 ... 129  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: 28 września 2007, o 14:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Jeszcze o piekle i duszy nieśmiertelnej w kontekście przecinka.

Sformułowanie: "wstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał", budzi szereg refleksji w związku z katolickimi naukami interpretującymi biblijny przekaz. Mam na uwadze wypowiedź Jezusa do jednego z dwojga łotrów, który wstawił się za nim, gdy drugi z niego szydził. Owemu sympatyczniejszemu łotrowi Jezus obiecał: "powiadam ci dziś będziesz ze mną w raju" (Łuk 23,43).
Zwolennicy tradycji kościoła katolickiego, tłumacząc ten grecki tekst, wstawiają przecinek pomiędzy "ci", a "dziś", mimo że greka koine nie stosuje przecinków, co zgodnie z doktryną tej religii miałoby znaczyć, że Pan Jezus, zaraz po swojej i jego śmierci, albo najpóźniej przed końcem dnia, zabierze go do niebiańskiego raju. Wiadomo jednak, że żydowski dzień zaczynał się i kończył wraz z zachodem słońca. Niewiele więc czasu miał Jezus na wstąpienie do piekieł, by zaraz potem spełnić łotrowi obietnicę zabrania go do raju. Albo piekło było tak małe, albo niewielu otrzymało nadzieję na opuszczenie go, jeżeli opuszczenie tego wiecznego miejsca męki za grzechy jest w ogóle możliwe. Prawdopodobnie nie. Przynajmniej tak dotychczas sądzono. Twierdzi się od niedawna jednak, że wersety 1 Piotra 3:18-20 „Bo nawet Chrystus raz na zawsze umarł za grzechy, prawy za nieprawych, aby was przywieść do Boga; uśmiercony został w ciele, ale ożywiony w duchu. W tym też stanie poszedł i głosił duchom będącym w więzieniu, niegdyś nieposłusznym, gdy cierpliwość Boża wyczekiwała za dni Noego - w czasie budowy arki, w której niewiele osób, to jest osiem dusz, zostało bezpiecznie przeprowadzonych przez wodę.” daje taką możliwość. Tym niemniej Jezus nie został wskrzeszony zaraz w tym samym dniu, ale w trzeciego dnia po męczeńskiej śmierci. Jak z tego wynika, dopiero trzeciego dnia w postaci duchowej poszedł, a raczej odszedł, by głosić Boży wyrok zagłady duchom, które były nieposłuszne Bogu za czasów Noego. Jego ludzkie ciało Bóg wskrzesił i przemienił w duchowe, co poniżej zostanie uzasadnione. Od tego momentu Pan Jezus istnieje jako duch pochodzenia człowieczego.

Trzeba wziąć pod uwagę co Piotr apostoł pisze o stanie, w jakim Jezus był w czasie po śmierci: "(Dawid) mówił o zmartwychwstaniu Chrystusa, że ani nie został opuszczony w Hadesie, ani jego ciało nie ujrzało skażenia" (DzAp 2,31). Taka wypowiedź uzasadnia pogląd, że wydostanie Jezusa z Hadesu do życia wymagało Bożej interwencji, przez wskrzeszenie go z martwych trzeciego dnia. Znaczy to również, że przebywał tam z łotrem cały czas, a obietnica nie została spełniona. Następne wersety, po zacytowanym w poprzednim zdaniu, skłaniają do wniosku, iż dopiero po zmartwychwstaniu Jezus wstąpił do nieba. Taki sam pogląd wyraża apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian, w 15 rozdziale: "Zasiewa się ciało fizyczne, wskrzeszone zostaje ciało duchowe...Bo trąba zabrzmi i umarli zostaną wskrzeszeni jako nie podlegający skażeniu" (1Kor 15,44,52). I to nie na sąd, ale w pierwszym zmartwychwstaniu do życia w niebie (Jana 14,2; Łk 22,29-30; Ap 20,4-5).

Nie potrzeba uzasadniać, że Pan Jezus nie kłamał łotrowi. Gdyby tak było, Bóg nie wskrzesiłby go do życia (Rz 6,10). Kłamstwo to grzech, a skutkiem grzechu jest śmierć. Trzeba jedynie przenieść przecinek pomiędzy wyrazy "dziś" i "będziesz", a cała afera minie, jak zły sen. To oczywiste, że Pan Jezus mógł już w dniu śmierci obiecać łotrowi, że wskrzesi go do życia na rajskiej ziemi, co wynika z obietnicy, że będą "Szczęśliwi łagodnie usposobieni, gdyż oni odziedziczą ziemię." (Mt 5,5)
Złożył przecież okup i za jego życie, by mógł go wskrzesić z martwych w dniu ostatnim (Mt 20,28; J 3,16; 6,40).

