Niezależne forum mieszkańców Kwidzyna i nie tylko :-)

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 205 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 26 stycznia 2011, o 20:08 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 marca 2006, o 12:48
Posty: 13876
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Cała ta paplanina o cenzurze i odlotach po różnych środkach jest tu: viewtopic.php?f=123&t=9132

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 30 stycznia 2011, o 15:57 
Wracając do tematu......

Według raportu MAK, zanik zasilania i zamrożenie pamięci komputera pokładowego FMS samolotu Tu-154 nastąpiły 15 m nad poziomem lotniska. Komputer przestał działać o godz. 10.41.05. Dokładnie w tym samym czasie miało dojść do zniszczenia samolotu wskutek rozbicia o powierzchnię ziemi.

Z raportu MAK wynika, że moment zderzenia tupolewa z ziemią, który miał być bezpośrednią przyczyną zniszczenia maszyny, pokrywa się z chwilą „zamrożenia pamięci” komputera. Problem w tym, że samolot nie mógł być 15 m nad poziomem lotniska i jednocześnie rozbijać się o ziemię na wysokości pasa startowego lub tuż nad nim (Tu-154 uderzył w ziemię w miejscu znajdującym się między 0 a 5 m nad poziomem lotniska). Co jest więc powodem tych sprzeczności i która wersja gen. Tatiany Anodiny jest zgodna z prawdą?

Na stronie 119 polskiego tłumaczenia raportu MAK jest napisane: „Zanik zasilania FMS („zamrożenie” pamięci) nastąpiło o 10.41.05, na wysokości barometrycznej skorygowanej do poziomu lotniska na wysokości około 15 metrów, prędkości podróżnej 145 węzłów (~270 km/h), w punkcie o współrzędnych 54°49,483” szerokości północnej, i 032°03,161 długości wschodniej”.

Uderzył w ziemię, a potem w drzewa…

– Gdy nastąpił zanik zasilania FMS, polski Tu-154 M znajdował się około 80 m przed miejscem pierwszego zderzenia z drzewami, 600 m od progu pasa. Tak wynika z obliczeń po zniwelowaniu błędu odchylenia i przedłużenia prostej linii podanych przez MAK błędnych współrzędnych – mówi „GP” K.M. (nazwisko i imię do wiadomości redakcji), mieszkający dziś za granicą wojskowy związany z kontrolą radiolokacyjną przestrzeni powietrznej, ekspert sejmowego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej Antoniego Macierewicza.

Te obliczenia jeszcze bardziej podważają wersję MAK, według której w czasie, gdy „wysiadł” komputer, samolot roztrzaskał się o ziemię. Skoro zanik zasilania FMS nastąpił 80 m przed pierwszym zderzeniem tupolewa z drzewami, należałoby – trzymając się wersji Rosjan – przyjąć, że samolot najpierw uległ zniszczeniu, a dopiero potem... zderzył się z drzewami.

– Co więcej, podane przez MAK współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot, i współrzędne zatrzymania się komputera pokładowego FMS dzieli różnica ok. 800 m, choć powinno to być to samo miejsce – dodaje K.M.

Współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot (dokładnie: współrzędne środka tej strefy), to według MAK 54ľ49.450'N i 32ľ03.041'E (str. 88 tłumaczenia polskiego raportu MAK). Natomiast współrzędne miejsca zatrzymania się komputera pokładowego FMS – 54°49,483” N i 032°03,161” E (str. 117 polskiego tłumaczenia raportu MAK).

Informacje te odczytali Amerykanie, bo w rządowym tupolewie zainstalowany był FMS produkcji USA.

Co uszkodziło komputer?

Najprostszym wyjaśnieniem, na które wskazuje ten sam czas „zamrożenia pamięci” komputera i zniszczenia samolotu (10.41.05), jest hipoteza przerwania pracy FMS w wyniku katastrofy. Jak wyjaśnialiśmy – katastrofa ta musiałaby jednak nastąpić 15 m nad poziomem lotniska i w sporej odległości od miejsca rozbicia się maszyny, co wymagałoby założenia „teorii spiskowej”, czyli np. wybuchu bomby na pokładzie. Czy są inne wytłumaczenia?

– Komputer pokładowy przestaje działać wtedy, gdy „siada” energetyka. Być może rozpadł się środkowy silnik, wówczas odpadła prądnica, co spowodowało brak zasilania. Jednak bez poznania zapisów oryginałów czarnych skrzynek nie sposób rozstrzygnąć, co mogło być tego przyczyną – mówi „GP Janusz Więckowski, wieloletni pilot Tu-154.

Czy awaria komputera mogła spowodować zablokowanie systemu sterowania samolotem lub wpłynąć na pracę silników bądź też uniemożliwić wykonanie manewru odejścia na drugi krąg, który rozpoczął kpt. Protasiuk?

– Awaria komputera pokładowego nie wpływa bezpośrednio na możliwość zapanowania pilotów nad maszyną ani na zachowanie się samolotu. Komputer nie steruje samolotem, jest jednak bardzo ważnym urządzeniem pomocniczym. Nowoczesny amerykański system komputerowy umożliwia bezpieczne i dokładne ustawienie podejścia – mówi kpt. Więckowski.

Przypomnijmy, że do komputera Tu-154 wprowadzono na podstawie błędnych kart podejścia dostarczonych przez Rosjan nieprecyzyjne współrzędne lotniska, niewskazujące środka drogi startowej. Jak powiedział „GP” Krzysztof Zalewski z miesięcznika „Lotnictwo”, „pilot, planując lot, wprowadził do GPS dane z otrzymanych od Rosjan kart podejścia. Komputer wyprowadził go idealnie w punkt, w którym nie było lotniska”. Co jednak stało się potem?

– Trudno powiedzieć, bo informacja, że FMS przestał działać w momencie zniszczenia samolotu, choć przerwanie pracy komputera nastąpiło na wysokości 15 m nad poziomem lotniska, jest faktycznie dziwna – mówi Krzysztof Zalewski.

– Może dano do badania w USA urządzenia z innego samolotu? – zastanawia się Marek Strassenburg Kleciak, pracujący w Niemczech ekspert ds. nawigacji satelitarnej.

Maciej Lasek, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, której przewodniczy minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller, mówi „GP”, że komisja zajmuje się tym problemem.

– Niedługo przedstawimy nasze stanowisko w raporcie komisji. Wcześniej nie chcę tego komentować – stwierdza w wypowiedzi dla „GP” Maciej Lasek. Poprosiliśmy, by ekspert komisji powiedział, czy jest sprzeczność w raporcie MAK w tej kwestii.

– Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo zająłbym wówczas stanowisko dotyczące tego problemu, a nie chcę teraz tego robić – odpowiada Maciej Lasek.

Wystąpienie nagłego braku zasilania i „zamrożenia” pamięci komputera pokładowego FMS 15 m nad poziomem lotniska to kolejna niewiadoma i kolejny niejasny punkt w rosyjskiej wersji tłumaczącej przyczyny katastrofy.

Rosjanie nie tylko ukryli fakt, że dowódca Tu-154 podjął decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania. Wstawili także do stenogramów rozmów z kokpitu zmyśloną wypowiedź mającą świadczyć o presji, jakiej rzekomo poddani byli piloci tupolewa

Na obronę lansowanej przez Rosjan i ich polskich pomocników hipotezy, że załoga Tu-154 była pod presją gen. Andrzeja Błasika i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie ma już żadnych argumentów.

