Where Abandoned Pelicans Die
Nieczęsto zdarza się recenzować tego typu wydawnictwo.
Jest to także trudne.
Raz, że jest to muzyka do filmu, który... nigdy nie został nakręcony
(chociaż.... kto wie? może tym filmem jest samo życie?).
Po drugie, jest to płyta, której nie można jednoznacznie zaszufladkować.
Po trzecie jest to ... polska produkcja(!).
Po czwarte - została skomponowana i nagrana przez mojego przyjaciela, Kayanisa
(
www.kayanis.com ) - co także nie ułatwia zadania (by nie zostać
posądzonym o stronniczość).
Wkładam płytę do odtwarzacza, naciskam play i...
Jako fan prozy Tolkiena znalazłem się nagle w Śródziemiu, wędrując z
Bag End do Rivendell, od Lothlorien do bram Mordoru. Przepiękne
klimaty dźwiękowe, które raz podrywają do działania, innym razem
wyciskają łzy z oczu. Elektronika spleciona z chórem, solistami i orkiestrą symfoniczną.
Spektakularny przykład tego, że w zalewie masowej muzyki można jeszcze
stworzyć takie dzieło. Tak! Dzieło, przez duże "D".
Where Abandoned Pelicans Die od pierwszych dźwięków poraża i bezlitośnie
masakruje słuchacza (w sensie jak najbardziej pozytywnym). Wszystkie dźwięki wydają się być
dokładnie tam, gdzie być powinny. Nie, nie oznacza to, że jest to
jednostajna lawina dźwięków. Kompozytor umiejętnie używa także innego brzmienia,
jakże istotnego w muzyce. Jest nim... cisza. Tak, ten element, który
jest pomijany bo "przecież cisza to nie muzyka", ale jak powiedział
kiedyś jeden z wielkich kompozytorów, cała sztuka polega na tym, by
umiejętnie wplatać ciszę pomiędzy dźwięki.
Jak już wspomniałem, płyty nie da się wrzucić do jednej szuflady a tym
bardziej zapomnieć.
Muzyka spójna a jednocześnie zróżnicowana. Każdy z utworów mógłby
ilustrować osobne opowiadanie, a jednocześnie razem tworzą kompletną
księgę, dzięki charakterystycznym motywom dźwiękowym oraz klimatowi.
Podsumowując, ostrzegam, że nie jest to płyta łatwa, a tym bardziej
nie dla każdego. Wymaga od słuchacza skupienia i uwagi. Odwdzięczyć
się za to może całą gamą wspaniałych doznań.
Jestem szczęśliwy, że w pewnym momencie mogłem także stać się malutką
częścią tego projektu, którego nie zapomnę....
p.s. nie jest to tekst sponsorowany. Pisałem to słuchając po raz
kolejny płyty ... i po raz kolejny mając łzy w oczach i ciarki
chodzące po plecach.
Płyta wyszła 17.11.2007 i jest dostępna w dobrych sklepach.