Zdanie z tak umieszczonym przecinkiem przestaje potwierdzać teorię o duszy nieśmiertelnej i piekła, jako miejsca wiecznych, lub okresowych mąk za grzechy. Warto przeanalizować całą Biblię pod tym kątem, a okaże się, że dusza nieśmiertelna i piekło, to hipoteza stojąca w sprzeczności z wieloma informacjami wziętymi bezpośrednio ze Słowa Bożego.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 28 września 2007, o 18:58 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 września 2007, o 08:15
Posty: 1997
Lokalizacja: Marienwerder, Wpr
Płeć: Mężczyzna
Czytałem z uwagą - i kto by pomyślał - taki "przecinek " - tak namieszał i zmienił sens.... Podziwiam Twój upór mimo niechęci wielu.... ( może się mylę) - zapewne jest ktoś, lub będzie na tym forum, z kim będziesz mógł "pogadać" na temat wiary, a może nawet zjednoczyć "siły" ( bez żadnych podtekstów i złośliwości z mojej strony) . Tymczasem z tego co zdązyłem zauważyć ..nie ma osób, które chcą z Tobą merytorycznie na ten temat polemizować. Moim zdaniem narażasz się na niepotrzebne drwiny i złośliwe odpowiedzi. Myślę, ze jesteś "spoko " gościem, mającym wiele do powiedzenia w innych kwestiach , czy tematach - tu bym widział Cię bardziej, jako naszego kumpla z forum. Pzdr.

_________________
"...Kiedy siadam do stołu, żeby się napić - piję wódkę. Nie jest moją wadą, że robię to solidnie. Ani to, że wolę się napić sam, niż w towarzystwie, którego nie lubię, nie cenię, albo które jest głupie nawet przed wypiciem."
A.G.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 29 września 2007, o 07:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
ofi napisał(a):
Czytałem z uwagą - i kto by pomyślał - taki "przecinek " - tak namieszał i zmienił sens....

Przeprowadzałem kiedyś dyskusje na temat tego przecinka na forum Onetu. Mam ich już powyżej uszu ponieważ zawsze zmierzały do tendencyjnego podważania jakichkolwiek argumentów i to do tego stopnia, że jakbym coś uzasadniał biorąc za przykład świecące słońce, to wywołałbym zaraz zmasowany atak co najmniej czterech przeciwników obojga płci, że to nie prawda, iż słońce świeci. Taki prestiżowy nacisk w celu zachowania istniejącej dogmatyki i podtrzymania dotychczasowych autorytetów. Oczywiście podejmowaliśmy rozmaite tematy z dziedziny religijnej, najpierw w Kiosku w dziale Religia, potem w Rozmowy w toku u Ewy Drzyzgi w kilku wątkach o religii, np. Tak mi nakazał Bóg. Czasami kontrargumenty na moje dociekania przypominały politrukowską demagogię, jaką częstowano niepokornych na przesłuchaniach z lampą w oczy. Było, minęło, ponieważ wyproszono mnie stamtąd, twierdząc, że moja obecność i dyskusja jest wbrew zasadom Świadków Jehowy.

ofi napisał(a):
Podziwiam Twój upór mimo niechęci wielu.... ( może się mylę) - zapewne jest ktoś, lub będzie na tym forum, z kim będziesz mógł "pogadać" na temat wiary, a może nawet zjednoczyć "siły" ( bez żadnych podtekstów i złośliwości z mojej strony) . Tymczasem z tego co zdążyłem zauważyć ..nie ma osób, które chcą z Tobą merytorycznie na ten temat polemizować. Moim zdaniem narażasz się na niepotrzebne drwiny i złośliwe odpowiedzi.

Wystarczy mi medialna oglądalność, a ta jest spora i, śmiem twierdzić, bezkonkurencyjna, nawet wobec ostatnio zaistniałego tematu o pożarze Ratusza. Podjęcie przez forumowiczów poruszonego przeze mnie zagadnienia religijnego jest zawsze mile widziane, ale samo przeczytanie opracowania na ten temat, to już sporo, bo cel osiągnąłem. Ktoś ze zwolenników teorii spiskowej mógłby już podnieść alarm, widząc moje zadowolenie z pomyślnego obrotu sprawy. Są jeszcze w naszym społeczeństwie osobnicy o potrzebach dyktatorskich, traktujących swoje otoczenie jak stado baranów, których trzeba odpędzać kijem od tego, co miałoby być dla nich niebezpieczne. Może małe dzieci trzeba tak traktować, bo, ze względu na poziom wiedzy, często są bezkrytyczne. Dorosły człowiek jednak ma już na tyle wyrobiony światopogląd, że może sam ocenić wartość tego, co do niego dociera. Przy takiej świadomości, istniejąca metoda walki przez uprzedzenia powinna się już stać reliktem przeszłości. W moim przypadku nie ma powodu do obaw, bo sam w to wierzę, co tu piszę, a co jest efektem analizy i przemyśleń nie tylko moich, ale wielu pokoleń ludzi zastanawiających się nad problemem, czemu jest tak źle, jeżeli mówi się, że jest tak dobrze.

