Corzano napisał(a):
Poważnie mogą traktować ja tylko politycy, bo za jej organizacją stoją policzalne głosy w wyborach.
Cytuj:
Jak dotąd nic tego nie zapowiada, bo wszystkie pretensje ziomkostw dziwnym trafem nie sięgają tak daleko na wschód i kończą się na naszej obecnej granicy z "Kaliningradzką Obłastią", by nie drażnić ruskiego niedźwiedzia.
Natomiast nieodpowiedzialne pląsy polskich polityków różnych opcji wystawiają nas na łatwy cel polityków pokroju Eriki S.
Czyli i tak wszystko wraca do polityki. BdV zbiera poparcie wysuwając oskarżenia/roszczenia - robiąc hałas wokół terenów dzisiejszej Polski a nie Rosji i nie powinno tu być miejsca na niczyje zdziwienie. Skoro sam minister określa kraj jako "brzydka panna bez posagu" - to jak można wymagać poważnego traktowania? Jakiekolwiek roszczenia w stronę Rosji są zbywane krótkim "nie"! U nas jest prowadzona polityka miłości i absurdalnego kompromisu ( niestety jednostronnego, więc kompromisem pozostaje tylko z jednej strony). Póki politycy będą opierać swoje działania na słupkach sondażowych i dążeniu do załagodzenia konfliktów za wszelką cenę, miast dbać o interes państwa - takie roszczenia będą się pojawiały i nadal będziemy ubolewać, że Sikorskiego nie wybrano, Buzek nie został szefem a ważne rurociągi omijają nasze terytoria i budżety

.
Jak poważnie traktować państwo w którego sądach w identycznej sprawie zapadają
4 różne wyroki. Lustracja jest tematem tabu - i zapewne nie doczekamy się rozliczenia za życia najbardziej zainteresowanych. Nie ma miejsca na historię najnowszą - każdy od razu jest zaklasyfikowany jako piewca jednej lub drugiej racji politycznej. Cały dialog społeczny ogranicza się do tego czy blond wokalistka miała bieliznę czy nie, jak z jej rozwodem i tatuażem męża, dlaczego Lis zarabia tyle ile zarabia i czyje interesy reprezentuje? W momencie gdy któryś dziennikarz, historyk, publicysta zadaje trudniejsze pytania lub przypomina niewygodne fakty uruchamia się cała lawina działań pod tytułem - nie nadepnąć na odcisk. Takie państwo i takie społeczeństwo - o praktycznie zerowej świadomości politycznej ( co pokazują każde kolejne wybory i hasła wybieranych), jest łatwym celem do ataku. Wiadomo, że się nie obroni - a jeśli nawet podejmie próby to zaraz zostaną one storpedowane/wyśmiane przez
poprawnych politycznie! Obojętnie jakie intencje kierują kierownictwem ww związku - kapitał polityczny rośnie, nasze społeczeństwo poprzez swoje nieudolne i nieskoordynowane działania na arenie międzynarodowej tylko pomaga im ten kapitał zwiększać - sami nakręcamy tą spiralę nieudolnie protestując.
Großvater napisał(a):
Więc jak widać "wypędzonym" wystarczy nawet krótki pobyt na zdobycznej ziemi aby upomnieć się o (nie)swoje.
Nawet po kilkuletnim pobycie w jakimś domu, gdyby przyszedł do Ciebie oficer z kilkoma żołnierzami i stwierdził, że za tydzień tu wróci i was ma tu nie być - tez czułbyś się wypędzony, prawda? Zresztą wiele niemieckich rodzin nie przyjechało tutaj na czołgach. Wiele z nich to prości robotnicy skuszeni szansą na własny kąt do mieszkania, lub po prostu "kolejny przydział z pracy" - patrz kolejarze. Rząd Hitlera miał co najmniej 1000 letnie

plany wobec tych terenów, więc przesiedlano tam nie tylko żołnierzy i ich rodziny. Były przypadki niemieckojęzycznych rodzin, które były gotowe zaakceptować nową władzę, było kilku którzy uważali się za Polaków - w ślad za swoimi przyjaciółmi, sąsiadami i kolegami z pracy, a mimo to usłyszeli
wynocha i musieli te tereny opuścić. Wypędzenia to śliski temat i łatwo przeoczyć szarości w tematy. Nie każdy Niemiec był świnią zabijającą ludzi podczas łapanek, tak samo jak, nie każdy Polak to szlachetny romantyczny AK`owiec walczący o ojczyznę i sprawiedliwość. I jeszcze mała dygresja - większość członków tego związku chce po prostu przyznania faktu, że ofiary były po obu stronach a nie odzyskiwania czegokolwiek.