Szukając dziś informacji zupełnie nie "historycznych" przypadkiem trafił mi się artykuł z roku 1996:
Cytuj:
GNIEW - ZAMEK PODZWIGNIETY Z RUIN
Jaroslaw Struczynski zle sie czuje w marynarce i krawacie.
Najchetniej caly dzien chodzilby w kasztelanskim ubraniu, przepasany
stalowym pasem, z mieczem u boku. Dzieki jego uporowi wypalona
ruina gniewskiego zamku zamienila sie w tetniacy zyciem rycerski
matecznik.
Zamek Gniew goruje nad zabytkowym, otoczonym resztkami murow
miasteczkiem. Stoi na wysokiej skarpie nad Wisla. To jedyna
warownia, ktora krzyzacy mieli po lewej stronie rzeki. Zbudowany
jest z czerwonej cegly, na planie kwadratu, kryty dachowka.
Dokladnie tak, jak Malbork.
Kasztelan Struczynski, Wielki Mistrz Bractwa Rycerskiego Zamku
Gniewskiego ma krotkie wlosy i gesta brode. Na scianach jego
komnaty wisi sredniowieczny orez, a w kacie stoi telewizor i
magnetowid. - Do prezentacji - zastrzega.
Kasztelan prowadzi mnie do progu: - Stad w 1992 roku zrobilismy
to zdjecie - pokazuje. Na fotografii kilkupietrowa czelusc,
okopcone i zrujnowane sciany, postrzepione otwory okienne. Dzis
z okna widok nie do poznania.
Wszyscy maja dlugi
- Dla wiekszosci gniewian zamek to byla tylko kupa gruzu -
mowi o warowni Struczynski. - Na nieszczescie dla nich, a szczesliwie
dla zamku na miasto spadla kleska bezrobocia. Z dnia na dzien
zwolniono z plajtujacych firm tysiace ludzi.
Bezrobocie siegnelo 35 proc. A po roku konczyl sie zasilek.
- - Jedyna szansa bylo uruchomienie robot publicznych. Pozostawalo
pytanie, co bezrobotni mieliby robic. Do dzis nie rozumiem,
jak udalo sie przekonac owczesnego burmistrza Jozefa Puczynskiego,
by wpuscic ich na zamek - wspomina kasztelan, ktory w cywilu
jest dyrektorem gniewskiego Osrodka Kultury.
Z domu przyniosl lopaty, koledzy przywiezli taczki i kilofy.
Bezrobotni na poczatku wywiezli gruz. Nic to nie kosztowalo,
bo przydal sie pod budowe gminnych drog. Potem pomogl przypadek
(kasztelan twierdzi, ze byl to raczej cud) - zaklady "Keramzyt"
byly zadluzone w gminie, same mialy natomiast dluznika - firme
budujaca zelbetowe stropy. Zadna z firm nie miala gotowki. Miasto
zyskalo wiec stropy w zamku, a firmy pozbyly sie dlugow. Proste.
Bum z bombardy!
To byl przelom - roboty byly tak zaawansowane, ze zal bylo
je przerywac. Do zamku trafialy kolejne partie bezrobotnych.
Na osiem tysiecy mieszkancow miasteczka ponad poltora tysiaca
pracowalo przy remoncie. W zamek wlozono 160 tys. zl.
- Po co go odbudowano? Trudne pytanie, bo zeby zrozumiec, trzeba
by sie urodzic 700 lat temu. Jak ja - usmiecha sie Struczynski.
Kluczem do gniewskiego fenomenu jest rycerska tradycja.
Czas na prezentacje. Film nakrecony podczas ubieglorocznych
pokazow: rycerze oblegaja zamek - co chwila widac jezyki ognia
buchajace z bombard, do murow zamku podjezdza wieza obleznicza,
kilkunastu ludzi probuje rozbic mur taranem. Gawiedz bije brawo.
Inna scena - pedzacy konno krzyzacy podpalaja kryte sloma chaty
na podzamczu, wywlekaja z chalup kobiety, tna toporami mezczyzn,
slychac krzyki, jeki i rzenie koni.
Potem uczta na dziedzincu - biesiadnicy przebrani w stroje z
epoki rozrywaja golymi rekami pieczone mieso dzika, popijaja
winem, gra zespol muzyki dawnej. Obok rycerze popisuja sie umiejetnosciami
walki na miecze i topory.
Rano betoniarki, potem pojedynki
Marcin Pospiech, szef marketingu zamku pojechal na targi turystyczne
do Olsztyna i do Bielska. Do Berlina juz nie pojechal, bo nie
mial z czym. Atrakcje gniewskiego zamku wyprzedal w kraju na
pniu: - Zarabiamy na dalsze prace - tlumaczy.
Rano na dziedzincu zamkowym kreca sie betoniarki i krzataja
robotnicy. Zamek ma juz wlasny wygodny hotel w Palacu Marysienki,
dormitorium, czyli noclegownie z drewnianymi lozami, lawami
i ceglana podloga, wlasna kuznie, stolarnie, cztery konie. W
ub. roku odwiedzilo go blisko 60 tys. turystow.
Latem pokazy odbywaja sie prawie codziennie. Za "Szkolny pokaz
rycerski" (prezentacja uzbrojenia, pokaz strzelania z kuszy,
walki na miecze i topory) zamawiajacy musi zaplacic 300 zl,
za "Spektakl historyczny na dziedzincu" (walki, tance i muzyka
z epoki) - 1300 zl, za "Nocny, zdradziecki napad krzyzakow na
uspiona slowianska wioske" i jej spalenie - 4000 zl, za wystep
choru gregorianskiego - 1000 zl.
Tot
http://home.agh.edu.pl/Lists/gwk/gwk.1996-09