MACIEKZB napisał(a):
Nie generalizujmy, że cała młodzież. Moim zdaniem jest zdecydowanie więcej tej dobrej młodzieży a ta zła młodzież jest na tyle "głośna", że zwracamy na nich uwagę.
Tak właśnie jest.
Nie można młodych ludzi wrzucać do jednego wora. Każde pokolenie w pewnym momencie życia przechodzi swoją młodość, a każda młodość różni się od siebie i ma swoje prawa.
Można w tym momencie zacytować słowa piosenki zespołu Kombi "Pokolenie"
" każde pokolenia ma własny czas, każde pokolenie chce zmienić świat,każde pokolenie odejdzie w cień ....."
Tak samo jest z młodzieżą każda jest inna, i ma swoje pięć minut.
Spróbuję porównać młodzież dzisiejszą do młodzieży moich młodych lat wyzwoli to tylko pewnie uśmiech młodych ludzi.
Wiadomo że młodzież lat 70-tych zajmowała się czym innym niż dzisiaj. Żyła inaczej. W innym systemie.Oczywiście komunistyczna władza chciała wychowywać tą młodzież na użytek własny. Ówczesna władza próbowała narzucić nam styl bycia,ubierania się, wyglądu ,zachowania , próbowała za nas myśleć i wmówić nam co jest dla nas najlepsze. Ale młodzi się buntowali, a dowodem tego były subkultury – Punky, Skinheadzi, Hipisi, czego ówczesna władza nie tolerowała i mogła znieść.
Nas jako bardzo młodych ludzi 13-to.14-to.15-to.letnich ludzi interesował przede wszystkim sport i to taki podwórkowy gdzie nie potrzebny był sprzęt. Wystarczyła piłka i trampki. Graliśmy w piłkę nożną była to dyscyplina najpopularniejsza. Pamiętam że za Domem Kultury przy ulicy Słowiańskiej, było małe boisko, do południa korzystała z tego boiska wtedy, Szkoła Zawodowa zwana Zawodówką a po południu boisko to okupowaliśmy my chłopaki z Targowej ,pierwszego Maja (obecna Piłsudskiego)Słowiańska i Szopena. W tamtym czasie ( lata70 ) naszymi idolami i wzorami do naśladowania byli piłkarze. Był to złoty okres naszej piłki i piłkarzy. Okres największych sukcesów. (Dzisiaj spójrzmy na PZPN i co tam się dzieje, z kogo ci młodzi piłkarze mają brać przykład). Po lekcjach spotykaliśmy się graliśmy w piłkę lub obserwowaliśmy jak inni grają. Oprócz piłki kiedy była zła pogoda uczęszczaliśmy na siłownię, zrobioną domowym sposobem, gdzieś w jakiejś szopie, lub piwnicy. A w czasie pogody szło się również , do kina, i to jak się miało pieniądze. Kino było jedynym miejscem oglądnięcia jakiegoś w miarę dobrego filmu. Poza tym, kino było jedną z bardziej pożądanych rozrywek w tamtym czasie, przecież magnetowidów ,komputerów i DVD nie było, a telewizji leciały same rosyjskie ideologiczne produkcje. Przeważnie pieniądze na takie kinowe rozrywki trzeba było zorganizować sobie samemu. zbierając butelki , złom , makulaturę ,itd…, Chodziło się mamie po zakupy i czasami jak miała dobry humor to końcówkę, (małą resztę) pieniędzy z zakupów darowała. W lato było łatwiej bo można było iść do gospodarza na Marzę i zarobić przy pracach polowych takich jak na przykład rwanie groszku. Można też było przyjąć się na sezon do pracy do Warmińskich Zakładów. Rzadko kto dostawał wtedy kieszonkowe od rodziców jak to się dzieje dzisiaj. Pieniądze na kino i inne potrzeby organizowało się całymi grupkami kumpli, obierało się teren i przeszukiwało za butelkami albo złomem. Sprzedawało się te dobra znalezione i było na kino, lody a od czasu do czasu na fajki. Bardzo mało było jakichkolwiek rozrywek. Był jeden program telewizyjny, który zaczynał się od godziny 16 a kończył o 23,00lub2400 i na dodatek nic ciekawego w niej nie było przeważnie puszczali przebieg pracowitego dnia pierwszego sekretarza i jego partii.
Telewizji w tygodniu prawie wcale się nie oglądało najwyżej w soboty albo w niedziele.
Dla tego jak przyjechało wesołe miasteczko to całymi dniami przesiadywało się na terenie Lunaparku. A jak przyjechał cyrk to bywało się na wszystkich seansach, trzeba wspomnieć że jak już cyrk, czy wesołe miasteczko przyjechało, to stało czasami w mieście, tydzień i dłużej, . A nie tak jak dzisiaj, jeden albo dwa dni. Frekwencja do tych oaz rozrywki była prawie 100 procentowa. Nie mieliśmy na więc kombinowało się wtedy i wchodziło przez dziurę w płocie lub w jakiś inny sposób.
