Cytuj:
O tym, że dopalacze to poważny społeczny problem wiadomo było od kilku lat. O tym, że kongres Ruchu Poparcia Janusza Palikota odbędzie się 2 października – wiadomo było od tygodni.
Najpierw w nocy z 1 na 2 października odbyła się sztabowa narada premiera Donalda Tuska z ministrami, rządowymi służbami i ekspertami. O tej naradzie nie omieszkano zawiadomić media z TVN 24 na czele. W tym czasie opinia publiczna jest bombardowana informacjami o zgonach i zatruciach szkodliwymi używkami. To wcześniej ich nie było? Zaczęto się masowo zatruwać tuż przed kongresem Palikota?
Sobota to zmasowany atak sanepidu na sklepy sprzedające te, rzeczywiście obrzydliwe, używki. W niedzielę premier oznajmia na specjalnej konferencji, że rząd będzie walczył z dopalaczami nawet na granicy prawa.
W ten sposób kongres Palikota nie był jedynym, a nawet nie był najważniejszym, tematem ostatniego weekendu. Proste? (
rp.pl)
Jak zwykle rutynowe „bicie piany” na sygnał z centrali? Od kiedy działa w Kwidzynie sklep z dopalaczami? A kiedy zainteresowano się nim u nas?
Biznes trutkami kwitnie dalej.
Cytuj:
Władza zamyka sklepy z narkotykami nie za handel nimi, ale pod różnymi naciąganymi pretekstami. Można się więc spodziewać, że niebawem sklepy znowu zostaną otwarte, a dopalaczowi baronowie wyprocesują jeszcze na koszt podatników odszkodowania.
I jakoś nikt nie spyta naiwnie, dlaczego żaden europejski kraj nie ma i nie miał nigdy takiego problemu. A odpowiedź jest bardzo prosta – dlatego, że tam prawo jest proste jak drut: zabrania się obrotu substancjami psychoaktywnymi. U nas zaś zabrania obrotu – i tu, po dwukropku, długa lista skomplikowanych nazw. Zanim ustawodawca dopisze do tej listy nową, mijają miesiące i lata, a zsyntetyzowanie nowego dopalacza zajmuje chemikom parę dni. (…)
A dlaczego to prawo jest właśnie takie? A, to jest pytanie za miliony, jakie ktoś zarobił na dopalaczach. Ja ryzykuję odpowiedź, że z tych milionów odpalił parę komuś, kto miał na to wpływ. Dopalacze to tylko jeden z wielu przykładów. Nigdzie w Europie nie ma np. problemu masowego fałszowania paliw, bo tam prawo nakazuje każdej stacji przechowywać tzw. trzecią próbkę i natychmiast wiadomo, skąd się felerny płyn wziął. A u nas prawo sprawia wrażenie pisanego specjalnie właśnie tak, by umożliwić gigantyczne przekręty. I dopóki takie jest, wszelkie “akcje specjalne” władzy pozostaną tylko żałosnymi, propagandowymi pokazówkami.