Najpierw okazało się, że kpt. Arkadiusz Protasiuk, dowódca tupolewa, samodzielnie podjął decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania i tzw. odejściu na drugi krąg – i to na przepisowej wysokości 100 m. Oznacza to, że załoga Tu-154 wcale nie próbowała lądować.

Dziś wiadomo już, iż Rosjanie nie tylko ukryli niewygodne dla nich słowa kpt. Protasiuka, ale i błędnie odczytali inne wypowiedzi nagrane w kokpicie. Według polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, dotyczy to np. słów „wkurzy się, jeśli... [niezrozumiałe]... jedna mila od pasa” – które posłużyły MAK do obciążenia odpowiedzialnością za katastrofę śp. Prezydenta RP. W rzeczywistości – jak poinformował portal TVN24.pl – w kabinie pilotów padło wówczas zdanie: „Powiedz, że jeszcze jedna mila od osi została”.

Rosjanie nie umieścili w stenogramach jeszcze paru innych ważnych wypowiedzi, przede wszystkim słów „Tam jest obniżenie, Arek” drugiego pilota Roberta Grzywny, i odpowiedzi Arkadiusza Protasiuka: „Wiem, zaraz będzie”. Fragment ten wyraźnie świadczy o tym, że załoga Tu-154 miała świadomość nietypowego ukształtowania terenu przed lotniskiem Smoleńsk-Siewiernyj.


http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl ... nad-ziemia


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 24 lutego 2011, o 12:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 lutego 2008, o 18:55
Posty: 2477
Lokalizacja: Gardeja / Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Racja, wróćmy do tematu i do faktów o których wszyscy dziwnie milczą.

Cytuj:
Dowódca załogi Tu-154 miał sfałszowane dokumenty i nie miał prawa startować. Załoga w ogóle nie powinna lecieć w takim składzie.

Ekspertom, mediom i czytelnikom raportu MAK w sprawie katastrofy smoleńskiej umknął jakoś jeden bardzo ważny fakt. Wszyscy skupili się na promilach Błasika. Nam zwrócił na to uwagę zaprzyjaźniony wojskowy pilot: kapitan załogi tupolewa z Kaczyńskim na pokładzie, który walnął pod Smoleńskiem, Arkadiusz Protasiuk, leciał, mając sfałszowane papiery. Pilotom przyznaje się tzw. minima, czyli określa warunki, w jakich mają prawo lecieć i lądować na określonym typie samolotu. Takie minima przyznane miał także Protasiuk. Miał on zezwolenia na loty Tu-154 w dzień przy widoczności 60 na 800 i lądowanie w dzień przy widoczności 100 na 1200 m (pierwsza liczba oznacza widoczność w pionie, druga w poziomie). Według polskich przepisów pilot ma obowiązek potwierdzać przyznane minima lotami w określonych warunkach atmosferycznych raz na 4 miesiące. Inaczej nie ma prawa latać jako dowódca lotu. Protasiuk swoje minimum na kolejne 4 miesiące potwierdził lotem i lądowaniem na lotnisku w Brukseli 11 lutego 2010 r. W jego papierach zapisano, że według panujących wówczas w Brukseli warunków meteorologicznych widzialność do podstawy chmur wynosiła 60 m, a widzialność pozioma 800 m. Czyli dokładnie tyle, ile potrzebował Protasiuk do potwierdzenia minimum. Jednak z depeszy METAR (raportu o pogodzie używanym w meteorologii lotniczej informującym o temperaturze, ciśnieniu, sile i kierunku wiatru, opadach, wysokości podstawy chmur i widzialności) wynika, że w tym dniu, w czasie gdy leciał tam i lądował Protasiuk, widzialność do podstawy chmur była 900 m, a pozioma wynosiła 10 km. I nie są to żadne rosyjskie podpuchy (wiadomo, to Ruskie badały Błasika, więc mu wkręcili 0,6 promila), tylko tak wynika z dokumentacji, m.in. z raportu MAK i informacji z brukselskiego lotniska. L-* książki ewidencji lotów kapitana Protasiuka dowiedzieć się można, że od momentu gdy został on dowódcą Tu-154, wykonał 16 lądowań w warunkach meteorologicznych odpowiadających przyznanemu mu minimum meteorologicznemu. Wszystkie jednak na dużych nowoczesnych lotniskach wyposażonych w precyzyjne systemy podejścia do lądowania. Tego się już nie da zweryfikować, ale Protasiuk mógł po prostu nie umieć wylądować przy złej pogodzie na złym lotnisku. Pogoda 10 kwietnia 2010 r. na lotnisku pod Smoleńskiem była, jak wiadomo, koszmarna, a samo lotnisko do dupy. Protasiuk, który według słów szefa szkolenia sił powietrznych generała Anatola Czabana był jednym z najlepszych pilotów, był z elity, pośmiertnie awansowany i odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, miał wpisaną nieprawdę w papierach. I nie miał rzetelnego potwierdzenia umiejętności latania w trudnych warunkach atmosferycznych. Jednak nieprawdy tej sam sobie nie wpisał. On ją jedynie zaakceptował. Wystarczy zajrzeć do tych papierów. Trudno sobie nawet wyobrażać, aby prokuratura nie postawiła tej osobie zarzutów karnych. Mało tego, należy przyjąć założenie, że nieprawdziwe wpisy w dokumentach Protasiuka nie są przypadkowe. Od naszych informatorów wiemy, że był to stały proceder w 36. specpułku. Prokuratura powinna sobie łatwo poradzić z ustaleniem tego. Naszym zdaniem ten pułk nadaje się do rozwiązania. w tym składzie - Protasiuk, Grzywna, Ziętek - nie powinna lecieć. Tzw. nalot Protasiuka na Tu-154 jako dowódcy wynosił 530 godzin. Niewiele. Drugi pilot Robert Grzywna na Tu-154 miał wylatane 198 godziny. Nawigator Artur Ziętek przelatał na Tu-154 w sumie 59 godzin. Przed feralnym lotem miał przerwę w lataniu jako nawigator na Tu-154 wynoszącą 2,5 miesiąca. Zresztą nawet spora liczba spędzonych w powietrzu godzin nie musi świadczyć o umiejętnościach. Nalot nie równa się doświadczeniu. Ktoś jednak wyznaczył tę załogę. To też jest do sprawdzenia przez prokuraturę. Ten ktoś jest pośrednio winny śmierci 96 osób. Zastanawianie się, czy piloci Tu-154 mieli, czy nie mieli prawa podchodzić do lądowania, jest bez sensu. Oni nie mieli prawa w takim składzie z dowodzącym Protasiukiem w ogóle wystartować. W sensie formalnym pierwszy pilot tym samolotem nie leciał. Komisja MAK badała przyczyny katastrofy i wydała tzw. zalecenia. Prokuratura jest od wskazania winnych z imienia i nazwiska. Jeśli polska prokuratura ich nie wskaże, na pewno zrobi to prokuratura rosyjska. I znowu będzie nieprzyjemnie. ?
Ktoś brał udział w fałszowaniu dokumentacji. Prokuraturze nie będzie trudno to ustalić. Wpisy potwierdzające minima są sygnowane imieniem i nazwiskiem
wkuchanny


Oczywiście spodziewam się poniżej fali krytyki ze strony czytelników Gazety Polskiej - polecam odrobinę dystansu do sprawy.

