|
2. Jak doszło do definicji "Trójcy"?
Wydawałoby się, że nazwa "chrześcijanie" z czasem przeszła na tych, którzy unowocześnili to wyznanie, przywdziewając je w filozoficzny sens, odchodzący od Boskości jednoosobowej, by krzewić wiarę trynitarną. Uzurpując sobie to miano, stworzyli inną definicję, zależną od wiary w "trójcę". Dowodzą, że ci, którzy nie wyznają Boga tak jak oni, nie mogą być chrześcijanami. To władze kościołów trynitarnych krzewią takie tezy, co bezkrytycznie przyjmują ich podopieczni, by ignorować prawdziwych chrześcijan, wyznających jednoosobowego Boga.
Teraz przypomnę dogmat, który wykrystalizował na przestrzeni wieków w Kościele Katolickim w poszukiwaniu owej definicji. Cytaty zaczerpnięto z Katechizmu Kościoła Katolickiego; wyd. Pallotinum 2002. Na pierwszym soborze powszechnym w 325 r., w Nicei, narzucono większości uczestników, pod naciskiem autorytetu rzymskiego cesarza Konstantyna, który w nim uczestniczył, że Syn jest "współistotny" Ojcu, czyli że jest z Nim jednym Bogiem. Konstantyn jednak nie był chrześcijaninem, bo wyznawał bóstwo solarne. Na następnym soborze, w Konstantynopolu, w 381 r. dodano kolejne szczegóły do teorii "dwójcy", dotyczące: "242 ... Syna Bożego, Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu." Co prawda już wtedy zaczęto uwzględniać rolę ducha świętego: "245 ... Wierzymy w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca pochodzi.", ale wprzęgnięto go, jako trzecią osobę "trójcy", dopiero na XI Synodzie Toledańskim (675): "Wierzymy, że Duch Święty, który jest Trzecią Osobą Trójcy, jest Bogiem, jednym i równym Ojcu i Synowi, z tej samej substancji i z tej samej natury ..." Sobór Laterański IV (1215) tak to precyzował: "202 ... Całą mocą wierzymy i otwarcie wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, wieczny, nieograniczony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec i Syn, i Duch Święty: trzy Osoby, ale jedna istota, jedna substancja, czyli natura, całkowicie prosta."
Podsumowując, Katechizm sporządzony na początku XXI wieku stwierdza: "266 ... Wiara katolicka polega na tym, abyśmy czcili jednego Boga w Trójcy, a Trójcę w jedności, nie mieszając Osób, ani nie rozdzielając substancji: inna jest bowiem Osoba Ojca, inna Syna, inna Ducha Świętego; lecz jedno jest Bóstwo, równa chwała, współwieczny majestat Ojca i Syna, i Ducha Świętego."
3. Najpierw Jednoosobowy
Jak już wiadomo naród izraelski wierzył w jednoosobowego Boga, bo takim przez tysiąclecia objawiał się mu w wypowiedziach swoich posłańców. Takie też wyznawanie prawdziwego Boga zastał Jezus, gdy podejmując mesjańską rolę, pojawił się w tym narodzie. Kiedy powiedział dzierżącym religijny prymat uczonym w Piśmie i faryzeuszom (Mateusza 23:2), że jest Synem Bożym, został oskarżony o bluźnierstwo (Jana 10:24-38). Posądzili go o czynienie siebie równym Bogu. Nie może być żadnych wątpliwości, że dla całego Izraela Bóg był zawsze jednoosobowy (Powtórzonego Prawa 6:4; Psalm 72:18; Malachiasza 2:10). Proroctwo też zapowiadało, że Bóg, jako Król będzie jeden, a nie w trójcy jedyny (Zachariasza 14:9). Cały, ponad półtora tysiąca lat liczący okres badań nad treściami Tory i pozostałych Świętych Pism Natchnionych, dostępnych w tamtym czasie, nie wywołał jakichkolwiek podejrzeń, że Bóg mógłby być w większej liczbie osób, niż jedna. Zwolennicy „trójcy” twierdzą, że wzmianki o takim, trzyosobowym Bogu, istnieją już w dziejach patriarchów. Były to jednak treści niczym nie związane z późniejszym poglądem kształtowanym od IV wieku n.e. Przez wszystkie stulecia oddziaływania Tory, w Izraelu ugruntował się pogląd o jednoosobowym, prawdziwym Bogu. Czy taka teza była wbrew oczekiwaniom Jezusa Chrystusa? Z pewnością nie, tym bardziej, że potwierdził ów pogląd stwierdzeniem, że Bóg Ojciec jest jedynym prawdziwym Bogiem (Ewangelia Jana 17:1,3).
