MACIEKZB napisał(a):
Ja nie napisałem, że słyszałem, ja o nich wiem. Ty pewnie nie słyszałeś bo tylko 'bywasz"
Pewnie tak, dla jednego rekrutacją jest trener na lekcji WF przyglądający się dzieciakom, dla innego kartka A4 przed pokojem nauczycielskim albo przy wejściu do szatni.
MACIEKZB napisał(a):
Właśnie tak traktują niektórzy nauczyciele/trenerzy swoją pracę.
Tak traktują jak są wynagradzani - prawda? Już od zeszłego września każdy nauczyciel musi przepracować godzinę tygodniowo za darmo - od nowego roku szkolnego to będą 2 godziny - czyli miesięcznie pracują jeden dzień ku chwale ojczyzny. Do tego dochodzą niepłatne godziny w domu na sprawdziany, przygotowywanie się do wywiadówek itp. Nauczyciel ma tak świetną i nobilitującą pracę, że każdy tam się pcha! Ciągle wolne i długie wakacje - a to wszystko za całe 1000 zł. Faktycznie - trafiają tam tylko ludzie z powołaniem! A trener ma płacone za prowadzenie zajęć a nie odwiedzanie szkół. Załóżmy że są 4 szkoły podstawowe - w każdej 4 klasy w grupie wiekowej która interesuje trenera - czyli to już 16 godzin lekcyjnych. Do tego wypadałoby się przygotować, dojechać, ustalić grafik - ocenić dzieciaki - a w między czasie trenować jeszcze obecnych. Za moich czasów owi trenerzy byli nauczycielami w innych szkołach - tam też wypadałoby się pokazać. Piszesz wywalić ich - jestem tego samego zdania! Niech odejdą do "sektora prywatnego". Tam pieniądze i warunki na pewno będą lepsze. Motywacja do wytężonych działań większa. Ale co z tymi dzieciakami których rodzice będą mniej zaabsorbowani wysłaniem dzieci na dodatkowe zajęcie - lub do prywatnej szkoły? Niech uczą ich Ci którzy zadowolili się tą nobilitującą pracą za 1k zł. Tylko nie wymagaj od nich czegoś ponad pogram, nie spodziewaj się, że tacy uczniowie będą wysyłać swoje dzieci... etc. etc...
MACIEKZB napisał(a):
Ale nie powinno Cię to obchodzić i nie powinieneś zadawać mi takich pytań.
Ani mnie to nie obchodzi, ani nie zadawałem Ci takich pytań. Pisałem o czasach i różnicach między warunkami panującymi wtedy i teraz a nie o Twoim ojcu! Nie na darmo definicja wykluczony ze społeczeństwa pojawiła się dopiero w latach 90 - wcześniej było trochę inaczej. Też żyłem, wychowywałem się w "tamtych" czasach więc nie mów mi, że było tak samo jak teraz. Kiedyś nie było tak widocznych różnic w społeczeństwie - nie chcę wyjść na obrońcę tamtego systemu - ale trzeba to przyznać - dla średniaków było łatwiej.
MACIEKZB napisał(a):
ednak Kwidzyn na tle innych, podobnej wielkości, miast moim zdaniem i zdaniem ludzi, którzy Kwidzyn odwiedzają jest lepszy i mimo swoich ułomności niewiele miast mu dorównuje. Dużo jest zrobione i jest jeszcze dużo możliwości.
Podoba mi się Twój optymizm. Twój i Twoich znajomych. Bo moi znajomi którzy odwiedzają miasto - po obejrzeniu katedry, zamku i kilku innych miejsc pytają - ok, co teraz? Idziemy coś zjeść - budka z kebabem. Posiedzieć - piwo i głośna muzyka - oczywiście w oparach nikotyny! Kino i tak dalej... Kwidzyn jest ładnym, zadbanym, czystym miastem - fakt, ale nie ma w nim absolutnie nic do roboty. Próbowałeś kiedyś wytłumaczyć znajomym logikę tłumaczeń pracownika stadniny, żeby jechać do konkurencji kilka km dalej? Ja miałem tą przyjemność. Albo pytania odnośnie starego miasta - od IIWW to odbudowujecie? Idziesz z dziećmi nad Liwę - chce Ci się pić - najbliższy spożywczy 300m. Znajomi jadą taksówką i rozmawiają po angielsku - taksówkarz woła 25 zł - oczywiście można płacić w Euro - po świetnym kursie - 10 euro wystarczy. Gdy ja otworzyłem drzwi samochodu cena spadła do 7 czy 8 złotych. Wiem, że to nie tylko kwidzyńska przypadłość, ale żenujące jest tłumaczenie takich zachowań na każdym kroku.