Po za tym był jeszcze basen . Tam przeważnie chodziło się na wagary. Po szkole też często korzystaliśmy z basenu bo przy okazji można było pokopać w piłkę na stadionie, a po meczu przyjemnie było ochłodzić się w basenie. Organizowane były też na stadionie rozgrywki w piłce nożnej drużyn podwórkowych, zwanych trampkarzami. W mieście, w każdej dzielnicy i prawie na każdej ulicy istniała drużyna piłkarska, trenowaliśmy na trawnikach ,ulicach, parkach ,łąkach gdzie się tylko dało, a potem nasze umiejętności eksponowaliśmy na turnieju na stadionie. Tamten okres to lata 70-e były to złote czasy naszej piłki nożnej Orły Górskiego ,Mistrzostwa Świata, piękna gra naszych reprezentantów i to nas tak bardzo mobilizowało do grania. Mieliśmy swoich piłkarskich idoli, wzorowaliśmy się na nich, każdy utożsamiał się z jakimś znanym piłkarzem, nawet przybierając sobie jego imię i nazwisko. W piłkę grywaliśmy czasami do późnego wieczora, czasami aż piłki nie było widać, a kiedy przychodziło się do domu to było się tak zmęczonym, że nawet nie chciało się jeść kolacji, nie mówiąc o odrabianiu lekcji. Kiedy się już dorosło do wieku 16 -17 18 lat to piłka poszła na plan dalszy, rzadziej chodziło się na boisko pokopać. Na pierwszym planie zaczęły się pojawiać sprawy damsko- męskie. Zaczęły się randki. Na randki chodziło się dwa trzy razy w tygodniu. Para umawiała się na mieście na konkretną godzinę spotykała się i szła na spacer, posiedzieć do parku, albo do kawiarni czasami kino albo odwiedziny u znajomych. Podczas randek często spotykało znajome pary narzeczonych i wspólnie spędzało się czas. Często przesiadywało się z dziewczyną w kawiarniach, a było ich nie mało, i wszędzie było pełno młodych ludzi. Siedziało się przy herbatce -kawce i ciastku a czasami przy lampce wina.
Przez cały tydzień młodzież czekała na weekend, można było wtedy się wyszaleć na zabawach gdzie przygrywały zespoły muzyczne, (dyskoteki nie były jeszcze tak popularne) ubawy te , odbywały się w wielu miejscach w mieście: Szkoła nr 5 , PeDeK, Drewnak itd… (to była zabawa dla młodzieży szkolnej od 17.00 do 20.00). A jak się już było nieco starszym to o 20.00 chodziło się na dancingi . Wtedy też były zadymy i bójki tak jak i dzisiaj, nie raz się wróciło z rozbitym nosem. Czasami jak gdzieś była tak zwana wolna chata ( nie było rodziców) organizowało się tak zwane prywatki. Tańczyło się przy czarnych wiolinowych płytach , lub pocztówkowych dźwiękowych , odtwarzanych przez słynne BAMBINO. Oczywiście bawiono się przy zgaszonym świetle zapijając winkiem marki Lacrima ,Mistella itp.. Ogólnie nie piło się zbyt dużo bo i nie było za co. Większość jakoś nie myślała w tamtych czasach o dalszej nauce, zresztą nie wszystkich było stać na edukację. Każdy chciał mieć jak najszybciej swoje pieniądze więc szedł do pracy , nie myśląc o dalszym kształceniu. Potem w wieku 20lat upominało się o młodego człowieka wojsko. Armia zabierała dwa najpiękniejsze lata z życiorysu. A po wojsku, w wieku dwudziestu paru lat zakładało się rodzinę.( Społeczeństwo wtedy było bardzo konserwatywne, rzadko się zdarzało żeby chłopak z dziewczyną zamieszkali wspólnie bez ślubu). Potem przyszły na świat dzieci zaczynały się problemy z mieszkaniami, więc kontem mieszkało się z teściami rodzicami gdzie nie zawsze a nimi, w zgodnie się żyło. Wynajmowało się jakieś klitki na poddaszu w domkach jednorodzinnych ,. I w ten oto sposób z młodzieżowego życia wchodziło się w dorosłość. Dzisiaj młodzież chce żyć inaczej, coraz lepiej .wygodniej, no i dobrze bo powinno być z pokolenia na pokolenie coraz lepiej.
Dzisiaj młodzież ma kieszonkowe, ma komputery ma telefony komórkowe nie którzy bardzo wcześnie samochody.Za moich czasów było brak telefonów w ogóle. Jak ktoś miał porządny rower to był kimś. Dzisiaj się liczy dobry markowy ciuch ,dobra bryka, kupa kasy Puby balangi, Puby z browarami, drinki szybki i szpan. Większość dzisiejszych rodziców dzieciakom to zapewnia. Dzisiaj młodzi nie mają prawdziwych idoli, niektórzy wzorują się na Dodzie, J, Rutowicz wzorują się na ludziach nie tych co powinni, na marnych aktorzynach i marnych piosenkarzach którzy budują swój wizerunek na skandalach. Świat się po prostu zmienia i trzeba tą dzisiejszą młodzież zaakceptować taką jaka jest, musi się wyszumieć i zrozumieć co jest dla niej dobre i właściwe.. Bo nie jest Ona wcale taka zła . Tą dzisiejszą młodzież ogłupia życie w stresie , walka za pieniędzmi, pracą, dobrobytem itd... Swoje robią i ogłupiają młodych ludzi też narkotyki, jakieś Dopalacze. Staje się ona agresywna, wybuchowa i często wszczynająca bójki, chcąc rozładować stres. Nie mówię tu o całej dzisiejszej młodzieży. Mówię o wyjątkach. Zawsze byli, są, i będą ludzie źli i dobrzy. Za moich młodych lat też było bardzo dużo złych młodych ludzi
Dzisiaj znam bardzo wielu, bardzo fajnych młodych ludzi nawet będących na naszym forum których bardzo lubię i pozdrawiam.
Ale się rozpisałem.

Temat nie do wyczerpania. Można by na ten temat napisać książkę.
Stary wapniak przynudził co?
