canario napisał(a):
fundamentalizm religijny
Canario. Teraz może troczę polemik na temat fundamentalizmu ateistycznego.
Zasadniczym dowodem na istnienie Boga jest Pismo Święte, które dokumentuje Jego ingerencję w ludzkie życie. Co prawda jest to ingerencja pośrednia, ale Jego duchowych pośredników należy uważać za Boże narzędzia, które pośredniczą w spełnianiu woli samego Boga. Co prawda obecnie trudno o takie zjawiska kontaktów, jak w starożytności, ale i te starożytne, ze względu na osadzenie w realiach, nie stanowią jedynie semantycznej obecności Boga, ale realny byt.
Predestynacja, która wykluczałaby doskonałość Boga ze względu na rzeczywisty stan dzieła stwórczego, tak faktycznie nie istnieje, ponieważ kłóci się z wolną wolą, jaką warunkowo dysponują stworzenia duchowe i ludzkie. Wolna wola nie jest całkowita i nieograniczona, ponieważ nie można bez negatywnych konsekwencji przekraczać praw, np. grawitacji, ale można podjąć decyzję, by je przekroczyć i tego chcieć dokonać z akceptacją konsekwencji. Jedynie nieświadomy, czy niezamierzony czyn ze skutkiem negatywnym podlega prawu łaski. Łaska realizuje się dwojako. Albo usuwa konsekwencje, albo naprawia ich skutki.
Paradoks omnipotencji zakłada, że nieskończoność jest skończona i da się określić. Ale tak faktycznie jest niesprecyzowana, tak w przyczynach, jak i skutkach, więc założenia takie są fałszywe. Nie można nieskończenie wielkiego przedmiotu nie podnieść nieskończenie wielką siłą, tak jak między znakami nieskończoności postawić znaku nierówności. Tak więc i Bóg potrafi stworzyć i może podnieść.
Ponieważ współczesny ateizm zaistniał na bazie krytyki doktryn kościoła powszechnego, więc wiele z argumentów na nieistnienie Boga wynika z ich niespójności. Np. doktryna nieśmiertelnej duszy, czy wielobóstwo (Trójca, Chrystus, Matka Boska) nie mają potwierdzenia w Piśmie Świętym, więc argumenty oparte na nich są z góry nietrafne i nie mogą w niczym zaprzeczać istnienia Boga.
Tak samo korzystanie z filozofii opartej na rezultatach myśli kościelnej, wielekroć wydumanej i wyjętej z rękawa wykazuje jedynie słabość tego sposobu rozumowania i jego rezultatów, a nie dowodzi, że Boga nie ma. To tak, jakby Wisłę najpierw skierować do wykopanego przez siebie dołka, a potem pokazać, że coś takiego nie może być rzeką.
Jeszcze tylko jeden argument, który rzekomo ma zaprzeczać Bożego istnienia. Mianowicie:" Jeśli świat wymaga wytłumaczenia swego pochodzenia w stwórcy, to czemu stwórca nie wymaga jako wytłumaczenia kolejnego stwórcy, a ten kolejnego i tak dalej?" Istnienie świata wymaga wytłumaczenia w istnieniu nie tylko 'siły sprawczej', ale w istnieniu inteligentnego Stwórcy, bo tego pośrednio dowodzi obecny stan nauki. Nie ma skutku bez przyczyny, jak też nie ma wniesienia Syzyfowego głazu na górę bez użytego w tym celu ogromu sił i sposobów. Syzyfowi nie wystarczył przecież tylko ogrom sił, bo z woli bogów nie osiągał zamierzonego rezultatu. Aby jednak pokonać niemoc mocy, niezbędna była inteligentna twórczość. Ktoś, kto jest wieczny od nieskończoności, miał na to wystarczającą ilość czasu, by cały projekt stworzenia, od prostej i bezmyślnej, do rozumnej, inteligentnej materii dopracować w najdrobniejszych szczegółach, już nie tylko co do samego istnienia, ale też wszystkich sekwencji przyczynowo – skutkowych w jej postępowaniu, nawet w jej irracjonalnych poczynaniach. To, co robimy z naszej inwencji i nieprzymuszonej woli, nie jest niczym nowym dla naszego Stwórcy, który wie do czego to prowadzi. Istnienie takiego Boga, to całkowicie odmienna osobliwość, nie podlegająca prawom myśli ludzkiej. To, co o Nim dociera do naszej świadomości, jest okrojonym efektem Bożych zabiegów, by nasza zdolności pojmowania to potrafiły przetrawić. Wiele takich alegorycznych i symbolicznych wizji przedstawiających Go na kartach Biblii ma uświadomić ludziom nie tyle, jak wygląda, ale jaki jest w sensie duchowym, bo przecież jest Duchem. Nie On jest więc podobny do ludzi, ale ludzie zostali uczynieni na Jego podobieństwo, z takimi duchowymi potrzebami, jak On. Niezniszczalność, to też tylko Jego właściwość, bo wszystko, co zostało, mówiąc językiem konstrukcyjnym, zmontowane, można rozmontować, a tylko gwarancja nietykalności od Stwórcy pozwala na nieśmiertelne istnienie. Takie więc Boże osobliwe istnienie nie wymaga swego Stwórcy. Nawet z filozoficznego punktu widzenia suma nieskończoności, jaką byłaby nieskończona ilość Stwórców Stwórców jest i tak jedną nieskończonością, a więc jednym Stwórcą w swoim nieskończonym bycie. Może ten wywód nie trzyma się kupy, ale taka po części jest filozofia.