4. Tajemniczy anioł
W dyskusjach nad istotą Boga często sięga się do biblijnego przykładu z czasów Abrahama, bo stanowi według trynitarian jakoby koronny dowód, że Bóg był już wtedy trójosobowy. W przekazie tym jest opis wizyty trzech nadprzyrodzonych osób, odwiedzających patriarchę.
Czemu ci trzej mężowie (Rodzaju 18:2,8,16,22;19:1), którzy przybyli do Abrahama w przeddzień spalenia ogniem z nieba Sodomy i Gomory, nie stali się od tamtego czasu wzorcem w tworzeniu dogmatu o troistym Bogu? Abraham przecież do jednego z nich zwracał się Bożym imieniem Jehowa i zdawałoby się, że nawet do wszystkich trzech naraz (Rodzaju 18:3,30). Taka teza nie miała szans na zakorzenienie się, ponieważ Pismo stwierdza, że byli to aniołowie (Rodzaju 19:1), czyli duchowe stworzenia podległe Bogu. Katechizm KK też stwierdza, że aniołowie są stworzeniami podległymi Bogu (329,330,332). Co prawda tylko dwaj mężowie zostali nazwani aniołami, ale trzecia postać, to również anioł, mimo, że Abraham mówił do niego, jak do Boga. W kolejnych rozważaniach będzie szerzej o jego pośrednictwie w oddawaniu chwały prawdziwemu Bogu, Jehowie.
Trynitarianie z upodobaniem posługują się tym argumentem, jak każdym posiadającym magiczną liczbę „trzy”. Takie jednak potraktowanie szczegółów dowodnie wskazuje z jaką tendencyjnością nagina się interpretację treści Pisma Świętego, by potwierdzała kościelną dogmatykę. Już ten przykład może budzić ostrożność, by głębiej analizować nauki krzewicieli trynitaryzmu i nie akceptować ich bezkrytycznie.
Wrócę jednak do trzeciego męża, który dyskutując z Abrahamem rozważał sprawiedliwość aktu zniszczenia Sodomy i Gomory. Abraham dowiedziawszy się o decyzji zniszczenia Sodomy i jej mieszkańców, w której zamieszkiwał jego bratanek Lot, próbował przekonać się, czy ten ma szansę uratować się z tragedii. Próbował wpłynąć na zmianę decyzji, gdyby była dla Lota niesprzyjająca. Suwerenna doskonałość Stwórcy w Jego niepodważalnych decyzjach czyni rozważania nad słusznością Jego stwierdzeń całkowicie bezsensownymi. Przecież są doskonałe (2 Samuela 22:31; Psalm 18:30;19:7; Mateusza 5:48; Rzymian 12:2), więc każde inne rozwiązanie jest gorsze. Można jednak powiedzieć, że Bóg jest miłością i to ona jest głównym czynnikiem decyzyjnym w kontaktach Boga ze swymi stworzeniami. Oczywiście, że tak. W tym jednak konkretnym przypadku wina Sodomy i Gomory narastała przez długi czas i osąd był głęboko przemyślany, a miłość Boża nakazywała przerwanie pasma krzywd czynionych uczciwym ludziom przez sodomskich i gomorejskich zboczeńców (Rodzaju 13:13;18:20,21;19:13). Z aniołem jednak dyskusja nad słusznością jego decyzji poczynionej w obronie świętości i autorytetu Stwórcy była możliwa.