MACIEKZB napisał(a):
Ale, że jest w Kwidzynie totalne bagno czy wiocha z tym się nigdy nie zgodzę.
Ja też tak na szczęście nie uważam, ale jest powiedzenie - nigdy nie mów nigdy.
Jeśli chodzi o lokalne władze - najlepszym przykładem jest poseł Kozdroń - jedyny znany szerszej publice kwidzyński polityk - ale dlaczego musiał dać się poznać akurat przy sprawie komorników? Obserwuj sobie dalej - do jesieni, tej kolejnej Twój głos - Twoja sprawa i mi nic do tego. Tylko nie pisz, że "póki nie spalą się". To wyborca decyduje, czy władza już się spaliła - czy lepiej dalej spać smacznie i nie patrzeć zbyt uważnie. Piszesz, że jest jeszcze dużo możliwości - możliwości są zawsze, ale człowiek odwiedzający miasto ma gdzieś możliwości - chce konkretów. Nie wpłacę 1k zł na konto UM - bo jest możliwość wybudowania świetnie prosperującego hotelu i mógłbym tam ten tysiąc wydać. Radziłbym rozliczać władzę z tego co zrobili, a nie z tego co obiecali, że mogą zrobić.
pepsi napisał(a):
Bo budżet 38 tys. miasteczka jest nieporównywalny do wielu, wielu innych miasteczek tej wielkości. To nie sztuka mieć więcej gdy masz wypchane kieszenie. Jestem pewna że za tą samą kasę można zdecydowanie lepiej zarządzać.
Nie jestem pewien, 08 albo 07 - środki z EU które otrzymał Kwidzyn były porównywalne do tych uzyskanych przez Gdynię. Z jednej strony można powiedzieć - mamy przedsiębiorczych mieszkańców potrafiących zdobyć kapitał - ale z drugiej strony - w Gdyni te pieniądze widać - więc przeliczając "na głowę" w Kwidzynie powinny być złote krawężniki!
Wrócę do tych nieszczęsnych ścieżek rowerowych - czy ktoś interesował się kosztorysem tego spektakularnego przedsięwzięcia? Ktoś zaprojektował, ktoś wydal opinię, decyzję, ogłosił przetarg, ktoś kupił farbę i ktoś w końcu je "namalował"! Ile to kosztowało? Ale w folderach reklamowych będzie stało jak byk! - Wybudowaliśmy tyle i tyle km ścieżek rowerowych. Pamiętacie aferę ze zwolnieniami w Jabilu i firmach współpracujących - idiotyczne tłumaczenia władzy przed kamerami? Okaże się niedługo, że pozostanie firmy w mieście i zwiększenie zatrudnienia to także wielki sukces dalekowzrocznej polityki miejscowych decydentów. Takich sukcesów będzie coraz więcej - im bliżej wspomnianych wyborów. Kolejny wielki sukces - mała obwodnica (patrz wyżej), rozstrzygnięcie przetargu i rozpoczęcie budowy Hali w-s., (tu jeszcze problemów nie widać i nie chcę krakać). Z drobniejszych sukcesów - powrót Kolei żelaznych do miasta. Jeszcze jeden krok bliżej mostu. Nawet Kupuj w Kwidzynie będzie zapewne argumentem pokazującym jak politycy dbają o każdą grupę społeczną.
Można by tak bez końca - ale po co - mamy jeszcze tak dużo możliwości..