_________________
Od chwili tej aż do końca świata,w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my, wybrańców garść, kompania braci.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 24 lutego 2011, o 20:21 
Możesz podać zródło tej informacji?
Cytuj:
spodziewam się poniżej fali krytyki ze strony czytelników Gazety Polskiej

Spokojnie.
Cytuj:
polecam odrobinę dystansu

do czytelników GP :D


Góra
  
 
 Tytuł: Rok po katastrofie
PostNapisane: 7 kwietnia 2011, o 12:47 
Premier Tusk przeciera oczy:
Donald Tusk napisał(a):
Rosjanie są częściowo winni katastrofie polskiego prezydenckiego samolotu w Smoleńsku, ale się do tego nie przyznają" - stwierdził Donald Tusk w programie BBC.

Przez cały już rok zalewa nas taka mnogość informacji i opinii o katastrofie w Smoleńsku, że nawet znawcy tematu (czyli co drugi Polak) podzielili się na przeciwstawne obozy z wyłonionymi swymi krańcowymi biegunami: tych, którzy uważają, że Rosjanie jednak „mają coś za uszami” w związku z przebiegiem katastrofy oraz zwolenników poglądu, że wina za katastrofę leży wyłącznie po stronie polskiej.
Część spośród tych pierwszych, z zięciem poległego Prezydenta na czele rozgłasza, że był to celowy zamach rosyjski, nie mając na to żadnych dowodów i w nieświadomości (?) że jest to w interesie putinowskiej Rosji, która dzięki temu ma darmową odstraszającą promocję swej neoimperialnej siły, o której wszyscy powinni pamiętać, bać się jej i liczyć się z nią.

W drugiej grupie przewodzą nieprzejednani propagatorzy tezy, że to główny pasażer Tupolewa poprzez swego generała "na gazie" miał wydać polecenie dokonania samozagłady. Przy takim przekonaniu łatwo jest im nie słyszeć i nie widzieć wszystkich machinacji Rosjan z ich komisji i prokuratury oraz bezczelnego lekceważenia przez nich wniosków polskich instytucji śledczych.
Celowe zdemolowanie i zawłaszczenie wraku samolotu, ignorowanie polskich kolejnych uprzejmych próśb o dostęp do rejestratorów lotu i innych materiałów dowodowych nie w każdym wzbudza zaufanie do rzetelności strony rosyjskiej. (Badania kompletnego wraku może pomogłyby w szukaniu odpowiedzi dlaczego na tzw. wysokości decyzji (100-80 metrów), po wydaniu przez pilota komendy „odchodzimy” i po potwierdzeniu jej - samolot odmówił posłuszeństwa.)

Nie powinna więc dziwić ostatnia wypowiedź premiera Tuska. Chociaż wśród całej obecnej polskiej tzw. klasy politycznej nie widać mężów stanu z klasą, (którzy potrafiliby w swych działaniach wznieść się ponad interesy partyjne i polityczne), to jednak znaczenie smoleńskiej katastrofy jest zbyt duże, by można było ciągle iść w zaparte w pomaganiu Rosjanom w „umywaniu rąk”. Wczoraj Premier wyraźnie dał sygnał, że są powody, dla których jego bezgraniczne zaufanie do Rosjan mocno słabnie.

Przypuszczam, że po ogłoszeniu wszystkich raportów dochodzeniowych zarówno rosyjskich jak i polskich, to opinia publiczna będzie tyle samo wiedziała o przebiegu katastrofy z Prezydentem RP w Smoleńsku, co wie o katastrofie premiera Gen. Sikorskiego w Gibraltarze. (Już są pomysły by utajnić przyszły polski raport min. Milera)

Z braku dostępu do głównych materiałów dowodowych polscy śledczy zapewne skupią się na karygodnych zaniedbaniach i bałaganie po polskiej stronie, która nie powinna dopuścić do startu tego samolotu z Wa-wy, a tym bardziej do "zapakowania" do niego kompletu dowództwa. Może wspomną o wojenkach pomiędzy kancelariami premiera i prezydenta, ale czy zauważą pra-przyczynę, którą była zgoda na propozycję Putina dotyczącą rozdzielenie wizyt w Katyniu (Tuska i Kaczyńskiego), oraz błąd późniejszej zgody na oddanie Putinowi wyłączności dostępu do kluczowego materiału dowodowego?

Można tylko się zgodzić z premierem Tuskiem, że Rosjanie nie potrafią dostrzec zaniedbań i bałaganu po swojej stronie i tak już pozostanie. (A tym bardziej nie będą odpowiadali na pytania w rodzaju: dlaczego centrala zabroniła kontrolerowi Pluskinowi wydanie zakazu lądowania, co on chciał uczynić. (Może ktoś tam przejrzał dostępną wówczas w internecie listę pasażerów i pomyślał, że jak chcą się zabić, to nie będziemy przeszkadzać ?)

Nie zabraknie gorzkich kpin jak np. ta z 1 kwietnia:
Cytuj:
Po szczegółowym zbadaniu wraku samolotu i wszechstronnej analizie materiału z czarnych skrzynek oraz dokładnej sekcji zwłok, a także po systematycznym zapoznaniu się z całością dokumentacji z miejsca zdarzenia i pełną dokumentacja działań wieży kontrolnej dwie prokuratury: Wojskowa i Generalna wykluczyły że do katastrofy doszło w wyniku zamachu.

A przy wszystkich ograniczeniach śledztwa po obu stronach - zwolennicy teorii spiskowych nt. katastrofy pod Smoleńskiem będą dopisywać do swego katalogu coraz więcej koncepcji, przypuszczeń i wątpliwości, których jest :arrow: coraz więcej.

Pewien publicysta internetowy rozważa co ze sprawy „Smoleńska” zostanie w encyklopediach za ileś tam lat. Przywołuje notę z encyklopedii: Polityczne konsekwencje śmierci Sikorskiego
Cytuj:
Nowym premierem Rządu RP na uchodźstwie został Stanisław Mikołajczyk, Naczelnym Wodzem, gen. Kazimierz Sosnkowski.
Śmierć Sikorskiego oznaczała całkowite osłabienie pozycji Polski w obozie sojuszników wobec otwarcie wysuwanych roszczeń terytorialnych ZSRR i polityki Stalina zmierzającej konsekwentnie do międzynarodowej izolacji Polski. Jej ukoronowaniem były ustalenia konferencji w Teheranie w kwestii przyszłości Europy, w tym Polski, a w szczególności jej granic i usytuowania geopolitycznego.
Następnie zastanawia się, co będą pisały encyklopedie w przyszłości. Nawet próbuje odgadywać treść przyszłego zapisu, w czasach gdy nie będzie już śladu zarówno po PIS i jak i po Platformie Obywatelskiej - pod hasłem:Polityczne konsekwencje śmierci Lecha Kaczyńskiego
Cytuj:
Nowym prezydentem Polski zostaje Bronisław Komorowski, powołano nowych dowódców wszystkich sił zbrojnych.
Śmierć Lecha Kaczyńskiego oznacza całkowite osłabienie pozycji Polski. Nowa polityka zagraniczna to wzmocnienie i polepszenie stosunków z Rosją i Niemcami kosztem całkowitej utraty suwerenności energetycznej naszego kraju. Nowe otwarcie, polityka zagraniczna Polski w stosunku do sąsiadów pokazywana jest w mediach jako wzorcowa. Roszczenia terytorialne organizacji autonomicznych na Śląsku stają się coraz bardziej widoczne. Krytyka dążeń separatystycznych na Śląsku jest oceniana przez większość sił politycznych w Polsce jako niemoralna. Wspólny projekt Rosji i Niemiec dotyczący gazociągu północnego blokuje żeglugę do polskich portów. …itd. itd.