Podobna rozmowa odbyła się na pustyni Synaj, niedługo po izraelskiej ucieczce z Egiptu. Na pierwszy rzut oka ze sprawozdania wynika, że Mojżesz polemizuje z decyzją Wszechmocnego Boga, Stwórcy wszechświata, by Ten ją zmienił. Wydawałoby się, że poucza Go, jak zacietrzewionego obraźliwym traktowaniem swych uczniów bakałarza, by wyprowadzonego z Egiptu Izraela nie karcić odebraniem życia, ponieważ dałoby to argument przeciwnikowi, że ich Bóg jest sadystą. Wrogo nastawieni do izraelskiego Boga Egipcjanie mieliby pretekst do szydzenia, że wyprowadził potomków Jakuba na pustynię, by ich pozabijać (Wyjścia 32:11,12). Czy w ten sposób Mojżesz okazał się mądrzejszy od Boga? Kompletny absurd (Rzymian 11:33,34). Nie Boga przecież przekonywał, a jedynie anielskiego sługę Bożego, by nie zabijał całego, dopiero co powstałego, narodu izraelskiego. Anioł co dopiero postanowił bez wyjątku wszystkich zgładzić za niewierność, bo stwierdził, że oddając boską cześć zwierzęciu, złamali przysięgę złożoną przed majestatem Bożym. Tak zdecydował anielski pośrednik Boży, który reprezentował Izraelowi majestat Stwórcy. Ów anioł po latach tułaczki po pustyni, już w Kanaanie, mówi wprost, że w takiej roli występował. Przemawiając do zgromadzonego w Bohim Izraela, informuje: "Wywiodłem was z Egiptu i wprowadziłem was do ziemi, co do której złożyłem przysięgę waszym praojcom. Ponadto powiedziałem: 'Nigdy nie złamię mojego przymierza zawartego z wami.'..." (Sędziów 2:1)
Może powtórzę jeszcze raz, bo ta informacja jest skrzętnie pomijana. Jehowa Bóg nie zawarł przymierza z Izraelem osobiście, ale przez swego anielskiego pośrednika, przez którego przekazał też Prawo, czyli wszystkie warunki zawartego z nimi przymierza. Wynikałoby, że i Abrahamowi też złożył obietnicę przez anioła. Anielskie pośrednictwo między Bogiem, a ludźmi jest dużo wcześniejsze, niż dopiero w czasie izraelskiej wędrówki po pustyni. To z tym samym aniołem dyskutował Abraham, by oszczędzić Lota i jego domowników z zagłady Sodomy. Wyjaśniło się więc, kim był trzeci mąż odwiedzający Abrahama pośród wielkich drzew Mamre. Polemika twarzą w twarz z prawdziwym Bogiem nie byłaby możliwa, głównie z tego powodu, że nikt Boga nigdy nie widział. Abraham też. (Wyjścia 33:20; Jana 1:18; 1 Jana 4:12). Werset z Księgi Sędziów 2:1 pomija się w opracowaniach dotyczących „trójcy”. Posiada przecież bardzo niewygodną informację, upraszczającą i wyjaśniającą pewne problematyczne treści Księgi Wyjścia, wykorzystywane przez trynitarian do uzasadniania własnych racji. Ten werset w ogóle jest niechętnie interpretowany przez badaczy treści Pisma Świętego, ponieważ burzy dotychczas ustalone poglądy. Tam, gdzie tradycyjnie uważano, że Bóg występuje we własnej osobie, werset z Księgi Sędziów wyjaśnia, iż był to anioł Jehowy, Jego wysłannik i pośrednik. Tak przecież wynika z zamieszczonej tam wypowiedzi.
Przeciwnicy jednoosobowego, suwerennego Boga, zaraz zaprotestują, twierdząc, że taka interpretacja Bożego Słowa jest błędna, bo to ich dogmat na temat „trójcy” jest oparty na Słowie Bożym. Wymaga to zatem dodatkowych argumentów, że tak nie jest. Księga Wyjścia zawiera wypowiedzi Boże głównie w pierwszej osobie, ale jest też wypowiedź w trzeciej, co dowodnie wskazuje, że mówił to anioł – chwała Jehowy (Wyjścia 33:22; 34:6; Dzieje Apostolskie 7:38). Anioł ten, przechodząc na szczycie góry Horeb obok Mojżesza, wychwala swego Boga. Gdyby to przechodził Jehowa Bóg we własnej osobie, mówiłby o własnej miłości i łaskawości, oraz gotowości przebaczania, ale i sprawiedliwości. W tym przypadku mówi o Bogu, jak o kimś drugim, a wypowiedź jest w trzeciej osobie.