ofi napisał(a):
Myślę, ze jesteś "spoko " gościem, mającym wiele do powiedzenia w innych kwestiach , czy tematach - tu bym widział Cię bardziej, jako naszego kumpla z forum. Pzdr.

Jestem waszym kumplem na forum i to z tego powodu tyle wypisuję o religii, bo przecież komu, jak komu, ale to kumplom powierza się najlepsze pomysły i rozwiązania.
Bardzo odkrywczo określiłeś mnie, jako "spoko", bo na Onecie przez kilka lat miałem nick "spokojny" z dodatkiem dwuliterowym bieżącego roku. :grin:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Bóg jest
PostNapisane: 1 października 2007, o 08:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Pytania o wygląd Boga na tyle nie mają sensu, na ile to, co w Nim jest najważniejsze dla człowieka – miłość, jest bez wyglądu, a jej piękno jest efektem jej działania w sferze duchowej. To z tego powodu miłość do pieniędzy jest wstrętna, ponieważ emanuje chciwością, zachłannością, a czasem zbrodnią, natomiast miłość do Boga jest śliczna, bo to uzdatnia do poświęceń, przyjaźni z wszystkimi ludźmi, chęci dzielenia się tym, co najlepsze, czyli dobrą nowiną o Bogu interesującym się pomyślnością wszystkich ludzi pozytywnie „zakręconych”.

To z tego też powodu Pan Jezus stwierdził, że nie jest możliwe, by takim dwom panom służyć, jak Bóg i mamona. Lepiej więc umiłować Boga, a znienawidzić mamonę. Może ktoś powie, że to hipokryzja, bo bez szacunku do pieniędzy można nabawić się gruźlicy. Taka jednak tendencja, nawet jeszcze daleka od realizacji, to tęsknota za pięknem miłości i tym co sobą wnosi.

To z miłości do całego przyszłego istnienia Stwórca uczynił wszechświat i wszystko na nim. Przepełniony energią, tak ją ujarzmił, by stała się pozytywna i wydała dobro. Nawet pod postacią materii energia wymaga kontroli i ukierunkowania, by przynosiła pozytywne efekty. Stworzył człowiekowi Ziemię i wszystko na niej, by nad nią panował, kierując się w tym miłością i odpowiedzialnością. Nie wyobrażam sobie Ziemi powstałej bez pobudek wynikłych z miłości. Pewnie do dziś hulałaby po niej niszcząca energia wspomagana promieniowaniem zabijającym wszystko, co miałoby szansę na samodzielne życie. I tylko to, kotrolowane, istniałoby dla zabawy i poczucia wyższości jego pana i władcy.

Już samo istnienie tego, co oglądamy, jest wystarczającym dowodem na istnienie swego Stwórcy, mającego prawo być czczonym przez każde rozumne stworzenie. Wielu z tych, którzy próbują się alienować od Boga, tworzy filozoficzne bariery, by Go ignorować. Usiłują dowodzić, że może powstać coś z niczego. By udowodnić, że nie ma inteligentnego, osobowego Stwórcy, zakładają Jego brak i na tej bazie tworzą sztuczne mechanizmy, które mogłyby przyczynić się do zaistnienia materii i życia. Potem, już tylko wierząc w słuszność efektów i siły ludzkiego intelektu, łamią to wszystko, co przeszkadza w spełnianiu swych zachcianek. Twierdzą, że wierzą w człowieka, a tymczasem swym niedowiarstwem w Boga, który umożliwia ludziom osiąganie swych marzeń, czynią człowieka bezsilnym w obliczu wciskającego się w ten sposób zła. Jest tak, ponieważ Bóg się nie narzuca. Efekty swych poczynań ateiści zbierają więc na konto ateizmu. Są w tym uczciwi, chociaż mniej rezolutni z nich próbują złe efekty swych poczynań przypisywać Bogu, by mieć dodatkowe argumenty do unikania Go. Nie wierzą w Boga, ale hasło „Gdzie był Bóg ...” nie schodzi im z ust.