Smoleńska tragedia sprzed roku, która nałożyła się na trwającą bezpardonową walkę polityczną, dla jednych wydaje się polskim "końcem świata", inni zdają się ją lekceważyć. Pewne jest tylko jedno, że jej następstwa będą dawały o sobie znać jeszcze przez długi czas.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 9 kwietnia 2011, o 12:14 
Dziś o 20.50 na Tvn24 polecam film dokumentalny Ewy Ewart" W milczeniu".
Nie będzie tam polityki,nie będzie tam knucia spisków,domysłów czy generał był pijany,a pilot naciskany.
Będzie natomiast o tym,co moim zdaniem zostało zapomniane a jest bardzo ważne.Będzie o ludziach, którzy zostawili swoich bliskich na lotnisku w Smoleńsku.


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 12 kwietnia 2011, o 18:13 
Offline

Dołączył(a): 24 sierpnia 2009, o 19:51
Posty: 438
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
http://wiadomosci.wp.pl/kat,48996,title ... ntarz.html


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 15 kwietnia 2011, o 14:13 
Komisja Jerzego Millera badająca okoliczności katastrofy rządowego tupolewa na Siewiernym już wie: można odejść w autopilocie po naciśnięciu przycisku "uchod" znad lotniska niewyposażonego w system precyzyjnego lądowania ILS. Manewr taki z powodzeniem wykonali na wojskowym lotnisku w Powidzu piloci bliźniaczej maszyny o numerze burtowym 102 - ustalił "Nasz Dziennik". Korzystając z systemu automatycznego odejścia, w Smoleńsku mjr Arkadiusz Protasiuk podjął prawidłową sekwencję działań. A jednak maszyna nie nabrała wysokości. Dlaczego? To teraz główne zmartwienie polskich ekspertów.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?da ... d=po02.txt


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 17 kwietnia 2011, o 12:02 
Offline

Dołączył(a): 16 marca 2011, o 22:35
Posty: 7
Płeć: Mężczyzna
NOWY(L) napisał(a):
Komisja Jerzego Millera badająca okoliczności katastrofy rządowego tupolewa na Siewiernym już wie: można odejść w autopilocie po naciśnięciu przycisku "uchod" znad lotniska niewyposażonego w system precyzyjnego lądowania ILS. Manewr taki z powodzeniem wykonali na wojskowym lotnisku w Powidzu piloci bliźniaczej maszyny o numerze burtowym 102 - ustalił "Nasz Dziennik". Korzystając z systemu automatycznego odejścia, w Smoleńsku mjr Arkadiusz Protasiuk podjął prawidłową sekwencję działań. A jednak maszyna nie nabrała wysokości. Dlaczego? To teraz główne zmartwienie polskich ekspertów.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110415&typ=po&id=po02.txt



hahaha wspaniałe zródło informacji ( NORMALNYM NIE POLECAM )


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 17 kwietnia 2011, o 18:06 
Offline

Dołączył(a): 24 sierpnia 2009, o 19:51
Posty: 438
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
robert.kosa napisał(a):


hahaha wspaniałe zródło informacji ( NORMALNYM NIE POLECAM )



http://tvp.info/informacje/polska/w-pre ... ot/4328292

A czy teraz "rormarni" uwierzą?


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 18 kwietnia 2011, o 17:28 
Normalni tak,lemingi nie. 8)


Góra
  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 18 kwietnia 2011, o 17:59 
Offline
Przyjaciel forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 4 stycznia 2010, o 13:35
Posty: 3658
Lokalizacja: Kwidzyn
Płeć: Mężczyzna
Uważam, że czas najwyższy już zamknąć ten wątek :!:
Nie ma sensu powielać informacje z innych stron.


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 18 kwietnia 2011, o 18:25 
Offline
Przyjaciel forum

Dołączył(a): 6 grudnia 2006, o 13:41
Posty: 14824
Lokalizacja: W-wa.
Płeć: Mężczyzna
Komin napisał(a):
Uważam, że czas najwyższy już zamknąć ten wątek :!:


W ogóle nie powinno go być, to nie forum lotnicze :D


Góra
 Zobacz profil Wyślij e-mail  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 19 kwietnia 2011, o 01:27 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 października 2007, o 02:39
Posty: 498
Lokalizacja: Ryjewo
Płeć: Mężczyzna
dreds11 napisał(a):
http://tvp.info/informacje/polska/w-prezydenckim-tu154-nie-dzialal-autopilot/4328292
A czy teraz "rormarni" uwierzą?

Pewnie, że uwierzą.
Przecież o lotach do i z (kierunku) Haiti naprawdę zainteresowanym wiadomo chyba wszystko. Na dodatek usterka autopilota najprawdopodobniej nie była jedyną podczas tej podróży.

Jeszcze taka subtelna uwaga - kierowana do tych, którzy bezmyślnie rzucają się na odgrzewane niczym kotlety sensacyjne newsy.
Mimo awarii autopilota samolot bez problemów wylądował. Co prawda nie na Haiti, lecz - z przyczyn innych niż awaria - na Jamajce, ale zwyczajnie wylądował.
Dlaczego?
Może dlatego, że w dopuszczalnych warunkach atmosferycznych autopilot nie jest konieczny dla bezpiecznego podejścia lub lądowania...?

_________________
Republika marzeń...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Katastrofa samolotu prezydenckiego
PostNapisane: 13 października 2011, o 18:05 
http://vod.gazetapolska.pl/541-100410-p ... molenskiej

-- 13 paź 2011, 2011 18:25 --

Przy okazji garść faktów do przypomnienia......

Od 10 kwietnia 2010 r. rząd PO, sprzyjające mu media i wybrani eksperci wmawiają Polakom, że przyczyną katastrofy smoleńskiej był zbiór zbiegów okoliczności – nieodpowiedzialni piloci, naciski gen. Andrzeja Błasika, zły nadzór dowódców. Katastrofy często są wynikiem zbiegu kilku okoliczności. W przypadku tragedii smoleńskiej było ich jednak zdecydowanie zbyt dużo.

