Jako, że od piątku jestem również posiadaczem kolejnego „dzieła” kwidzyńskich ekologów, grzechem byłoby nie napisać paru ciepłych słów. W porównaniu do kompletnego knota jakim była nie tak dawno wydana
mapa , widać znaczącą poprawę w „Zielonym Skarbcu Powiatu Kwidzyńskiego”.
Dziwnym trafem w tekstach skopiowanych wprost z nieszczęsnej mapy zniknęły takie błędy kardynalne opisywane przeze mnie jak „pradolina Wisły”, ważka niebieska zrobiła się w końcu płaskobrzucha a Wisła już nie jest nigdy nie zamarzającą rzeką i parę innych. Zapewne o tym „dziwnym zbiegu okoliczności” mógłby dużo więcej napisać nasz Oki. Aby nie być gołosłownym celowo w moim opisaniu tego mało chwalebnego wydawnictwa pominąłem jeden błąd kardynalny i jak się okazało dalej kaleczy on kolejne „wybitne dzieło”. I celowo go nie ujawnię, poczekam na kolejne wydanie. Lepiej dla tego wydawnictwa byłoby aby „dobry duszek” przekazał cały mój tekst a nie tylko wybrane uwagi. Niezależnie od formy w jakiej to napisałem. Trzeba in plus przyznać, że wynajęcie bardziej zorientowanych w mowie ojczystej autorów, jako tako złagodziło „ekologiczny bełkot” jakim uraczyli nas autorzy tekstów na mapie. Niestety tylko połowicznie. Wiele z opisywanych „kwiatków językowych” nadal pozostawiono i dalej ośmiesza „dzieło”.
Warto uświadomić autorkę tekstów tak namiętnie szafującą słowami „ krawędź doliny Wisły”, że krawędź to ma wysoczyzna morenowa otaczająca dolinę a sama dolina jako forma wklęsła krawędzi nie posiada. Uświadomić też trzeba autorkę tekstów o znaczącej różnicy pomiędzy mostem a wiaduktem. To, co przedstawia na zdjęciach to są mosty a nie wiadukty. szkoda, że tak prosta kwestia nie jest możliwa do ogarnięcia przez średnio rozgarniętego ekologa. Myślę, że rychło zajmie się tym pewien nasz przesympatyczny forumowicz.
Zacznijmy jednak od spraw istotnych, niektórzy użytkownicy forum oburzają się na elitarną dystrybucję. Nic bardziej mylnego. Aby otrzymać unijną dotację w projekcie musi być bardzo dokładnie określony sposób dystrybucji. Czyli albo jest za darmo albo kosztuje określoną kwotę, która pokrywa różnicę pomiędzy dofinansowaniem a rzeczywistymi kosztami. W ramach projektu też określa się grupę odbiorców. Wszystkim forumowiczom chcącym wejść w posiadanie tego wydawnictwa proponuję udać się do siedliska Stowarzyszenia na Miłosnej 1i grzecznie poprosić o książkę. Jeżeli sympatyczny pan lub pani wspomni coś o cegiełce lub jakimś datku równie grzecznie odpowiedzcie, że może się w rzyć pocałować i ewentualnie za fatygę jaką jest wyjęcie książki z paczki w sąsiednim pokoju łaskawie możecie dać tej osobie złotówkę napiwku. Możecie się powołać przy tym, że jesteście użytkownikami forum e-kwidzyn jako nieformalnej grupy wspierającej ekologię, co nietrudno jest udowodnić. Gdyby jednak trafił Wam się osobnik wyjątkowo uparty i mało kontaktujący (a tam prawie wszyscy są tacy) powiedzcie , że jesteście zmuszeni poinformować o tym organizacje współfinansujące wydawnictwo od Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej po Starostwo Powiatowe. Żądanie jakiś cegiełek w zamian za otrzymanie czegoś za co już w sumie zapłaciliśmy (np. w formie podatkow) z daleka pachnie przekrętem i ordynarną próbą wyłudzenia pieniędzy.
Tyle na temat jak zdobyć książkę.
Na koniec parę moich subiektywnych uwag na temat zdjęć. W większości mamy do czynienia z odgrzewanym kotletem. Dużo z tych zdjęć było już publikowanych w tym najlepsze z tego albumu.
Zdjęcia Piotra Opaciana, czy Macieja Rodziewicza to są perełki w całej masie amatorszczyzny. (Szkoda, że nie wydali autorskiego albumu, myślę, że byłby ciekawy)
Jak widać w Stowarzyszeniu brak jest odważnych, którzy powiedzieliby „król jest nagi” szefowej i posłali by jej zdjęcia tam gdzie ich miejsce. Standardowe przypalenia, brak głębi ostrości mogą zdarzyć się amatorowi ale nie komuś, kto bierze za to pieniądze. Na galerii są setki zdjęć przyrodniczych Lorda, Darka, Drosika, Małgosi i paru innych użytkowników, które o kilka klas przerastają te zaprezentowane w tym wydawnictwie. I nic tu nie pomoże usilne wyciąganie komputerowe czy kredowy papier. Jak mawiali starzy oficerowie „jednak mimo szczerych chęci z gó...na bicza nie ukręcisz”. Poza tym zdjęcie jakiejś muchołówki czy innego robala na rozmytym tle
to mogę sobie setkami obejrzeć w internecie w dużo lepszych odsłonach. Dla mnie cenne byłyby zdjęcia w których przynajmniej z tła wynika, że jest to gdzie w okolicach Kwidzyna.
Jak wszyscy zresztą wiedzą dobór zdjęć odbywa się w zaufanym kręgu „znajomych królika” a królik musi mieć z tego najwięcej.
Kończę, bo jak zwykle pewien forumowicz zarzuci mi czepialstwo, uprzedzając jego słowa przypomnę, że gdyby to było wydane za prywatne pieniądze nie miałbym nic do tego ale skoro idzie na to publiczny grosz to akurat nie będę poklepywał po plecach.
Porcellus
W załączeniu "najlepsze" moim skromnym zdaniem zdjęcia z albumu.