Są jednak wierzący, którzy swym postępowaniem ubliżają Bogu, bo twierdzą, że wierzą w Niego, a ich czyny zaprzeczają Bożej miłości. Szkoda, że są tacy ludzie. Może bez nich nie byłoby ateizmu. Jest jednak pewne, że Bóg jest, bo miłość zwyciężyła śmierć i z całą pewnością zwycięży zło. Bóg osiągnie to, że „ i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie.” Będą ludzie, którzy rozmiłują się w duchu Bożym i postępując w zgodzie z nim, będą żyć wiecznie.

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 1 października 2007, o 08:22 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
Pytania o wygląd Boga na tyle nie mają sensu,

Swojego czasu w USA pracowano nad sztuczną inteligencją.
Do tego celu zbudowano najsilniejszy komputer na jaki stać było Pentagon.
Uruchomiono monstrum i rozpoczęto testy.
Pierwszym pytaniem testowym naukowców do komputera było:
CZY JEST BÓG ?
Po chwili niezbędnej na obliczenia, komputer odpowiedział:
TAK JESTEM ! :-P


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 1 października 2007, o 08:58 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Na podstawie tego samego algorytmu na pytanie: DLACZEGO?
po obliczeniach odparł: A CZEMU NIE?
Naukowcy odpowiedzieli: BO MYSMY CIEBIE SKONSTRUOWALI.
Komputer na to po chwili obliczeń: ALE Z MOJEGO POWODU PRZESTANIECIE MYSLEC I JA BEDE NAJMADRZEJSZY.
:shock:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Jehowa - Imię Boże i co się z nim wiąże
PostNapisane: 7 października 2007, o 18:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Kiedy już gorąca atmosfera animozji do Światków Jehowy zaczyna stygnąć, na planie rozważań pozostaje zagadnienie imienia, którym się posługują. Narzucają się wtedy pytania, czyje to imię, czy jest właściwie wypowiadane i na koniec, czy wolno się nim posługiwać? Wielu tradycjonalistów uważa, że Jehowa nie jest imieniem Boga, Stwórcy, mimo że tak twierdzą Świadkowie Jehowy, ponieważ właściwie nie wiadomo, jak się je wymawia. Z drugiej jednak strony dowodzą, że nie powinno się go wymawiać, bo tak twierdzą Żydzi czczący Boga w wyznaniu Mojżeszowym. Biblia zawiera zapis Bożego imienia spółgłoskami JHWH, np. w wersecie 15-tym Księgi Wyjścia, w 3 rozdziale „15 Wówczas Bóg jeszcze raz rzekł do Mojżesza: "Oto, co masz powiedzieć do synów Izraela: 'JHWH (Jehowa), Bóg waszych praojców, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba, posłał mnie do was'. To jest moje imię po czas niezmierzony i ono mnie upamiętnia na pokolenie za pokoleniem.”. Gdyby nie przesąd, tak Żydów, jak i katolików, zapewne wiedzielibyśmy obecnie jak się czyta te imię. Wystarczy przecież wiedzieć, jakie samogłoski wypowiadać pomiędzy spółgłoskami. Ci pierwsi zaniechali wypowiadania go, bo stwierdzili po stuleciach posługiwania się nim, że zabrania tego jedno z Bożych przykazań. Drudzy stwierdzili, że jest już niepotrzebne wobec nowego pojmowania Boga, jako trójjedynego. Imię Jehowa, odpowiadające jednej osobie, zastąpiono określeniem Trójca. Zaniechano, mimo że pierwsi chrześcijanie je znali, bo Pan Jezus im je oznajmił. Dowodzi tego wypowiedź Jezusa: "Ujawniłem twoje imię ludziom, których mi dałeś ze świata...” (Ew wg Jana 17:6) Przypominając, jak się je wypowiada i objaśniając, z jakimi błogosławieństwami dla ludzi się ono wiąże, uświęcił je wobec ludzi. Z całą pewnością tak by się nie stało, gdyby zaniechał używania go.

Świadkowie Jehowy podjęli ogłaszanie tego świętego imienia za swymi poprzednikami, którzy tłumacząc Biblię na rodzime języki zamieszczali w miejsce tetragramu (JHWH) pełny jego zapis. Twierdzi się, że popełniono błąd, który polegałby na niewłaściwym zinterpretowaniu umieszczonych pomiędzy spółgłoskami znaczków samogłoskowych, umieszczonych w drugiej połowie pierwszego tysiąclecia przez żydowskich uczonych, by nie zapomniano wymowy języka hebrajskiego. Chodzi tu o znaczki umieszczone pomiędzy spółgłoski tetragramu. Miały one ponoć inne znaczenie. Mówiły, żeby w tym miejscu powiedzieć Adonaj. Z tym, że takie podejście, to też interpretacja, chociaż najbardziej prawdopodobna. Mając do dyspozycji spółgłoski tego imienia i jego zwyczajową formę zapisaną w najstarszych tłumaczeniach Biblii, nie popełnimy większego błędu, niż ci, którzy nazywają człowieczego Syna Bożego imieniem Jezus, mimo że można dociec, iż nazywał się Jehoszua. Wiadomo przecież i tak, o kogo chodzi.