Przygotowania

1. 9 kwietnia 2009 r. – MON podpisuje umowę dotyczącą remontu dwóch Tu-154. Przetarg wart jest ponad 69 mln zł, wygrywa go konsorcjum firm MAW Telecom i Polit Elektronik. Ta druga spółka nie jest nawet zarejestrowana w KRS.
Z niewyjaśnionych przyczyn odrzucono ofertę poważnych kontrkandydatów, wśród nich Metalexportu-S i państwowego Bumaru. Jak informowała agencja lotnicza Altair, MON wybrało wykonawcę remontu bez analizy propozycji cenowych innych oferentów.
Właścicielem zakładów w Samarze, które wybrało konsorcjum, jest Oleg Deripaska, który był przesłuchiwany przez zachodnich prokuratorów w związku z podejrzeniami o pranie brudnych pieniędzy i kontakty z mafią. Z kolei silniki tupolewa remontowane są w zakładach kontrolowanych przez Siergieja Czemiezowa – byłego agenta KGB, który od 1983 do 1988 r. pracował pod przykrywką w Dreźnie, mieszkając po sąsiedzku z obecnym premierem Rosji – Władimirem Putinem. Przy naprawie silników nie był obecny żaden przedstawiciel polskich służb.

2. Kwiecień 2009 r. – w wypowiedzi dla telewizji Gazeta.pl Janusz Palikot, wówczas poseł PO, stwierdza: „Na wypadek, gdyby Lech Kaczyński nie był w stanie wypełniać swej roli do końca swojej kadencji, musi być ktoś, kto jest poza tą bieżącą grą, (…) w związku z rolą konstytucyjną marszałka Komorowskiego, który jest wskazywany jako ta osoba, która na wypadek śmierci musi zastąpić prezydenta Polski, to wskazane byłoby, by ludzie nie odebrali tego jako element gry, tylko autentyczne, konstytucyjne uprawnienie marszałka”.
3. 3 maja 2009 r. – Bronisław Komorowski w rozmowie z RMF FM mówi: „Nie pretenduję do roli wieszcza czy proroka (…). Przyjdą wybory prezydenckie albo prezydent będzie gdzieś leciał i to się wszystko zmieni”. Bronisław Komorowski nie wyjaśnił, co miał na myśli, choć pytał go o to po katastrofie Jarosław Kaczyński.

4. Lato 2009 r. – ABW opracowuje szczegółową analizę opisującą sytuację jednoczesnej śmierci najwyższych dowódców Wojska Polskiego i prezydenta RP, a także innych ważnych osobistości państwowych i sposób przejęcia władzy.

5. 1 września 2009 r. – w Sopocie spotykają się premierzy Donald Tusk i Władimira Putin. Niespodziewanie udają się na półgodzinną rozmowę w cztery oczy na słynne sopockie molo (choć oficjalny plan przewidywał spotkanie w hotelu Sheraton). Według rzecznika polskiego rządu Pawła Grasia mówiono m.in. o wspólnych polsko-rosyjskich uroczystościach katyńskich.

6. Wrzesień 2009 r. – dochodzi do zorganizowanego ataku cybernetycznego na serwery polskich instytucji państwowych. Jak pisze „Rzeczpospolita”, atak na polskie ośrodki rządowe został przeprowadzony z terytorium Federacji Rosyjskiej.

7. Koniec grudnia 2009 r. – biuro ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego rozsyła parlamentarzystom foldery reklamowe MAW Telecom – firmy wchodzącej w skład konsorcjum, które wygrało przetarg na remont polskich tupolewów.

8. 23 grudnia 2009 r. – w Warszawie ląduje po remoncie w Samarze rządowy Tu-154M 101. Tego samego dnia znaleziono ciało Grzegorza Michniewicza, dyrektora generalnego w kancelarii premiera Tuska. Michniewicz miał najwyższe poświadczenia bezpieczeństwa, zarówno krajowe, jak i NATO oraz Unii Europejskiej. Przez jego ręce przechodziły niemal wszystkie dokumenty kancelarii premiera, także tajne. Michniewicz, który według prokuratury popełnił samobójstwo, nie zostawił żadnego listu pożegnalnego. Ostatnią osobą, z którą rozmawiał w cztery oczy przed śmiercią, był Tomasz Arabski, szef kancelarii premiera. W aktach prokuratorskich, do których dotarła „GP”, czytamy: „Z zeznań szeregu świadków jednoznacznie wynika, iż Grzegorz Michniewicz miał najbliższe dni dokładnie zaplanowane. W dniu 23 grudnia 2009 r. planował bowiem pojechać do Białogardu, aby z żoną i jej rodziną spędzić święta. Wszystkie jego zachowania podejmowane nie tylko w ostatnich dniach, ale także i godzinach życia, wskazywały, iż plan ten chce wypełnić. Wskazuje na to choćby sporządzony przez niego wniosek urlopowy, zakup prezentów czy też podejmowanie jeszcze późnym wieczorem 22 grudnia przygotowania do wyjazdu. Niewątpliwie więc decyzja o popełnieniu samobójstwa podjęta została nagle pod wpływem impulsu”.

9. Styczeń 2010 r. – Donald Tusk, murowany faworyt zbliżających się wyborów prezydenckich, niespodziewanie rezygnuje z kandydowania. Tłumaczy to zamiarem utrzymania władzy premiera i niewielkimi uprawnieniami prezydenta. 31 marca 2010 r. Zyta Gilowska, komentując decyzję Tuska, stwierdziła: „Taka wolta, na dokładkę niezbyt serio objaśniana żyrandolami, ma skrywany komponent, jakąś tajemnicę”.

10. 3 lutego 2010 r. – rosyjska agencja Interfax podaje, że „premier Federacji Rosyjskiej Władimir Putin zaprosił prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska do wspólnego uczczenia pamięci ofiar Katynia”. Kancelaria premiera Tuska poinformowała, że zaproszenie zostało przekazane w czasie rozmowy telefonicznej, do której doszło z inicjatywy strony rosyjskiej i że uroczystości odbędą się w pierwszej połowie kwietnia 2010 r. Putin pominął w zaproszeniu prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

11. 14 lutego 2010 r. – do pracy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zostaje przywrócony Tomasz Turowski; od razu mianowany ministrem pełnomocnym w ambasadzie RP w Moskwie. Turowskiemu zostaje powierzone zadanie przygotowania wizyt w Katyniu premiera Tuska i prezydenta Kaczyńskiego. Z doniesień IPN wynika, że w latach 1976–1985 Turowski był w PRL agentem najbardziej elitarnej, zakonspirowanej komórki wywiadu: Wydziału XIV w Departamencie I. Dostęp do danych tej agentury miały służby sowieckie. Jak ujawnił „Nasz Dziennik”, Turowski w latach 90. rozpracowywany był przez Urząd Ochrony Państwa, który sprawdzał jego kontakty z oficerem rosyjskiego wywiadu Grigorijem Jakimiszynem.

12. 20 lutego 2010 r. – Władimir Grinin, ambasador rosyjski w Polsce, kłamie, że nie dostał pisma, wysłanego do niego 27 stycznia 2010 r. przez Mariusza Handzlika podsekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta z informacją, że w kwietniu Lech Kaczyński planuje w Katyniu oddanie hołdu pomordowanym polskim oficerom.
Można sądzić, że Grinin wykonuje rozkazy bezpośrednio otrzymane od Władimira Putina. Obaj znają się jeszcze z drugiej połowy lat 80. Gdy Putin był agentem KGB we wschodnioniemieckim Dreźnie, Grinin stał na czele sowieckiej ambasady w NRD.
Tuż po katastrofie – w czerwcu 2010 r. – Grinin „awansuje”. Zostaje ambasadorem Rosji w Niemczech.