Istnieje jeszcze jedna ewentualność. Co prawda wątpliwa, ale kołacząca w głowach ludzi wietrzących wszędzie podstęp i kamuflaż. Mianowicie chwałą mogłaby być jedna z osób trójcy, a wychwalała całego trójosobowego Boga. Ale wątpliwy to argument, bo po pierwsze i tak mówiłaby o sobie, jako trzeciej części Boga i całej Jego dobroci (Wyjścia 33:19), więc wypowiedź w trzeciej osobie nie miałaby uzasadnienia. Po drugie, ponieważ nikt nigdy Boga nie widział (1 Jana 4:12), więc Mojżesz nie oglądał wtedy pleców odchodzącego Stwórcy, lecz anioła.
Teraz na miejscu będzie wyjaśnienie pojęcia oblicza Bożego, którego Mojżesz nie powinien ujrzeć, bo nie mógłby pozostać przy życiu (Wyjścia 33:20). Z czego wynikało to zagrożenie, jeżeli Izrael miał trzy razy w roku się zgromadzać, by Boże oblicze oglądać? (Wyjścia 34:24) Okazuje się, że nie ma potrzeby widzieć twarzy Boga, by oglądać Jego oblicze. Wystarczyło znaleźć się przed wejściem do namiotu spotkania, w którym Mojżesz rozmawiał z anielskim pośrednikiem twarzą w twarz (Kapłańska 1:3; Wyjścia 33:11). Kiedy kapłani, Nadab i Abihu, synowie Aarona, stanęli przed obliczem Bożym, by ofiarować kadzidło według własnego pomysłu, ignorując polecenie Boże tego dotyczące, za niesubordynację Bóg przyprawił ich o śmierć (Kapłańska 10:1,2). Ostentacyjne zlekceważenie Boga przypłacili życiem. Znalazłszy się przed Jego obliczem, zostali osądzeni i skazani. Znalezienie się przed nim, to poddanie się sądowi Bożemu (Wyjścia 22:8). Ponieważ wszyscy ludzie są grzesznikami (Rzymian 3:23), tylko złożenie okupu z nakazanych przez Boga zwierząt mogło zrównoważyć zło, jakie popełniali. Posłuszeństwo w spełnianiu warunków przymierza umożliwiało korzystanie przed Bożym obliczem z błogosławieństw wynikających z Bożej opieki (Wyjścia 34:24; Liczb 6:24-26).
Co takiego Mojżesz uczynił, że stawienie się przed obliczem Bożym pozbawiłoby go życia? Może to, iż podważył pierwszą decyzję Bożą o zgładzeniu narodu izraelskiego? Z całą pewnością nie, bo anioł zmienił decyzję, przyznając w ten sposób rację Mojżeszowi, choć zostało zmodyfikowane.