O ile wiem, imię, nie tylko w starożytności, nadawano nowo narodzonemu, by wyrazić swoje nadzieje, jakim człowiekiem ma być. Co prawda nie zawsze te marzenia się ziszczały i najczęściej posiadacz odbiegał swym zachowaniem od znaczenia posiadanego. Inaczej było ze znaczeniem Bożego imienia. W Księdze Wyjścia oznajmiono jego sens następującymi hebrajskimi wyrazami: ‘Ehjeh aśer ‘ehieh, co można przetłumaczyć, jako: „Okażę się, kim się okażę”. Niektórzy tłumacze twierdzą, że trzeba je tłumaczyć na: „Jestem, jaki jestem”, ale hebrajski wyraz oznaczający „ja jestem (jam)”, to „’anoki”, czy nawet „ani”. Wykazują w ten sposób daleko posunięty dyletantyzm, próbując kojarzyć „ehjeh” z wypowiedzią Pana Jezusa: „Ego eimi- ja jestem”, by przypisać mu posiadanie Bożego imienia Jehowa (Jahwe).

Zapowiadając swoją demonstrację mocy, Bóg, przez swego anielskiego przedstawiciela, tak właśnie ujął sposób zrozumienia swego imienia. Muszę dodać, że owe dziesięć kataklizmów, jakimi Bóg pognębił Egipt, spełniło tę zapowiedź. Jeżeli nawet kilka pierwszych, reprezentujący bożków egipskich magowie potrafili powtórzyć, to nikt z nich nie potrafił im przeciwdziałać. Cały poczet demonów czczonych w Egipcie pod postacią ludzi i zwierząt nie uratował ówczesnego systemu przed zabiegami Jehowy Boga, by wybawić swój lud od ciemiężycieli.
Co miało się wiązać z tym imieniem w późniejszych czasach, a zwłaszcza w czasach ostatecznych?
Prorok Joel przekazał na czas Pańskiego dnia taką informację Bożą: „Słońce zamieni się w ciemność, a księżyc w krew, zanim nadejdzie wielki i napawający lękiem dzień Jehowy.
I stanie się, że każdy, kto wzywa imienia Jehowy, ujdzie cało; bo ci, którzy przeżyją, znajdą się na górze Syjon i w Jerozolimie - jak powiedział Jehowa - i wśród ocalałych, których Jehowa wzywa" (Joela 2:31,32).
Czyżby wynikało z tego, że w owym szczególnym dniu to imię nabierze szczególnej mocy? Czyżby już wtedy przymierze Prawa nie było aktualne? A może nie miało być aktualne dopiero w dniu Jehowy? Tak, czy inaczej wymagania Boże zawsze są aktualne, tyle że zmieniają się ludzie, którzy podejmują przymierze z Bogiem. Nie na darmo przecież apostołowie ustalili, co obowiązuje chrześcijan, by zostać zbawionym. Nikt z nich nie unieważnił nakazu wiary w ofiarną śmierć Pana Jezusa, jako warunku zbawienia. Unieważniono jedynie te nakazy, które dotyczyły ceremonii świątynnych i obchodzenia świąt, również sabatów, między innymi będących siódmymi dniami tygodnia. Wzywanie więc imienia Bożego w tym czasie, to co prawda niezbędne, ale dopełnienie wszystkich warunków zbawienia. To powołanie się na Boże imię, dla którego zachowuje się świętość. Taką świętość, jaką nakazał sam Bóg i którą swoim przykładem polecił naśladować Chrystus. Gdyby od samego wzywania imienia Bożego zależała ochrona Boża, obrońcy Jerozolimy w I wieku nie poddaliby się rzymskiemu naporowi i nie postradali życia. Wzywano je wtedy, jak nigdy przedtem, nawet podczas oblężenia Jerozolimy przez Nebukadneccara w VII wieku p.n.e. A i wtedy też to imię było znane. Już wtedy jednak głosił Izajasz słowa od Boga, że: "Co mi po mnóstwie waszych ofiar?" - mówi Jehowa. "Dosyć mam całopaleń z baranów i tłuszczu tuczonych zwierząt, a w krwi młodych byków i baranków, i kozłów nie mam upodobania.
Gdy przychodzicie, by zobaczyć moje oblicze, któż tego żądał z waszej ręki - byście wydeptywali me dziedzińce?
Przestańcie już przynosić bezwartościowe ofiary zbożowe. Kadzidło - to dla mnie coś odrażającego, Nów i sabat, zwoływanie zgromadzeń - nie mogę znieść posługiwania się mocą tajemną w połączeniu z uroczystym zgromadzeniem.
Wasze dni nowiu i okresy świąteczne znienawidziła dusza moja, Stały się dla mnie brzemieniem; zmęczyłem się znoszeniem ich.
A gdy rozkładacie dłonie, kryję przed wami oczy, Chociaż mnożycie modlitwy, ja nie wysłuchuję; wasze ręce pełne są przelanej krwi...” (Izajasza 1:11-15) Za czasów Jezusa Chrystusa wielu Żydów podjęło Nowe Przymierze i stało się dobrymi chrześcijanami. Posłuszni ostrzeżeniom Jezusa opuścili Jerozolimę i uratowali życie z rzymskiego kataklizmu. Wzywając imię Jehowy, nie doszukiwali się w nim magicznej mocy wpływania na Boga. Nawet modląc się, wiedzieli, że tylko te sprawy będą miały szansę na wysłuchanie, które są zgodne z Jego wolą. Znajomość Jego woli i spełnianie jej zawsze uważali i uważają za pierwszoplanowe. Wiele jednak ludzi szydzi sobie z prawdziwego Boga, bo mają powodzenie w pełnieniu bezprawia. Niech jednak te słowa Boże będą dowodem, że kiedyś skończy się czas ich prosperity: „Wszystko to uczyniłeś, a ja milczałem. Mniemałeś, że na pewno się do ciebie upodobnię. Zamierzam cię upomnieć i na twoich oczach uporządkuję sprawy.
Zrozumcie to, proszę, wy, którzy zapominacie o Bogu, żebym was nie rozszarpał, a nie byłoby żadnego wyzwoliciela.
Ten mnie wychwala, kto składa w ofierze dziękczynienie; kto zaś trzyma się wytyczonej drogi, temu dam ujrzeć wybawienie zgotowane przez Boga" (Psalm 50:21-23).