13. 17 marca 2010 r. – szef Kancelarii Premiera, minister Tomasz Arabski udaje się do Moskwy (to druga z kolei wizyta Arabskiego w Moskwie – pierwsza, według informacji „GP”, odbyła w styczniu 2010 r.). Celem drugiego pobytu w Rosji są ustalenia dotyczące przebiegu wizyty premiera i prezydenta w Katyniu – wynika z relacji towarzyszącego mu funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu. Spotkanie z Rosjanami odbywa się... w jednej z moskiewskich restauracji; co jeszcze bardziej dziwne, nie uczestniczy w nim nikt z resortu spraw zagranicznych ani z Ambasady RP w Moskwie. Tego samego dnia Arabski spotyka się też z Jurijem Uszakowem, wiceszefem kancelarii Władimira Putina. Nie wiadomo jednak, czy do rozmowy doszło właśnie w moskiewskiej restauracji, czy wcześniej lub później w jakimś innym miejscu.

14. Marzec 2010 r. – przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mogą skontrolować stanu lotniska w Smoleńsku.
Wizyta przygotowawcza, która miała się odbyć w Katyniu i Moskwie między 3 a 5 marca 2010 r., zostaje w ostatniej chwili odwołana, a zaplanowany na 10 marca wyjazd grupy roboczej do Smoleńska zostaje uznany przez stronę rosyjską za nieaktualny. 19 marca do Moskwy ma się udać minister w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik, ale 16 marca ambasador Jerzy Bahr przekazuje mu informację, że w związku ze zorganizowaną 17–18 marca wizytą delegacji rządowej z ministrem Tomaszem Arabskim w Moskwie nie jest to możliwe.
Przez cały ten czas Kancelaria Prezydenta sygnalizuje swoje wątpliwości dotyczące stanu lotniska w Smoleńsku.

15. 5 kwietnia 2010 r. – następuje przerwanie pracy serwerów MSZ. Praca resortu kierowanego przez Radosława Sikorskiego zostaje na wiele godzin sparaliżowana.
Jak się okazuje, w najnowocześniejszym budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tzw. szpiegowcu, mieszczącym m.in. serwery z tajnymi danymi, doszło do przerwania zasilania zewnętrznego. „Jestem w MSZ od wielu lat, ale czegoś takiego nie pamiętam” – opowiada 6 kwietnia 2010 r. tygodnikowi „Polityka” jeden z dyplomatów.16. 7 kwietnia 2010 r. – na stronach internetowych Rządowego Zespołu Reagowania na Incydenty Komputerowe CERT. GOV. PL pojawia się komunikat o możliwych atakach ukierunkowanych na pracowników instytucji administracji publicznej w Polsce. 9 kwietnia „gigantyczna” (jak informowała wówczas telewizja TVN) awaria teleinformatyczna paraliżuje pracę największego polskiego banku PKO BP.

17. Minister Klich zezwala na uczestnictwo w locie do Smoleńska najwyższych dowódców polskiej armii; zapewnia jednocześnie na piśmie, że on sam „też się tam wybiera”. Kilka dni później rezygnuje jednak z uczestnictwa w delegacji.

18. MON nie zapewnia generałom WP na czas delegacji prezydenckiej ochrony Żandarmerii Wojskowej – do Katynia nie poleciał ani jeden żołnierz ŻW, choć taka ochrona przysługiwała generałom ustawowo.

19. Dzień przed wylotem do Smoleńska Rosjanie cofają zgodę, by funkcjonariusze BOR, którzy mieli zabezpieczać wizytę prezydenckiej delegacji na miejscu, posiadali ze sobą broń.

Przed tragedią

20. Organizatorzy lotu w Polsce nie wyznaczają przed wylotem lotnisk zapasowych, jak również rezerwowego samolotu, choć nakazuje to instrukcja HEAD.

21. Polska załoga Tu-154M 101 otrzymuje od Rosjan karty podejścia lotniska Smoleńsk-Siewiernyj, zawierające błędne dane. Była to prawdopodobnie jedna z przyczyn katastrofy.

22. Tu-154M 101 musi lądować z kierunku wschodniego, gdzie są jary i drzewa, których nie ma od strony zachodniej. Jak się okazało, jesienią 2009 r. zdemontowano na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj system nawigacyjnego naprowadzania samolotów od strony zachodniej.

23. Niespodziewanie, wbrew prognozom meteorologicznym, w okolicy lotniska Smoleńsk-Siewiernyj pojawia się mgła, która nasila się przed katastrofą, a po niej zaczyna ustępować, by po godzinie niemal całkowicie się rozproszyć.

24. Kontrolerzy wieży w Smoleńsku, wbrew rosyjskim minimom (gęsta mgła), nie wydają zakazu podejścia do lądowania i nie zamykają lotniska ze względu na warunki atmosferyczne, zagrażające bezpieczeństwu lotów statków powietrznych.

25. Załoga samolotu jest błędnie informowana o położeniu na kursie i ścieżce, gdy w rzeczywistości samolot jest ponad ścieżką i zbacza z kursu.

26. Płk Krasnokucki nakazuje kontrolerowi, który po raz kolejny sugeruje odesłanie samolotu na lotnisko zapasowe, by polecił załodze polskiego samolotu zejście do 100 m: „Doprowadzamy do 100 metrów, 100 metrów i koniec rozmowy”.

27. Przed lądowaniem samolotu z prezydentem RP nad lotniskiem pojawia się i znika Ił-76, którego roli nikt do dziś nie wyjaśnił.

28. Od czwartej minuty przed tragedią trwa niewyjaśniona cisza w eterze – milkną wówczas rozmowy między wieżą i Tu-154. Pada tylko komenda „na kursie i ścieżce” i „horyzont 101”. Polsce kontrolerzy twierdzą, że to absurdalne i niewiarygodne, gdyż określenia „na kursie i ścieżce” są niemożliwe bez uprzednich poprawek kursu. Wskazuje to na prawdopodobieństwo sfałszowania stenogramów.

29. Gdy samolot znajduje się na wysokości 15 m nad ziemią, zanika zasilanie głównego komputera pokładowego FMS i rejestratorów lotu. Polski Tu-154M znajduje się wówczas ok. 60–70 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem.

30. Gdy samolot z delegacją prezydencką zbliża się do lotniska w Smoleńsku, na płycie nie ma ani jednego funkcjonariusza BOR, nie ma też podstawionej kolumny samochodów ani oczekujących na polską delegację dziennikarzy.

Po katastrofie

31. Samolot, spadając na ziemię z wysokości kilkunastu metrów, ulega całkowitej zagładzie, wraz z 96 pasażerami. Maszyna zostaje rozbita na tysiące części.

32. Rosjanie tuż po katastrofie rozpowszechniają oszczerstwa, że polscy piloci lądowali wbrew zaleceniom rosyjskich kontrolerów lotów w Smoleńsku.

33. Rosyjscy wojskowi i milicjanci kilka godzin po tragedii wymieniają reflektory i żarówki w lampach wskazujących samolotom położenie pasa startowego.

