Dokładam do tematu tekst Andrzeja Baczewskiego:
http://www.pulskwidzyna.pl/index.php?art=1399#articleCytuj:
„BEZROBOTNI LUB ŚMIECIOWI”
Czy w Kwidzynie panują przyjazne warunki dla rynku pracy? Odpowiedź na to pytanie nie jest taka oczywista. Ilość renomowanych firm z kapitałem zagranicznym wskazuje na potencjalne możliwości rozwoju gospodarczego. Z drugiej jednak strony mamy do czynienia ze zjawiskiem stagnacji wynikającej z panującego kryzysu gospodarczego.
Według informacji Powiatowego Urzędu Pracy liczba bezrobotnych na dzień 31.08.2012 r. w powiecie wyniosła 5497, a w samym Kwidzynie 2261. Niepokojącym zjawiskiem jest to, że spośród bezrobotnych rejestrowanych w powiecie tylko 886 osób korzysta z prawa do zasiłku. Stopa bezrobocia w tym okresie wyniosła odpowiednio; dla powiatu 16,2 proc., dla miasta 13,4 proc. Wielkości te kształtują się na poziomie wyższym niż średnia krajowa. Prognozy do końca roku nie są zbyt optymistyczne. W okresie jesienno – zimowym notowane są z reguły spadki zatrudnienia.
Powszechnym zjawiskiem na kwidzyńskim rynku pracy jest system zatrudniania poprzez firmy pośredniczące, głównie na warunkach umów zlecenia. Pod koniec września ubiegłego roku w Kwidzynie kwidzyńscy związkowcy NSSZ Solidarność, wsparci licznymi delegacjami związkowymi elbląskiego Regionu oraz Stoczni Gdańskiej, w ulicznej manifestacji wyrazili zdecydowany protest przeciwko narastającemu bezrobociu oraz stosowaniu bardzo niekorzystnych form zatrudniania ludzi na czas określony (w oparciu o tak zwane „umowy śmieciowe”). Po roku w kwestii tej nic się nie zmieniło na korzyść zatrudnionych. Dzisiaj okazuje się, że umowy o pracę, zwane „śmieciowymi” bardziej pasujące do okresu merkantylizmu, początków kapitalizmu, niż współczesnych cywilizowanych warunków, okazują się wielkim dobrodziejstwem. Stanowią bowiem alternatywę: być zatrudnionym na byle jakich warunkach... lub wcale. Sytuacja jest patowa, bowiem szybkie zniesienie tej formy zatrudnienia może mieć taki skutek, jak wylanie dziecka z kąpielą. W efekcie wielu straciłoby pracę, bez prawa do zasiłku. Sytuacja stałaby się jeszcze bardziej dramatyczna.
Warunki na rynku pracy stają się coraz bardziej napięte. Zarysowuje się coraz większy konflikt między pracodawcą a pracownikami. Borykające się z trudną sytuacją kryzysową oraz restrykcyjnym systemem fiskalnym, firmy nie zawsze są w stanie zaoferować bardziej przyzwoite warunki pracy. Zdarzają się też zjawiska patologiczne takie jak ograniczenia wynagrodzeń, bądź po prostu nie płacenie za wykonaną pracę. Takie przypadki zdarzają się przy zatrudnianiu na „próbę”, a następnie na pozbywaniu się „delikwenta”. Ze strony pracodawców słyszy się zarzuty, że trudno znaleźć sumiennych i odpowiedzialnych pracowników. Nie bez wpływu na ten stan jest narastające zjawisko emigracji zarobkowej.
Czy z tą trudną sytuacją poradzą sobie instytucje zajmujące się rynkiem pracy? Niestety są one w znacznej mierze ograniczone. Powiatowy Urząd Pracy w Kwidzynie dysponuje w roku 2012 budżetem na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu w kwocie – 8 642 550 zł. Z tego na wsparcie tworzenia nowych miejsc pracy oraz na tworzenie nowych przedsiębiorstw może zadysponować jedynie kwotę rzędu 3 734 200 zł. Na inne formy (szkolenia, staże, prace interwencyjne itp.) dysponuje kwotą – 4 303 350 zł. Pomysł zmotywowania urzędów pracy, poprzez rozliczanie ich z ilości utworzonych stałych miejsc pracy wydaje się być nierealnym w tych warunkach. Istniejące w Kwidzynie, przy MKK NSZZ Solidarność, związkowe pośrednictwo pracy ma jeszcze bardziej ograniczone możliwości. Przewodniczący MKK Zbigniew Koban niewiele mógł udzielić informacji na ten temat. Zwrócił przy tym uwagę na przypadki negatywnego podejścia pracodawców do bezrobotnych rekomendowanych przez Związkowe Biuro Pośrednictwa Pracy.