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Aniołowie
PostNapisane: 13 października 2007, o 17:48 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Ludzie religijni, wierząc w Boga, wierzą też, że istnieją aniołowie, którzy są stróżami ludzi, towarzysząc im w każdych okolicznościach. Czy istnieją naprawdę, kim są i czym się zajmują już od początku swego istnienia? Wielu uważa, że to wytwór ludzkiej fantazji i mieliby rację, gdyby potrafili wyjaśnić, zbieżność podań religijnych o istotach pozaziemskich i umieli stawić czoła przekazowi biblijnemu na ten temat. Zapewne ignorowanie tych informacji w powszednim życiu nie wnosi w efekcie negatywnych skutków, ale pozbawia ważnych wyjaśnień na istotne, życiowe problemy.

Anioł, po hebrajsku mal’ach, a po grecku aggelos, dosłownie oznacza posłańca. Tak, jak wszystko, co istnieje, stworzył ich Bóg, przez swe pierwsze Stworzenie, Logosa. Logos, jako pierwsze, bezpośrednio przez Stwórcę uczynione stworzenie, jest najbardziej uczuciowo związany ze swym Stwórcą. Taki stan uzasadnia określenia wzięte z ludzkich relacji, jakie istnieją pomiędzy ojcem i synem. A ponieważ ojciec inicjuje zaistnienie syna, więc staje się jego rodzicem, co uzasadnia wypowiedź Bożą: "Powołam się na postanowienie Jehowy; rzekł do mnie: "Ty jesteś moim synem; ja dzisiaj zostałem twoim ojcem.""(Psalm 2:7) Zrodzenie, to również akt stworzenia, wyróżniający się jednak głęboką więzią uczuciową między Stwórcą, a Jego pierwszym stworzeniem. Ponieważ pozostali aniołowie też są darzeni Bożą miłością, nazywani są Synami Bożymi. "Gdzieżeś był, gdy zakładałem ziemię? Powiedz mi, jeśli znasz zrozumienie... gdy wespół radośnie wołały gwiazdy poranne i zaczęli z uznaniem wykrzykiwać wszyscy synowie Boży?" (Hioba 38:4,7) Aniołowie, jako pierwsze stworzenia, nazwani zostali gwiazdami porannymi, Jutrzenkami, po łacinie Lucifer. Nasuwa się więc w związku z tym pytanie, czemu Lucyferem nazywa się Diabła? Czyżby i on był darzony przez Boga miłością? Oczywiście był, zanim nie stał się Jego przeciwnikiem, miotającym przeciw Bogu oszczerstwa. Tradycja nazywa go tak na podstawie interpretacji wersetu z Księgi Izajasza: "O, jakże spadłeś z nieba, jaśniejący, synu jutrzenki! Jakże zostałeś powalony na ziemię, ty, który obezwładniałeś narody!" (Izajasza 14:12) Cytowane słowa odnoszą się do króla Babilonu, Nebukadneccara, którego pochodzenie w przenośni wywodzono od Diabła, bo postępował okrutnie ze swymi przeciwnikami. Proroctwo o końcu Nebukadneccara, ze względu na podobieństwo zachowań obu tych postaci, zapowiada również koniec Diabła, a jego pochodzenie wywodzi od pierwszej Jutrzenki, Logosa, zanim nie porzucił służby dla Boga. Lucifer – jaśniejący, to zaszczytny tytuł aniołów Bożych, jaki Szatan już dawno stracił, zszedłszy na manowce ciemności. Kto go nadal takim nazywa, przysparza mu niezasłużonej chwały.

