magzeust napisał(a):
Pracodawcy mają możliwość - nie musi płacić Ci za bilet, często z tej możliwości korzystają, ponieważ mają z tego powodu ulgi. Przykład znajomego - jeżdżąc do pracy od siebie do Dublina -około 30 km - musiałby zapłacić za miesięczny "DART" około 130€, firma kupując mu bilet płaci niespełna 80 a wg człowieka który za to odpowiada - to dużo lepsze rozwiązanie - bo mają z tego tytułu ulgi.
Err... jakby ci to powiedzieć... Jeżeli często z tego powodu korzystają to nieźle się z tym kryją. Obracałem się w międzynarodowym towarzystwie i nie znam NIKOGO komu pracodawca fundował coś takiego, ale to zależy od pracodawcy. Może sytuacja się zmieniła... nie wiem... świat idzie do przodu. Tam system społeczny dość szybko i sprawnie jest zmieniany. Kultura zatrudnienia tam jest faktycznie inna i wiele osób nie oszczędza na pracownikach. Ja może miałem mniejsze szczęście ale i tak niczego nie żałuję.
magzeust napisał(a):
No, albo rybki albo akwarium. Skoro 2tys rocznie to aż tak spory wydatek, że lepiej było czekać na autobusy - fakt, nieczęsto udaje im się przyjechać na czas

, albo śmigać w deszczu na rowerze to pretensje możesz mieć tylko do siebie. Samochody są dużo tańsze niż u nas ael ubezpieczeniem nadrabiają. Na obronę tutejszych racji mogę dodać, że respektują większość zniżek polskich ubezpieczycieli a paliwo kosztuje niewiele ponad 1€ - więc zdaje mi się, że taniej niż w Polsce - tutaj płacisz za litr poniżej 4 zł - a zarobki tez troszkę inne.
Fakt - zresztą mnie tak wyceniono bo należałem wtedy do grupy ryzyka. Po 25 roku życia składki drastycznie maleją. Szczerze to nie dziwię się dlaczego te ceny są tak wysokie - młodociani kierowcy tam poprostu jeżdżą jakby mózg zostawili w bagażniki. Samochody nie są aż tak dużo tańsze, w UK jest o wiele lepiej. A co do jazdy na rowerze w deszczu to ja nie mam nikogo nic za złe. Lubie rower.
magzeust napisał(a):
Nikt nie twierdził nigdy, ze tutaj jest darmowa opieka medyczna - jedynie nagłe przypadki i ratowanie życia - w Polsce jest tak samo - tyle, że obowiązkowo musisz opłacić składkę. Tutaj, jeśli nie chcesz to nie płacisz

Jest możliwość otrzymania Medical Card - w pełni darmowa opieka - musisz spełnić warunki - niskie zarobki itp. Jeśli chcesz mieć pełen pakiet - prywatne pokoje w szpitalach itp- pokrycie wszystkich kosztów - koszt to jedynie 100€ miesięcznie dla całej rodziny, więc chyba nie są to jakieś ogromne koszty - w Polsce też nei jest tak różowo - składka to nie jestem pewien, ale 7 albo 11% od twoich zarobków - bez względu czy zarabiasz 700 czy 7 tysięcy - płacisz procent a opiekę masz identyczną - jeśli chcesz czegoś więcej - ubezpieczasz się prywatnie - nie mając możliwości rezygnacji z obowiązkowej składki. Tutaj 100 € to mniej niż jedna dniówka - więc chyba nie jest to aż tak wielki koszt - za ubezpieczenie całej rodziny. Ponad to - wydatki na opiekę medyczną odliczasz od podatku - zwiększa Ci się tzw Tax Credit - kwot wolna od podatku i nie ma problemów, że pół wypłaty wydasz na leki - wszystko powyżej 65 albo 85 € pokrywa już państwo. Z tego co wiem, jeśli dziecko często choruje to rodzina dość szybko i bezproblemowo dostaje medical card - czyli pełne zwolnienie z opłat.
Może tak jest... nie upieram się ... na szczęście nie miałem za wielkiego doświadczenia w kontaktach ze służbą zdrowia - tylko jak pewnie się zorientowałeś pomniejsze przypadki typu grypa. Wszystko co napisałeś jest prawdą, ale jest jeden mały warunek - musi cię wspierać social welfare. Dopiero po dwóch latach nabywasz prawa, do tego momentu - you're on your own.
magzeust napisał(a):
Na pierwszy rzut oka Irlandia jest faktycznie strasznym krajem - dziki kapitalizm

ale po przyjrzeniu się bliżej to jest zupełnie inaczej.
pozdrawiam.
Tak jak mówisz, z jednym dodatkiem - to jest kraj inny, jest kilka rzeczy lepszych niż u nas, ale oni też mieliby się czego od nas nauczyć (mnie rozwalało "Relax... take it easy" z ust wyluzowanego kierowcy autobusu, ktory notorycznie sie spozniał, albo fakt kiedy wszyscy Ajrisze rzucali wszystko podczas przerwy na kawe). Wszystkiego trzeba się nauczyć.
A wracając do tematu to ronda w Kwidzynie to jedna z lepszych rzeczy w tym miescie. Niektorzy moga mowic, ze powstaly troche "na sile" ale to nie do konca jest prawda. Z tego co mi mowil moj wujo bywajacy dosc czesto we Francji to w tamtym kraju wlasnie tez jest taka moda. Czesto miasta o polowe mniejsze od Kwidzyna maja wiecej kolek zamiast swiatel.