beria napisał(a):
gdyż w Szwecji traktowane to jest jako dobry biznes i źródło "zielonej" energii z darmowym paliwem
1. Gospodarka szwedzka jest na troszkę innym poziomie niż polska - co za tym idzie - stać ich na inwestycje zapewniające większe bezpieczeństwo dla miejscowych. U nas - jak z większością tego typu inwestycji - plany i zapowiedzi są wspaniałe, hermetyczne ciężarówki etc - realizacja - jak zawsze.
2. Tam to jest świetny interes - bo i środowisko trochę inne. Gęstość zaludnienia mniejsza więc i zapewne te wszystkie niedogodności nie są tak odczuwalne.
Nie wiem, nie znam się ani na spalarniach, ani na ekologii - ale wiem jedno - spalarnie mogą sobie inne, lepsze miejsca znaleźć - jak najdalej od Kwidzyna - jeśli to jest "trochę zaściankowe" myślenie - to chyba wolę być tak określany niż truć siebie i swoje dzieci w imię "świetnego zielonego sposobu pozyskiwania energii". Spacer po Kwidzynie i tak już przypomina zwiedzanie okolic portu w Hamburgu - więc dodatkowe kilka ciężarówek/śmieciarek na pewno tego wizerunku nie poprawi.
O Szwedach, Polakach i różnicach w podejściu do życia nie zamierzam tu dyskutować - ani czas ani miejsce. Wspomnę jedynie, że ten 90% zadeklarowany ateizm to "moda" ostatnich kilkunastu, góra 30 lat - a mentalność narodu tworzy się przez kilka lat więcej. Możesz nie chodzić kościoła, meczetu czy synagogi, ale spojrzenie na świat pozostaje ukształtowane przez kulturę w jakiej się wychowywałeś.
beria napisał(a):
Owszem wyższe, ale tylko w Polsce, poza granicami kraju licencjat nie jest równoznaczny z zawodowym tytułem inżyniera.
A tu już kolega Beria pisze bzdury. Proponowałbym najpierw poczytać, poznać zanim wprowadzimy w błąd.
Na świecie rozróżniamy (tak naprawdę bardzo skrótowo) trzy główne typy "studiów":
- licencjat (zbliżony do Bachelor) - zazwyczaj około 3-4 lat - to są studia które dają człowiekowi wykształcenie wyższe - dają uprawnienia do wykonywania konkretnych zawodów - zaświadczają, że absolwent posiadł wiedzą z danej dziedziny. - najczęściej wybierana forma.
- Magisterium - (Master of Science, Arts etc) - czyli studia wyższe DRUGIEGO stopnia - dla ambitniejszych. Jeśli zamierzasz danego przedmiotu uczyć, lub masz dużo wolnego czasu, lub planujesz dalszą karierę naukową.
- Doktorat, i kolejne stopnie NAUKOWE - tutaj już raczej nie spotykasz praktyków.
Ale podstawowym dyplomem dla pracownika chcącego zdobyć wykształcenie potrzebne do pracy jest właśnie licencjat. I nie piszę tu tylko o kierunkach technicznych. Większość ludzi dziwi się po co w Polsce kształcą tylu magistrów - takie bogate państwo? Kilka lat temu polskie uczelnie chcąc zunifikować polski model z europejskim zwiększyły nacisk na 3 letnie studia licencjackie - wiedząc, że nie ma sensu kształcić samych magistrów - ani to opłacalne ani potrzebne.
Tak więc mając "licencjat" śmiało możesz ruszać w świat deklarując wykształcenie wyższe. Gdy podczas rozmowy pochwalisz się magistrem - często pada pytanie - co się stało, że nie pozostałeś na uczelni.
ps.: prosiłbym moderatora o wydzielenie, usunięcie tego wątku z "apelu do lekarzy" - bo to się robi trochę komiczne.