Jak już na początku było powiedziane, aniołowie, to posłańcy. Nasuwa się więc wniosek, że stanowią pośrednictwo Bożych poczynań i wykonują jego wolę wszędzie tam, gdzie Bóg zdecydował o swej ingerencji. Ponieważ są niewidzialni, nazywa się ich duchami. Kiedy jednak się pojawiają zmaterializowani, nie różnią się wyglądem od ludzi i bezczelne potraktowanie ich kończyło się wielokrotnie wobec ordynusów tragicznie. Kiedy bowiem dwóch aniołów zagościło w Sodomie u Lota, by spędzić noc, a wieczorem pod dom podeszła banda miejscowych homoseksualistów, by nie mogli wtargnąć przez wejście, aniołowie porazili im wzrok. Bezkarna tłuszcza mieszkańców Sodomy miała już w tradycji, by przybyszów pragnących zanocować w ich mieście zgwałcić. To bezczelne bezprawie, uprawiane od dłuższego już czasu, było podstawowym powodem, by zniszczyć Sodomę i Gomorę, bo oba miasta były siebie warte i stanowiły zły przykład dla okolicznych ludów. Anielskie możliwości ukazuje sprawozdanie z czasu panowania judzkiego króla Ezechiasza, kiedy pod mury Jerozolimy podszedł asyryjski król Sancherib ze swoim wojskiem. Urągając izraelskiemu Bogu, uważał że tym sposobem osłabi morale obrońców miasta, a tymczasem przyspieszył swoją klęskę. Bowiem jednej nocy przeszedł przez asyryjski obóz anioł Jehowy i pozabijał sto osiemdziesiąt pięć tysięcy żołnierzy Sancheriba. Z pozostałą garstką Asyryjczycy wycofali się do swego kraju, gdzie Sancherib postradał życie z rąk własnych synów.
Anioł Jehowy, prowadzący lud izraelski do ziemi obiecanej, potrafił czynić ludzi bardzo płodnymi, obiecał bowiem: "A ja zwrócę się ku wam i uczynię was płodnymi, i rozmnożę was, i wywiążę się z mego przymierza zawartego z wami." (Kapłańska 26:9; Sędziów 2:1) Aniołowie nie są dyskryminowani płcią, bo ich duchowe ciała nie są wykorzystywane do rozmnażania się. Nie wiążą się w związki małżeńskie (Mateusza 22:30). Ich radość istnienia nie skupia się na przyjemnościach z różnic płciowych, czy ilości posiadania. Kierowani świętym duchem Bożym, czynią to, co zdecydował Bóg i wynika z Jego woli (Psalm 103:20,21).

Dokończenie nastąpi

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 13 października 2007, o 18:48 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
kwidzownik napisał(a):
Dokończenie nastąpi

To fajnie, tak ja mam swojego anioła stróża, a że jestem często niezbyt przewidywalny, chłopina ma tyle roboty, że nawet spokojnie napić się nie może. Czuwa cały czas biadak :grinka: :grinka: :grinka:
Ostatnio przy 190 km/h pukał do mnie w dach samochodu, powaga :grinka: :grinka: :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 13 października 2007, o 18:52 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 marca 2006, o 12:48
Posty: 13876
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Darek napisał(a):
Ostatnio przy 190 km/h

a gdzie Ty z taką prędkością popierdylałeś :?:
mam nadzieje, że nie w Polsce, a jak w Polsce to chyba tylko na hamowni, bo na naszych drogach i z taką prędkością to nawet anioły się nie pojawiają :D tylko jakieś diabełki, które zacierają ręce, że mają kolejnego "jelenia" ;)

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 13 października 2007, o 19:02 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Cytuj:
mam nadzieje, że nie w Polsce

