drosik napisał(a):
ktoś kto pisze, że w mieście nic się nie dzieje jest totalnym malkontentem.
Kino - dwa miesiące opóźnienia?
Teatr - jeden czy dwa spektakle w miesiącu? ( jeśli kabarety można nazwać spektaklami)
Dni Kwidzyna, Jabila IP etc - 4 imprezy plenerowe w roku.
Teatry uliczne - niby są - ale poza Kwidzynem słyszą o tej imprezie jedynie zainteresowani.
Enduro - ta sama historia.
Sport - historia Basket`u i sytuacja Rodła to chyba aż nadto przykładów.
Pierwszy lepszy malkontent z brzegu mógłby tak wymieniać godzinami.
Problemem nie jest to, że nic się nie dzieje - chodzi o to, że tu wszystko odbywa się "po łebkach".
W każdym innym - żeby nie pisać normalnym mieście - jesteśmy wręcz atakowani ofertą miasta - festyny, spektakle, kino - cokolwiek jest organizowane - miasto wychodzi z ofertą do mieszkańców. W Kwidzynie - jest zupełnie odwrotnie - jeśli jesteś zainteresowany i wiesz gdzie szukać to znajdziesz!
Wrócę po raz kolejny do sprawy turystów - w Kwidzynie brak zarówno bazy jak i oferty - choć wg mieszkańców potencjał jest.
Restauracje - nie oszukujmy się - jest biednie. Nie ma kawiarni, lodziarni w miejscach z największym potencjałem. Kwidzyn jest miejscem do pracy a poza pracą....
canario napisał(a):
To jest ta kluczowa różnica pomiędzy ludźmi, którzy widzą problemy a ludźmi, którzy widzą możliwości.
Różnica polega na tym, że jeden te problemy zauważa, a drugi udaje że wszystko jest w porządku. Zdaje mi się, że to działa na zasadzie - tu jest super, bo tu mieszkam, inne miasta na pewno nie mają lepiej. Jeśli ktoś zauważa problemy, mówi czy pisze o problemach - to zaraz jest nazywany malkontentem i na tym kończy się dyskusja.
Gdy miasto, firma - jakakolwiek instytucja - zaprasza zewnętrzną firmę do przeprowadzenia "audytu" to spodziewa się wskazania błędów, silnych i słabych punktów - oceny sytuacji a nie rozwiązywania problemów - i nikt nie nazywa ich malkontentami! Od rozwiązywania problemów są mieszkańcy i instrumenty które zapewnia im konstytucja. Wybory - mimo narzekań z każdej strony - ciągle te same nazwiska. I tu pytanie do mieszkańców - czy to malkontenci którzy narzekają a później nic z tym nie robią? Czy nie są tymi "którzy widzą możliwości" i bierność zmusza ich do oddania mandatu niechcianemu politykowi w imię zasady - bo nie mam innego wyboru?
Kwidzyn jest dziurą (albo wiochą - jak kto woli) i tylko od każdego z nas zależy czy znajdzie w nim coś dla siebie, coś co mu się podoba. Miasto leży na obrzeżu, ekipa rządząca ogranicza się do bicia piany i bierności - i to wystarcza do przedłużenia mandatu. Ludzie są zbyt zajęci zarabianiem na chleb, żeby coś zdziałać - zmienić.