Jest jednak pewne zdarzenie, które kładzie się cieniem na zażyłości pomiędzy Mojżeszem, a anielskim reprezentantem i pośrednikiem Boga. Aniołowi Jehowy, jako rzecznikowi Boga prawdy zależało, by Mojżesz miał świadomość, z kim kontaktuje się i od kogo przyjmuje Boże polecenia (Wyjścia 23:20-22). Występując przed ludźmi w roli Wszechmocnego Boga, za takiego był też uważany przez Mojżesza (Wyjścia 32:11; 34:9). Pragnął sprostować tę dwuznaczną sytuację, by stała się bardziej zgodna z rzeczywistością. Przecież taki układ, jak dotychczas, wystarczał jedynie na początek kontaktów i uwzględniał ograniczoność ludzkich możliwości poznawczych. Anioł oczekiwał od Mojżesza większego zaufania do Bożej decyzji o jego pośrednictwie. Mówiąc: "Miej się z jego powodu na baczności i bądź posłuszny jego głosowi. Nie zachowuj się wobec niego buntowniczo, bo on nie przebaczy waszego występku; gdyż w nim jest moje imię" stwierdził, że ów anioł ma prawo używać Bożego imienia Jehowa przed ludźmi i w tym imieniu wydawać sądownicze decyzje. Mojżesz zaskoczony tymi słowami nic nie odparł, ale po ponad czterdziestu dniach, kiedy anioł przypomniał mu, że poprowadzi ich anioł (Wyjścia 33:2), wytrącony z równowagi wydarzeniami związanymi z kultem cielca, prosił, by nie anioł, ale sam Bóg ich prowadził do ziemi obiecanej (Wyjścia 33:12-16). Anioł, widząc konsternację Mojżesza, postanowił pozostawić relację z nim w dotychczasowym stanie. Mimo to nadal, tak jak dotychczas, i tak anioł prowadził naród izraelski po pustyni (Wyjścia 14:19,24; 33:9; Liczb 12:5; 14:14; Powtórzonego Prawa 31:15). Mojżesz w tej sprawie okazał się nieufny i pełen obaw do współpracy z aniołem, który z wypowiedzi jawił się być bardziej nieprzejednany, niż sam Bóg. To z powodu nieufności do Bożych decyzji oblicze Boże mogłoby zdecydować o pozbawieniu go życia, gdyby Mojżesz zechciał przed nim stanąć, by osądzić się. Osłaniała go jednak miłość Boża, cierpliwie oczekująca na większe zaufanie, tak potrzebne do sprawniejszego funkcjonowania przywódczej roli obu pośredników Bożej woli dla izraelskiego narodu.
Ów anioł Jehowy, o imieniu wyjawionym prorokowi Danielowi, pojawia się również w Księdze Zachariasza. Zanim jednak to proroctwo ujawni swoją spójność z Pięcioksięgiem, warto przeanalizować treść Księgi Daniela. Jest tam dwoje szczególnych imion: Gabriel i Michał.(Daniela 8:16; 9:21; 10:21) To, że pierwsze należy do anioła, wynika z informacji, jakie przekazuje Danielowi (Daniela 9:20-27). Imię Gabriel powtarza się również przy anielskim zwiastowaniu Marii o urodzeniu Jezusa, Syna Bożego (Łukasza 1:19). Michał jest księciem Izraela i pomocą aniołowi Gabrielowi w pokonaniu księcia Persji (Daniela 10:13,14,21). Wynika więc z tego, że to anioł, ponieważ w walce z demonem aniołowi władny jest pomóc jedynie inny anioł, lub Bóg, ale Bóg nie jest Izraelowi księciem, lecz Królem (Daniel 12:1; 1 Samuela 12:12; Psalm 47). Skąd wiadomo, że książę Persji, to demon? Bo anioł Gabriel sam nie mógł go przemóc.
Księga Zachariasza posiada sprawozdanie z wizji sądu nad arcykapłanem Jozuem oskarżanym przez Szatana. W wizji występuje też anioł Jehowy, który broni Jozuego. Poleca jednak osądzenie szatańskiego despotyzmu sprawiedliwemu Bogu Jehowie (Zachariasza 3:1,2). Anioł ten przekazuje zapowiedź Boga o przyszłości Jozuego. Podobne zdarzenie opisuje w swoim liście Juda, informując, że występujący w tym wypadku archanioł, ma na imię Michał (Judy 9). Ów anioł przekazuje wypowiedzi Boga również Zachariaszowi (Zachariasza 4:5,6). Jedna z nich jest szczególna, ponieważ mówi się tam, że ludzie "spoglądać będą ku mnie, Temu którego przebili" (Zachariasza 12:10). Ponieważ tak mówi anioł, a jest to proroctwo o Jezusie Chrystusie (Jana 19:37), znaczyłoby, że ów anioł, pośrednik, stanie się w przyszłości Jezusem Chrystusem.
C.d.n.
_________________ Każda Ojczyzna ma swoich fanów
|