I tum Cię czekał z mokrą ścierą w Polsce niedaleko Was, dla ułatwienia dodam że w kierunku Bydgoszczy a dokładniej Zalewu Koronowskiego. :grinka: :grinka: :grinka:
Było by ze 200 km/h ale się droga niespodziewanie skończyła :grinka: :grinka: :grinka:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 października 2007, o 08:15 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Darek napisał(a):
przy 190 km/h pukał do mnie w dach samochodu

W zeszłym roku, tak gdzieś w listopadzie, jechaliśmy do Zielonej Góry i na autostradzie pozwoliliśmy sobie rozwinąć prędkość ponadnormatywną. Przy przekraczaniu 140km/h zaczęło coś pukać w oponach. Gdyby nie świadomość, że to zimowe opony, możnaby z równie lotną wyobraźnią, co twoja, domyślać się tranzcendentalnych przyczyn. :-D :sad:

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 14 października 2007, o 08:30 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
kwidzownik napisał(a):
Przy przekraczaniu 140km/h zaczęło coś pukać w oponach

Nie rób tego więcej.
Do rozwijania prędkości większych od 150-180 trzeba mieć opony i felgi atestowane przy 250 km/h.
Przede wszystkim, wyważane przy 250km/h a niewiele zakładów oponiarskich świadczy takie usługi :grinka:
Często jeżdżę po drogach Niemiec i zamawiam sobie taką usługę, myślę że dzięki temu jeszcze żyję.
Taka zabawa żeby była bezpieczna wymaga środków, oponę nawet na oko nie zdartą trzeba wymieniać minimum co 2 lata a to koszt niebagatelny :sad:


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 15 października 2007, o 07:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 4 października 2007, o 12:26
Posty: 366
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Kobieta
kwidzownik, kwidzownik,
kwidzownik napisał(a):
Dokończenie nastąpi

Wobec powyższego,
Pan Jezus przyszedł do domu w którym przebywała Maria Magdalena , wiadomo, że Jezus jej nie odrzucił, jak robili inni, mimo że była cudzołożnicą. Wszyscy się dziwili, ale ona tym ,że przyjęła Go , nakarmiła i napoiła, zaskarbiła sobie miłość Jezusa , który powiedział, aby nikogo nie odrzucać bowiem, nie wiadomo, kiedy Anioł do nas przyjdzie, i czy właśnie nim nie wzgardzimy. Anioły więc mogą przychodzić do nas w postaci zwykłego człowieka. Jednak trudno nam określić, że to właśnie w tej osobie jest Anioł.
Wiem jedno, że Bóg daje znaki, pomaga nam w codziennym życiu, warunkiem jest aby te znaki tylko dostrzec, ponadto , Aniołami często bywają ludzie potrzebujący, żebracy, których z reguły ludzie odtrącają . Maria Magdalena mimo że była grzesznicą, okazała że ma prawdziwe serce, i tym samym zmazała swe grzechy, i to właśnie ona razem z Matką Jezusa stały pod krzyżem , gdy Jezus umierał. Nasuwa się przy tym pytanie, czy z zgodnie z wiarą św. Jehowy, jest to , że Pan Jezus to również Anioł. Bowiem w postaci człowieka przyszedł do domu Marii Magdaleny. Według mojej wiedzy, Anioły są także po to, aby pokazać jaki człowiek jest naprawdę, przykładem temu jest osoba Marii Magdaleny. Pan Jezus dostrzegał w ludziach dobro, i przychodził do grzeszników, aby ich nawrócić, .

_________________
Przyjaciel: nadal wierzy w Ciebie choć już nikt inny nie wierzy, łącznie z Tobą samym, słucha, chociaż słuchał to już wiele razy, jest przy Tobie, gdy Ci się nie układa i nigdy nie mówi: 'A nie mówiłem?', pomaga Ci pozbierać i skleić to, co stłukłeś


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 15 października 2007, o 15:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 marca 2007, o 20:29
Posty: 2117
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Kamo. Wszystko byłoby może i tak, jak piszesz, gdyby Jezus nie powiedział cudzołożnicy, którą chciano ukamieniować: Idź i nie grzesz więcej. Pan Jezus nie przyjął do grona swych uczniów Marii Magdaleny, jako cudzołożnicy, ale Marię Magdalenę, która była cudzołożnicą. Ponieważ przyszedł wypełnić Prawo, nawet do głowy nie przyszło mu, by złamać przykazanie: Nie cudzołóż.
A ja mam dla ciebie radę: Idź i nie kombinuj więcej. :-D

_________________
Każda Ojczyzna ma swoich fanów


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 1935 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17 ... 129  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.