34. Rosjanie już kilka godzin po tragedii wykluczają zamach.

35. Wkrótce po katastrofie niektóre polskie media przedstawiają opinie wybranych przez siebie ekspertów, którzy stwierdzili, że tragedia była spowodowana winą pilotów. Ta teza raportu zostaje potem powtórzona w raportach Tatiany Anodiny i Jerzego Millera. Według gen. Petelickiego czołowi politycy PO jeszcze 10 kwietnia otrzymują SMS wysłany przez najbliższe otoczenie Donalda Tuska. Brzmi on: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”.36. Rząd Donalda Tuska i prokuratura rezygnują z pomocy najlepszych lekarzy sądowych różnych specjalności, w tym antropologów, genetyków sądowych, z prof. Barbarą Świątek, krajowym konsultantem w dziedzinie medycyny sądowej, na czele. Eksperci ci od południa 10 kwietnia 2010 r. czekają, gotowi w każdej chwili jechać do Smoleńska; wysyłają także pisma do rządu i prokuratury.

37. Według Rosjan polski Tu-154 przed upadkiem przeciął linię wysokiego napięcia przed lotniskiem, choć nie zgadza się to z odtworzonym torem lotu i czasem (o godz. 8:39, gdy linia została zerwana, samolot był kilkaset metrów nad ziemią). Uszkodzona linia wysokiego napięcia koło lotniska smoleńskiego mogła zasilać system radiolatarni.

38. Rosjanie po katastrofie wysypują teren przy miejscu tragedii piachem i wykładają betonowymi płytami, wycinają bez wiedzy Polaków okoliczne drzewa i krzaki, w tym podobno ścięte przez Tu-154, co uniemożliwia potem odtworzenie trajektorii lotu.

39. Pojawiają się rozbieżności dotyczące czasu katastrofy. Najpierw – przez dwa tygodnie po tragedii – podawana jest godz. 8:56. Po przypadkowym opublikowaniu informacji o godzinie zerwania trakcji elektrycznej przed katastrofą Rosjanie zmieniają tę informację, podając, że samolot uległ katastrofie o godz. 8:41 czasu polskiego.

40. Rosjanie już następnego dnia po katastrofie demolują wrak, tnąc go piłami i wybijając szyby w oknach.

41. 29 kwietnia – podczas sejmowego wystąpienia minister zdrowia Ewa Kopacz mówi: „Z wielką uwagą obserwowałam pracę naszych patomorfologów przez pierwsze godziny. Pierwsze godziny nie były łatwe i to państwo musicie wiedzieć. Przez moment nasi polscy lekarze byli traktowani jako obserwatorzy tego, co się dzieje. To trwało może kilkanaście minut, a potem, kiedy założyli fartuchy i stanęli do pracy razem z lekarzami rosyjskimi, nie musieli do siebie nic mówić”.
W lipcu 2010 r. płk Zbigniew Rzepa z prokuratury wojskowej ujawnia w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że było to kłamstwo, bo w sekcjach zwłok ofiar katastrofy nie uczestniczyli ani polscy śledczy, ani patomorfolodzy.

42. Rosjanie zastrzegają, by przysłanych z Moskwy metalowych trumien z ciałami ofiar w żadnym wypadku nie otwierać.

43. Rosjanie pozostawiają (na długie miesiące) wrak Tu-154M 101 bez żadnego zabezpieczenia.

Śledztwo

44. Pod naciskiem Rosjan premier Tusk rezygnuje ze stosowania korzystnej dla Polski umowy z 1993 r. i zawiera tajne, nigdzie dotychczas nieopublikowane porozumienie z premierem Władimirem Putinem.
Na mocy tego porozumienia zaczyna obowiązywać rozporządzenie wydane 13 kwietnia 2010 r. przez premiera Władimira Putina, które badanie katastrofy i koordynowanie działań krajowych i międzynarodowych powierza Międzypaństwowemu Komitetowi Lotniczemu Tatiany Anodiny.
Jako podstawę prawną wyjaśniania przyczyn katastrofy przyjęto – jak twierdzi rząd – konwencję chicagowską, mimo że dotyczy ona katastrof samolotów cywilnych.

45. Na początku stycznia 2011 r. okazuje się, że nawet fatalne dla Polski ustalenia konwencji chicagowskiej nie są podstawą polsko-rosyjskiej współpracy przy badaniu katastrofy smoleńskiej. W końcowym raporcie MAK czytamy bowiem: „Na podstawie tegoż Zarządzenia określono, że badanie powinno być prowadzone zgodnie z Załącznikiem 13 do Konwencji o Międzynarodowym Lotnictwie Cywilnym (dalej Załącznik 13). Ta decyzja została zaaprobowana przez Rząd Rzeczpospolitej Polskiej”. A zatem współpraca opierała się nie na samej konwencji, lecz na załączniku 13. Oznacza to m.in., że Polska nie może stosować się do żadnych procedur odwoławczych przewidzianych w konwencji, a więc musi zaakceptować końcowy raport MAK.

46. Rosjanie ukrywają fakt, że dowódca Tu-154 Arkadiusz Protasiuk podjął na przepisowej wysokości 100 m decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania i odejściu na tzw. drugi krąg. Protasiuk powiedział: „Odchodzimy”, po czym komenda ta została potwierdzona przez II pilota – mjr. Roberta Grzywnę. Oznacza to, że załoga Tu-154 wcale nie próbowała lądować.
Rosyjscy „specjaliści” błędnie odczytali także inne wypowiedzi nagrane w kokpicie. Według polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej, dotyczy to np. słów „wkurzy się, jeśli... (niezrozumiałe)... jedna mila od pasa” – które posłużyły MAK do obciążenia odpowiedzialnością za tragedię śp. Lecha Kaczyńskiego. W rzeczywistości w kabinie pilotów padło wówczas zdanie: „Powiedz, że jeszcze jedna mila od osi została”.

47. Polska pozostawia w ręku Rosjan główne dowody w śledztwie (czarne skrzynki, wrak, badanie ciał ofiar, szczątków maszyny itp.).

48. Polska prokuratura wojskowa przez ponad półtora roku od czasu katastrofy odmawia zgody na ekshumację bliskich rodzinom, które wystąpiły z takim wnioskiem.

49. Z nieznanych powodów do dziś nie został odnaleziony rejestrator K3-63, rejestrujący parametry lotu: czas, wysokość barometryczną, prędkość przyrządową, przeciążenie (pionowe). Rejestrator ma większe rozmiary niż inne rejestratory i skrzynka ATM; powinien znajdować się w opancerzonym zasobniku pod podłogą w kabinie pasażerskiej.

50. Podczas zgrywania kopii z czarnej skrzynki nagle zabrakło prądu i zniknęło 16 sekund nagrania, po które potem specjalnie pojechał do Moskwy minister Miller.

51. Rosjanie odmawiają polskim prokuratorom oddania czarnych skrzynek polskiego samolotu, choć są one własnością polskiego rządu, a nawet udostępnienia oryginałów do badań w Polsce.

52. Rosjanie odmawiają polskiej prokuratorze zwrotu, a także udostępnienia do badań w Polsce wraku samolotu.

53. Rosjanie nie chcą wydać polskiej prokuraturze protokołów badania w Moskwie – przy udziale polskich specjalistów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie – oryginałów zapisu rozmów z czarnej skrzynki. Wcześniej przez 10 miesięcy przetrzymują protokoły sporządzone w Smoleńsku przez polskich archeologów.

