|
5. Różnice w boskości
Naczelnym dowodem zwolenników „trójcy” na zrównanie Boskości Jezusa, Syna Bożego, z Bogiem Ojcem jest wypowiedź Jana apostoła, zamieszczona w Ewangelii spisanej przez niego pod natchnieniem świętego ducha. Czytamy tam, że: „Na początku był Słowo, a Słowo był u Boga i Słowo był bogiem. Ten był na początku u Boga. Wszystko zaczęło istnieć przez niego, a bez niego nic nie zaczęło istnieć. Tym, co zaczęło istnieć poprzez niego, było życie, a życie było światłem ludzi.” (Jana 1:1-4) Co jednak można jednoznacznie wywnioskować tej informacji? Ponieważ trzecie zdanie porusza zagadnienie stwarzania, sugeruje to, że Słowo był na początku aktu stwarzania wszystkiego, co zaczęło istnieć. Nie ma w całym uniwersum niczego, prócz samego Boga, co nie zaistniałoby za sprawą Słowa (Logosa – gr.). Słowo był wtedy u Boga, a więc było ich dwóch. Z kolei być u kogoś, to być na jego terytorium, pod jego opieką, wręcz zdanym na swego Boga. W takiej sytuacji boskość Słowa jest podległa boskości Boga. Już choćby to nie stawia znaku równości między boskością tych dwu duchowych osób. Taki wniosek można potwierdzić jeszcze następującą argumentacją. W Liście pierwszym do Koryntian apostoł Paweł stwierdza, że: „ ... chociaż są tacy, których zwą "bogami", czy to w niebie, czy na ziemi, jako że jest wielu "bogów" i wielu "panów", dla nas wszakże jest jeden Bóg, Ojciec, z którego jest wszystko, a my dla niego; i jeden jest Pan, Jezus Chrystus, przez którego jest wszystko i my przez niego.” (1 Koryntian 8:5,6) Jest więc tylko jeden prawdziwy Bóg, Ojciec, a Jezus Chrystus, w przedludzkim, anielskim bycie nazywany Bogiem Jehowah, kiedy reprezentował go przed Izraelem. Z tego powodu zwany Potężnym Bogiem, jak prorokował o nim Izajasz, pisząc „Bo narodziło się nam dziecko, syn został nam dany; a na jego barkach spocznie władza książęca. I będą go zwać imieniem Cudowny Doradca, Potężny Bóg, Wiekuisty Ojciec, Książę Pokoju.” (Izajasza 9:6) I tu, dla odróżnienia Boga, jako Króla, proroctwo o Jezusie nazywa go księciem, a jego władzę - książęcą. Stwierdzenie, że Jezus jest Panem, jest adekwatne do książęcej pozycji przed swym Królem i Bogiem, Ojcem. Sam Pan Jezus stwierdza, że i ludzie stają się bogami, kiedy rozwiązują sądownicze sprawy (Jana 10:34; Psalm 82:6). Nazwanie kogoś bogiem z małej, lub z dużej litery, nie czyni nikogo jeszcze równym prawdziwemu Bogu, ponieważ, jak napisał apostoł Paweł w cytowanym wyżej liście do Koryntian, tylko Ojciec jest jedynym prawdziwym Bogiem.
Inny argument na równość Syna z Ojcem, to współwieczność. Twierdzi się, że zrodzenie Słowa przez Boga Ojca czyni go współwiecznym, ponieważ posiadają tę samą duchową substancję, jako że Syn pochodzi z substancji Ojca. Ale przecież przed aktem stwarzania nie było niczego, prócz Boga i Słowa. Z czego więc zaistniał cały wszechświat i to, co w nim? Zapewne z tej samej substancji, co Słowo, tyle że już za sprawą Słowa. Czy w tym przypadku substancja uprawnia wszechświat do równości ze swym Stwórcą, lub Jego Synem, Słowem? Zapewne nie. Czemu ma więc zrównywać niepodważalną suwerenność Boga ze Słowem? Bo Syn zaistniał w akcie zrodzenia? Przecież wśród ludzi syn nigdy nie jest równy swemu ojcu przez sam akt urodzin. Skąd więc taki wniosek? Zapewne życzyli sobie tego prekursorzy trynitaryzmu, a że nie był wystarczająco przekonujący, należało gremium pierwszego synodu nicejskiego szantażem zmusić do przyznania racji, a narzędzie szantażu uczynić świętym. Co groziło za odrzucenie tej teorii? Utrata biskupstwa i wygnanie. Tak przecież stało się z Ariuszem, proboszczem w jednej z dzielnic Aleksandrii, który nie dał się zastraszyć. Możliwe, że byli wśród nich zwolennicy równości Ojca z Synem, ale konieczność pojawienia się cezara na synodzie wynikała z potrzeby ukrócenia polemik i gorących dyskusji niweczących sukces tej teorii. Większość uczestników w końcu przychyliła się do wniosku nie w pełni przekonana do jego słuszności. Rozciągnięte w czasie kilku wieków precyzowanie tego twierdzenia, zanim stał się dogmatem, tego jednoznacznie dowodzi.