54. Rosjanie informują, że nie zachował się zapis wideo wieży w Smoleńsku z taśmą, na której zarejestrowano pracę kontrolerów i płk Krasnokuckiego.

55. Latem 2010 r. Rosjanie, tłumacząc się względami formalnymi, jeszcze raz przesłuchali pracowników wieży. Nowe zeznania okazują się znacznie korzystniejsze dla strony rosyjskiej. Polska prokuratura akceptuje nowe zeznania kontrolerów lotu ze Smoleńska i unieważnia zeznania otrzymane wcześniej. „To szokujące” – komentuje w „Rzeczpospolitej” znany karnista, prof. Piotr Kruszyński.

56. W materiałach przekazanych Polsce przez Rosjan brak dokumentacji fotograficznej miejsca zdarzenia zaraz po katastrofie i po przemieszczeniu części wraku, a także dokumentacji z oblotu terenu lotniska – przed 10 kwietnia i po katastrofie.

57. Komisja Jerzego Millera nie zleca badań, które udowodniłyby, że skrzydło Tu-154 mogło urwać się po zderzeniu z brzozą. Mimo to w swoim raporcie formułuje taką tezę. We wrześniu 2011 r. ekspert NASA prof. Wiesław Binienda przygotowuje fachową ekspertyzę obalającą teorię specjalistów Millera.

58. Polskie agendy rządowe, w tym służby specjalne RP, od półtora roku ukrywają zdjęcia satelitarne miejsca katastrofy, wykonane 10 kwietnia 2010 r., przekazane Polsce niedługo po katastrofie przez służby USA.

59. Polska komisja pod przewodnictwem ministra Millera opracowuje raport końcowy dotyczący przyczyn katastrofy, bez dostępu do kluczowych dowodów przerzuca winę na polskie wojsko, w tym pilotów, którzy siedzieli za sterami Tu-154M 101.

60. Rosjanie nie przekazali dotychczas Polsce ekspertyz balistycznych i pirotechnicznych.

61. Rosjanie nie wyjaśnili polskim ekspertom tożsamości tajemniczego gen. Władimira Iwanowicza, któremu niedługo przed katastrofą płk Krasnokucki meldował o sytuacji na lotnisku.

Awanse, odznaczenia i dymisje

62. 11 listopada 2010 r., z okazji Święta Niepodległości na stopień generała brygady zostaje awansowany płk Krzysztof Bondaryk. 10 kwietnia 2010 r. szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

63. 11 listopada 2010 r. – na stopień generała brygady zostaje awansowany płk Janusz Nosek. 10 kwietnia 2010 r. szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

64. 11 listopada 2010 r. – na stopień generała brygady zostaje awansowany płk Krzysztof Parulski. 10 kwietnia 2010 r. naczelny prokurator wojskowy i zastępca prokuratora generalnego.

65. 16 listopada 2010 r. z okazji Dnia Służby Zagranicznej Jerzy Bahr – 10 kwietnia 2010 r. ambasador RP w Moskwie – zostaje odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

66. 16 listopada 2010 r. szef MSZ, Radosław Sikorski, odznacza szefa BOR, gen. Mariana Janickiego, Odznaką Honorową „Bene Merito” (Dobrej Zasługi) – zaszczytnym, honorowym wyróżnieniem przyznawanym przez MSZ za „działalność wzmacniającą pozycję Polski na arenie międzynarodowej”.

67. 10 czerwca 2011 r. naczelny prokurator wojskowy gen. Krzysztof Parulski zawiesza Marka Pasionka, jednego z dwóch prokuratorów prowadzących śledztwo smoleńskie, i wszczyna wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Pasionek zawinił, bo miał zwracać się do przedstawicieli USA o pomoc w uzyskaniu materiałów przydatnych w śledztwie i był zwolennikiem postawienia zarzutów ministrowi Bogdanowi Klichowi i szefowi Kancelarii Premiera Tomaszowi Arabskiemu.

68. 16 czerwca 2011 r. po Święcie Biura Ochrony Rządu na stopień generała dywizji zostaje awansowany gen. bryg. Marian Janicki, szef BOR

A już po wyborach okazało się że.......

Ambasador tytularny Tomasz Turowski został na wniosek IPN uznany za kłamcę lustracyjnego przez Sąd Okręgowy w Warszawie.

Za zatajenie w oświadczeniu lustracyjnym z 2009 r. związków z tajnymi służbami PRL sąd zakazał temu b. szefowi wydziału politycznego Ambasady RP w Moskwie pełnienia funkcji publicznych na 3 lata. Proces był tajny ze względu na „interes państwa”. Tajne było też szczegółowe uzasadnienie wyroku. Jest on nieprawomocny. Adwokat nieobecnego w sądzie Turowskiego mec. Mikołaj Pietrzak nie chciał ujawnić, czy złoży apelację.

Osoba uznana prawomocnie przez sądy za kłamcę lustracyjnego traci pełnioną funkcję publiczną i na czas od 3 do 10 lat nie może sprawować urzędów publicznych i kandydować w wyborach.

W grudniu 2010 r. pion lustracyjny IPN wystąpił do sądu o lustrację Turowskiego (ówczesnego szefa wydziału politycznego Ambasady RP w Moskwie). Zaraz po tym MSZ ogłosił, że Turowski kończy misję w Moskwie. W początkach br. podał się on do dymisji, którą „w trybie natychmiastowym” przyjął minister Radosław Sikorski.

Według „Rzeczpospolitej” IPN podejrzewa Turowskiego (czego nigdy oficjalnie nie zdementowano), że w oświadczeniu lustracyjnym zataił, iż był tzw. nielegałem wywiadu PRL, skierowanym w 1975 r. jako oficer wywiadu do zakonu jezuitów w Watykanie. Miał być przez 10 lat dopuszczany do „największych tajemnic Watykanu dotyczących polityki wschodniej”. W 1986 r. miał wystąpić z zakonu, a w 1993 r. zaczął pracę w MSZ. Był ambasadorem na Kubie.

Turowski uczestniczył w przygotowaniu wizyty w Katyniu prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia ub.r. był na płycie lotniska, gdzie oczekiwano na przylot Tu-154M. Przesłuchano go już jako świadka w polskim śledztwie ws. katastrofy smoleńskiej.

W ubiegłym tygodniu ani prok. IPN Aneta Rafałko, ani adwokaci Turowskiego nie chcieli ujawnić dziennikarzom nawet tego, o co wnosili w mowach końcowych.

Warszawskie sądy rozpatrują kilkanaście spraw lustracyjnych przedstawicieli MSZ (m.in. b. wiceszefów resortu Macieja Kozłowskiego i Andrzeja Towpika). Za kłamców uznano już m.in. b. I sekretarza wydziału promocji handlu w Ambasadzie w Moskwie Lecha Pinterę, b. konsula generalnego RP w Montrealu Włodzimierza Zdunowskiego i b. konsula RP w Grodnie Witolda Raczkowskiego....................


Góra
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 205 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  


-->

Forum e-kwidzyn jest własnością Stowarzyszenia Promocji Medialnej e-Kwidzyn. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników Forum. Właściciel Forum nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie dobre obyczaje, zgłoś post do moderacji.