6. Duch - jaka tożsamość
Można byłoby tę polemikę już zakończyć, gdyby nie problem z ustaleniem, kim, lub czym w Słowie Bożym jest duch święty. By mu nadać osobowość, trynitarianie piszą jego nazwę z dużej litery. Ze względu na złożoność problemu należy rozpatrzyć całą gamę wypowiedzi biblijnych o świętym duchu Bożym, ponieważ wybiórcze wyrywanie z kontekstu dwuznacznych sformułowań niczemu dobremu nie służy. To tak, jakby wyselekcjonować niektóre zdania z wypowiedzi świadka obrony i wykorzystać przeciwko oskarżonemu.
Warto zagadnienie świętego ducha przeanalizować pod kątem wersetów kontrowersyjnych, nie ograniczając się jedynie do tych, które potwierdzają jego tradycyjne znaczenie. Trzeba wziąć pod uwagę takie, które sprawiają wrażenie, że coś w dotychczasowym zrozumieniu nie jest do końca tak, jak być powinno.
Duch, po hebrajsku ‘ruach’, oznacza również wiatr, co definiowałoby go bardziej ogólnie, jako niewidzialną przyczynę widocznego działania. Wiara w istnienie niewidzialnych istot, mających wpływ na materialny wszechświat, pozwala i te osoby nazywać duchami. Ponieważ są niewidzialne i jedynie głosem, lub działaniem wyjawiają, że znajdują się w pobliżu, dla niewtajemniczonego nie różnią się swym działaniem, od wiatru. Do takiego wniosku skłaniają też treści Biblii.
Pierwsze informacje wyjawiające sens Bożego ducha posiada Pięcioksiąg. Spisał go Mojżesz i został w Izraelu uznany, jako podstawowy zestaw Świętych Pism Natchnionych. Czy Mojżesz przemycił w Pentateuchu jakieś wierzenia pogańskiego Egiptu? Wychowywał się przecież od niemowlęcia na dworze faraona, jako przybrany syn księżniczki. Zastanawiające, że kiedy dorósł, porzucił dwór i przebywał pośród swych rodaków, co po pewnym czasie wywołało poważne kłopoty. Zabił egipskiego dozorcę, pastwiącego się nad Izraelitą, więc był zmuszony uciekać z Egiptu. Gdyby hołdował wierzeniom pogańskim, nie zostałby powołany na midianickiej ziemi przez anielskiego reprezentanta prawdziwego Boga na jego pośrednika do rokowań z faraonem.
W księdze Rodzaju 6:3 Mojżesz zanotował takie oto Boże słowa: ‘Potem Jehowa rzekł: „Duch mój nie będzie bez końca oddziaływał na człowieka, bo jest on też ciałem. Dlatego jego dni potrwają sto dwadzieścia lat"’. Zastanawiające, że ten Boży duch nie dyskutował z człowiekiem, ale na niego oddziaływał, co mimo wszystko nie przyniosło spodziewanego efektu. Może to niewiele znaczy, ale jest przeciwstawiony ludzkiemu ciału, które miało większy wpływ na człowieka od Bożego ducha. W Księdze Wyjścia 28:2 czytamy: „I ty masz mówić do wszystkich, którzy są mądrego serca i których napełniłem duchem mądrości, a oni wykonają szaty dla Aarona ku uświęceniu go, żeby mógł pełnić dla mnie służbę kapłańską.” Jest to Boża wypowiedź, w której mowa o napełnianiu duchem mądrości, niezbędnym do wykonania szaty dla Aarona. Ponieważ taka umiejętność wymagałaby wielu lat kształcenia, Bóg obdarzył świeżo upieczonych krawców w cudowny sposób tą zdolnością. Ponieważ duch ten pochodzi od Boga, jest duchem świętym.
Nie mam zamiaru pozostawić niedomówień, które umożliwiałyby zarzut niekonsekwencji. Pisałem przecież wcześniej, że z Mojżeszem kontaktował się anioł, a tu piszę, jakoby to Bóg wypowiadał te słowa. Wyjaśnię więc, że anioł ten, obdarzając duchem świętym wybranych ludzi, czyni to w imieniu swego Ojca i Boga, od którego takiego ducha otrzymał. De facto darczyńcą jest więc Jehowa Bóg.
Bóg napełnił też swym duchem Becalela, syna Uriego, by ten posiadł rzemiosło jubilerskie (Wyjścia 31:2,3; 35:31). Zrobił tak też z Oholiabem, synem Achisamacha, stwierdzając: „w serce każdego, kto ma mądre serce, wkładam mądrość, żeby wykonali wszystko, co ci nakazałem: ...” (Wyjścia 31:6) A więc napełnienie duchem świętym polega w tym przypadku na włożeniu w serce mądrości, czyniącej zdolnym do rzemiosła. Czynienie czegoś dla Boga z serca jest równoznaczne z pobudzeniem przez ducha (Wyjścia 35:21). A przecież jest to duch Boży (Liczb 24:2). Można go dzielić, by część posiadł ktoś inny, bo tak właśnie Bóg uczynił z duchem będącym na Mojżeszu i jego część przeniósł na pomocników dzielących z nim dźwiganie ciężaru ludu (Liczb 11:17,25). Ostatni przykład pieczętuje niejako podzielność ducha, eliminując go tą charakterystyczną cechą spośród osób. Każdy jednak przykład o obdarzaniu duchem też tego dowodzi. Gdyby duch Boży był osobą, każdy obdarzony nim zabierałby go w całości, pozostawiając Boga bez ducha. Absurdalna to sytuacja, kiedy Bóg byłby pozbawiony ducha mądrości. Święty duch Boży jest przecież pełnią cech charakteryzujących Boga Ojca, Stwórcę wszechświata (Jana 4:24; 15:26; Dzieje Apostolskie 2:17; Rzymian 8:11; 1Koryntian 2:10; 6:11; 2Koryntian 3:17,18; Galatów 5:22-26; 1Tesaloniczan 4:8; Efezjan 1:17). Trynitarianie twierdzą jednak, że można osobę dzielić, ponieważ wypowiedź biblijna o wylewaniu apostoła Pawła na to pozwala (Filipian 2:17). Bo jak płyn można dzielić, tak można dzielić ducha świętego, nawet gdyby był osobą. Trzeba jednak uwzględnić różnicę między przenośnią, a rzeczywistością. Jeżeli duch Boży jest dzielony na wszystkich uznanych przez Boga, to każdy z nich dysponuje obdarowaną częścią, postępując pod jej wpływem. Wylewany Paweł apostoł nadal był jedną i niepodzielną osobą, mimo że w służbie Bożej nauczał, dzieląc swój czas i stanowiąc pomoc wszystkim potrzebującym wiedzy o Bogu i Jego zamierzeniu. Duch święty, obiecany przez Jezusa Chrystusa swoim uczniom, wylany został na chrześcijan zgromadzonych w jednym pomieszczeniu w pięćdziesiąt dni po uśmierceniu ich Pana przez Rzymian na Golgocie. Jak podaje w Dziejach Apostolskich opis sporządzony przez ewangelistę Łukasza, najpierw posłyszano szum, jak wichru, a potem na zgromadzonych pojawiły się jakby języki ognia. Istoty duchowe zawsze ujawniały się pod postaciami ludzkimi. Podczas chrztu na Jezusa zstąpił duch święty, jakby gołąb. Tak to opisał Mateusz ewangelista. Marek pisał, że duch święty zszedł na Jezusa, jak gołąb. To samo czyni Jan ewangelista. . Łukasz przyrównuje wygląd świętego ducha do gołębia.
Ewangelie cytują wypowiedzi Jezusa o duchu świętym. W większości przypadków personifikuje jego istotę, twierdząc, że duch święty doprowadzi jego uczniów do całej prawdy. Są tam też stwierdzenia, że będzie przez nich mówił. Dzieje Apostolskie zawierają przykłady, w których duch święty wydaje dyspozycje uczniom Jezusa. Wylany na nich w Pięćdziesiątnicę wywołał zdolność mówienia okolicznymi językami i prorokowania, a nawet uzdrawiania, czy przywracania do życia. Te przykłady mają uzasadniać twierdzenie, że tylko osoba mogła tego dokonać. Rzeczywiście za tym wszystkim stoi osoba Wszechmocnego Boga, który przez swego Syna, Jezusa Chrystusa, dysponując mocą Bożego ducha to po większej części czyni, lub uzdolnia swych uczniów do działania.
C.d.n.
_________________ Każda Ojczyzna ma swoich fanów
|